środa, 30 kwietnia 2014

Majówka













Kochana! Kochany!
Pewnie jakieś na weekend masz plany?
Świat dywanem zieleni usłany,
a nam środków na wyjazd brak.

Stubarwne ekrany
pokazują bogatych i znanych.
Uśmiechniętych, szczęśliwych, nadzianych.
Opatrzności nad nimi znak.

Pamiętam te lata,
gdyś się garnął do ludzi, do świata.
Możliwości zabrała opłata.
Jak tu żyć, panie premierze? Jak?

Ktoś ściągnął nam lejce.
Został tylko spacerek w alejce.
Przeleciało nam życie przez ręce.
Nasz samochód, sam popatrz - wrak.

Partyjne reklamy
zapewniają - dobrobyt tu mamy.
Tylko my może dziś narzekamy?
Przyszedł maj, a nam wciąż byle jak.

Rodacy! Rodacy!
Na co wam ta majówka bez pracy?
Weekend ma kancelaria, pałacyk.
Głosujecie przecież  - tak, czy siak!

wtorek, 29 kwietnia 2014

Destrukcja













Polityczne szachy. Pozorne manewry.
Destrukcja prawdziwa. Poszarpane nerwy.
Dokręcanie kurków. Skaczące ciśnienie.
Żądania rachunków. Wizy. Zamrożenie.
Podziały. Rozdarcie. Przerzucanie winy.
Pseudo-republiki. Jedność Ukrainy.
Zmieszane języki, wizje i narody.
Ci są z Ojcowizny. Tamci ze Swobody.
Gang i oligarcha. Biedak - rab od dziecka. 
Cerkiew i monarcha i armia - radziecka.
Gotuje się wszystko tuż za naszym płotem.
Blisko. Bardzo blisko. Co nas czeka potem?
Ciemnych interesów powiązane nici.
Pamięć polskich kresów obłęd strachu chwycił.
Boją się faszystów. Wolą do Putina.
Tak się w naszych głowach rozdarcie zaczyna.
Stale się powiększa. Ludzi kłóci. Dzieli.
Jakbyśmy zmartwienia własnego nie mieli.
Śmieją się nam w oczy miliony ze spotów.
Kanada przysłała kilka samolotów.
Wzięli naszych posłów w jasyr atamany,
a rząd w propagandy wali tarabany.
Premier wesolutki Beatlesów nam śpiewa.
Uniosła się tęcza. Kościół wzywa - Przebacz!
Czy to jest destrukcja? Czy tylko pozory?
Święto! Konstytucja! Idźcie na wybory!

W migotliwym zdarzeń zgiełku














Media gonią nas szalenie. Zasypują sensacjami.
Trudno o zastanowienie i o refleksję czasami.
A  Duch potrzebuje ciszy, zamyślenia i skupienia.
Wtedy tylko przestrzeń słyszysz, gdy wyłączysz doniesienia.

Grzmią nam Trąby Jerychońskie. Pasek wibruje barwami.
Trudne bywa zrozumienie. Brak jest refleksji czasami.
A Duch potrzebuje czucia i przymkniętych nieraz oczu.
W wyciszonych mieszka ludziach i pragnie, żebyś Go poczuł.

W migotliwym zdarzeń zgiełku nie dostrzeżesz ludzkiej dłoni.
W monitorach barwnym szkiełku za błyskotką wzrokiem gonisz.
A Duch potrzebuje mroku, odprężenia i wytchnienia.
Dobro bardzo lubi spokój, wtedy niesie ukojenia.

poniedziałek, 28 kwietnia 2014

Ora pro nobis














Błagania nasze zanieśmy 
Świętemu i Rodakowi.
Sancte Ioannes Paule ora pro nobis.

Tak bardzo wsparcie potrzebne 
katolickiemu krajowi.
Sancte Ioannes Paule ora pro nobis.

Świat nasz się groźnie pozmieniał. 
Do wojny wciąż się sposobi.
Sancte Ioannes Paule ora pro nobis.

Rządzą dziś nami bezbożni
i ciężko żyć człowiekowi.
Sancte Ioannes Paule ora pro nobis. 

Na wszystko dziś pozwalamy
i wybaczamy rządowi.
Sancte Ioannes Paule ora pro nobis.

Martwimy się jednak bardzo,
nie wiedząc, co z nami zrobi.
Sancte Ioannes Paule ora pro nobis.

Brzemiona ich my nosimy,
choć urągają krzyżowi.
Sancte Ioannes Paule ora pro nobis.

W Bogu jedynie nadzieja,
że nas wysłucha, uzdrowi.
Sancte Ioannes Paule ora pro nobis.

Tak bardzo ufamy Tobie, 
Maryji i różańcowi.
Sancte Ioannes Paule ora pro nobis.

niedziela, 27 kwietnia 2014

Santo subito!














Bóg sprawił, lecz także i to:
Natychmiast! "Santo subito!"
Od razu mówili ludzie
o tym wyborze, jak cudzie.
Zmieniała się przy Nim Ziemia
i nas tak bardzo odmieniał.

Ta światłość została w nas.
Na długo. Na trudny czas.
Pożegnaliśmy bliskiego,
a rozmawiamy jak z żywym
i bywa, że nie dość tego -
Liczymy na Jego wpływy!

Na wsparcie Matki Najświętszej,
której nas także powierzał.
Od dzisiaj, dla łaski większej
powiemy po swych pacierzach:
Módl się za nami Nasz Święty
i zsyłaj Świętego Ducha!
Potrzebujemy zachęty.
Pragniemy wierzyć i słuchać!

Kłopot













Widziano różnych czcicieli.
Wypadli dobrze, lub źle.
Król i królowa przyklęknęli,
a hrabia z hrabianką – nie!


W meczecie buty by zdjęli.
W Yad Vashem włożyli myckę,
a w Rzymie nie przyklęknęli,
co było maleńkim prztyczkiem.

W Chinach by pokłon złożyli.
Na wyspach tańczyli hula,
a w Rzymie nie potrafili,
choć bliższa ciału koszula.

Łatwiej jest usunąć kwiaty,
lub złomem ozdobić pokot,
a w Rzymie są tarapaty.
Jest śmieszność, nietakt i kłopot.

Jest także i wolna wola.
Nie współczujemy marksistom.
Klęknęła już kiedyś Jola,
a żyła też z komunistą.

Rzecz nie ostatnia, nie pierwsza.
Persony zdobią narody.
Myśl może niewarta wiersza,

lecz stale mamy powody.

Chwalmy Pana!
















Chwalą Pana Święci Jego.

Chwalą Pana czyny ludzi.

Chwali Droga do dobrego.

Chwali dzień, który się budzi.



Chwalą Pana wyświęcenia.

Wyniesienia na ołtarze.

Chwalą Pana wierni, Ziemia.

Chwalą kwiaty naszych marzeń.



Chwali Kościół i pielgrzymi

I las wyciągniętych dłoni.

Chwalą za to, co uczynił.

Chwalmy My - biało-czerwoni! 

sobota, 26 kwietnia 2014

Śpiewamy, a niebo słucha














Czuwamy. Modlimy się. Trwamy.
Barkę Świętemu śpiewamy,
a noc już okno zamyka,
lecz nie chce odejść publika
i woła swoich papieży.
I trudno jest nie uwierzyć,
że nie ma tu z nami Ducha.
Wrócił jeszcze raz to przeżyć.
Śpiewamy, a niebo słucha.

Nie każdy szczęście ma














Gdy z oczu spadła mgła
i wierszem nie zasłyniesz.
Męczy pogoda zła.
Czas beznadziejnie płynie.

Radość ci może da
czułe głaskanie kota.
Nie każdy szczęście ma,
a tyś się o nie otarł.

Wiosnę dokoła czuć,
więc smutki z domu wynieś.
Weselszy potem wróć
i poczuj się jak w kinie.

Niech nawet kropi deszcz.
Z wież do Bałtyku spłynie,
bo przecież nadal chcesz
zapylać georginie.

I tylko problem masz.
Nie jesteś za bogaty.
Komuś zmienili twarz.
Zostały tarapaty.

A ty przy swojej trwasz
i z lustrem się przyjaźnisz.
Telefon przecież masz
i może się nie zbłaźnisz.

Ona dziś może też
na mokrą patrzy zieleń.
Jakoś się w sobie zbierz
i już się dłużej nie leń!

Z oczu ci spadnie mgła,
że czas głupio ucieka.
Zbliża pogoda zła
człowieka do człowieka.

Już odłóż gdzieś na bok
smętnych wierszy pisanie.
Marzeniem zmętniał wzrok.
Jest przecież zapylanie!

A nawet gdybyś wpadł.
Podzielił los Jonasza.
Na tym się kręci świat.
Nie zwlekaj już! Zapraszaj!

Radosne dni - trochę przykre













Co słychać dziś w Portugalii?
Nie płaczą po Eureko?
Jest ciężko i pewnie żal im,
lecz Portugalia daleko.

A jak jest dzisiaj w Hiszpanii?
Cicho i socjalistycznie.
Ludzie na siebie są zdani
i myślą ateistycznie.

A Francja? Przeszła marszami
z żalu po zwykłej rodzinie.
Ludzie, jakby nie ci sami
i szok im prędko nie minie.

Niemcy się z Rosją bratają.
Chadecja się z cerkwią ściska.
Cieszą się z tego co mają.
Koszula jest ciału bliska.

Podziały są bardzo proste.
Niełatwo dzisiaj jest bankom.
Świat widział jak Jodie Foster
żeniła się z koleżanką.

W Anglii jest bardzo cichutko.
Podobnie jak w Izraelu.
Północ wspomniała coś krótko.
W Rzymie ich będzie niewielu.

Włosi na wszystkim zarobią
i przyjdą zadowoleni.
Zapewnią uśmiech. Ozdobią.
Świat jednak bardzo się zmienił.

Została Polska właściwie.
Jedzie do swego Świętego!
Ludzie tu wierzą prawdziwie.
Ostatni bastion dobrego.

Pojadą i modły wzniosą
z Franciszkiem i Benedyktem.
Dla innych pokój uproszą.
Radosne dni - trochę przykre.

piątek, 25 kwietnia 2014

W wielkim tłumie

















Wiele wspomnień przyniesie niedziela.
Komuniści, jak zwykle są przeciw.
Pamiętamy i wiemy kto strzelał,
ale nic nam nie mówią kto zlecił.

Pewnie będą w tym wielkim tłumie
z pogardliwym uśmieszkiem na ustach.
Nie pozwolą nam przecież zrozumieć.
Pewna karta musi zostać pusta.

Pan Bóg jednak wie wszystko i widzi.
Jednym palcem lot kuli odmienił.
Barbarzyńca z mównicy wciąż szydzi.
Żąda, by prawa odmieńców cenić.

Przy modlitwie uklękną też szpiedzy.
Może któryś o łaskę się zwróci.
Większość z nas pozostanie w niewiedzy,
nie chcąc święta, radości, zakłócić.

Tyle czasu szukano cudu,
a ten cud jest w koronie w Fatimie.
Oni mówią: - To opium dla ludu!
A spraw tyle niezwykłych jest w Rzymie.

Wiele wspomnień przyniesie niedziela
różnym ludziom, a zwłaszcza Polakom.
Władza ziemska się także wybiera,
by się duszom przyglądać i znakom.

Udając frajera















Sposób wybierania
to wielkie matactwo.
Prawdę ci zasłania.
Wybierasz lewactwo.
Każda z naszych partii
należy do frakcji,
a ty się nie martwisz.
Wierzysz demokracji.

Ale demokracji
tam żadnej już nie ma
Obcej służysz racji.
Parlament to scena,
a rząd to Komisja.
Sama się wybiera,
a tyś na to przystał -
udawał frajera!

Jest znowu "Łączcie się!"
Międzynarodówki.
A wszystko plącze się
i żałosne skutki.
Twój wybór to zgoda
na tajemne wpływy.
Nic ująć! Nic dodać! -
Gdyś baran prawdziwy.


czwartek, 24 kwietnia 2014

I będą biły dzwony














Skłębiły się złe duchy. Ryknęło głodne zwierzę.
Skrzyknęli się komuchy, a zamilkli pasterze.
Widząc to rzekłbyś kiedyś: - W cyrk taki nie uwierzę!
Nie widziałeś potrzeby i nie mówiłeś szczerze.

A to, co niemożliwe - już dzisiaj jest zwyczajne.
Diabelstwo. Lustra krzywe i ciemne związki tajne.
Ubrane w togę prawa i łańcuchy powiązań.
Jadące kolumnami. Nie miałeś takich doznań.

A teraz masz je w domu. Pali się u sąsiada.
I wszystko znacznie gorzej się jeszcze zapowiada.
Więc wołasz tego Ducha, który tu wszystko zmieniał,
a słyszysz śmiech komucha, gdy czekasz wyświęcenia.

On teraz jest tu panem, a ty jesteś nazistą.
Słowa są poplątane. Pozamieniane wszystko.
Czy zstąpi na nas znowu? Czy może deszczem lunie?
Czy już nie ma sposobu? Przeżyjesz - sam zrozumiesz!

Setki tysięcy ludzi znów zbierze się na placach,
a w Białym Domu, może i kremlowskich pałacach
czerwone telefony ocenią sytuację.
I będą biły dzwony. I zderzą się dwie racje.

Dziś umarł poeta




















Dziś umarł poeta. Zakończył przez życie podróże,
choć jeszcze trwał przetarg "Kto lepiej? Kto bardziej? Kto dłużej?"
Poskładał laury ze starą życiową praktyką
i dobra kultury z Miłoszem, Przybosiem i Wyką.
Zawinął je wszystkie w swych wierszy cieniutką ironię.
Nie zabrał ze sobą, bo nie chciał powracać do wspomnień.
Kraj przedtem klasyczny, wydawał się już krajem dzikim,
lecz jeszcze się niosły związkowe, partyjne okrzyki,
gdy muzę poezji powszechnie gwałcono na scenie,
a rynek wymusił grobowe po kresce milczenie.
Poeta od dawna pilnował swojego "Śmietnika",
lecz segregowania i wszelkich podziałów unikał,
bo chciał jasny przekaz zostawić następcom w swych wierszach:
"Że życie jest życiem, a prawda w nim nic nie umniejsza!"

środa, 23 kwietnia 2014

Spot



















Na kłopoty, brak roboty,
Na głupoty oraz psoty,
Na goryli oraz cioty,
Na nieładny władzy dotyk.
Na wielkie zdziwienie: - Co ty?
Na niechęci i ciągoty
I na wieczny brak ochoty.
Na zużycie - co do joty.
Na upadki oraz wzloty.
I na źle dobrany motyw,
Który poobniżał noty.
Na geniuszy i tępoty,
Ludzi od czarnej roboty,
Gdy trafili kulą w płot -
Wpłynąć ma wyborczy spot!
Obraz wart jest tysiąc słów.
Każdy na umyśle zdrów
Porażony będzie spotem.
Nie jest ważne - przedtem, potem,
Orientacja prawa, lewa,
Kiedy "Hey Jude" premier śpiewa!

wtorek, 22 kwietnia 2014

Epitety i wyświęcanie



















Czy Świętemu są potrzebne epitety?
Zaznaczanie, że ten Święty jest od czegoś?
Wskazywanie na zasługi i konkrety,
wstawiennictwa, osiągnięcia właśnie tego!

Czy Świętemu są potrzebne dekoracje
i koniecznie przypisane miejsce w chwale?
Wiele słów, co może nawet mają rację,
zamieniają się w potoki, reklam zalew.

To jest podział na szufladki i na miejsca.
Ziemski, ludzki, przydział daty i obchodów.
Zbożnych życzeń jest w tym dużo. Wiele chciejstwa,
a Ten Święty mówił do wszystkich narodów!

I o sprawach opowiadał bardzo różnych.
Snuł o całym naszym życiu rozważania.
Dyskutował. Nie zostawał nigdy dłużny
i był dla mnie Tym od Świata Naprawiania!

Epitety odejmują Jemu chwały,
bo wartości najważniejsze w nas utwierdzał.
I do wielkich trafiał. Przekonywał małych.
I nie będzie tylko Tym od Miłosierdzia.

Specjalistą wybaczania nie zostanie,
bo dla ludzi żądał zadośćuczynienia!
Epitety, ozdobniki i słów zalew -
niepotrzebne Wielkim są do wyświęcenia!

Nie ze mną takie numery!












Państwo pod prawem unijnym.
Rządzone przez namiestnika.
Z systemem korporacyjnym
na wirtualnych wynikach.

Państwo bez skarbca własnego
na przydzielanych dotacjach,
dla wsparcia mniejszościowego
nurtu o obcych w nim racjach. 

Państwo resortów siłowych
w służbie dawnego zaborcy,
pełnych agentów kadrowych
w rolach tajnego nadzorcy.

Państwo bez pracy i myśli,
bez planu i racji stanu.
Nie czerpie żadnych korzyści.
Dba o interes swych panów.

Państwo z cmentarzem elity,
idolem, celebrytami.
Z Kościołem drżącym o kwity
i milczącymi owcami.

Państwo ubogich i chorych.
Dostawca siły roboczej.
Toczące wewnętrzne spory
w chmurze dewiacji i zboczeń.

Państwo między mocarstwami
z biedą i śmiercią obyte.
Z ironicznymi mediami
i taniej reklamy chwytem.

To państwo mówi mi teraz,
bym poszedł i coś wybierał.
Wcześniej pytało mnie nieraz:
Dżuma lepsza, czy cholera?

Wyniki znają sondaże.
Przemielą obce serwery.
Znowu się pozbędę marzeń.
Nie ze mną takie numery!

poniedziałek, 21 kwietnia 2014

Święta, Święta... i po Świętach!



















Jeszcze się plotą rozmów koszyczki,
a na palemkach drzemią już kotki.
Zmywanych naczyń słychać kantyczki.
Na ustach został baby smak słodki.

Rano wstać trzeba o pierwszej rosie.
O drobnych sprawach znowu pamiętać,
a człowiek myślą jest przy bigosie.
Za krótkie dla nas były te Święta.

Poduchy ciszy wieczór rozkłada.
Spokój się rozsiadł po wszystkich kątach.
Człowiek się cieszył, pośmiał, nagadał,
a teraz myśli: - Kto to posprząta?

Wciąż jest domowo, miło, przytulnie.
U wielu ludzi gościłeś Panie.
Miałem wrażenie, że byłeś u mnie
i niech ten nastrój długo zostanie. 

Miłość jest najsilniejsza!












Olewamy, budzimy, gonimy
żeby życiu dotrzymać kroku.
Odpustowym gadżetem stroimy
darowany dzień przerwy na pokój.

Polewamy i w zmiany wierzymy.
Palca już nie wkładamy do boku.
Nieistotne powody, przyczyny,
gdy zielenią buchnęło wokół.

Radujemy się z Wniebowziętych.
To nie pora na skwaśniałe miny.
Poprowadzą nam przekaz o Świętym
komuniści i Cycoliny.

Dzisiaj w karczmie, a jutro do Rzymu.
Miłosierdzie jest wszystkim potrzebne.
Co tam śmierć, albo sąd, albo przymus.
Miłość jest najsilniejsza - to pewne!

sobota, 19 kwietnia 2014

Przysiadła sobota z myślami


















Po wielu kłopotach,
domowych robotach
przysiadła sobota z myślami.
Świat ludzi omotał,
o zło często otarł,
a On przez te wieki jest z nami.

I był może blisko
i modlitwy iskrą
podnosił nas zawsze nadzieją.
Nieraz może nie wiesz,
że czuwał w potrzebie
i cierpiał, gdy myśli się chwieją.

Judaszowy całus.
Droga do Emaus.
To wszystko się ciągle powtarza,
a człowiek od Święta
wspomina, pamięta.
Zostawia Go na ołtarzach.

Jest Bogiem. Jest Duchem
i myśli okruchem
udzieli ci zawsze pomocy.
Lubi być w rodzinach.
Dziś nam przypomina
Jasności swej Wielkiej Nocy.

Zmarł Pan Jezus

















Zmarł Pan Jezus. Kupcy świata rozłożyli kramy.
Stół ugięty od komercji. Rozbłysły reklamy.
Ludzie pragną się gromadzić. Jadła pełna micha.
Mówił do nas: - Bierzcie wszyscy i pijcie z kielicha.

Zmarł Pan Jezus. Straż pilnuje. Kamień zatoczony.
Pascha. Baranek ofiarny na stół położony.
Ludzie pragną się gromadzić. Być ze sobą razem.
Chleby łamać i pić wino za pańskim nakazem.

Obiecywał. Będzie z nami tam, gdzie dwóch, lub trzech...
Wielu stoi za Tomaszem. Nie dowierzać? - Grzech!
Ludzkim jest oczekiwanie. Najlepiej w rodzinie.
Wiosna. Widać odradzanie. Świąteczny czas płynie.

Czy Go jednak rozpoznamy, kiedy siądzie z nami?
Czy będziemy się uganiać, cieszyć króliczkami?
Kupcy świata, marketerzy - wiedzą, co nam sprzedać.
Szary człowiek czeka, wierzy - Bóg nie da pogrzebać! 

Wielki Tydzień - Sobota















Bluźnili pod krzyżem. Obrażali ludzi.
i głowę Kościoła - Naszego Papieża.
Fakt ten wśród rządzących zgorszenia nie budził.
Jeszcze tych bluźnierców ktoś wspierać zamierzał.

Idziemy do grobu, a drwi z nas nauka
i prawem się wspiera szargając świętości.
My mamy stać z dala, a biegły poszuka...
Artysta jest po to by ludzi zezłościć.

Pilnują pieczęci i śledzą nas bacznie,
a Judaszom w bankach znikają srebrniki.
Idziemy do grobu. Wiemy, że się zacznie...
a w głowach wzburzonych skrywamy ogniki.

Poruszy się kamień. Spadnie wielka jasność
i radość zbawienia rozkwitnie na świecie.
Prześmiewcy zamilkną. Straże muszą zasnąć.
Ujawni się prawda - choć nie wszyscy chcecie!

piątek, 18 kwietnia 2014

Wyciszanie

















Stało się, kiedy gorycz została przełknięta.
Pozostało złożenie do grobu.
Już myśleli, ze sprawa zamknięta.
Wyciszanie zna wiele sposobów.

Obawiają się. Postawią straże.
Podrzucają zastępcze tematy.
Zwrócą oczy do innych wydarzeń.
Repertuar ich mają bogaty.

Propaganda ma długą tradycję,
ale ślad na całunie zostanie.
Na nic straże, zakazy, policje.
Wszyscy wiedzą - przyjdzie Zmartwychwstanie!

czwartek, 17 kwietnia 2014

Czwartek Wielkiego Tygodnia















Wielki Czwartek. Wielki tłok w szpitalu.
Tłumy starców do obmycia nóg.
Przychodzili spokojnie, bez żalu
przekonani, że z nimi jest Bóg.

Wielu czuło obecność Ducha.
Iskierkami zapalał uśmiechy,
a na krzesłach siedziała skrucha.
W rejestracji zostały grzechy.

Na tablicy napis: - "Przemienienie"
Unia daje trzydzieści euro!
Wielu nie chce. Wybiera cierpienie.
Nie głosuje za obcą kulturą.

Woli święcić oleje namaszczeń,
niż się wyrzec i podpis zostawić.
Zmartwychwstanie nie ma innych znaczeń.
Grób jest pusty. Pan ludzi wybawił.

Jest pokora i wszyscy czekamy,
wiedząc – dzisiaj się nie odprawia.
W telewizjach szatańskie reklamy.
Przyrzeczenie kapłan odnawia.

Palec i ciernie















Liga Narodów znów w Genewie.
Po Chamberlainie krzew ciernisty.
Znów będą dzielić? Jak? - Nikt nie wie.
Nastąpi pokój oczywisty.

Stąd do Monachium niedaleko.
Cierniste krzewy. Podobieństwa.
Ironia losu płynie rzeką.
Budują tamy dla szaleństwa.

Londyńska giełda jest ważniejsza
niż jakieś słowiańskie podziały.
Zmiana granicy? - O to mniejsza!
Problemy większe pozostały.

Sąd już się odbył - piłatowy.
Kto winny? - Nieoznakowani!
Podzielmy szaty! - Reszta z głowy.
A uczestnicy? Nie ci sami?

Ironia losu. Konferencja.
Znów palec po mapie wędruje. 
a właśnie kończy się kadencja.
Teraz się ścieżek nie prostuje.

Nie będzie wizy do Edenu!
Przy kamieniu postawmy straże!
Świat teraz więcej ma problemów.
Jak będzie? - Wkrótce się okaże! 

Na słupkach i biciu piany














Sukcesy Rosja oba ma.
Ameryka w grze odpada,
bo dwie plamy dał Obama:
Ukrainę i Assada.

O przyjaźni chciał pogadać,
lecz ta wersja się nie nada.
Marny to gracz. Szkoda gadać.
Wierzyć Rosji nie wypada.

On tu nie miał interesów.
To są obce jemu strony.
Wycofał się szybko z kresów
i opowiadał androny.

Co jest dobre na ekranie,
nie zawsze się sprawdza w życiu.
Marne to jest panowanie
na słupkach i piany biciu.

Przyznał prawa rowerzystom,
kiedy Putin zakazywał,
a poparcie to nie wszystko.
Ważna jest inicjatywa!