czwartek, 30 czerwca 2016

Liczymy... !
























Dziś programy i ramówki
przeliczamy na złotówki.
Rząd nam mówi, jak ma być,
a ludzie myślą, jak żyć?
Podskoczyły znowu franki.
Odsprzedawać chcą nam banki,
pewnie już po niższej cenie,
bo na giełdach stale wrzenie.
W Europie - zamieszanie.
Nie wiadomo, co powstanie?
Co położy się, lub zmieni?
A my, meczem poruszeni
malujemy swoje twarze
dla biało-czerwonych marzeń,
dziś po latach przywróconych.
Boże! Strzeż biało-czerwonych!
Wystarczy nam jeden - zero!
Problemy z euro sferą,
to ich problem - nasze szanse.
My liczymy na awanse! 

środa, 29 czerwca 2016

Burzliwe lato




















Pokręciło plany lato
przede wszystkim dyplomatom.
Giełdom zagroziło stratą.
Poruszyło spójność NATO.

Powiało po Europie,
potem słońcem chciało dopiec.
Przypędziło groźne burze.
Rozłam nastąpił na górze.

Groźne jest letnie szaleństwo.
Najważniejsze bezpieczeństwo,
a tu wszyscy w garniturach,
w salach obrad, w tłocznych biurach.

Wszędzie jest klimatyzacja,
lecz już chora demokracja
ledwie dyszy w Europie.
Rządy gonią jak w ukropie.

Pragną znaleźć jakiś sposób,
lecz nie brak sprzeciwu głosów
niechętnych już systemowi,
który tyle błędów zrobił.

Chcą coś skracać, coś przedłużać.
Wszyscy władcy są w podróżach.
W konsultacjach. Na naradach,
a raz grzeje, a raz pada.

Gorączkowy mamy stan.
Wakacje na dalszy plan
zeszły teraz ludziom z oczu
i każdy nerwowość poczuł.

Pokręciło plany lato
przede wszystkim dyplomatom.
Giełdom zagroziło stratą.
Poruszyło spójność NATO.

Media żyją wciąż batalią,
a my jutro z Portugalią
zmierzymy - My, lub oni!
Wyjdziemy - Biało-czerwoni! 

wtorek, 28 czerwca 2016

Czy Polska jest cenna w Unii?















Czy Polska jest cenna w Unii?
Na pewno! To Unii chleb!
Dziś chce, byśmy byli potulni.
Gotowa jest nawet dać w łeb!

Czy rynek nasz w Unii coś znaczy?
Czy dostęp do niego to atut?
Nie trzeba nikomu tłumaczyć.
Żądajmy nowego traktatu!

Jesteśmy na wszystko otwarci,
lecz nikt się tam z nami nie liczy,
a ile jesteśmy warci?
Dziś łatwo możemy obliczyć.

O żadnym większym poddaństwie
niech myśl nie przychodzi do głowy!
O Rzeszy i Superpaństwie
nie będzie z nami rozmowy!

Nie damy wiecznie nas łupić
i ludzi eksploatować.
Polskości nie można kupić!
Żądamy by Ją szanować!!!

Szacunek nic nie kosztuje.
Jest zwykłym grzeczności gestem.
Niech Belg banany prostuje.
Ja synem Ojczyzny jestem.

Osądzać mnie może Matka,
a nie Komisja Wenecka!
Polska -  nie dla obcych gratka!
Wpajano mi słowa od dziecka!

O Niemcy niech troszczą się Niemcy!
O Unię dbają unici!  
To dla mnie żadni rozjemcy -
handlarze Ojczyzn ukryci!

Kto się w Brukseli wypluskał
i chce z Ojczyzną rozwodu -
niech bierze za przykład Tuska
i sam ucieka do przodu!

A ten, kto chce znaleźć partnera.
Wartości zna i różnice.
Niech zważa jakiego lidera,
wybiera w swej polityce.

Czy Polska jest cenna w Unii?
Na pewno! Rynek to zysk!
Powinna odsunąć durni!
Wyciszyć im nieco pysk!

poniedziałek, 27 czerwca 2016

Dziesięć królestw i księstw kilka

























O Nowym Porządku Świata
rozmawiano tu przez lata.
W Klubie Rzymskim z wielkim bólem
uzgodniono dziesięć królestw.
Dziesięć królestw i księstw kilka.
Nosił wilk - ponieśli wilka. 

Chciały mocarstwa niektóre
na niedźwiedziu dzielić skórę.
Są od wieków w polityce
podziały, spory, różnice
i prócz rządów, praw i ustaw
są dwie strefy: głodna - tłusta.

Poszła głodna do tej tłustej,
a u tłustej michy puste,
choć niedawno był stół suty.
Dodrukowano waluty.
Pieniądz zawsze ma dwie strony.
Każdy jest dziś zadłużony. 

Więc z dłużnika niewolnika
chciała zrobić polityka.
Władzę szybko przerósł urząd,
a niewolnicy się burzą.
Każdy tylko patrzy swego.
Nie ma nigdzie nic dobrego.

Jest wciąż wojna pełzająca
i daleko jej do końca.
Dotarła właściwie wszędzie.
Spokoju u was nie będzie! -
Ostrzegała Ameryka.
Czas nadchodzi. Jest panika.

Na razie tylko w portfelach,
w trustach, mafiach i kartelach.
Wśród rekinów finansowych
namieszał Porządek Nowy.
Szary człowiek ma, co miał.
Tyle, ile Bóg mu dał.
Za to spokój w domu ceni.
Złe projekty może zmienić. 

Cykliści


























Wykonały dwa pedały
wokół osi obrót cały,
bo już miały na łańcuchu
tylne koło do posłuchu.
Przednie było na widelcu.
Dwa pedały - dwóch wisielców,
unosiła mocna rama.
Całość była napędzana
przez tego co wprawiał w ruch
obroty pedałów dwóch.

Nie wszystkim dobrze na świecie,
kiedy siodło w krzyże gniecie,
a wciąż mocniej kręcić trzeba
w drodze po kawałek chleba.
Lecz pedałom wciąż za mało.
Silniej by się naciskało,
gdyby one miały władzę -
reszta była pod rozkazem.
Gdyby one były szpicą -
kręciły by kierownicą.

Kręciły by dalej jeszcze,
lecz z opon zeszło powietrze
i na próżno ktoś zaręcza,
że pojedzie na obręczach.
Gdy przeskoczyć chciał przez kanał,
nacisk kilka szprych wyłamał
i koło się scentrowało.
Przerzutkę pourywało.
Łańcuch zapiszczał złowrogo,
jakby krzyczał - Nie tą drogą!

Niewiele dziś ludzi dziwi.
Są cykliści zapalczywi.
Butni, pewni własnej siły.
Są pedały, co kręciły,
którym zawsze było mało,
a jednak się liczy całość.
Ważny jest też wybór drogi.
Decydują w końcu nogi.
Tyłek się upomni o to, 
żeby dalej iść piechotą!

niedziela, 26 czerwca 2016

Trudne życie po Brexicie

















Trudne życie po Brexicie.
Już tyle nie zarobicie.
Ciężka dola pod przymusem.
Wśród murzynów za Hindusem.

Londynu nie trzeba bronić.
Kto się po was teraz skłoni? 
Kto da miejsce na zmywaku?
Ciężkie życie wśród tępaków.

Rządź Brytanio po swojemu,
miejsce wskazując obcemu
i odczują teraz chłopcy
ciężki grosz z pracy u obcych.

Można przecież żyć jak Gandhi.
Można kochać się w Irlandii
i przywyknąć do zwyczajów
za funt kłaków w obcym kraju.

Ale to nie będzie łatwe -
w obcy świat wprowadzić dziatwę,
gdzie są równi i równiejsi,
Wielki Brat i bracia mniejsi.

Są rozwody i anszlus.
Ciężkie życie. Mus to mus!
Jest wielki, globalny świat,
który własny ogon zjadł! 

sobota, 25 czerwca 2016

Grillujemy na uboczu




















Z Polską nikt dziś nie rozmawia,
bo i nie ma o czym
i nikt się nie zastanawia,
kto na Polskę psioczył.

Za to trzęsie się Bruksela.
Tam włosy rwą z głowy.
Czy wycofać i gdzie przelać
pakiet walutowy?

O trybunał nikt nie będzie
bojów teraz toczył.
Spadki są na giełdach wszędzie.
Kryzys zajrzał w oczy.

Muszą rynki uspokoić.
Panikę powstrzymać,
lecz kto myśli, ten się boi,
czy system wytrzyma?

Nikt się jeszcze nie odważy
ogłosić dosadnie,
że ten grill już się przesmażył.
Unia się rozpadnie!

Grillujemy na uboczu.
Gramy! - Wygrywamy!
Czasem dobrze jest zejść z oczu,
apetyty mamy!

piątek, 24 czerwca 2016

Nie pchaj palca między drzwi!




















Brexit wszystkim może dopiec.
Zmiany granic w Europie
stały się faktem uznanym.
Pewnie dalsze ktoś ma plany
i pojawią się żądania -
przeprowadźmy głosowania!
Te nie zawsze są prawdziwe.
Są pytania podchwytliwe,
serwery, leśni dziadkowie.
Pewnie komuś siedzą w głowie
także fakty w polityce:
"Tam gdzie wojska - tam granice".
Nie ma takiej procedury,
by przewidzieć wszystko z góry.
Brexit w wiele spraw uderza.
Nie wiemy, co ktoś zamierza.
Powierzając przyszłość Bogu -
swego domu strzeżmy progu!
Pamiętajmy, marszcząc brwi:
"Nie pchaj palca między drzwi!"

czwartek, 23 czerwca 2016

Kombinacja



















Jednoczesny, z różnych stron
atak był na szefa MON.
Przypomniano więc mu Luśnię,
myśląc - spokojnie nie uśnie.
Próbowano wszczynać scysje
o nowe wojskowe misje.
Potem, stanowczo, po męsku,
by nie mówić o Smoleńsku,
zażądano z magistratu.
Wycofano ważny atut
udziału wojska w Rocznicy.
Szum robili politycy,
a dość znany publicysta
konflikt z Prezydentem wciskał.
Na końcu, w tym zamieszaniu
pomyślano, by w Poznaniu
wielki korek się uzbierał
po awarii komputera.
Ale draka! Cyberatak?
Nacisk! Ostrzeżenia próba?
Jest zadyma! Ktoś ruch wstrzymał.
Może to ta sama gruba?

środa, 22 czerwca 2016

"To be, or not to be...?"



















Liczą już Iluminaci,
czy ten teatr się opłaci?
Myślą też Bilderbergowie,
jak na to City odpowie?
Waży kapitał światowy,
co na głowie, a co z głowy?
Obserwuje Ameryka,
czy spektakl kupi publika?
Bańka wydaje się duża.
Ktoś łagodzi, ktoś podburza.
Zamieszanie, jak w "Hamlecie".
Być, czy nie być? - słychać w świecie.
Jutro opadnie kurtyna.
Wielu widzów ma dość kina
i nie obudzą ich dzwonki.
Starsza pani i koronki
kiedyś wszystkim wystarczały,
ale narody zmądrzały.
Ktoś sam musi żabę zjeść!
A nie zechce, no to... cześć! 

Kto będzie miał wakacje?















Być może zadymiarze
odnajdą demokrację
i wtedy się okaże,
kto będzie miał wakacje.

Teraz kopiemy piłkę.
Potem jest olimpiada
i nawet nikt przez chwilkę
o strachu nie zagada.

Propagandowe tuzy
już śmieszą, a nie straszą.
Widać, kto komu służy,
kto jest wymarłą klasą.

Nic nie jest autorskie
i same są przedruki.
Kto poskarżył na Polskę
ostatnie da pomruki.

Już wkrótce dzwonek zabrzmi
na przerwę wakacyjną.
Wielu wyleci za drzwi.
Dostanie szkołę inną.  

wtorek, 21 czerwca 2016

"Ona jedna nam została..."










Jeśli zapytasz - każdy odpowie,
gdzie się rodzili profesorowie.
Najbardziej licznie, w trudnych okresach,
kwiat profesury wzrastał na kresach.

Ze wstydem może, każdy dziś przyzna:
W kraju to mógł się urodzić Dyzma,
lub co najwyżej Janko Muzykant.
Z kresów czerpała więc polityka.

Brała falami. Brała w potrzebie,
bo umysł w kraju leżał na glebie,
albo najczęściej był słomą kryty,
prosty, ludowy, deską zabity. 

Gdy się zdarzały trudne momenty
Iwaszkiewicze i Putramenty,
a teraz nawet Radziwiłłowie
kontynuują dawną opowieść.

O "Dwóch księżycach", "naszych ulicach...",
O "naszej klasie". Dawnych różnicach 
i o powstałym podziale nowym
w Europejskim Akcie Spadkowym.

Ktoś śmiałe hasło do mediów wrzucił,
że może dawne jeszcze powróci,
gdy odkreślimy trudne okresy,
a Żyrinowski chce zwrócić kresy.

Do tych rozważań nie brak powodów.
Ma Ukraina wiele narodów,
wiele dialektów, odmian języków.
Ma przeciwników i zwolenników.

Może to było i nic takiego,
że kiedyś powstał Plan Brzezińskiego,
który rozsądnie, a nie w malignie,
ogłosił: " Tu się wszystko rozstrzygnie!" 

Doszedł nam Majdan, a potem Smoleńsk.
Niejeden sokół przepadł w wądole.
Ktoś chciałby dzisiaj rozliczać wszystko,
a młodych tylko skupia boisko.

Potrzebne pewnie nowe otwarcie.
Mamy sportowe, sąsiedzkie starcie.
Po meczu sobie podamy dłoń.
Dzwoń mój dzwoneczku, cichutko dzwoń.



poniedziałek, 20 czerwca 2016

Z naszej półki




















Pustoszeje nasza półka,
a uwięziona jaskółka
trzepocze się pod sklepieniem.
Stare, wrażliwe sumienie 
przegląda żółte sztambuchy.
Podnosimy wciąż okruchy
wyrzuconych na stos racji.
W wirtualnej demokracji
wypełniamy uczuć nisze.
Wciąż nas mniej tam.
Wciąż tam ciszej.
Chcieliśmy być nowocześni.
Wznosić o wolności pieśni
w nowych, niezależnych mediach,
lecz uznano, że to brednia,
na dodatek bardzo groźna.
Znów partyjna myśl obwoźna
na szerokie wiedzie tory.
Już wyniosła do tej pory
wielu śmiałków nieostrożnych,
buntowniczych, choć pobożnych.
Nawet "zmiana pokolenia"
nie może się pozbyć cienia
uśmiechu losu w kapturze.
Odchodzimy, a on dłużej
pozostanie demoniczny.
Kilka wierszyków nielicznych
zawieruszy się w systemie.
Reszta w chmury, albo w ziemię
wsiąknie i położą bruk,
byś o niego rozbić mógł
wyrzucone fortepiany.
Odchodzimy. Idą zmiany,
lecz i one kiedyś miną.
Jutro starcie z Ukrainą.

Ciężka chmuro ołowiana...




















Ciężka chmuro ołowiana
z pomarszczonym czołem, 
niepokój budzisz od rana.
Za zły znak cię wziąłem.

Była już pogoda szklana
i grad i ulewa.
Ciężka chmuro ołowiana
oszczędź stare drzewa.

Z twego cienia świat się zmienia
w angielską pogodę.
Nacisk jest nie do zniesienia.
Wicher poszedł przodem.

Poprzewracał ściany, mury.
Nie oszczędził płotów.
Bez umiaru, bez kultury,
narobił kłopotów.

Wobec ciebie, co tu gadać -
jesteśmy bezradni.
Jeśli musisz już gdzieś spadać -
na hybrydę spadnij. 

Nie chcemy nowych porządków.
Oszczędź stare drzewa.
Grzmisz, że nie będzie wyjątków?
Jak się ciebie nie bać?

niedziela, 19 czerwca 2016

Bodo
















To tylko film. To tylko scena,
lecz takiej Łodzi dzisiaj nie ma.
Tego teatru elegancji.
Deportowano kogoś z Francji.

Dawno minioną błyszczy modą.
To tylko serial. Tylko Bodo.
To maturzysta, a w tle wojna.
Ukraina nie jest spokojna.

To powrót w przemilczane czasy.
Te mundury, stukot, obcasy.
Te nuty chowane w zanadrze
i w końcu śmierć w rosyjskim łagrze.

To tylko film o kabarecie.
O tym, co działo się na świecie,
na którym jeszcze nas nie było.
Co tu się znowu porobiło?

I dziś wspaniali są artyści.
Jest Łódź, są żydzi, komuniści,
dziewczęta z wdziękiem i urodą.
Pewnie gdzieś jest współczesny Bodo. 

Ludzie kochają się tak samo
i plakaty wiszą z reklamą
i nie braknie dziś wojennych wizji,
a wszystko mamy w telewizji.

To tylko serial. Przypomnienie,
które sprowadza nas na ziemię,
zapomniane budząc uczucie.
Nasze przedwczoraj w wielkim skrócie.

Najlepiej u siebie!






















Zaliczona wiosna jeszcze gdzieś pobrzmiewa.
Czas chwycić za wiosła. Płynąć i się nie bać.
Świat nas przyzwyczaił sterować na głębię.
Chce byśmy się stali orłem lub gołębiem.

Flegmatyczne lato w jądrze Europy
znudzone debatą, na cudze kłopoty
patrzeć nam pozwala z właściwym dystansem
i w tym rozluźnieniu widzieć swoją szansę.

Na szczęśliwych wyspach grają w totolotka,
choć o terrorystach krąży jakaś plotka,
wkrótce do nas zjedzie młodzież pokojowa,
a nasz, polski kibic umie się zachować.

Gołąbki pokoju i "Orły do boju!"
nie przeszkodzą twórcom oazy spokoju
projektować lato pod słonecznym niebem. 
Wiemy - wszędzie dobrze... najlepiej u siebie! 

sobota, 18 czerwca 2016

Rezydenci

















To są tylko rezydenci.
Ktoś ich na uczelnie wkręcił,
aby w swojej korporacji
świadczyli o demokracji.
W pewnych grupach zawodowych
już ich udział procentowy
poświadcza o dominacji
w prorodzinnej demokracji.
A kiedy się dominuje,
po swojemu się pracuje,
albo miewa się w zwyczaju
rezydować w innym kraju.

Podział bardzo był niezdrowy.
Znacznie większy od połowy.
Może większy niż trzy czwarte.
Zawsze mieli drzwi otwarte
z preferencją "po rodzinie".
Zawdzięczali status gminie.
Gorzej z umiejętnościami.
Teraz pozostali z nami
i żądają większej płacy.
Rezydenci? Czy rodacy?
A Fundacja Batorego
nie wspiera już teraz swego?

Czy Krytyka Polityczna
stała nagle się mniej liczna?
A może po prostu Hania
ma mniej teraz do rozdania?
Martwią się już demografią,
że Polacy też potrafią
lepiej zadbać o swe dzieci.
Jest "plus pięćset", a czas leci.
Czy to aby będzie państwo
w wizją judeo-chrześcijańską?
Wspólna Ziemia Obiecana -
równa, lecz zdominowana!?

Terminale






















Są różne terminale
i wszystko ma swój czas.
Jest także boży palec.
Przybył katarski gaz.
Nie mamy tu Kanady,
lecz trafia się okazja.
U nas wciąż żyją dziady.
Tam jest eutanazja.
Terminal - ważne słowo
i wiele może zmienić.
W Kanadzie jest nerwowo.
U nas się życie ceni.
Jest geopolityka
i jest gazowy zator.
Tu życia Bóg dotyka.
Tam jest paralizator.
Gdzie różni sojusznicy -
różny się akcent kładzie.
Tu żyją na ulicy.
Tam żyją, jak w Kanadzie.
A ja się nie wybieram
i wcale mi nie śpieszno.
Świnoujście odpiera
alternatywę grzeszną.
Czy pożar był za mały?
Czy coś się przykręciło?
Oni mają uchwały,
a nam gazu przybyło. 

Cholera! Znów ten silny wiatr!!!














Usiadło kilku mądrych gości.
Zbudujmy przestrzeń dla przyszłości!
Można to zrobić bardzo łatwo.
Powiedzmy: - Niech się stanie światło!

To już ktoś zrobił. To już było,
lecz wiele spraw się przedawniło.
Znów trzeba w ludzką wkładać czachę:
Każdy powinien żyć pod dachem!

Można odtworzyć, co się chce!
Mamy już drukarki Trzy D.
Ustalmy pełną listę strat.
Cholera! Znów ten silny wiatr!

Przestrzeń być może wirtualna,
bo rzeczywista jest fatalna
i stale ktoś się do nas wtrąca.
Naciska straszy i potrąca.

Może pieniędzy na nic nie dać.
Może z przeszłości coś wygrzebać.
Powoływania na traktaty
stwarzają stale dylematy.

A plan być musi na stulecia
i myśleć musimy o dzieciach.
Wyłamaliśmy zęby krat.
Cholera! Znów ten silny wiatr!

Czy ktoś się nie buntuje w Niebie?
Mieliśmy taki na pogrzebie,
lecz w kąt poszły wszelkie nauki.
Dziś, na nasz krok, czekają wnuki.

To tylko faza decyzyjna,
korporacyjna i partyjna.
Wizja - jedyna wśród mnogości.
Zbudujmy przestrzeń dla przyszłości!

Na nowe Polska jest gotowa!
Powraca stara nowomowa!
Jest w niej marchewka, kij i bat...
Cholera! Znów ten silny wiatr!!! 

piątek, 17 czerwca 2016

eDarling



















Prześliczna pani! 
Wyczarowana na eDarlingu,
to jest ode mnie ostatni mail.
Ujawnić muszę 
prawdy koniuszek - 
nie mam dopingu!
Na starość jest mi z tym trochę lżej.
Chyba nie sprostam. 
Sen mi pozostał i pani fotka.
Czas nie oszczędza. Tak musi być.
Powiem nieskromnie - 
dotarła do mnie ta notka słodka.
Czytałem wszystko, lecz jak z tym żyć?

Już mi niosą emeryturę.
Garniturek do wyjścia mam.
Człek na starość ma zawsze pod górę...
Mimo wszystko, nie lubi iść sam.

Cóż, nie każdy ma takie szczęście,
żeby trafić na taki biust.
Pani pewnie rozważa zamęście,
a na starość zmienił mi się gust.

Jeszcze coś mnie podnosi z muzyką.
Jeszcze widok podwyższa ciśnienie,
ale chęci prowadzą donikąd.
Dosyć trudne jest każde spełnienie.

Prześliczna pani!
Wyczarowana na eDarlingu!
Trudno mi ukryć rozstania żal.
Tak się szykować, a nie spróbować. 
Wcześniej zejść z ringu
i namiętności nie poczuć fal?
Wiem! Nie wypada,
lecz co tu gadać?
Takie jest życie.
Czas nieustannie na oślep gna.
Iskry bez żaru.
Resztki zamiaru...
Cóż, emerycie...?

Sporo tych ofert eDarling ma. 

Weekend od niechcenia

















Dziś rano zamarzył mi się
dobry weekend po remisie.
Bez broni, bez wielkich węży,
bez rozważań - kto zwyciężył.

Weekend na łonie natury
bez służb i prokuratury
i bez zleceń na Kurskiego.
Weekend - niby nic takiego.

Czy na to pozwolą media,
by powszedni dzień spowszedniał
i nie było konferencji
o kontrolach i Agencji?

By wreszcie było normalnie,
niegorąco, niezapalnie,
z lekkim wiaterkiem w Alejach.
Czy na spokój jest nadzieja?

Przejadło mi się na scenie
nieskończone dochodzenie
z widocznym brakiem aktorów 
i z przesytem amatorów.

Propaganda to nie sztuka
i nie sztuką jest nauka,
co marzenia chce oceniać.
Chcę mieć weekend od niechcenia.

czwartek, 16 czerwca 2016

Przedmeczowy sondaż



















Przewiduje 'Allo 'Allo! 
że dziś Niemcy nam dowalą,
a dziewczyny z Pigallaka
mówią tylko o Polakach.

Gość pod Łukiem Triumfalnym
orzekł - zdecyduje karny!
Inny, na Placu de Gaulle'a,
że to my strzelimy gola.

Gliniarz na Champs-Elysee
powiedział: - Nie będzie źle!
Remis! - rzucił dla osłody
gość w berecie z Placu Zgody.

Zegarmistrz z Placu Vendome
z typowaniem już miał kram.
Algierczyka spod Paryża
nie pytano, bo ubliżał.

Spod Katedry Notre-Dame
nasz ankieter odszedł sam,
bo właśnie w boczną ulicę
weszli rosyjscy kibice.

Na pytania brakło tchu.
W stronę Centrum Pompidou
biegła cała ludzi sfora.
Poczekamy do wieczora!

środa, 15 czerwca 2016

Boisko
















Nie ma imigrantów. Nie gwałcą nikogo,
a Państwo Islamskie poszło swoją drogą.
Są straty wśród gejów, ale w Ameryce.
KOD się zakodował. Opuścił ulice.
Emocje sportowe. Oddech dla kultury
i można tajniakom ciąć emerytury.

Nie ma fali strajków i białych miasteczek.
Nie ma nowych wieści z odzyskanych teczek.
Antyterroryści drzwi zniszczyli w Jaśle.
Anakonda ćwiczy. Idzie jak po maśle.
Gramy! Wygrywamy! Rozróby daleko
i emerytury można ciąć esbekom.

Jest nowa ustawa. Wszędzie są kamery.
Kloss rzekł do Brunera: - Nie ze mną numery!
Spotkanie z Niemcami jest już bardzo blisko.
Dawne niemożności rozstrzygnie boisko.
Śpiewają kibice. Cicho siedzą trusie.
Tną emerytury. Sprawiedliwość w ZUS-ie!

wtorek, 14 czerwca 2016

Pod czujnym okiem snajpera

















Czysta, sportowa rywalizacja
pod czujnym okiem snajpera.
Stan wyjątkowy - nie okupacja.
Rewizja. Bramka. Bariera.

Kuloodporni z palcem na spuście
taksują rysy przechodnia.
Tego sprawdzajcie! Tego przepuście.
Są jakieś dymy bez ognia.

Śpiewy kibica. Bójki w ulicach.
Jest zakaz i prohibicja.
Widok mundurów już nie zachwyca.
Jest wojsko. Gwardia. Policja.

Wielkie emocje. Wielkie pieniądze,
a w meczach najwyższe stawki.
Będzie spokojnie. Nadal tak sądzę.
Te środki to nie zabawki.

Już olimpiady schodzą na dziady
i stają się hybrydowe,
a my dajemy dobre przykłady.
Wygramy! Wszystko gotowe!

poniedziałek, 13 czerwca 2016

Nic nas dziwić nie powinno!





















Pewien stary rabin rzekł:
Berg - to może znaczyć brzeg.
Olio - być może oliwny?
Pokojowy, więc nie dziwny.

Od prawieków, od pradziada,
myśl podobna się układa,
że nic nie jest przypadkowe
i świat ma też swoją głowę.

Skoro głowę, to też ręce,
co pracują i nic więcej,
choć czasem się wyciągają
w Niebo, skąd wsparcie dostają.

Wsparcie to trafia do głowy,
a więc nie ma przypadkowych
wyborów w ludzkim rozumie.
Trzeba jednak patrzeć umieć.

Warto przyjrzeć się kabale.
Sposób jak trzymamy palec
przekazuje tajne znaki.
Człowiek? Kim jest? Ale jaki?

Czy teorie są spiskowe
i czy rządy są światowe?
Czy ktoś poczuł, proszę pana,
pod kopułą dym szatana?

To pewnie insynuacja!
Dyskretny obrzęd - atrakcja!
A właściwie chodzi o to -
Czyje ma być świata złoto?

Są fundacje i są ramy
i jest grono nagradzanych
i jest ryba, co od głowy...
zwalcza piewców narodowych.

Na przykład - polscy kibice,
to już nie są klubowicze.
Kibicują swojej nacji,
zagrażając demokracji!

Wysysają to "od dziecka"-
rzekła komisja wenecka.
Na ulicach krzyczał KOD -
Z prawa uczynili szrot!

Niespodziana rzecz się stała,
bo jednak Polska wygrała,
choć tylko jeden do zera,
kogoś pewnie to uwiera.

Powie wkrótce Zlot Młodzieży,
jak na to patrzeć należy
z Brzegów z gałązką oliwną.
Nic nas Dziwić nie powinno!