niedziela, 31 stycznia 2016

Nie święci garnki lepią














Starzy ludzie powiadają,
że garnków nie lepią święci.
Doświadczyli. Życie znają.
Przechowują w swej pamięci
różne twarze polityki,
dobre i fatalne zmiany.
Mija okres fantastyki.
Do konkretów powracamy.

Jeszcze szumią na gór szczytach
przyginane pnie elity.
Jeszcze wiele mamy pytań.
Jeszcze widok jest zakryty,
ale szybko szlak się zmienia
i wiele przeszkód za nami.
Wychodzimy jednak z cienia
i przeszliśmy przez nie sami.

Wąski strumyczek wolności
szumi pośród skalnych ścian.
Wicher w górze się zezłościł.
Nie powiódł się jego plan,
wywołania wielkiej burzy,
katastrof, zrywania dachów.
Zawiódł się, kto nam źle wróżył,
myśląc, wschód, a może zachód
pokrzyżują nam zamiary,
powstrzymają nas w pół drogi.
Osiadają mgły opary,
a my stajemy na nogi
i nie święci garnki lepią,
tylko zwykli ludzie co dzień,
gdy swe nadzieje pokrzepią
siłą, która tkwi w narodzie. 

sobota, 30 stycznia 2016

Karuzela

















Tryb życia nie bardzo zdrowy.
Wczoraj oddział ratunkowy,
dzisiaj msza w wielkim klasztorze.
Po niej, nie zaszkodzi może,
proszony obiad wystawny.
Starałem się być zabawnym
opowiadając młodzieży,
jak po ludzku żyć należy
w czasach nadchodzących zmian.
Widać Pan miał taki plan,
rozhuśtany dla poety.
Ciśnienie skacze, niestety.
Serce życiem się raduje.
Wieczór już strofę stonuje
odpoczynkiem przy ekranie.
Życie proste, jak pisanie
o wartościach myśli snuje.
Jeśli wierzysz, ufasz, czujesz,
rytmu swego miasta słuchasz,
powraca pogoda ducha.
Zapominasz nockę przeszłą.
Groźnie było. Samo przeszło.
Krótka przerwa życiorysu
i nie było rankiem wpisu,
a wieczorem się  pojawia.
Opowiada i zabawia.
Zasmuci i rozweseli.
Życie - jak na karuzeli.

piątek, 29 stycznia 2016

Za wcześnie












Łupy widzieli już z niej we śnie.
Mówili: "Już jej prawie nie ma",
lecz ujawnili się za wcześnie,
a teraz to dyskusji temat.

Unia ma strefy trzech prędkości.
W centrum - największe spowolnienie.
Zbyt licznych zaprosiła gości
i dla nich chce rozdzielać ziemię.

Najchętniej u tych najbiedniejszych.
Zapłaci, kiedy dodrukuje.
Solidarności chce od mniejszych.
Naciska, myśląc, że panuje.

Za wcześnie na te twarde prawa
i dyrektywy i przepisy.
Widzimy, to nie nasza sprawa!
Konieczne będą kompromisy.

Te wymagają szanowania,
a nie straszenia, gróźb, nakazów.
Wysłuchają naszego zdania.
Czy ustąpimy? - Nie od razu!

Próbują rozbić i podzielić.
Osłabić i skompromitować.
Ekspozyturę u nas mieli,
a teraz ją wspomaga nowa.

Nie znają Polski i Polaków.
Tu suwerenność jest świętością!
My wiemy: "Nie od razu Kraków..."
i przedtem przyjrzymy się gościom! 

A praworządność niech nadzorem
u siebie najlepiej obejmą!
Okupant tu nie będzie wzorem!
Niech troskliwości maski zdejmą!

czwartek, 28 stycznia 2016

Klimat














Człek by siedział pod pierzyną,
 w telewizji kłótnie śledził,
a tu ocieplenie zimą.
Wyciszyli spór sąsiedzi.

Drogi nie są już tak śliskie,
więc rząd szybkie stawia kroki,
Dobre zmiany są już bliskie.
Pojawiają się wyroki.

Cień problemu arabskiego,
kiedyś długi - dziś się skrócił.
Powracamy do dobrego.
Ocieplenie. Spokój wrócił.

Banki siedzą w obliczeniach.
KOD nie krzyczy już: O! Rety!
Odsłoniła błocko ziemia,
za nią fiskus i markety. 

A do wiosny wciąż daleko.
Wyciszeni - doczekamy!
Miód i czosnek. Ciepłe mleko.
Cichy kącik, jak u mamy.

Niech się martwią milionerzy,
potentaci i bogaci
i ci którym trudno wierzyć,
że ta zmiana się opłaci.

Człek by siedział pod pierzyną,
 w telewizji śledził spory
a tu ocieplenie zimą
odsunęło Unii gorycz.

środa, 27 stycznia 2016

wtorek, 26 stycznia 2016

Tym panom już dziękujemy














Styczniowe promocje ostudzą emocje.
Rozgrzeją problemy nowe.
Śnieg skrył Kapadocję i mokry wciąż koc jest.
Rozdają po jednym na głowę.

Chce Dania zabierać, co biedak uzbierał
i zabrał na czarną godzinę,
a eurosfera wciąż oczy przeciera.
Na dworcu zgwałcono dziewczynę.

W Paryżu zadyma. Już trudno wytrzymać
i Charlie pozostał w domu.
Cofną zaproszenia od władcy pierścienia.
I na co to było komu?

Na dworcu dziewczyna. W Platformie - Schetyna.
Nikogo "na siłę" nie chcemy!
I Miller zakończył nie tak jak zaczynał.
Tym panom już dziękujemy! 

poniedziałek, 25 stycznia 2016

Ta bezczelność nie zna granic













Ta bezczelność zda się na nic.
To są sny o okupacji!
Wojska do ochrony granic?
Czy obrony demokracji?

Oszalała kanclerzyca
najwyraźniej tracąc władzę.
Bratnia pomoc? - Nie zachwyca!
Powstrzymać zapędy radzę.

Polityka bezrozumna,
kiedy Unia się rozpada?
Czy to KOD - Piąta Kolumna
prowokuje u sąsiada?

Skąd się wziął wariant siłowy?
To już dwie wspólne brygady.
Tam w Brukseli tracą głowy!
Kanclerzyca  nie da rady!

Kryzys, destabilizacja.
Suwerenność naruszona?
Do d... ta demokracja!
Wali się Eurozona!

To nie nasze są problemy,
tylko zrodzone w Weimarze!
Islamistów tu nie chcemy!
A jak będzie... ? Czas pokaże.

niedziela, 24 stycznia 2016

Leży zima w Europie



















Leży zima w Europie.
Unia się po kostkach kopie.
Zagrzewa ludzi do sporu.
Atrakcją długich wieczorów
będą prawa i wartości.
Zaproszono licznych gości.
Ośrodki pękają w szwach.
Banki znowu wieszczą krach.
Gospodarka - spowolnienie.
Kłopotem jest podzielenie
między członków ludzkich kwot.
Niechętni stawiają płot
i montują drut kolczasty.
Lewicę przejął Czarzasty.
Wróci cyrk na Ordynacką.
Opozycja zawadiacko
do Brukseli śle donosy.
Demonstracji nigdy dosyć,
choćby nawet i na mrozie.
Pikietować będą co dzień,
aż ostatni wielki stołek
pozostawi spółki gołe
dla następców bez konkursu.
Rząd jednak nie zmienia kursu
i kierunek zmian utrzyma.
Leży w Europie zima.

sobota, 23 stycznia 2016

Pył

















Raz pewien pogrzeb ściągnął nielicznych,
bo się rozchodził pył wulkaniczny.
Teraz się znowu dziwnie zdarzyło,
że tego pyłu jakby przybyło.

Nim mgła osiądzie wiele lat minie.
Tak się zdarzyło również z Katyniem
i z Teheranem i z Gibraltarem.
Można by dodać tu zdarzeń parę.

Świat polityki nie ma sumienia.
Drażni go każdy, kto by wymieniał
zamachy, zdrady oraz podłości.
Zaraz mu mówią o poprawności.

Dziś pan redaktor - dziecię lewicy
znów demonstrację KOD-u przemycił
i nie miał przy tym żadnych odruchów
spełniając nakaz obcych kłamczuchów.

Pozostał takim, jak dotąd był.
Zamierza dalej rozsiewać pył,
lecz mam nadzieję, że po tej zmianie
pylić nam w mediach wkrótce przestanie.

Mirosławiec















W strefie tajemnic często tak bywa.
Łańcuch wydarzeń. Braknie ogniwa.
Spaja różnice i podobieństwa
błędna ocena i cień szaleństwa.

Coś się zaczyna i coś się kończy,
a podświadomość w jeden ciąg łączy
przyczyny, skutki i zachowania
w obu podejściach do lądowania.

Gdyby swobodę dać wyobraźni,
można by kogoś bardzo rozdrażnić,
bo chociaż długi upłynął czas
wiele przypuszczeń ciągle tkwi w nas.

Los tę wątpliwość zostawił nam.
Modus vivendi był taki sam.
Znacząca bardzo była ofiara
i cień pozostał - przypuszczeń mara.

Nie ma już żadnych odcisków rąk,
a są odejścia na drugi krąg
i zaniedbania naprowadzania,
pozostał także sposób badania.

Nie warto dawnych budzić niesnasek.
Oba dramaty zakrył już lasek.
Były komisje i są wyniki
i tylko w ciszy sterczą pomniki.

W strefie tajemnic często tak bywa.
Łańcuch wydarzeń. Braknie ogniwa.
Może coś jest w tym. Może to bzdura.
Wypełni lukę literatura.

piątek, 22 stycznia 2016

Na ultimatum

















Komuś chyba wyjdą bokiem
zabawy z takim wyrokiem,
w którym Polska jest coś winna!
Unia zająć się powinna
o wiele większym kłopotem.
Zastanowić się, co potem -
z krachem, Anglią, imigracją,
a z tą pseudodemokracją
sami sobie poradzimy.
W końcu i my rozliczymy
lata wielkiego oszustwa,
a z moralnego ubóstwa
wrócimy do normalności.
Resztki przejawów podłości
zawrócimy do Brukseli.
Będą pewnie kłopot mieli
z pewnym wielkim azylantem
i chyba go puszczą kantem,
kiedy skończy się kadencja.
Już im grozi impotencja,
gdy nawet ich własne damy,
nie cyklistów, a nieznanych
preferują w pewnych sprawach.
Demografia  nie zabawa!
Barbarzyńcy są u bramy!
Chcecie sporu? Zapraszamy!
Jest wiele ważkich tematów
i jeden zbieg demokratów.

czwartek, 21 stycznia 2016

O miłości do sąsiada

















Dziś, gdy blady wstawał świt
upadał kolejny mit
o miłości do sąsiada.
Wszyscy wiedzą. Szkoda gadać,
jaka była to zażyłość.
Lieben - po niemiecku miłość
z innym słowem się kojarzy,
które nie dotyczy twarzy,
lecz zakrytych części ciała,
a te opozycja cała
oddawała sąsiadowi.

Dziś tłumaczą człowiekowi,
że taka jest demokracja
na bahnhofach, czyli stacjach,
gdzie się różne zmienia w jedność,
a przystanku "Niepodległość"
nie ma na żadnym rozkładzie.
Teraz Niemiec "Spieprzaj dziadzie!"
używa wobec narodu,
który procent od dochodu
chciałby w swojej mieć kieszeni.

Nikt miłości nie doceni,
kiedy tani wyrobnicy
pchają mu się ku granicy
i chętnych nie widać kresu.
Zwykła sprzeczność interesów
pogrzebała Unii mit -
dziś, gdy blady wstawał świt.
Pamiętają politycy -
Strosmajer o gołębicy
mówił coś i o lataniu 
i przy swoim został zdaniu. 

środa, 20 stycznia 2016

Dość!















Szargali ją Niemce, chcieli od niej więcej,
nic w zamian nieszczęsnej nie dając.
Urabiała ręce. Służyła naprędce.
Płakała stąd wyjeżdżając.

Okradli ją z marzeń wielcy komisarze.
Przed oczy świecili umową.
Nosiła swe prośby Matce przed ołtarze
i przyglądała się grobom.

To wszystko już było - szeptała mogiłom.
Czy znowu powróci ta buta?
I znów gdzieś się ryło, obśmiało aż miło...
Nakazu im trzeba i knuta!  

Syn patrzył cierpliwie i myślał życzliwie,
lecz w końcu się miarka przebrała.
Na złość komitywie sam przed szereg wybiegł,
a za nim gromada cała.

A w obronie Niemca zjawił się rozjemca.
Pospiesznie kupował klakierów.
Protesty nakręcał, lecz próżno zachęcał.
Nie będzie już takich numerów!

Pan bankier z barłogu zapragnął dialogu.
Sam czuł się wielbionym idolem,
ale ludzi ogół wolał ufać Bogu
i odrzekł: Dłużej nie pozwolę!

Złe romanse z Timmermansem














Czy kto ze wsi, czy też z miasta,
tysiąc lat już tu od Piasta
Boga wysławiamy.
Swój obyczaj, honor mamy
i nie będą toczyć piany
ni Unici, ni Germany,
ani żadni genderowcy!
Nie będzie nam żaden obcy,
jak żyć nakazywał!
A kto na nas się porywa
pouczony zwykle bywa
i z mównicy i z ambony:
Niech zabiera w swoje strony
sny o obcej dominacji.
Marksistowskiej demokracji
tu, nad Wisłą nie potrzeba.
Kraj wartości czerpie z Nieba,
a nie ze szwabskiego ryja.
Strzegą nas Jezus, Maryja,
a po całusach w Krzyżowej
wytrzeć gębę jest dziś zdrowiej
i trzeźwo ocenić szanse
na umizgi z Timmermansem.

Boże dodaj nam sił

















Nie będzie Niemiec pluł nam w twarz
i dzieci genderował.
Sprzeciwi mu się hufiec nasz
iżby się pohamował.
Nie będzie nam wypruwał żył.
Nie będzie tym, kim był!

Boże dodaj nam sił.

Nie będzie Niemiec rodzin rwał,
na roboty wysyłał
i rządził u nas tak, jak chciał
i sądził nas jak Piłat.
Nie będzie zbrodni obcej krył.
Nie będzie tym, kim był!

Boże dodaj nam sił.

Nie będzie Niemiec w mediach łgał,
deprawował artystów.
Na scenach się z Chrystusa śmiał.
Sprowadzał terrorystów
i o Guberni w Polsce śnił.
Nie będzie tym, kim był!

Boże dodaj nam sił.

Nie będzie niewolników miał
i kraju nam okradał.
Nie będzie nam nad głową stał
i tajnie się układał.
Wewnętrzny podział w duszach rył.
Nie będzie tym, kim był!

Boże dodaj nam sił.

wtorek, 19 stycznia 2016

Dość długo skakała kózka















Unia Polskę słowem muska,
żeby bronić d... .....
Dowód nadal jest u Ruska.
Zagrożona d... .....
Polska może rzecz wyłuskać.
Unia broni d... .....
Wciąż odwleka się przywózka.
Obawia się d... .....

Bez ochrony Trybunału
finał zbliża się pomału.
Zrozumiała Unia właśnie,
że ta d... w końcu trzaśnie,
a wdrożona procedura,
jest jak do obejścia rura,
by odsunąć problem w czasie,
ale zmilczeć już nie da się!
Dość długo skakała kózka.
Stanie temat d... ....

Oko Schulza

















O koszulce, co uwiera
debatuje garsoniera.
O co pytać? Kto zapyta?
Kto za wszystkim stoi?
Hipokryta i kobita.
Pytań się nie boi!

Oko Schulza dobrze zbada,
co wypada - nie wypada
i czego się ukryć nie da.
Co się w głowie roi?
Hipokryta i kobita.
Pytań się nie boi!

Mają w Unii socyjały
polityczny wpływ niemały,
ale teraz wszyscy widzą,
jak te pały z ludzi szydzą
i jaka to komitywa,
co już wstydu nie zakrywa.

Spod koszulki demokracji
sterczą resztki krótkich racji
i koleiny mit upada
o bezstronności sąsiada
wobec kobiet i zagrożeń.
Jak Schulz - chciałby, a nie może! 

poniedziałek, 18 stycznia 2016

Strachy na Lachy!



















Dopiero kilka lat potem
zobaczono mizerotę,
który wcześniej był gigantem,
czas go jednak puścił kantem
i musiał uciec do przodu
z istotnego dość powodu.

Wiele lat pogrywał z nami,
a ma przecież za uszami
dramat większy od "Makbeta".
Chroni go unijny etat.
Nikt się nie spodziewał zmian.
Mizerota ma swój plan.

Pewnie wciąż się nad nim głowi.
Czy umiędzynarodowić
temat dotąd przemilczany,
a powszechnie w świecie znany?
Słudzy w kraju pragną wsparcia,
a płyta jest nie do zdarcia.

Jeszcze wczoraj miał trybunał,
lecz ochronić go nie umiał.
Zawodzą wielcy rozjemcy.
Niech Lachów postraszą Niemcy!
Znają już - "Strachy na Lachy!"
imigranci, terror, krachy.

Wali się Strefa Euro!
Słychać głosy: "Polska górą!"
i takie, że "już po chłopie".
Kto da przykład Europie?
Mówił o tym Papież Wielki:
" Bądźcie iskrą do zmian wszelkich!"

Polacy Bogu ufają,
a proroctwa się spełniają,
choćby je powstrzymać chcieli
i w Strasburgu i w Brukseli
i za morzem i w Berlinie.
Szum jest dzisiaj - jutro minie!

niedziela, 17 stycznia 2016

Dokarmiajmy kaczuszki! (nowa wersja starej piosenki)













Za wiejską zagrodą kaczuszki były.
Malutką dziureczką powychodziły.
Widziałeś Jasiu? Widziałem panie.
Malutką dziureczką patrzyłem na nie.

A zima wciąż trzyma i śnieg na dworze,
kaczuszkom w tym chłodzie nie jest najgorzej.
Widziałeś Jasiu? Widziałem panie.
Malutką dziureczką patrzyłem na nie.

Przy ludziach przetrwają, obrosną puszkiem.
Jak widać już mają tłuszczyk pod brzuszkiem.
Widziałeś Jasiu? Widziałem panie.
Malutką dziureczką patrzyłem na nie.

Choć chłodno dokoła, lód zęby szczerzy,
ten domek nad wodą do nich należy.
Widziałeś Jasiu? Widziałem panie.
Malutką dziureczką patrzyłem na nie.

A jeśli troszeczkę go ocieplimy,
kaczuszki urosną, a z nimi i my.
Tak myślisz Jasiu? Tak myślę panie.
Dlatego przychodzę na dokarmianie.

sobota, 16 stycznia 2016

Będzie "Stoliczna" w "BarzeBarbara"? (czyli "Niezdrowy pociąg do tytułu")















Przyjrzał się Wrocław dotacji krociom.
Obok , pod śniegiem śpi Złoty Pociąg.
Eu-kultura z tytułem dumnym,
a tam przy torach piąte kolumny.

Dziś tajemnica to nie atrakcja.
Spłynęła kasa - będzie kreacja.
Najistotniejsze jest przecież logo.
Wartość potoczy się swoją drogą.

Do mecenasów, konserwatorów
trafia, jak zwykle, czucie humoru.
Nie będą żadnych przekraczać progów.
Mają "Stolicę" w barze na rogu.

A tam zamczyska i bunkry w bukach.
Tutaj nowator w abstrakcie szuka
zgubionych szlaków dla Europy.
Tam brną radary przez śniegu kopy.

Co jest właściwie lepszą promocją?
Skandal z teatrem, czy z lokomocją?
Gdy już potężne środki się wzięło -
trzeba dać spokój skradzionym dziełom.

Kto by się przejął zalanym dworcem?
Są nowe prądy - najlepsze wzroce!
Reklama sztukę dźwignie z niczego.
Nie ma dziś dobra narodowego.

Modlą się, proszą dziś w Częstochowie.
Może Duch Święty twórcom podpowie,
jak napływowi postawić tamę,
kiedy dokoła protesty same?

Lepsze i gorsze wychodzą sorty.
Wciąż komunista daje Paszporty,
a Komisarzy rząd nasz zaprasza.
Eu-kultura? Obca? Czy nasza?

Rzecz się rozstrzygnie w BarzeBarbara.
W nim barbarzyńca już się postara,
byś w wirtualny projekt uwierzył.
Niezdrowy pociąg pod śniegiem leży.   








piątek, 15 stycznia 2016

Komisarz No


















Pan Komisarz Duppensztajn
chciały zmienić dusz dizajn
w tradycyjnym dość narodzie.
Podejmował sprawę co dzień.
Angażował parlamenty
i wprowadzał instrumenty
prowadzące do nadzoru
i do zmiany dusz koloru.
Sam swą duszę miał rogatą
i brał niezłą kasę za to.

Widział często gwiazdy w oczach
i brunatne miał pomrocza,
bo nie znaczył prawie nic,
chociaż władzy był to szpic.
Przypadła mu wielka rola,
gdy ten naród wstawał z kolan
i dusza w nim pojaśniała.
Dwa kolory wewnątrz miała.
W dole czerwień, w górze biel,
a przed sobą jasny cel.

Chciano ulżyć człowiekowi,
ale to Duppensztajnowi
bardzo się nie podobało.
Miał za sobą zgraję całą
podległych mu urzędasów
oraz wizje dawnych czasów,
w których to germański but
ludzkie prawa wszędzie gniótł.
Powrót siły mu się marzył
na naradzie Komisarzy.

Uzgodniono jednogłośnie,
że prędzej kaktus wyrośnie
nim pozwolą w jakimś kraju
zostać przy dawnym zwyczaju
z duszą w barwach narodowych,
bo jej dizajn ma być nowy! 
Wezwano przedstawicieli
do spowiedzi, do Brukseli,
by przyjechał, przyznać wstyd -
Wielki Wschód i Szkocki Ryt.

Wybierała się wierchuszka.
Wszyscy w myckach i fartuszkach.
Pomijany był dekalog,
bo się miał rozpocząć "dialog".
Historia nie jest prawdziwa,
ale w świecie różnie bywa.
Gdzie lubują się w dizajnach
można spotkać Duppensztajna
gotowego do nadzoru
dusz, narodów i kolorów.


To jest tylko widowisko












To jest tylko widowisko.
Show medialny dla gawiedzi.
Przedstawienie... i to wszystko.
Nie wiecie, co za tym siedzi?

Siedzą za tym kapitały
i lokaty i kredyty
i świat dla nich jest za mały,
a nie sposób żeby przytył.

Każdy patrzy w kieszeń własną
i o własny troszczy kącik,
bo na świecie jest za ciasno.
Trzeba by kogoś utrącić.

Jeśli ktoś chce kraj naprawiać -
to nie jest właściwa pora.
Zmieniać? Chleb ludziom rozdawać?
Podnosić się? Wstawać z kolan?

Na to w bankach nie ma zgody!
Przypilnują korporacje.
Zawsze znajdą się powody.
Ktoś chce niszczyć demokrację!!!

Islam? - sprawa drugorzędna.
Polska - parlamentów temat!
Coś próbuje zrobić biedna.
Poważniejszej sprawy nie ma!

To jest tylko widowisko.
Show medialny dla gawiedzi.
Przedstawienie... i to wszystko.
Wiadomo, kto za tym siedzi!

czwartek, 14 stycznia 2016

Oni naprawdę są przekonani...


















Oni naprawdę są przekonani,
że mogą robić, co zechcą z nami
i taki socjał, spod Maastricht lewak
sprzeciwu ludzi się nie spodziewa.

Oni na prawdę są pewni tego,
że do poddaństwa zmuszą każdego.
Społeczność, państwo, a nawet naród
przyginać mogą dla groszy paru.

Sami są wielcy i nietykalni.
Bezczelni, butni, często nachalni
i czosnkiem śmierdzi od nich z daleka.
Potrafią przygiąć prawa człowieka.

Narody mierzą przeróżną miarą.
Dzielą na Nową i Unię Starą
biedę, naciski i zasobności.
Chcą rządzić światem różnych prędkości.

Tuzy Strasburga, asy Brukseli
niejedną wpadkę w ocenach mieli.
Wpierw zapraszali ludy zamorskie,
a teraz zęby ostrzą na Polskę!

A Polska to jest wielka wspólnota.
Przy niej Holandia - zwykła marnota.
Taki Luksemburg to już jest śmieszność.
Ma nami rządzić ta niedorzeczność?

W rzeczywistości pseudorozjemcy
to z pochodzenia żydzi lub Niemcy
i tu jest właśnie pies pogrzebany,
że wszyscy Niemcom ulegać mamy!

A oni dobrze wciąż pamiętają,
co za kołnierzem do dzisiaj mają.
Ile są winni naszej Warszawie?
Czy nas kupili? Myślą... no, prawie...

Choć sprawiedliwość, może nie zając,
lecz kiedy bardzo już przesadzają,
warto przypomnieć fakt zapomniany,
że nie tak łatwo łamać szlabany,
a może lepiej - bardziej dosadnie:
Że się ta Unia wkrótce rozpadnie! 

Polska odepchnąć się nie da!!!

















W emigracyjnej powodzi
pruski dryl się znów odrodził,
gdy niejaki Timmermans
w niebezpieczny popadł trans.
Za swoim kolegą Schulzem
w przedziwnej wystąpił rólce.
Widziano wcześniej Junckera,
który w słowach nie przebierał.
Każdemu się wydawało,
że władzy mają za mało
i się gdzieś przebrała miarka,
a oni wzorem Bismarcka,
będą naród nadzorować,
żeby kraj podporządkować. 
Ulegli dość groźnej manii
o dawnym micie Germanii.
Śniło to się Adolfowi.
Mówił, że porządek zrobi,
ale skończył bardzo marnie.
Ci panowie też fatalnie
pojmują swe możliwości.
Polski honor ich zezłościł.
Nie chcą u nas żadnej zmiany.
Rozpoczęli bicie piany.
Kanclerz za to siedzi cicho,
bo ma perspektywę lichą
w nadchodzących już wyborach,
więc jej głos przejęła sfora.
W telewizji, w radiostacji
coraz więcej prowokacji.
Zapomniano o Gliwicach,
a na wielu już granicach
przenikają w sposób tłumny
niemieckie piąte kolumny.
Potok słów na Polskę pada.
Chcą przerzucić na sąsiada
własny kłopot i głupotę,
nie myśląc, co będzie potem.
Pamiętamy dawny styl.
Butę i ten pruski dryl,
Była z tego tylko bieda.
Polska odepchnąć się nie da!!!