czwartek, 14 grudnia 2017

'Allo 'Allo!












Nóżki do góry w Czerwonym Młynie!
Tańczące biusty do Crazy Horse!
Wszystko już było! Wszystko przeminie!
Mason po Legię pręży tors.

Żandarm się żeni na Pigalaku.
Gawrosz w Kulturze sprząta za grosz.
Ważne spotkanie samych chłopaków.
Buziak. Do rączki... Umowa w kosz!

Krzyż zabroniony, jak pod pałacem.
Plac jest publiczny! Publiczny dom!
Delegowanym podnieście płace!
Strefa euro zaprasza! Komm!

Orange montuje nowy światłowód!
Będziecie mieli 'Allo 'Allo!
Kontrakt popsuty? To żaden powód.
Przecież nam wszystkim nie o to szło.

Unia to romans! Dla mas - Fantomas!
A windykacja dla Luksemburga.
Przecież już teraz równacie do nas
pod parasolką -  wspólną... z Cherbourga!

Kapitał nie ma narodowości,
a w demokracji rządzą - Wybrani!
Dołożyć trzeba! Trudno się złościć.
Obcych się nie bać! Płaćcie kochani!












Miejsc w gospodzie nie ma

















Zawieszenie broni.
Odłożony temat.
Razem My i Oni.
Miejsc w gospodzie nie ma,
dla tych, co szukają
dachu po exicie.
Negocjacje trwają
na samiuśkim szczycie.

Panienka gotowa,
a nakaz jest srogi.
Podróż przymusowa.
Dobytek ubogi.
Co mieli - to wzięli
za słowa anielskie.
A tam tłok w Brukseli
i ścisk jest na Wiejskiej.

Chłodne dni grudniowe.
Trudna relokacja.
W dobra narodowe
zdąża każda nacja.
Zawieszenie broni.
Odłożony temat.
Razem My i Oni.
Miejsc w gospodzie nie ma.

środa, 13 grudnia 2017

O Śliwowicy Morawskiej











Pojechali na Morawy,
by omówić trudne sprawy
i przy mocnej śliwowicy
knuć o zmianach w tajemnicy.

Do starych lochów morawskich,
nie zaglądał nikt ciekawski,
lecz tym razem, ktoś się starał...
podesłany przez Madziara.

Była pewna zakonnica,
obeznana w tajemnicach,
lecz nie uczyniła szwanku.
Odesłano ją do banku.

Tam już przy brzuchatym sejfie,
może sobie robić selfie,
a na Morawach o zmianie
żyd się wtracił w targowanie.

Targować się było o co,
lecz za śliwowicy mocą,
uzgodniono - pół na pół
podzielić okrągły stół.

Stół był stary. Jeszcze ruski.
Siadała przy nim bez bluzki
znana dama od Jakuba
i afera była gruba.

Teraz też ją przypomniano,
kiedy podział uzgadniano,
bo coś zyskać najwygodniej,
gdy cielę z dwóch piersi ciągnie.

A kiedy się widzi przód.
Władza szczęśliwa i lud!
Tak się kończy... jak zaczyna.
Stary Madziar nie wytrzymał.

Choć nie był pod dobrą datą,
ruszył zaraz ostrzec NATO
i pochwycił, pierwszych z brzegu,
najgroźniejszych własnych szpiegów.

Wtedy już Układ Morawski
najgłośniejsze brał oklaski.
Tryumfalnie brzmiał Mazurek.
Słupek mocno poszedł w górę!

Pośród Roratów i Nieszporów














Mit wszechwładzy tworzyli imperiom
namiestnicy i filozofowie.
Trony lśniły przepychu scenerią,
ale świata nie rozumiał człowiek.

Często wzrok swój podnosił do nieba
i do Boga kierował pytania.
Czy na zmianę długo czekać trzeba?
Czas nadchodził i prawdy odsłaniał.

Bóg przemówił i ludzkim przykładem -
Narodzeniem, Ofiarą i Krzyżem,
uświadomił, że prócz Niego żaden
ziemski władca nie zasiada wyżej!

Że jesteśmy do Boga podobni
człowieczeństwem, miłością i duchem
i jak Boskie Stworzenie - czci godni,
choć się władcom zdajemy okruchem.

Boskość schodzi do ludzi, na Ziemię,
gdzie niektórzy chcą być Nadzwyczajni,
lecz Nadzieja i zrozumienie
przemówiły do wszystkich... w stajni!

Gloria! Gloria jest wolnym wyborem.
Czasem żłobem i kijem Pasterza.
Przyjdzie do nas grudniowym wieczorem.
Spójrz człowieku, dokąd w życiu zmierzasz!

wtorek, 12 grudnia 2017

W pałacu Heroda























Z dala od narodu, w pałacu Herodów,
ktoś na pomysł wpadł.
Zarządzenia spisu, pomimo kryzysu,
by przywrócić ład.

Rozmawiano w nocy. Przybyli Prorocy.
Król do obrad siadł.
Przynieśli nowiny. Będą Narodziny.
Pilnowano stad.

W sytuacji nowej, służby pałacowe
opanował lęk.
Zachodziły w głowę, ruszyć by gotowe
na najmniejszy dźwięk.

Jeszcze w Palestynie o Małej Dziecinie
nie rozmyślał nikt.
Z Józefem Maryja, planowali wyjazd.
Szykowano wikt.

Ugoszczeni mędrcy zwinęli się prędcy.
Czekała ich jazda,
a w rodzinie cieśli sakwy w noc wynieśli.
Zaświeciła gwiazda.

Jedynie w pałacu, na nerwowym kacu
trwał poleceń młyn.
Różne były plany. Za zmianami zmiany
wprowadzano w czyn.

Znacie to napięcie przy władzy i Święcie
w głowie herodowej,
kiedy myśl przeszkadza, że się skończy władza.
Nadchodzi czas nowej.

My także czekamy. Świece zapalamy.
Pora niedaleka.
Pałacowe boje, a my ze spokojem
oglądamy przekaz.

Znamy los Herodów. Z dala od narodu,
są dziś jak mocarze,
a tych, co przysnęli, obudzą Anieli.
Bóg Drogę pokaże!

poniedziałek, 11 grudnia 2017

Trzynastego grudnia roku pamiętnego...



















Trzynastego grudnia roku pamiętnego,
świętować utrudniał problem z byle czego.
Weto za sądami stanęło w obronie.
Rząd nie gadał z nami. Plusom groził koniec.

Wszystko utajniono. Stołkami kupczono.
To jest gra o wszystko! - tak ludziom mówiono!
Najbardziej się zawziął najemca pałacu.
Mówił, że da spokój, lecz dopiero za cóś.

A jak się nie zgodzim - ma coś na nas w zbiorze.
Lepiej mieli młodzi, a mogą mieć gorzej.
Wszyscy się przejęli. Najbardziej Jarosław.
Słupki diabli wzięli. Krzyż długo nie postał.

Mówią, nie nam przecież, Ziemia Obiecana.
Zagłosować mamy na nowego pana.
Teraz starym dziadom śpiewać nie pozwolą.
Zabolą nas zmiany, po zmianie ... zabolą.

W żółtych płomieniach wiadomości


















"Gęsi już wszystkie po wyroku"
Ale kolęda - niedaleka.
Wystarczy jedynie pół kroku,
lecz uzgodniono, by zaczekać.

Po cóż by ludzi denerwować,
jeśli na szantaż się nie godzą?
Lepiej spokojnie poświętować.
Nie rzucać kłód pod nogi wodzom.

A ja żegnałem dzisiaj kogoś
i kraj mój zdawał się nie taki...
I powierzałem Panu Bogu
ulatujące rajskie ptaki.

Bo czasu człowiek nie wybiera,
jak tego, kiedy Bóg się rodził.
Nadzieja nigdy nie umiera,
zwłaszcza jeżeli ktoś odchodzi.

"Dziś jeszcze gęsi kroczą ku mnie"
Jutro już będzie po awansie.
Jak baronowie, którzy dumnie
witali przewrót, kiedy stał się...

A ja żegnałem dzisiaj kogoś...

Polka wśród mieczów













Zdziwili się wszyscy.
Już nie pierwszy raz.
Szału byli bliscy,
bo cóż to za szpas?
A Ustawy nie ma.
Nie ma proszę was!
Jest zastępczy temat.
Problem poszedł w las.
Nie wiadomo dokąd.
Nie wiadomo jak?
Miesiące się wloką.
Zwłoka to zły znak.

A niech to kolka..!
Dzwonię do Bolka...
Czy w tym palce maczał teść?
Ładna polka! Ładna polka!
Kto tu komu dał się zwieść?

To jest nasza polka pałacowa!
Brać wojskowa nie do tanga.
Walz niech przy niej też się chowa!
Fotel, tytuł, szarża, ranga!
"Stale na lewo, wszystko na lewo
Z rączki do rączki - i raz, i dwa!
Stale na lewo, wszystko na lewo
Z rączki do rączki - i raz, i dwa!"


Dziwię się i dziwię.
Czekam jakiś czas.
Miało być prawdziwie.
Prawda poszła w las!
Bo już winnych nie ma.
Nie ma proszę was.
Jest zastępczy temat.
Z portek uszedł gaz.
Nie wiadomo komu?
Nie wiadomo jak?
Odprężył się komuch.
Przydał mu się "hak".

A niech to kolka..!
Dzwonię do Bolka...
Czy w tym palce maczał teść?
Ładna polka! Ładna polka!
Kto tu komu dał się zwieść?

To jest nasza polka pałacowa!
Brać wojskowa nie do tanga.
Walz niech przy niej też się chowa!
Fotel, tytuł, szarża, ranga!
"Stale na lewo, wszystko na lewo
Z rączki do rączki - i raz, i dwa!
Stale na lewo, wszystko na lewo
Z rączki do rączki - i raz, i dwa!"

Wiarusom - cześć!













Są takie chwile jak Termopile,
które wspominać nie jest najmilej.
Jak się pogodzić z władców słowem,
kiedy posłaniec traci głowę?

Nie brakło już takich przykładów
zwłaszcza, gdy dziady grali "Dziadów".
Ważne jest - Kto? Mniej ważna treść.
Dobro? Czy zło? - Wiarusom cześć!

O podpisie i PADPiS-ie














Władza nie może oszukiwać ludzi,
gdy politycznym ulega szantażom.
Kto błąd popełnia - późno się obudzi,
gdy oszukuje - już nie wstaje z twarzą.

Najpierw ma być w zmianie zmiana.
Potem zgoda podpisana
i dopiero w nowym roku
usłyszymy o wyroku.

Dzisiaj w PiS-ie, zdaje mi się,
nie chcą mówic o podpisie.
Za to wszyscy się dowiemy,
że właściwie nic nie wiemy.

Wiemy, co otrzymał PAD.
Tajemnicą jest wciąż skład!
Prawda straciła pierszeństwo.
Czy to ustęp? Czy ustępstwo?

To jest tylko polityka,
co polega na unikach.
Poczekajmy z tym... i git!!!
Niby mała rzecz, a... wstyd.


niedziela, 10 grudnia 2017

Prawdziwych przyjaciół poznajemy w biedzie














Gdy wyraźnie widzimy, kto dziś na kim jedzie -
prawdziwych przyjaciół poznajemy w biedzie.
Biedą trzeba nazwać te emerytury,
jakie nam przyznają władcy bez kultury.
Próżno by jej szukać w postawie bankowca.
Wszelka kindersztuba jest w biznesie obca.
Nie ma o grzeczności słowa w prawie rynku,
a są określenia z ulicy lub z szynku.
Czego sie spodziewać po szlachetnej paczce,
gdy prośby spływają, jak woda po kaczce?
Gdy się wszędzie ręce wyciąga po datek,
a od najubożych ściagamy podatek.
Potem, kiedy bieda - przyjaciół szukamy.
Potrzebne nam wsparcie, kiedy lżą nas chamy!
Ale człowieczeństwa elitom zabrakło
i ostatni kiedyś zgasi po nich światło.
A jak Kuba Bogu - pewnie i Bóg - Kubie.
Przyjdą jeszcze starzy zgromadzeni w Klubie.
Arogancja władzy zawsze ludzi złości,
ale ludzie przyjdą... dla przyzwoitości.
Ten co cicho piskał, a dziś gromi basem,
stracił coś - nie zyskał, lecz mądrzeje z czasem.

Zapalanie - wygaszanie




















Rząd w grudniowe popołudnie
przestał do nas mówić cudnie.
Na ulicach kamerzyści
kręcą mowę nienawiści.
Nie czynią tak przypadkowo.
Pragną skończyć z taką mową
i przykłady pokazują.
Społeczeństwo denerwują
i wygaszają emocje?
Za to świąteczne promocje
dzwonią do nas dzwoneczkami,
byśmy zrozumieli sami,
gdzie jest dobro, gdzie zło siedzi?

Dobra mają w bród sąsiedzi.
Zapraszają na zakupy.
Wielkie polityczne łupy
poczekają końca zimy,
aż emocje wygasimy
i spokojnie, na zapiecku,
żyć będziemy po siąsiedzku.
Mowa nienawiści minie,
bo najcieplej przy kominie
z gminą toczyć jest rozmowy
i rząd będzie całkiem nowy
z rozwojowym śmiałym planem,
a (t)opory - Zakopane!

sobota, 9 grudnia 2017

Szopki i rzeźba lodowa
















Zaczynają się już szopki.
Najczęściej, ze zwykłych ludzi.
Ciepłe naciąga rajstopki
kurs, który zapał wystudził.

Trupa zimna nie powinna
wpływać na nastroje.
Sprawność mediów jest dziecinna,
a każdy wie swoje.

Mikołaje, jak krasnale,
czerwienią reklamy.
Pora już porzucić żale.
Ze świecą - czekamy!

Na Nadejście - czyść obejście!
Gromadź wiktuały!
Dla zwykłych ludzi najczęściej
świat jest zrozumiały.

Już układy i roszady
spec-biur politycznych,
zamieniły prawne wady
w nastrój idylliczny.

A przypuszczeń wielokropek
wobec kasty nowej,
przesłonić ma konkurs szopek
i rzeźby lodowej.

piątek, 8 grudnia 2017

Gra o wszystko
















Droga jest jeszcze bardzo długa.
Będą handlować, straszyć, rugać
i z władzy czynić pośmiewisko,
bo to jest dla nich gra o wszystko!

Zaczekajmy do zakończenia.
Po owocach trzeba oceniać,
aż to, co jest niezrozumiałe
ukaże geniusz lub kabałę.

Adwent... a nie jest adwentowo,
tylko partyjnie i grudniowo.
Ruszyła Mędrców władzy presja.
Zapomniał lud, że przyjdzie Mesjasz.

A na mównicach - herodowo.
Za Ustawy chcą płacić głową
tego , co wielu mógłby przechrzcić.
Gotową tacę już przynieśli.

Jeszcze tańcem wabi Salome.
Trzęsie ulicą i salonem,
a przy ogniskach na pastwiskach
śpią, nie wiedząc, że Moc jest bliska.

Lecz czas nadchodzi naznaczony.
Pogrąży pałac. Runą trony,
a Zrodzone w Grocie Nadzieje,
po całym świecie śpiew rozwieje.

Zapalamy kolejną świecę,
choć nas wciągają w wielką hecę
zamiany sędziów tego świata.
Oczekiwania teatr zatarł.

Lista poprawek jest wciąż długa.
Będą handlować, straszyć, rugać
i z ludzi czynić pośmiewisko,
bo to jest dla nich gra o wszystko!

czwartek, 7 grudnia 2017

Czego nas nauczył pucz... yk?










Pragnął Naród system zmienić
gdzie są rządzący i rządzeni,
gdzie najbogatsi, wielcy, tajni,
uznali się za nadzwyczajnych!
Ci, postawieni już przy ścianie,
myśleli wyłącznie o zmianie.
Potężne siły się zmówiły.
Użyły tego, co ukryły.
Co ludziom nie może być znane...
Co skrywał z Likwidacji Aneks.

Misterny zbudowano plan
na obietnicy przyszłych zmian.
Nie zostało wyjaśnione,
co niezniszczalną oponę,
rozsadziło jak poduchę,
a nie ostrzegło Przysuchę?
Kiedy w książce zmienił Piątek,
"czasopisma" na trzy piąte -
uznano, że to był błąd.
Zamierzony? Ależ... skąd!

A gdy nadgorliwy pracuś
usunięty był z pałacu,
nikt się nie zaniepokoił,
że zostali sami swoi
i ważni generałowie,
którzy byli już po słowie.
Ot... i cała filozofia...
wystapiła za nich Zofia.

Silne były argumenty,
skoro Prezydent zawzięty
nie odstąpił swego planu.
Naród wzięto za baranów.
Kiedy władza jest powodem,
któż by liczył się z Narodem?
Ty, naiwna szara maso!
Słuchaj elit! Czyń to z klasą!

W partii jest milcząca zgoda.
Bez wyjaśnień? A... to szkoda!
Ten, kto liczył na ugodę,
wyjdzie z tyłu, a nie przodem!
Wszelkie zmiany w samorządzie
będą w nowym już zarządzie.
Media za nas myślą - wprzód!
Była Zmiana... i PISDUD!!!

Boluś -bis?
















Mocne być muszą "argumenty",
że Duda pozostał zawzięty.
Przewrócił rząd i zniszczył PiS!
Nasz pan Prezydent... Boluś - bis?

Dzienna zmiana














Już przy herbatce w "Czytelniku"
liczono głosy polityków
i tym razem na "dziennej zmianie"
przewidywano, co się stanie
i jaki wpływ ma rekonstrukcja
na uchwalenie ważnych Ustaw.

Skończyła właśnie się rozmowa
i Wielka Trójca Pałacowa
uzdoniła już scenariusze
możliwych ustępstw i wymuszeń.
Prezydent określił granice
zgodnych poprawek w polityce.

Pytają ludzie o co chodzi?
Kto pozostaje? Kto odchodzi?
Czy będzie tak, jak do tej pory?
Na jakie zgodzić się wybory?
Trwa narodowe mózgu pranie
z pożegnaniem po Dobrej Zmianie.

Układy nie są już przyjemne.
Plusy - dodatnie i ujemne,
cieszą wyłącznie elektryka.
Prawda nie miewa sojusznika.
Musi się wciąż, widzimy sami,
za zamkniętymi bronić drzwiami.

wtorek, 5 grudnia 2017

Pucz gabinetowy




















Przewrót pałacowy.
Pałac - praw Krynica.
Nary - Narodowych.
Zwroty w kamienicach.
Wyklęci - na bruku.
Do mnie dzieci wdowy!
Ustawa do druku!
Pucz gabinetowy!

Serce Naczelnika
zostało na Litwie.
Sądów nie dotykaj!
Tonący przy brzytwie.
Jedynka za słaba,
gdy ją Dwójka ciśnie.
Szantaż przy ustawach
miesza kijem w Wiśle.

Loża Narodowa
ciągnie Lewiatana.
W piasek głowę chowa
była Dobra Zmiana.
Bojkoty artystów.
Naród Unię złości.
Z plakatem faszystów
Marsz Niepodległości.

Armatę na Trasę
ciągną z Sulejówka.
Za daleko zaszedł
układ w łamigłówkach.
Będzie druga Gdynia
i do Wisły - Chiny,
aby do Katynia
znowu nie lecimy?

Jozin z Bazin


















Siłą złego,
przyszła jego
polityczna pora.
Młodsze lepsze od starego,
stwierdził Kornel z Moraw.

Zdolne dzieci,
gdy czas leci,
są życia podporą,
będąc za, a nawet przeciw
wieczorową porą.

Będzie wodzem.
Raz pod wozem,
drugi raz na wozie.
Zapytany - odrzekł: Wchodzę!
Zawsze był przy FOZZ-ie.

Za mamoną,
za czerwoną
w bankach ślad się kładzie.
Znajdzie winę popełnioną,
kto idzie po śladzie.

Bywa długa
jak zasługa
pamięć u Kornela.
Zbrodnia jedna potem druga.
Szkoda przyjaciela.

Po dywanach
zamiatana
włada w depozycie.
Wiedział wiele od Falzmanna,
a trop zawsze wyciekł.

Nikt nie pytał
o kapitał
na szczytach, we dworach.
Książek o kotach nie czytał.
Przyszła jego pora.

Wiedza skryta
to kapitał
o najwyższej cenie.
Siła weksla znakomita
w sporach o rządzenie.

Służby. Presja
i sukcesja.
Dziedzic - paralela.
Sojuszników już procesja
idzie do Kornela.

Za nimi -
cichociemnymi,
stara służba włazi.
Czy ktoś z Moraw zamęt czyni?
Czy to Jozin z Bazin?


poniedziałek, 4 grudnia 2017

Nie wszyscy zdają sobie sprawę...











Niektórzy zdali sobie sprawę,
a zwłaszcza ci, co szybko rośli,
jaka jest cena za ustawę -
przewodzić teraz będą młodsi.

Menedżerowie, finansiści,
starych partyjnych wodzów dzieci,
bo tych, co nie umieli czyścić,
siłowy resort nie polecił.

Innowacyjność uzgodniona,
pieczętowana tajnym zbiorem,
przetasowań wielkich dokona,
gdy dostrzeże właściwą porę. 

Już stary wódz ugiął kolano
przed młodym, zgodnym, "ugładzonym".
Po zmianach zostanie  tak samo
z popisem młodszej prawej strony.

Jeżeli prawdę się ukrywa
w zbyt małej sekcie pretorianów -
pojawia się alternatywa,
coś za coś! Zmiana! Proszę panów.

Można to nazwać rekonstrukcją,
lecz w szczery zamiar nikt nie wierzy.
Młodość żyć umie z prostytucją,
a starość tylko pragnie przeżyć.

Pieniądz, jak zwykle rządzi światem.
Chęci wezmą piekła brukarze.
Własność przekupi demokratę,
a grupę śmierci - grupa marzeń.

Ktoś wygrywa - ktoś odejść musi
i tak się kończą wojny elit.
Odchodzą na przestrogi głusi,
skoro problem przeczekać chcieli.

sobota, 2 grudnia 2017

Wierszyk ze świątecznego jarmarku

















Diabeł ubiera się u Prady.
Anioł przebiera wyprzedaże.
Inne można podać przykłady.
Chociażby ten - o grupie marzeń.

Pan karierowicz musi odejść,
a przedwczoraj o tym nie sądził.
Jest wiele do tematu podejść.
Celowo szkodził, czy pobłądził?

Operacyjne kombinacje
bardziej zaszkodzą niz pomogą.
Kto nie uwierzył w demokrację,
niech idzie swoją własną drogą.

Na szczęście jest Radio Maryja
i myśl ugrzęzła już przy Świętach.
Problem przechodzi. Czas przemija.
Znikną obawy - niebożęta.

Jarosław wyleczy kolano,
a PAD pomyśli nad orędziem.
Może nie będzie już tak samo,
ale świątecznie w domu będzie.

Są jeszcze starzy epigoni,
co żyją wciąż od Świąt... do Świąt.
Od stołu takich nie przegonisz.
Mieli już zniknąć? Ależ,  skąd?!!

Pojedzie Marek na jarmarek,
bez uczulenia na reklamy.
Przyzwyczajenia miewa stare
i ambitne świąteczne plany.

Diabeł ubiera się u Prady.
Anioł przebiera wyprzedaże.
Optymizm dobry jest - z zasady.
Czy śmiałym sprzyja? Czas pokaże.

Oczekujemy...

















Oczekujemy przyjścia Pana,
wierząc, że przekaz jest prawdziwy,
że istotą jest ciągła zmiana
i odchodzimy stąd dla żywych.
Pragniemy, by obecność czuli,
naszego w życiu ich udziału.
By Pan opieką ich otulił
i naszych dobrych życzeń całun
obudził także w nich nadzieję,
na wieczność Ducha i Jasności.
Przypominamy dawne dzieje
z Narodzinami dla ludzkości
wracajacymi do owczarni
w każdą najdłuższą noc grudniową.

Miłością bezmiar ten ogarnij,
czekając, aż się spełni Słowo.

Adwent w salonie














Kraj, który sam przez długie lata
w sieci układów zaplątany
znosić musiał milczenie świata -
wie, czym jest czas oczekiwany.

Kogo już prawda nie wyzwoli,
bo w sieci przywykł do posłania,
ten nie dość, że sam milczeć woli,
to innym także, mówić wzbrania.

Skąd bierze się taka pokusa
adwentowego przemilczania?
W oczekiwaniu na Jezusa,
jak zwykle rodzą się pytania.

Kto się obawia przyjścia Pana
i głosi, by Go witać w zgodzie,
prawdę, co jest wciąż wypaczana,
przemilczeć dalej chce w narodzie.

Wciąż herodowa jest hybryda,
po teologii wyzwolenia.
Przypomnienie się wszystkim przyda:
Jezus przychodzi, by świat zmieniać!

Czy znaleźć winien miejsce w sieci?
Czy w ciepłej, żądnej dusz gospodzie?
Ktoś może pałac by polecił?
A Pan objawił się w narodzie.

Uciekał potem do Egiptu
i noce spędzał na pustyni.
Mimo nakazów, rad, edyktów,
ten, który czeka - wie co czynić!

Przemilczenie ciężarem bywa.
Nieraz staje się oskarżeniem,
a powielana myśl fałszywa
obiega w mediach całą ziemię.

Niełatwo jest na prawdę czekać
obawy potęgując w ciszy.
Prawda wyzwala w nas człowieka!
Co w duszy powiesz Pan Bóg słyszy!

piątek, 1 grudnia 2017

Mundial na okładkę!















Przyszedł grudzień.
Jak po grudzie
idą w sejmie zmiany.
W ręce Dudzie
dają ludzie
tekst niepodpisany.

W mediach ciszej.
Czy podpisze?
Gramy w ciuciubabkę.
Partiokracja
w delegacjach.
Mundial na okładkę!

Przyszła zima.
Nie utrzyma
prawdy ocieplenie.
Gruby szalik,
by przetrwali
okrył posądzenie.

Wszędzie biało.
Zasypało
chałturą ekrany.
Czas dobroci.
Album koci -
na aukcji sprzedany.

Losowania.
Obliczania.
Lotek, czy Fortuna?
W świecie pragną świętowania.
Zimowania -
u nas.

czwartek, 30 listopada 2017

Świętoszek















Tam, gdzie się tragedia z komedią spotyka,
wtyka polityka swojego fircyka.
Nieraz jest to agent - Matka wszystkich matek,
ale znacznie częściej to zwykły gagatek,
potrafiący w ludziach zdobyć zaufanie.
Ujmującym gestem uwodzący panie.
Kiedy taki fircyk popularność zbierze,
ufają mu ludzie. Może "w dobrej wierze",
zmienić politykę na rękę z nocnikiem.
Potem się zasłonić swoim pomocnikiem.
Ludzie chętnie przyjmą każde tłumaczenie,
bo młodość z głupotą w jednej stoją cenie
i chociaż nie każdy staje się Obamą,
zwykle fircyk ważny śmieje się tak samo.
Najchętniej zza morza. Bezpiecznie - z oddali.
Śmieje się z nas - ludzi, że sztukę rozwalił.

W multi-kulti... multi-lex




















"Zemsta" ? - "Żyd"? - potem "Pan Kleks"...
teraz będzie MULTI-LEX.
Bardzo wiele się zmieniło,
by zostało tak, jak było.
Zwyczajny - nadzwyczajnego
niżej ceni... i co z tego?
Inaczej się wszystkim zdaje...
a jak było - tak zostaje.
Mózgu pranie przy zagadce.
Kołowrotek warczy w klatce.
Myśl rozsądna w kółko biega.
Na tym geniusz kast polega!
Któż pomyśli: "My i Oni"?
Nie wiadomo kto, czym dzwoni?

środa, 29 listopada 2017

Cierpki grymas pani Zosi











Każde zdanie pani Zosi
nadzwyczajną wagę nosi
i niezwykłe ma znaczenie
każdy grymas, ust skrzywienie.

Kto tak wielką wiedzę posiadł,
jak wspomniana pani Zosia,
ten o prawie pleść ma prawo
i przewrócić rząd Ustawą.

Ma wielkie plenipotencje.
Cenią jej inteligencję
goście otwartego domu.
Radziła nie byle komu.

Już za męża nieboszczyka,
ciągnęła ją polityka
i gdy wygłosiła zdanie,
każdy z gości zważał na nie.

Nie odmawiał pani Zosi
nikt, kogo ona poprosi.
Nie chodzi tylko o grzeczność...
Byłaby to niedorzeczność!

Jej przywilej jest uznany.
Jest arbitrem niesłychanym.
To już nie jest tajemnicą -
jest słuchaną zausznicą.

Szanowali zawsze władcy
rolę dobrego doradcy.
(Przy kobiecie, lub dziewczynie -
nie wspomnę o Rasputinie).

A niejeden prawa patron,
zawsze słuchał głosu Matron
i uczył się demokracji
cichym szeptem przy kolacji.

Dziś w pałacowych podcieniach
korzysta się z doświadczenia,
jakie w kłopotliwej porze,
przydać może się na dworze.

Z nich się wielka mądrość bierze.
Ukrywane w Belwederze,
kręcą szyją, rządzą głową,
zwłaszcza w Noc Listopadową.

Gdy wśród pochorążych spiski,
gdy na Solcu pożar bliski,
gdy buntują kraj masoni -
pani Zosia w nocy dzwoni.

Przekazuje cierpkim głosem,
przejmując się kraju losem,
arsenały słusznych uwag.
Na zegarze bije druga.

Przy mafiozie spod trzepaka,
mruga tajniak na tajniaka,
po czym biegnie i donosi...
Niech więcej Zosia nie prosi!!!

Bo Ustawie i Uchwale
przyglądają się Moskale
i na wschodzie słychać zda się
warkoty czołgów w Donbasie.

Na co pewni politycy
przed lustrem stają w spódnicy
i z zamiarem ktoś się nosi,
by wejść w kieckę pani Zosi.

Ciemna Noc Listopadowa
przywróciła wzór zachowań
skutecznych za Konstantego.
Pozostało w nas coś z tego.

Na kolanie












Kiedy trafiasz na ścianę,
dopychanie kolanem
może bardzo uszkodzić nogę.
Przykre potem są skutki.
Wydajesz się malutkim,
kiedy innym tłumaczysz... nie mogę.

Zdajesz się własnym cieniem.
Wolno schodzisz na ziemię.
Trudno żyć, gdy zawodzą rachuby.
Polityka utyka.
Nie pomoże klinika,
a przed tobą kolejne próby.

Warto już zmienić zdanie.
Lepiej przyjrzeć się ścianie.
Inny sposób przyjść może do głowy.
Nigdy nie jest tak samo.
Lepiej chronić kolano.
Przynieść dobry młot udarowy.

wtorek, 28 listopada 2017

Sen seniora


















Czasem zjawia się pokusa,
by jeszcze poszukać plusa.
Ciężkie życie. Marny los.
Głaskać z włosem? Czy pod włos?

Dla seniora - trudne czasy.
A ten kot jest jakiej rasy?
Zapytany nie odpowie.
Piwnicznik, albo dachowiec.

Ten ma w sobie wszystkie stany.
Najczęściej to gen zmieszany
i charakter nadzwyczajny.
Dobierany w sposób tajny.

Czas kociarzom leci z górki.
Pochowali już pazurki.
Lepiej milczeć o kłopotach,
lecz można zagłaskać kota.

Czasem wielka polityka
sięgnąć musi podręcznika,
żeby z pierwszych ław sejmowych
zechciało coś wejść do głowy.

Służom starym biblioteki.
Skierowania do opieki,
bo jeszcze, być może, da się,
nieporadność odwlec w czasie.

Garnitur schować do szafy.
Rozdawać autografy.
Licho śpi, więc go nie budzić.
Zaczekać, aż kraj się znudzi.


poniedziałek, 27 listopada 2017

Pięknie... i goło














Otwarto jarmark świąteczny
na Alexanderplatz.
Chroniony, strojny, bezpieczny.
U nas trwa roszada władz.

Tam wieża telewizyjna
bez przerwy na nas psy wiesza,
a u nas młócka partyjna.
CBA sądy rozgrzesza.

Nawet Cezary w Berlinie
zabłysnął nam elegancją.
Tam przedświątecznie, jak w kinie,
a my się godzimy z Francją.

Nie każdy może wraz z żoną
polecieć teraz do Azji.
Komisje znów odłożono -
do kłótni nie ma okazji.

Poranne zatrzymywania
nie są aż takie ciekawe.
W Berlinie czas świętowania.
Kandydat jest na Warszawę.

Sondaż już został zebrany:
Czym ludzie się ekscytują?
W Londynie ma być sprzedany
nasz obraz. Już licytują!

A co jest na tym obrazie?
Jak u nas - pięknie... i goło.
Kraj przestał już być w rozkładzie!
Jest sukces! - trabią nam w koło.

niedziela, 26 listopada 2017

Pora na dobroczynność













Jest pora dobroczynności.
Nie dla partyjnych zarządów,
odkrywczych zbawców ludzkości
i twórców śmiałych poglądów.
Dla tych, co w Królestwie Bożym
chcą mieć handlowe dni święte
i potrafili założyć rewiry władzy zaklęte.

Są miejsca dla Nadzwyczajnych
przed Królem - Panem Wszechświata,
lóż oraz zgromadzeń tajnych,
co za nas myślą na lata...
I od nas tę doroczynność
zbierają w kosze na mieście.
Spełniają potem powinność
w sejmowym szamanckim geście.

Oddają Bogu, co boskie
i pragną pokazać reszcie,
że może liczyć na troskę.
Tylko rozważnie wybierzcie!
A wybór to inwestycja -
pieniądze, koszty, nakłady.
Układy i koalicja.
Protesty, wiece, parady.
Miliony szastane w spoty,
agencje i kancelarie.
Owoce poznacie po tym,
jak wiele ustawią barier. 

Jest pora dobroczynności
i hołd składany przed Królem
w formie i różnorodności
nadziei zmieszanych z bólem
długiego oczekiwania
na znaki zapowiadane.
Potrzebą siły wytrwania
modlitwy są wypełniane.
Śmiech dookoła hybryda
rozniosła kaście nad głową.
Tajemnic jej nikt nie wyda.
Rozgrywkę szykuje nową.

Jest pora dobroczynności.
Zdobionych szlachetnych paczek.
Uznania dla odmienności
i przebaczania wypaczeń.
Przyznają Panu Królestwo
z zachowkiem własnego prawa,
bo ciągłość i bezpieczeństwo
to ich największa obawa.
Ona ich jeszcze gromadzi,
aktywizuje i łączy.
Bóg wie, gdzie Droga prowadzi.
Boska się nigdy nie kończy!

sobota, 25 listopada 2017

O Easy Riderze, fali i skuterze















Czujnie śledzi opozycja,
kogo zna generalicja.
Zrobi widły z jednej chwilki,
gdzie nie można wetknąć szpilki
i dlatego w kontrwywiadzie
są słabostki na rozkładzie.

Niebezpieczne mamy czasy,
a lampasy pragną kasy,
więc pod lupą są gościny,
zwłaszcza z wódką z Ukrainy
i związki grubsze od szpiki,
tam gdzie się zjawiają Wilki.

Każdy o dowolnej porze
na Harleyu jeździć może.
Prezydent się nie wypiera,
że polubił ślizg skutera
i to nie są żadne bajdy -
współna pasja łączy rajdy.

Lecz gdzie jest wtajemniczenie,
to już takie połączenie
musi budzić niepokoje,
czy to jest razwiedka bojem,
czy tylko niewinna jazda
w tę stronę, gdzie świeci gwiazda?

Może zdawać się poetom,
że się w gwiazdach rodzi weto.
Inspiruje, wchodzi w głowę,
blokując zmiany kadrowe,
lecz nie chcą uznać przykładu
cichociemni z kontrwywiadu.

Upór pałacu być może
też zwiazany jest z Trójmorzem,
gdzie są znane wpływy Wików.
Jednego, a może kilku.
Dłuższy okres prohibicji
przyda się generalicji.

Może wstrzyma czas porywów
i zmniejszy znaczenie wpływu
przywiazania do koników
u znaczacych polityków,
ale na to to liczyć trudno.
Hobby siłę ma paskudną.

Mając szarże oficera
trudno grać Easy Ridera,
a o spotkaniach w Juracie
dawne opowieści znacie -
za innego prezydenta.
Już się o tym nie pamięta.

Posiwiała szara masa













Posiwiała szara masa.
za to nadzwyczajna klasa
odleciała w paragrafy.
Schowano znowu do szafy
powiązania i awanse.
Łatwo można stracić szansę
rozsądnej alternatywy.

Zbyt dalekie perspektywy
niewyraźne są i mgliste.
Śmiać się można, patrząc w listę
przedstawianych nam geniuszy.
Szara masa nie poruszy
na tej wojnie palcem w bucie.
Społeczeństwo ma uczucie,
że jest znów lekceważone.

Partie w siebie zapatrzone
sejmikują w całym kraju.
Brak dobrego obyczaju
zasłaniają poufnością,
a przyszłość będzie młodością
na którą dziś nikt nie stawia.
Otwartość znów kłopot sprawia
mediom, sztuce i strategom.

Z wzrokiem ku dalekim brzegom
trudno nawet zauważyć,
co się jutro może zdarzyć,
gdy przedstawia się obłudnie
zmienny klimat... nie te grudnie.
Niejeden już zamysł upadł,
gdy się rozjechała trupa
i niejedna zgasła scena
lekceważąc suwerena.

Posiwiała szara masa.
za to nadzwyczajna klasa
odleciała w paragrafy.
Schowano znowu do szafy
powiązania i awanse.
Łatwo można stracić szansę...

piątek, 24 listopada 2017

Lepiej głaskać kota w domu...























Lepiej głaskać kotka w domu.
Niech na dworze stoi komuch.
Niech flagą macha ubecja,
by widziała to Wenecja.

Lepsze kocie jest mruczando,
niż tam sterczeć pod dyktanto
dożywotnich rent komuszych.
Pomnik mieczem nie poruszy.

Cieplejsza jest kocia skórka.
Chłodniejsza będzie powtórka,
większy z tego będzie katar,
jeśli dłużej potrwa zatarg.

Kotek w domu oczka mruży.
Chłodna noc zdrowiu nie służy,
a rodzina nie wytrzyma.
Szabes już zaczyna Gmina.

Kotek w domciu dostał mleczka.
Ni to spacer, ni wycieczka,
ni to korporacji występ.
Noce już bywają mgliste.

To już koniec listopada.
Może nawet nie wypada.
Przecież za dziesięć tysiecy
nie ma takiej strasznej nędzy.

Na prowincji można przeżyć.
Kotek grzbiet nagle najeżył.
Przestraszył go głos ekranu:
"Kot syjamski - do Syjamu!"

Maleńkie ale...


















Nauka ma płynąć z wniosków,
jak handlować po żydowsku.
Ja opuszczę - pan coś doda...
Zgoda? Zgoda!
Zgoda! Zgoda?
Doskonale... doskonale?
Jest jednak maleńkie ale...
ktoś musi za to zapłacić!
Niech wciąż płacą niebogaci.
Nawet tego nie poczują,
jeśli weksel podżyrują,
a rozgrzeszą ich w kościele,
choćby, w co drugą niedzielę.
Ludzką rzeczą jest też błądzić.
Kto chce jedną miarką sądzić
obie strony w interesach,
niech przykład bierze z Prezesa,
jak odłożyć problem w czasie?

Widać da się... jeśli da się!
Każdy pieniądz ma dwie strony.
Kto jest niezadowolony,
niech go w palcach poobraca:
Płaca - praca. Praca - płaca,
a to bardzo jest niezdrowo,
nieustannie kręcić głową,
więc niech za nas decydują,
ci, co mają i handlują!
A co Pan Bóg na to powie?
Już powiedział: żyd też człowiek
i do Boga też, Mój Boże...
po swojemu mówić może.
A ci, co władzę sprawują,
często w szabes też pracują,
żeby nic nie marnotrawić
z tego, co poseł przetrawi.
Najtrudniej jest, jeśli chce się,
przełknąć stratę w interesie,
ale to nie nasza troska,
tylko widać - wola boska.

Przed wycinką starych świerków















Kłócą się moi Rodacy,
czy w niedzielę iść do pracy,
a w Paryżu rząd paktuje
za ile się deleguje,
płacąc dużo albo mało,
by jak było - pozostało.
Nie wiadomo, kto ma sądzić?
Rozstrzygnięcia mogą błądzić,
zwłaszcza, gdy się informuje,
że opozycja blokuje,
gdy wiadomo wszystkim wokół,
kto wstrzymywał nas pół roku.

Galimatias stwarza kasta.
Pod sejm miało przyjść pół miasta,
lecz powietrze było mroźne.
W zamian gesty bardzo groźne
powodują w nerwach szczerby.
Ze wszech sił dążą do przerwy,
żeby przekroczyć terminy
i by gmin zachował gminy.
Teatr zanudził widownię
i TVN ponownie
przyciąga ludzką uwagę,
ośmieszając spraw powagę.

Za wiele jest tej niewiedzy.
Straszą partyjni stratedzy
krzywą twarzą, zgraną rolą.
Pozwolą, czy nie pozwolą,
pierwszy świerk poszedł pod topór.
Ekologów słabnie opór,
bo to dar był dla papieża.
Nie wiadomo dokąd zmierza
rządząca krajem elita.
Cisza głucha. Nikt nie pyta,
bo i nie ma odpowiedzi.
Licho nie śpi i gdzieś siedzi.

czwartek, 23 listopada 2017

Black Friday
















Już mnie nie interesuje,
kto naprawi, kto popsuje
Jutro Black Friday ogłaszam.
Zaniżam i nie przepraszam.

Stronom politycznej sceny
obniżyłem już oceny,
bo są bardzo przechodzone,
wystawiane - niewietrzone.

Na reklamę nie dam grosza.
Afisz wyrzucę do kosza
i słowa nie powiem o tym,
jak oceniam drogie spoty.

Niech, kto chce darmo wybiera.
Nie zachęcam. Nie popieram.
Nie przeszkadzam - Krzyż na drogę!
Przeceny dokonać mogę.

Dzikie prawa są na rynku.
Już nie różni się od szynku.
Nie dla mnie, a od parady
są te targi i układy.

Przyjdzie czas na dziękczynienie,
gdy się skończy to kręcenie
i znikną z zamkiętych szaf
sterty popełnionych gaf.

środa, 22 listopada 2017

Nie przenoście do Krakowa...














Przeczyliczyć się może licznik.
Dawał Mosze - kamienicznik
decydentowi łapówkę,
a kiedy wręczał gotówkę,
zjawiło się ABW
i zrobiło zdjęcie mu.
Mosze - spryciarz z Kazimierza,
tłumaczył, że nie zamierzał...
a kiedy zapinał teczkę,
dał potrzymać na chwileczkę
przygodnemu przechodniowi
gotówkę, którą zarobił.

Teraz sąd rozpatrzy sprawę.
Za przykład weźmie Warszawę,
gdzie na mieście, też czasami,
handluje się roszczeniami -
oficjalnie, a nie skrycie.
Takie czasy. Takie życie,
bo czy nie można w Krakowie
kamienicy kupić sobie?
Można! Gdy się sąd przekona,
że dała królowa Bona
zapis pra...pra... pradziadowi,
a ten kogoś usynowił...

Po nim może teraz Mosze
dostać Wawel za dwa grosze.
Ktoś za rękę Mosze chwycił?
To zwykli antysemici!!!
Nie ma tu praworządności
i ochrony dla własności!
Do Strasburga pójdzie sprawa!
Kraków jeszcze nie Warszawa!
To w Warszawie była zmowa!
Nie przenoście do Krakowa...
bo na ulicy Cichosza
pytał ktoś o własność Mosza.

wtorek, 21 listopada 2017

Dziękuję Ci! Moja Polsko!














Wraca do serca słowo rzucone
z miłością, obawą, troską.
Echem odbite i powielone.
Dziękuję Ci - Moja Polsko!

Tu się pod strzechą rodzą poeci.
Dla Matki tworzą sonety.
Tu już uczymy malutkie dzieci,
że słowem potrafią wzlecić.

Pieśnią urosnąć. Modlitwą wspierać.
Zachwycić kraj poematem.
Kochać i walczyć. Bronić. Umierać.
Stawać przed Bogiem i światem.

Wraca do serca Słowo Ojczyste
i dumą piersi rozpiera.
Zdobi spojrzenia w myśli przejrzyste.
Pamięcią czci bohatera.

Nuto poetów i zwykłych ludzi,
chroniona opieką boską.
Potrafisz podziw na świecie wzbudzić.
Dziękuję Ci - Moja Polsko!

Biją w tarabany















Nie mają już nic dla ludzi.
Biją w tarabany.
Każdy w końcu się ubrudzi.
Zmiana? -  Żadnej zmiany!!!

Zmartwienia z wiekiem przybyło.
Zmianę człek przetrzyma,
a dzieciom się polepszyło
i nadchodzi zima.

Ktoś o swoje toczy boje.
O dochód, wybory.
Do kasty chcą wchodzić goje.
Jest jak do tej pory.

W górę słupek. Milion grupek
wrze pozarządowych.
Papież na Kuronia zupę
siwe sprasza głowy.

A ekstrema miejsca nie ma
przy podziale chleba.
Za to jest zastępczy temat.
Waśni - nie potrzeba!

Skupiła Polska na sobie
złośliwość demonów.
Niekończąca się opowieść
wróciła do domów.

Już stulecie na tablecie
głoszą zapowiedzi.
Wiele zmian szykują w świecie
nerwowi sąsiedzi.

Przyszłość zawsze zaskakuje,
a my - "jacy... tacy".
Naród myśli... tworzy... czuje!
Wytrwajmy Rodacy! 

poniedziałek, 20 listopada 2017

Nad teorią (s)pis-kową


















Znów jeden z najmocniejszych graczy
pokazał ile w Polsce znaczy
i po raz drugi wszystkich zwiódł.
Dawno umieścił kogoś wśród...
a reszta poszła, jak po lodzie.
Jeżeli skrywa się w narodzie
niebezpieczne bardzo tematy,
to pewne, że ktoś zagra na tym,
w decydującej dla nas chwili.
Ludzie w odmianę uwierzyli,
a kiedy przyszła Ameryka,
ręka zjawiła sie z nocnika
i zrozumiano wszystko w lot.
Czy to był błąd? Czy zdarzeń splot?
We mgle jesteśmy coraz dalej.
Ktoś nami bawi się wspaniale,
przekładając kostki domina.
Coś już się kończy. Coś zaczyna.
Sceneria znowu jest ta sama.
Kolejny osobisty dramat.
Dla nas następny polski grudzień,
a jeszcze nic nie wiedzą ludzie.
Walka się toczy od lat stu.
Kto za tym stoi?   x.x.x.

Nie powiem, bo to niebezpieczne
i może całkiem niedorzeczne,
a wkrótce okaże się już,
czy to jest gra, czy fikcji kurz?

Od przybytku... publicznego


















Aj..! Jęknęli łódzcy żydzi i musieli ściszyć głos.
Świat problemu niedowidzi! Expo przegrali o włos.
Potrafili Marsz obrzydzić i na łyso obstrzyc most.
Kto tak Polski nienawidzi i bez przerwy wtyka nos?

Znaleziono panaceum i będzie kolejna feta.
Wyrośnie drugie Muzeum w śladach Warszawskiego Getta!
Jest w kulturze krata w murze. Za nią weksle o dobytku,
a w poezji wciąż bezpiórze. Nie ma żadnego pożytku.

Powstanie za to Komitet od Pożytku Publicznego,
bo już w Rzeczypospolitej najwidoczniej mało tego.
Są interesy partyjne i Medale Reformacji.
Loże Masońskie, mafijne. Są podziały w demokracji.

Braknie tylko polskiej sztuki. Nauka jest na kongresach.
Nie podniesie się dopóki potrwa zastój w interesach.
Może zdrada impuls nada, jeśli minister nie może?
Łatwo porażki zagadać, gdy w kieszeniach nie najgorzej.

Wszędzie wielkie są sukcesy. Biały śnieżek siadł na błocie.
Gdyby nie chałtury przesyt miało by pożytek krocie.
Jednak siły przeceniono. Nie ma Ziemi Obiecanej.
Gdzieś za mało opłacono. Coś nie było doskonałe.

Bestsellery piszą w piątki, bo w szabes się nie pracuje.
Dopuszczalne są wyjątki. Bojkotu nikt nie odczuje.
Żal, że takie niskie loty mają sfery nadzwyczajne.
Na pozory, skryte zbiory, przewertują służby tajne.

Jeden tweet jest dziś dorobkiem. Twórczym potem objawionym.
Ekscytują się wyskrobkiem i salony i ambony.
Nadzieja w tym Komitecie od Pożytku Publicznego,
Choć nie zawsze, wiemy przecież, nowe lepsze od dawnego.




niedziela, 19 listopada 2017

Zawisły portrety


















Są ludzie, jak wiecie, z duszami poetów,
co, nigdzie na świecie nie chcą ugiąć grzbietów.
Przed Bogiem jedynie zginają kolana
i wielką nieufność chowają przy zmianach.

Oparcia szukają w uświęconych słowach.
Wyraźnie odstają, kiedy nowomowa
nakłada kolejne na prawdę nakazy
i swe prawa chwiejne, niby bez obrazy,
rozwija w bezkresną znaczeń plątaninę,
a ich pieśń bolesną otacza muślinem
pajęczej doktryny neomarksistowskiej.
Bez poczucia winy, głosują za wnioskiem.

Ukarać! Nałożyć! Potępić! Wykluczyć!
Słowem wybatożyć! Przymusem nauczyć!
Każda innowacja musi szukać drogi!
A jest demokracja... i Dzień dla Ubogich!

Ubodzy u Boga mają swe schronienie.
Jest Brama i Droga znaczona cierpieniem.
Na niej obijane są dusze poetów,
a idą za Panem. Śladami sekretów
znaczą swą upartość na klepsydrach czasu.
I o nich jest zwykle najwięcej hałasu
w dyskusjach medialnych i wpisach Twittera,
że biedak fatalny chce wielkość odbierać.

Gdy prawo człowieka poruszy tysiące
i mosty na rzekach zadymią gorące,
powstają z oparów Guy`e Verhofstadty.
Ukarać chcą Naród... i Unia jest za tym!!!
Na miejscu złożonej Ofiary Ojczyzny.
Są znicze palone i są egzorcyzmy.
Znowu Targowicy zawisły portrety.
Wiatr porwał z ulicy poemat poety.

sobota, 18 listopada 2017

Miasto
















Noc jeszcze tętni silnikami.
Sznur samochodów. Zderzak w zderzak.
Skupienie za kierownicami.
Złościwy tekst cierpliwość przeżarł.

Sześćdziesiąt tysięcy w tym ruchu
to ludzie już zdecydowani.
Wciąż jeszcze z kontrolą odruchów,
lecz poważnie sprowokowani.

Niech się tu nie pcha Targowica.
Niech lepiej chowa się w Brukseli.
Od poruszenia drży ulica,
chociaż godzina do niedzieli.

Polarny chłód opadł na miasto.
Zdrada jest ściekim. Honor zdrożał.
Żartom w rozmowach jest za ciasno.
Biało-czerwony tli się pożar.

Znają w Berlinie złość Warszawy.
Skrył się za Bacha - von dem Bach.
Przed kim się rodzą dziś obawy?
Nagle przed prawdą urósł strach?

Listopad! - Czas Patriotów!


















Nie brakuje w Polsce szmerów,
kto tym razem z Belwederu
ucieknie w przebraniu żony,
a dziennikarskie salony
zyskują widzów uznanie.
O Info zmieniono zdanie,
a studio na Woronicza
żadnych dróg nam nie wytycza.

Targowica już otwarcie
za Ojczyzny jest wyparciem
i żąda obcej pomocy.
Mrok Listopadowej Nocy
skrył nie tylko podchorążych.
Naród zrozumieć nie zdążył
dlaczego już się nie zmienia
do historii odniesienia.
Do Konrada i Kordiana,
a dramat zmieniono w banał
politycznej przepychanki
z "Pamiętnika pani Hanki".

Zawsze w Polsce o tej porze
spiskują masońskie loże,
korporacje, gabinety,
a Prezydent epolety
zatrzymał i nie rozdziela.
Chochoł czeka na "Wesela".
Nie wiadomo nic o żydzie,
co zamierza i czy przyjdzie?

Parlament z frankfurckiej szkoły
wypisuje epistoły
antypolskich rezolucji.
Opłaca plany destrukcji
i na szalę kłamstwa kładzie,
by w powstańczym Listopadzie
wyszło jakieś szydło z worka,
a nam, za orkanem - orkan
zrywa dachy. Drzewa kładzie.
Nic nie zmienia się z dnia na dzień,
lecz na pewno przyjdzie zima
i jej chłód trzeba przetrzymać.

Różne bywają sposoby,
żeby w historii choroby
nie dostrzegać słów fatalnych,
że to stan jest terminalny.
Jest jeszcze Opieka Boża.
Konstytucje i Trójmorza -
sny dalekiej perspektywy,
nie przesłonią  tych prawdziwych
o jesieni wokół domu.
Neoliberalny komuch
niech w świat chrypi, że jest gorzej.
Wszystko się odwrócić może,
Boni brakuje idiotów!
Listopad! - Czas Patriotów!

piątek, 17 listopada 2017

Wynik Tomografii Komputerowej (bez wzmocnienia kontrastowego)









Badanie dosyć długo trwało
i wynik nie był oczywisty.
Wskazano na istotę białą,
że może to być mózg rasisty.

Widziano wieniec promienisty,
a także struktury głębokie.
To mógł być także mózg nazisty
z pajęczynówką tuż za okiem.

Zbadano zatokę klinową
oraz przestrzenie przymózgowia,
czy czasem nie kieruje głową
skryta w sitowiu ksenofobia.

Po wysunięciu z tomografu.
Raz jeszcze obejrzano głowę.
Uznano wreszcie - trzeba trafu,
by znaleźć zmiany narodowe.

Obraz stosowny był do wieku.
Nie zdenerwuje Prezydenta,
lecz co takiego jest w człowieku,
że wszystko uparcie pamięta?

Idą faszyści...























Idą faszyści. Wiodą natarcie
marokańskimi batalionami.
Madryt z secesją walczy zażarcie.
Pięść podniesiona. Groźby nad nami!

Wciąż jest możliwy powrót Waltera.
Wydarto miastu kawałek Trasy.
Tłum patriotów szeregi zwiera
i komunistów spycha na nasyp.

Prezydent zwalcza młodych porywy
i Nadzwyczajnym wiesza Kondory.
Nie chce faszystów dostrzec prawdziwych,
bo ma być wszystko, jak do tej pory.

A Patriotom wyraźnie grozi.
Ma dla zagrożeń pomysł z Trójmorzem,
lecz tysiącami wylegli młodzi.
Polskę zachować Bóg im pomoże!

Gdzie są faszyści - widać po zdradzie!
Tam, gdzie stalownie, banki i Kruppy!
Gdzie Marokańczyk swą łapę kładzie.
Gdzie pruski junkier sięga po łupy!

Młodość jest polska i narodowa!
I katolicka! Terytorialna!
Gdzie są faszyści z falą pałowań!
Tam gdzie ich Kasta jest Nadzwyczajna!

czwartek, 16 listopada 2017

Powrót z ambony



















Spierał się z życiem. Myślał o trwaniu
związany szpitalną męką.
Umarł przed świtem na polowaniu
na drzewie pod Ostrołeką.

Już inny łowczy pokot zabiera.
Kolega wystrzelić nie mógł.
Bez towarzystwa źle się umiera.
Trudno odchodzić samemu.

I mnie pociagnął na skraj polany.
Do chłodnej mgły na przedświcie,
gdzie cel starannie jest wybierany,
a ślepy los znaczy życie.

Lecz ja nie strzelam. Nie chcę. Nie mogę.
Zbyt piękne są dla mnie sarny.
Wrócić musiałem na swoją drogę.
Towarzysz jest ze mnie marny.

A co widziałem zapadło we mnie
trudnym o życiu pytaniem,
czy bliższe nam są troski powszednie?
Czy lepsze jest polowanie?


* Markowi Sopińskiemu - poświęcam

piątek, 10 listopada 2017

Paweł i Gaweł
















Gaweł i Paweł w jednym żyli kraju.
Gaweł na górze, a Paweł na dole.
Paweł się miasta uczył obyczajów.
Gaweł zasady poznawał w szkole.

Talenty Pawła wsparli tajniaki.
Gawła - z żydowskiej ktoś profesury
i bardzo szybko obaj chłopaki,
zawędrowali do samej góry.

Można w przypadki losowe wierzyć,
albo w ich własną siłę przebicia,
lecz ktoś otworzył furtkę młodzieży,
a Gaweł miał tam coś do ukrycia.

Siedział najwyżej i decydował
o ważnych zmianach we wspólnym domu,
a Pawła właśnie poinformował
o pewnej sprawie życzliwy komuch.

Gaweł się zastrząsł pewnego rana,
gdy Paweł jeszcze spał na kanapie.
Miała nastąpić poważna zmiana
na nadzwyczajnym w kraju pułapie.

Zerwał się Paweł - leci na górę,
gdy go telefon tajniaka zbudził.
Ugiął kolana. Patrzy przez dziurę
i musi Pawła odciąć od ludzi.

Co waćpan robisz? Sam tu się głowię,
czy można szabes obchodzić w piątek?
A ja znam haczyk. Wszystkim opowiem!
Gdy zgłosisz veto - utajnię wątek.

Wolno ci Tomu we własnym domku
nawet fortepian wieszać na ścianie!
Masz swoje prawa! Jesteś w porządku!
I odtąd Gaweł miał swoje zdanie.

Stare wierszyki do polityki,
dawno się ponoć już nijak mają.
Choć czas myśl plącze - wierszyk załączę,
gdy o trzy piąte ludzie pytają.