sobota, 30 kwietnia 2016

W stronę domu wschodzącego słońca
















W ruinach Babilonu
wolności zginął mit.
Bierz dzieci do pontonu
nim je obudzi świt.

Dom w którym wstaje słońce
na drugim brzegu jest.
Przepłynęły tysiące
licząc na ludzki gest.

To nie są Animalsi,
choć jest nieludzki krzyk.
Zostaną tylko starsi.
Półksiężyc z oczu znikł.

Obmyła piasek fala.
Sternik ma groźny wzrok.
Na nic mu nie pozwalaj.
Do śmierci jeden krok.

Dziś nie ma dzieci kwiatów.
Rozdziera ludzi błysk,
a świat jak dom wariatów
ma wielorybi pysk.

Co roku na Woodstocku
ktoś pieśń Dylana gra
w stronę boskich wyroków
popłynie tratwa ta.

Niech łajbę Bóg prowadzi
na niegościnny brzeg.
Ktoś tu nasz dom wysadził.
Demony wojny wściekł.

Dom w którym wstaje słońce,
czeka nas w Europie,
gdzieś na zielonej łące,
a nasz się krwi ożłopie.

Zapomnij o Aleppo.
Idziemy w inny świat.
Na końcu, gdzieś daleko
jest może człowiek - brat.

Korporacja w demokracji





















Korporacja nie ma państwa i narodowości.
Korporacja - ryt pogaństwa i jednomyślności.
Lojalność, jak u Loyoli, rację cementuje.
Zakaz ciąży, czasem boli. Wspólnie się głosuje.

Korporacja w demokracji - ideowa zmowa.
Pociąg, który nie ma stacji. Ma kanon zachowań.
Idź żelazo do żelaza, a złoto do złota!
Dawny podział się zapodział. Nowy do nas dotarł.

Rząd lekarzy, historyków, prawników, tajniaków,
generałów, masonerii, władców tajnych znaków,
rowerzystów, komunistów, banksterów, nafciarzy,
lesbijek i fetyszystów... co się jeszcze zdarzy?

Podział w łonie korporacji to wojna domowa.
Zwarcie dwóch manifestacji. Kto ten lot szykował?
Kto obmyślił? Kto zatwierdził? Kto się na to zgodził?
Korporacja - konsternacja. Nie wiesz o co chodzi.

Brak motywów. Szał porywów. Myśli na rozstaju.
Korporacja nie ma państwa, regionu i kraju.
Jest jak ziele na wulkanie. Z pyłem w górę wzleci
i nawet na pożegnanie... chciało... nie przyleci.

Konstytucja z krzywym kołem




















Konstytucja z Krzywym Kołem,
KiK-iem, trickiem i mozołem.
Z naciskiem Siły Spokoju.
Z sądem - strażnikiem ustroju. 

Konstytucja spod Krzyżowej.
Z szarej, białej, podkorowej,
eksperckiej substancji KOR-u.
Konstytucja praw - pozorów.

Konstytucja z dyrektywą,
partią, marchią, komitywą -
dziś znaczenie ma kluczowe:
Nie można napisać nowej!

A tu pora jest majowa.
Podniosłe padają słowa.
Konstytucja Święto ma.
Dzieli kraj, a jednak trwa!

Tamta również kraj dzieliła.
Targowicę utworzyła
i Konfederację Barską.
Ci - od zmiany, są dziś garstką.

W małej grupie młodych ludzi
pragną w sejmie kłótnie studzić
i forsują uchwalanie.
Daj ten węzeł przeciąć Panie! 

piątek, 29 kwietnia 2016

Samotny minister















Na górze w kulturze samotny minister,
a napis na murze i ciężki tornister
wołają o sztukę, a nie z muru cegły -
przyszłych jasnowidzeń, rozliczeń ubiegłych.

Poeta ma etat na stałe w Rossmannie.
Sam Iwaszkiewicza powiesił na ścianie
W kalendarzu wierszyk na odwrocie kartki,
a czas szybko leci potokiem słów wartkim.

Artyści systemu nie widzą problemu.
Upadek Golemów? Ma być po staremu!
Są wzloty bez śmigieł, a szczygieł też ptak.
Jest voodoo dla ludu, a igieł nie brak.

Łaskawca - wyznawca z katedry literat
podał przykład krawca - poezja umiera,
bo już mu nie staje, a jeszcze zamierza.
Szablisty zwyczajem na muzy uderza.

Kulturę w Zachęcie prowadzą na ścięcie.
Przydałby się talent, lub choćby zacięcie,
a efemeryda wędruje do żyda
za marne pieniądze. Grosz każdy się przyda.

Płacą Pogrobowcy i Różokrzyżowcy
i ci - wczoraj obcy, a dziś Narodowcy,
którzy się ustawy trzymają jak rzep
i ten, który sztuce wypalić chciał w łeb.

Samotny minister nadal zadumany.
On - sztuki magister nie takie miał plany.
Chciał być opiekunem, darczyńcą, kustoszem,
lecz zgubił się w pismach - "Uprzejmie donoszę..."

Majowe burze nad Przedmurzem

























Miał ten wybór bez obciachu
Wielki Wschód zmienić na Zachód,
lecz dla wiernego narodu
pojęcie da Vinci kodu
okazało się za trudne
i nadzieje Unii złudne
pokładane w Trybunale,
o dom wzniesiony na skale
rozbiły się. Uleciały.
Naród był bardzo wytrwały.

Choć szukano po salonach
współczesnego Salomona
zawsze ktoś odrębne zdanie
wkładał jak karteczkę w ścianie.
Nieporuszony stał Mur,
a krzykaczy licznych chór
nie osiągał swego celu.
Było ogranistów wielu,
ale najwyższy zabraniał
wystąpień oraz współgrania.

Z zagranicy tarabany
niosły ton w kraju już znany
i słały emisariuszy,
którzy mieli ludzi skruszyć.
Spowodować zawieruchę,
lecz ich Duch był wciąż Tym Duchem,
który zstąpił, by kraj zmieniać.
Próbowano nie doceniać
ofiar krwi i mleka matek.
Nie pomogło. Na ostatek
poproszono obce siły,
by gwiaździsty marsz wzmocniły.

Świętowano Konstytucję,
a obstrukcję i destrukcję
planowały ciemne moce
z krótką bródką i warkoczem.
Nie był to warkocz komety,
ale masońskie sekrety
wiążą siłę z długim włosem -
splotem, węzłem, wspólnym głosem.
Błogosławieni są cisi.
Szykowali odpór łysi
i czekali islamiści,
aż się dla nich szlak oczyści.

Słabła w oczach Europa,
bo entuzjazm dla niej opadł.
Pytano weneckich wróżek:
Czy utrzyma się Przedmurze,
ale nawet Pytia z Polski
czarnowidzów wsparła wnioski
widząc doły albo schody.
Sam banita Rudobrody
być, czy nie być - miał wątpliwość,
bo kończyła się cierpliwość,
a swe krętki tracił syf.
Szedł już Maj - ostatni zryw.

Dzisiaj jeszcze nikt nie powie,
jak zakończy się opowieść?
Jakie strofy czas dopisze?
Ostudzi, czy rozkołysze
ludzi to Majowe Święto
nutą Świętą, czy Wyklętą?
Czy nauka nam się przyda
o masonach i o żydach,
o sarmackiej Ostrej Bramie,
która przez dziejową zamieć
broniła kraju przed Wschodem?
Znowu Naród jest Narodem
z Niebios na ten Maj wybranym.
Choć spór wiodą Chłopy - Pany,
demonstrują na ulicy
królowie z carskiej łożnicy,
zdrada w mediach kuje skałę. 
Czasy smutne i wspaniałe
Zygmuntowym wspólnym tonem
wybrzmią w pieśni nieskończonej...
Jeszcze Polska nie zginęła... !
Wiwat Maj! ... a my do dzieła.
  

czwartek, 28 kwietnia 2016

Z Ksiąg Elementarnych






















Znoszono wówczas demokrację. Stan trzeci rewolucję wzniecił.
Szlachecką wolność i Sarmację zmieniali ci, co byli przeciw.
Pisała prawa Ameryka i swoją Deklarację Francja
i Jakobinów duch przenikał poprzez narody i przez państwa.

Nazywał się on Wielkim Wschodem, był wyzwoleńczy, narodowy.
Mieszczaństwo podnosiło głowę i wkrótce pościnało głowy.
Zmieniała się Rzeczpospolita i choć dla odmiennych powodów,
europejski Wschód w niej świtał wolnością obojga narodów.

Kuźnica kos wówczas nie kuła. Wkuwano nową Edukację,
a opozycja zdradę knuła i śmiało szła na konfrontację.
A mason Ignacy Potocki był ojcem nowej Konstytucji
umiał z kanonikiem krakowskim czerpać z francuskiej rewolucji.

Przeszedł wraz z Hugo drogę długą od loży swej - Świątyni Izis,
by narodowym zostać sługą i Kościół z masonerią zbliżyć.
To nie jest żadna tajemnica. To tylko jest dyskrecja słowa.
Choć Kościół się nią nie zachwyca, jest masoneria narodowa.

I chociaż sejm zwołany w Grodnie uznał poprzedni za niebyły
to zachowały się niegodnie ręce, które się unosiły.
Obrońców porzuciły Prusy i wojska Rosji pole dały,
a obce na Polskę zakusy na długie wieki pozostały

Czcimy tę Konstytucję dumnie i Trzeci Maj świętuje kraj,
dla obcych może bezrozumnie. Daj siłę Panie! Przetrwać daj!  
Odwagi trzeba i szaleństwa jakie się tylko u nas zdarza.
Obok ołtarza, spisku, męstwa historia lubi się powtarzać.

Mysz w piramidzie


























Po to mali się jednoczą, by mogli wielkimi rządzić.
Kłócą się. Wzajemnie psioczą, lecz nie siebie chcą utrącić.
Małym nadmiar animuszu może jednak nie wystarczyć.
Metr pięćdziesiąt w kapeluszu nie dosięga brzegu tarczy.

Wielki ruchy ma powolne, lecz gdy pełznie - wszystko gniecie.
To, co zda się nieudolne, bardzo wiele zmienia w świecie.
Człek człekowi nie jednaki. Różne wnioski są z porównań.
Tu jest nadmiar - tam są braki. Wiele jest wielkiego gówna.

Przez świat wszystko się przetacza. Spada na nas z atmosfery.
Informację przeinacza. Świat zmieniają buldożery.
Przesuwają snów granice i kruszą gliniane nogi.
W hybrydowej polityce plączą ludziom proste drogi.

Jesteś jak ten Czarobylec, wstając, wchodząc do systemu.
System widzi - wstał tubylec. Ten nie stanowi problemu.
Kiedy opór w tobie rośnie i rozmyślasz nad sposobem.
System znaczy cię bezgłośnie i zostajesz ksenofobem.

Przesuną cię w "Regionalizm". Ometkują "Wpływy Obce",
żebyś iskry nie podpalił i nie został Narodowcem.
Tam, gdzie się jednoczą mali, a wielcy tworzą pustynię,
na wielkiej migracji fali, został Naród, co nie ginie.

Matrix tego nie przewidział w swym globalistycznym widzie.
Na dnie mu wyznaczył przydział, a tu mysz jest w piramidzie!
I buszuje po wnętrznościach pośród kodów i spirali.
Nie rozchodzi się po kościach. Wierzchołek może odpalić!

Maj ma skupić jak w soczewce ciemne gwiazdy przy Saturnie.
a tam lud wyostrzył drzewce i rozwalić może Unię.
Wszystkie służby grunt badają, a nastroje są brzegowe.
Czy się oprze innym krajom Naród który żyje Słowem?

środa, 27 kwietnia 2016

Coś jest na sprawie...





















Byłe rządy chwalą nierządy,
a prawnicy tworzą bezprawie.
Unia twierdzi, że nie ma mądrych.
Wszyscy czują, coś jest na sprawie!

A wiadomo... gdy nie wiadomo,
to na pewno coś w świecie nie śmierdzi.
Jeszcze ludziom nie wypłacono.
Jeszcze wpływów nikt nie potwierdził.

Emigranci, których przyjmiemy,
więcej od nas dostaną na rękę.
Dołożymy, a sobie ujmiemy.
Ze zdziwienia opuścimy szczękę.

Nadal banki przeliczają franki,
a markety pracują w niedzielę.
W oknach Hanki spuszczone firanki.
Na przybyszów zbierają w Kościele.

Telewizja nakręca problemy.
Lud się walką bezwzględną upaja.
Popieramy i nadal chcemy,
lecz nas coś jakby trzyma za jaja.

Może ściska Komisja Wenecka?
Może zamiar utajnia Obama?
Może zamiar, by młodzież endecka
była wkrótce tu uzbrajana? 

Słychać zgrzyty z taśm nowo odkrytych.
Od potyczek się salon kołysze.
Drżą Brexity na londyńskim City,
a do Auschwitz przyjeżdża Franciszek.

Byłe rządy chwalą nierządy,
a prawnicy tworzą bezprawie.
Unia twierdzi, że nie ma mądrych.
Wszyscy czują, coś jest na sprawie!

wtorek, 26 kwietnia 2016

Bunt


















Zbuntował się Sąd Najwyższy
i wypalić chce do zgliszczy
niedemokratyczne prądy,
które chciały zmieniać sądy.

Świat dla wszystkich jest za mały
i po to są Trybunały,
żeby ochraniać wybory,
jakie były do tej pory.

Ostatni był nieuważny.
Trzeba uznać że nieważny
i niezgodny z zasadami.
Trybunał ma rządzić nami!

Trójpodziały mają pały.
Wyroków wiele wydały,
potem zwiały, gdzie Komitet
zapewnił im immunitet.

I Rzecznicy i palestry
Czerwone tworzą Orkiestry
i wiele wody upłynie
nim zapomną o Stalinie.

Maja u nas dożywocie
i dla starych i dla pociech
i mimo ludzkich pomruków
zapewnią je dla swych wnuków.

Teraz są rewolucyjni,
buntowniczy, znów partyjni
i z kodem nieposłuszeństwa
chcą prowadzić do szaleństwa.

Prawo prawom się sprzeciwia
i na partie się porywa,
sąd w nich będzie dziury wiercił
sadząc same kary śmierci!

Trochę straszno, trochę śmieszno.
Władza też nie jest bezgrzeszną,
bo zamiast zabrać koryto
walczyć ma z antysemitą.

I ostrzega swych poddanych,
że nie dla nich były zmiany
tylko dla partyjnej świty,
jurysdykcji i elity.

A elicie mordobicie
nie przystoi już na szczycie.
Stoczono zbyt wiele rund.
Pozostał wyłącznie bunt.   

Na politycznej równoważni




















Cofniemy... ale nie od razu.
Ulżymy... ale nie za szybko,
lecz kto by chciał użyć "wyrazów",
poczuje, że to bardzo brzydko!

Stopniowo do czegoś dojdziemy,
bo teraz budżet nie pozwala.
Natychmiast nie tolerujemy
brzydkich dowcipów o góralach.

Ani o innych społecznościach
widocznych w krakowskim folklorze.
Nic nie rozejdzie się po kościach!
Szmoncesu u nas być nie może!

Równość musi być zachowana.
Gwarantujemy ją partnerom,
a reszta, wcześniej obiecana
zmieni się razem z atmosferą.

Zarzuty, że kraj psują żydzi,
są całkowicie nieprawdziwe!
Rząd słucha, czyta, pyta, widzi
i będzie miał inicjatywę.

Oświadczył dzisiaj Andrzej Duda -
W tej sprawie doszliśmy na Brzeg.
Choć kasa państwa jest wciąż chuda -
Sam tolerancji będzie strzegł!

Niełatwo jest chodzić po linie.
Lepiej się czegoś zawsze trzymać,
gdy coś się obiecało gminie,
a ludziom mówi: Dla was ni ma! 

Dzień Własności Intelektualnej


























Nie mam żadnych wartości własnych.
Posiadam cudze - zawłaszczone.
Pewnie intelekt mam zbyt ciasny.
Nie płacę za jego ochronę.

A choćbym chciał, to nie mam z czego.
Emerytury są za skromne.
Nie mam w swej głowie nic własnego,
a czasem pustki mam ogromne.

Myśli mi tylko przelatują.
Nie bardzo wiem, czy moje, własne.
Gdy się je staram w słowa ująć,
natychmiast stają się niejasne.

Kto chciałby je opodatkować,
przeliczyć i nałożyć myto,
zarabiać na tym i bytować,
ten jest najgorszym hipokrytą.

Ktoś może ma miliard w rozumie,
ja w to nie bardzo jednak wierzę.
Trzeba na siebie spojrzeć umieć,
czy nie handluje się pacierzem?

Nie wszystko w świecie jest na sprzedaż,
choć myśl diabelska taka świta.
Ma dobroczynność kupić biedak?
Za darmo wierszyk ten przeczytaj!!!

Zanim ci licznik zamontują
i w mózgownicę wsadzą czip,
już wytrzymałość twą testują.
Każdy twój zmysł będzie miał NIP.

Jest wiele światów wirtualnych.
Nad wejściem napis chcą przykleić
o prawach, zasadach fiskalnych
i małym druczkiem... o nadziei.

poniedziałek, 25 kwietnia 2016

O tym, jak u nas sprzedano szybko pakunek gazet ze złotą rybką.














Na wolnym rynku sprzedano szybko
pakunek gazet ze złotą rybką.
Chociaż to była makulatura,
wiele straciła nasza kultura.
Zabrakło w kraju dobrych humorków.
Była tam rybka, a nie kot w worku.
Teraz już obcym spełnia życzenia.
Nam płacą biednie, wolno się zmienia.
Najgorzej znawcom i erudytom.

Zostało dla nich puste koryto.
Nie ma już nawet i baby z dziadem.
Poszli na zmywak, innych przykładem,
żeby cokolwiek wrzucić do garnka.
Straszy po kraju widmo Bismarcka
i jego rada na trudne czasy:
"Nie mówcie, jak się robi kiełbasy!"
Ta wiedza może naród zniechęcić,
że trzeba mielić, zgniatać i kręcić.

W pewne szczegóły lepiej nie wnikać,
bo propaganda to polityka
i żadna władza bez swojej tuby
nie przetrwa pierwszej ogniowej próby.
Szybko się w ogniu walki wypali,
gdy media plują, a nikt nie chwali.
Na wykupienie potrzeba kasy,
gdzieś się zapodział dawny głód prasy.
Na łeb, na szyję lecą nakłady.

Odpłynie rybka. Pójdą na dziady.
Zarobek tylko jest na reklamie,
ale wiadomo - reklama kłamie,
a ludziom teraz prawdy potrzeba,
że obcy koncern nie da nam chleba.
Być może trzeba śmiały krok zrobić
i upaństwowić, unarodowić,
i choćby sprawdzać, czy "chrząszcz brzmi w trzcinie..."
Obcy odejdzie. Rybka przypłynie. 

W co tu u nas Gra-się czasem?

















Idzie człowiek BOR-em, lasem,
Myśląc - w co tu Gra się czasem?
Grają taśmy, gra muzyka.
Przyszła wiosna. Muszka bzyka.
Bzyka pro publico bono,
że kulczyki pod ochroną
są nie tylko w naszym kraju,
ale w podatkowym raju
mogą także występować,
jeśli mają gdzie się schować.
Rozprowadza plotki ważka,
że widziano tego ptaszka,
albo jego sobowtóra,
gdy na rzepie zmieniał pióra.
Poleciało piór bez liku,
przeważnie do tygodników.
Umoszczono nowe gniazdka,
ale to już jest namiastka,
bo park jest pozajmowany.
Napis "made in germany"
umieściła w nim Angela.
Niechaj nikt się nie ośmiela
tykać własności i prawa!
Nowa medialna ustawa,
będzie w Unii odrzucona!
Plotka ludzi nie przekona,
lecz coś może jest na rzeczy.
Nikt nie twierdzi... i nie przeczy? 

niedziela, 24 kwietnia 2016

Są Tacy Ludzie... jest Taki Kraj!

















System pozostał. Traktat nas ciśnie,
a KOD jak krosta wyrósł Ojczyźnie.
Papież chce wcisnąć nam muzułmanów.
Wraca na scenę "Sługa dwóch panów"

Bałtyk się staje rosyjskim morzem,
a pośród wielu różnych zagrożeń
jakie się wokół granicy szerzą,
Unia ma problem z własną młodzieżą.

Krzyczy, że faszyzm, że nacjonalizm
i narodowych ruchów nie chwali
w obawie wielkiej o własny zad
i w zgromadzeniach entuzjazm spadł.

Żeby go podnieść zwołują marsze
i nowych niszczą partie najstarsze
stosując dawne, sprawdzone tricki.
"Odsunąć młodych od polityki!"

Zmian Konstytucji żadnych nie będzie!
Unijny nakaz wymusi wszędzie
postanowienia zebrane w puli.
Przyjedzie Barack, Merkel przytuli.

Już na tym samym wózeczku jadą.
Trzęsą się portki starym układom.
Wiele kadencji się wkrótce kończy.
Pojawi wiele się listów gończych.

Pawlak do studia przyniósł Friedmana.
Przed białą rasą wyrosła ściana.
Chcą odbudować Berliński Mur.
Polska - Przedmurzem! - grzmi mędrców chór.

Może przedmurzem? - Może przynętą?
W Warszawie pokaz! W Krakowie święto!
Nad niszczycielem latają SU-...
W zapasach z Turkiem zabrakło tchu.

Winni wszystkiemu są Narodowcy!
Nie chcą otwierać kraju dla obcych! 
Matrix tasiemki związuje w Sejmie.
Naród się wypnie. Ktoś portki zdejmie!

Spod polityki prawda wypłynie,
kto na dwie ręce kazał dziewczynie
głosować albo karty wyjmować,
żeby coś zniszczyć lub zreformować.

Bo przecież wkrótce się do nas zjadą.
Trzeba dać odpór brzydkim przykładom,
a jeśli środki będą za małe,
zagrożą sądem lub pastorałem!

Nam telewizja o tym opowie,
a po ulicy Bohater - Człowiek!
wiedzie za sobą kondukt ogromny
wczoraj - Wyklętych!. Dzisiaj - Niezłomnych! 

Są jak Łupaszka - z dziurą na czaszkach.
Chwila jest dumna. Chwila jest ważka!
Wieczny mu Panie spoczynek daj...
Są Tacy Ludzie... jest Taki Kraj! 

sobota, 23 kwietnia 2016

Ameryka Ziemię studzi


















Widzę po swym samochodzie
ile brudu spada co dzień
z samolotów wprost na ludzi.
Ameryka Ziemię studzi.

Studzi rozum. Chłodzi głowy.
Wprowadza powiew niezdrowy
do budżetów i podatków,
do kieszeni na ostatku.

Gdy pan każe - sługa musi.
Wielu wcześniej się udusi.
Zapłaci za to z pokorą.
Atmosferę chemią piorą.

Nie ma już e-papierosa,
a na liściach szary osad
powoduje liczne pleśnie.
Trzeba rozkwit schładzać wcześnie.

Została nam tylko Puszcza,
ale już się drwali wpuszcza,
bo ta władcza Ameryka
nie jest lepsza od kornika.

A ty grosz z kieszeni wyjmiesz.
Pojechać trzeba na myjnię.
Pomysł przyjdzie ci do głowy -
Zmień silnik na hybrydowy.

Przekręt prędko się nie wyda.
Teraz wszędzie jest hybryda.
Pożera nie tylko kasę
i barana połknie czasem.

Ktoś, kto milion ma w rozumie,
może znów pomysł podsunie,
by na plus dołożyć siarkę,
gdy smok zechce pożreć markę.

Wysiądą mu komputery.
Mniej spalin do atmosfery
wskażą obliczenia nowe, 
a ty z kurzu otrzep głowę.

Polska miłość w e-kulturze


















Wyjechał do Niemiec.
Zgłosił się u Stasi
i żył jak odmieniec,
gdy obok bogaci
opłacali Turka
za wyprawkę skórką.
Po berlińskich murkach
włóczył się pod chmurką.

Wybrała się sama
busem do Paryża, 
by w wymiany ramach
społeczeństwa zbliżać
i pokibicować
naszym na Euro.
W świecie wypromować
turystyczne biuro.

Czy z bożą pomocą,
czy los nie wybierał,
spotkali się nocą.
Jadła hamburgera
na małym parkingu
w pobliżu Strasburga.
On był na dopingu,
a jej cierpła skórka.

Czasem coś dopadnie
za krajem wędrowca.
Gwiazda z nieba spadnie
i swojska, nie obca,
zbliży się istota,
jakby świat z pokrowca
o ramię się otarł.
Zrodzi pięćset plusik
miłość w e-kulturze.
Trąbił na nią busik.
Nie została dłużej.

piątek, 22 kwietnia 2016

Ach, ten polski ONR!!!


















Sojuszników trzeba cenić,
bo jeżeli coś się zmieni,
wtedy nam przypomną łatwo,
kto powinien gasić światło.

ONR przeszkadza komuś?
Niech lepiej we własnym domu
rozejrzy się dookoła,
nim coś u nas zmienić zdoła.

Miało być tu narodowo.
Jest kobyłka, a gdzie słowo?
Każdy widzi - kto ma kwit,
gdzie się spiera z żydem żyd.

A o co się tak spierają?
Że Polakom broń rozdają,
gdy jest wojna na granicach?
A cóż ich tak nie zachwyca?

Nas się boi kilku panów
bardziej niźli muzułmanów,
niźli Państwa Islamskiego?
Nas się boją? A dlaczego?

Sam Ksiądz Prymas posłał gromy.
Słyszał, że kiedyś pogromy
wywołano w mieście Kielce
i się niepokoi wielce.

A w niejakiej Anatewce,
chłopy po mocnej nalewce
gonili żyda po dachu
dla zabawy i obciachu.

Przez to grzesznych w Białymstoku,
będzie teraz miał na oku.
Chyba coś splątało mu się
po krakowskim Emausie.

Będzie judeo-chrześcijaństwo
kultywować nasze państwo,
lecz poważny jest dylemat -
nigdzie takiej zbitki nie ma!

Nawet w wierszach Kornhausera
nikt tak pojęć nie dobierał
i nie znał ich dotąd kler.
Ach! Ten polski ONR.

A przed wojną u Polaka
filozofia była taka:
Tu jest Kościół! - Tam jest Gmina...
i niech lepiej nie zaczyna!

Titine



















Nazywam się Titine.
Sto złotych za godzinę.
Chcesz szczęścia odrobinę
to po Titinę dzwoń.

Zapamiętaj dziewczynę.
Titine ach... Titinę.
Zdziwioną zrobisz minę.
Od innych dziewczyn stroń.

Partyjna jestem lwica.
Znają mnie na dzielnicach.
Sam szef się mną zachwyca,
gdy sprawę biorę w dłoń.

Odkąd tu rządzi Kraków
PiS wypycha tępaków,
donoszę na chłopaków.
Nie często... Boże broń!

Mam fonik komórkowy.
Nagrywam ich rozmowy.
Resztę dopiszę z głowy.
Rozsieję brzydką woń.

Ktoś wsadza ich na minę.
Nie wiedzą, że Titine.
O palec ich owinę.
Padną jak arab - koń.

Widziałam u tatusia,
jak załatwił Jędrusia.
Zawiszę jak lalusia
w podsłuchów wrzucę toń.

Powiem kto tu ubliża.
Nagrałam już Kukiza.
Poprawi wszystkim wizaż
marszałka siwa skroń.

Na młodych haki zbiera
Titina - cud afera.
Nikt PiS-u nie podpiera.
Titina - tajna broń.

Nazywam się Titine.
Sto złotych za godzinę.
Chcesz szczęścia odrobinę
to po Titine dzwoń.

Titina i chłoptasie
w telewizji i w prasie
postawią rząd w impasie
Nazistę z boisk goń!

W Paryżu o Titinie
piosenka w usta spłynie
i wszystko się odwinie
od Brzegów aż do Błoń.


Presja
















Międzynarodowa presja,
żeby Ducha w ludziach zgnieść.
Żeby unijna koncepcja
mogła własne zmiany wnieść.

Totalnie, na każdej niwie,
jednocześnie z wszystkich stron,
uderzają w nas dotkliwie.
Nie odpowiadamy - Won!

Paktujemy. Tłumaczymy,
ale śmieje się hybryda.
Kiedy młodych poskromimy ,
nowe rezolucje wyda.

Czując bezsens swoich planów,
"uciekać pragnie do przodu".
Chce zacieśniać federację,
bez żadnych praw dla narodów. 

Polacy nie są Belgami.
Nie ma w nas Luksemburczyka.
Pieniądz nie kieruje nami
i niemiecka polityka.

Międzynarodowa presja,
ale Polska nie łatwizna!
Zjeżdża do nas rad procesja.
Nie na sprzedaż jest Ojczyzna!

Gdzie jest równe traktowanie?
Skąd ta buta i ten styl?
Rój złodziei przy straganie,
a za nimi pruski dryl.

czwartek, 21 kwietnia 2016

Taki naród





















Taki naród to jest tylko dopust boży.
Taki naród nie ma mędrców i artystów.
Nie zbuduje wieży Eiffla, nic nie stworzy.
Taki naród chyba lepiej wziąć w cudzysłów.

Taki naród potrzebuje przewodników,
tak jak Greków potrzebował kiedyś Rzym. 
Wielu sędziów, polityków i prawników
w tym narodzie już od dawna wiedzie prym.

Taki naród bywa jednak nieposłuszny
i wdzięczności okazywać nie potrafi.
Nikt nie bywa wobec niego dobrodusznym,
bo za brodę może nagle cię ucapić.

Taki naród wciąż pieniędzy potrzebuje.
Woli oddać, a nie umie dobrze sprzedać.
Sam rozpija się, a niczym nie handluje.
Taki naród to światowy, wielki biedak.

Taki naród przyjął kiedyś starszych braci,
ale potem się okazał szmalcownikiem.
Nie chciał zwracać, nie chciał uznać, nie chciał płacić.
Samodzielną chce prowadzić politykę.

Wiemy dobrze. Kto tu pisał Konstytucję,
ten ostatnie w Trybunale ma mieć zdanie!
Taki naród już nie raz czynił obstrukcję
i spotkało go należne pokaranie.

Taki naród się niczego nie nauczy,
nawet wtedy, gdy go własna dusza boli,
ale jeśli się podniesie i poruszy
może innym na nic więcej nie pozwolić!

Mleko matek ma tu zawsze dziwne geny.
Dworzec Gdański jeszcze ciągle jest w Warszawie,
więc niech głośno tak nie tupią znane sceny.
Młode wilki warto chwytać na obławie.

Nowoczesne muszą być wszystkie uczelnie
i artystom globalistom czynić chwałę.
Próg awansu trzeba chronić bardzo szczelnie.
Cała reszta może tylko kopać gałę.

Nic tu nie jest raz na zawsze obiecane.
Mówią mędrcy: Tu odpoczniesz w swej podróży!
Dozwolone masz, co nie jest zakazane,
lecz ruch jeden nieuważny wszystko zburzy!

Taki naród być potrafi karą boską.
Zbyt zachłannych pozamieniać w słupy soli.
Może dzisiaj lepiej go otoczyć troską,
zanim skończy się cierpliwość Bożej Woli.