środa, 19 lipca 2017

Crazy is my life!














Dzień cię męczy. W nocy nie chcesz spać.
W uszach dźwieczy: Komu w mordę dać?
Co dzień nowy show cię budzi.
Zdziwiony patrzysz na ludzi
w burzy hejtu i partyjnych braw.

Stacja Tworki. Korki cały dzień.
Mówisz: Sorki! Zmień się kraju! Zmień!
Nikt już... Co się dzieje? - nie wie.
Padasz często na podglebie.
Potem oszukujesz siebie:
Crazy is my life!

Crazy, crazy, crazy is my life!
Crazy, crazy, crazy is my life!
Lecz coś musi być powodem
tego cyrku przed Narodem...
Crazy, crazy, crazy is my life.
Lecz coś musi być powodem
tego cyrku przed Narodem...
Crazy, crazy, crazy is my life.

Nocą za prawną pomocą


















Szła wieczorem niezła laska.
Widać, że to mecenaska,
bo niosła zieloną togę,
zygzakujac całą drogę.

A było już po proteście.
Rozchodzili się po mieście.
Wypełniony plecak ciążył,
a nad głową księżyc krążył.

Świecił w oczy. Kłopot sprawiał.
Na chodniku ktoś nastawiał
slalom słupków metalowych,
plącząc przekaz podkorowy.

Cóż pomyśleć ma dziewczyna?
Ledwo się komórki trzyma.
Pokazuje GPS,
jak daleko jej dom jest?

Opór trudny jest... psia mać.
Rano trzeba wcześnie wstać
i przeglądać stos poprawek.
Krzywy chodnik. Żadnych ławek.

Stali tam, gdzie stało ZOMO,
a czekała prawna pomoc
do ostatniego mandatu.
Obrońców ostatni atut.

Kot wyszedł spod samochodu.
Oświadczenie do Narodu
wygaszało okna wszystkie.
Bramy cień schował puczystkę.

Zasypiała już Warszawa.
Optymizmem nie napawa
obraz prawa na Grochowie
i o tym była opowieść.

Wers all


















Kruk - krukowi, wrona - wronie,
sroka... oka, piór w ogonie -
nie wydziobią, nie wyskubią,
bo się znają, bo się lubią.

Są papużki - nierozłączki.
Zwyczaj jest - " z raczki do rączki",
a także podział dywidend.
Był rezydent - jest prezydent.

Miały także być wakacje,
ale pewne perturbacje
wniosły dość istotny wątek:
Jak uzbierać te trzy piąte?

Trzeba znowu konwent zwołać,
bo prawda lubi być goła,
lecz sejm na to nie pozwoli.
Prezes huknął pięścią w stolik!

Z tego, zamiast kompromisu,
wyszedł napis "Koniec PiS-u"
i na tym samym ekranie,
stanęło namiotowanie.

Nie każdy już ma ochotę,
mieć wakacje pod namiotem,
a na pokoik w hotelu
pozwoli sobie niewielu.

Pozostaje polityka.
Uczy, jak można unikać
i oddalać posądzenia,
że zmieniając się - nie zmieniam!

Kruk - krukowi, wrona - wronie,
sroka... oka, piór w ogonie -
nie wydziobią, nie wyskubią,
bo się znają, bo się lubią!

Łyżka dziegciu w beczce miodu:
Elity są dla Narodu!
Minął już najwyższy czas.
Wędrowali szewcy przez zielony las.

A szewcy bywają krewcy.
Skur... i kur... złośliwi piewcy.
Wersalu z nich nie zna żaden,
a chcą dla nas być przykładem.

Pokładam jeszcze nadzieję,
bo ktoś czeka, aż zmądrzeję.
ale z podrażnionym nerwem -
też ogłaszam w wierszu przerwę!

poniedziałek, 17 lipca 2017

Reinkarnacja














Dziś diabełki i wesołki
przemienili się w aniołki
i zgodnie z anielskim stanem,
są pobożnie traktowane.
Otrzymali znowu zgodę,
by pokazać przed Narodem
pokojowe swe intencję
i na wielką konferencję
zaprosili Belzebuba.
Uznano - to nie jest próba
namawiania nas do złego,
lecz to droga do dobrego.
Przyzwoitym nie wypada
mówić, że to dziecinada -
mieć do diabła zaufanie.
Nie wiadomo, co się stanie,
a zachowania niemęskie
niejedną poniosły klęskę.
Taka wojna, jaki wódz.
Jest dylemat : Chcieć i móc...
kiedy w nowe żłoby dano -
Jak to w Unii odbierano?
Odpieramy oskarżenia.
Źle jest diabłów nie doceniać!

niedziela, 16 lipca 2017

Miasto czuwa













Kto tam przy okiennej ścianie,
chrapaniem na styropianie
przeszkadza śpiącym rycerzom.
Jak się rankiem z władza zmierzą?

Kto pacjentowi szpitala
przez płot przechodzić pozwala?
Czy on ‪wróci przed obchodem,
jeżeli miałby iść przodem?

Dlaczego ludzie przyjezdni
za kółkami śpią w zajezdni,
jeżeli w akademikach
jest miejsc wiele na kocykach?

To, albo inne pytanie
nie pozwala wciąż na spanie,
a czytanie męczy oczy,
kiedy nocą pucz się toczy.

Ile będzie prób po próbach?
Ludzie śpią, a miasto czuwa...

Za Marianem... puczkiem


















Opuszczone głowy.
Opuszczone brzuchy.
Pucz antyrządowy
szykują komuchy.

Szykują, bo sądzą,
że ich będą sądzić
ci, co teraz rządzą,
więc chcą sejm utrącić.

Już się komuch stary
po Strasburgu błąka
z kompleksem ofiary        
i małego członka.

Każą mu do domu
zabierać Majdany.
Działał po kryjomu,
a jest rozpoznany.

Składał w AmberGoldzie,
a teraz jest biedak,
bo na byłym żołdzie
przeżyć już się nie da.

Przy okragłym stole
wznosił toast trunkiem,
a teraz chce polec
idąc za Frasunkiem.

Idąc za Adasiem
oraz za Wałęsą.
Krzyczeć jeszcze da się,
choć się portki trzęsą.

Znowu jest obrońcą,
jak Mariany Buczki.
Wylał boleść prącą.
Nie nacisnął spłuczki.

sobota, 15 lipca 2017

Po turecku na ulicy


















Nutka smutku w niepogodę
przyszła do mnie mimochodem
i bolączki swe niemłode
w wejściu przepuściła przodem,
a one - niepocieszone
siadły smutne pod balkonem,
mówiąc, że zabawią krótko,
bo dalej iść muszą z nutką.
Dokąd? Ciekawy spytałem.
Zapytały czy dostałem
wiadomość zakodowaną,
że trzeba walczyć ze zmianą.
Nie dać zniszczyć demokracji
i zrezygnować z wakacji,
po czym zamierzały wstać.
Zacząłem się głośno śmiać.
Wtedy nutka, jak to ona,
wyszła szybko obrażona,
a one spuściły z tonu.
Sfrunęły pod sejm z balkonu -
tam, gdzie siedzą politycy,
po turecku na ulicy.

Naród i polityka




















Powiem, jeśli mnie zapytasz: Okradała nas elita!
Ta, która się dogadała. Postkomuny nie ruszała.
Obdzielali się pieniądzem. Świeciło im Peru Słońce.
Bezkarność zapewniał sąd. Sołeczeństwo szło pod prąd.

Urósł podział, lecz tym razem, partia na drodze po władzę,
zachowała się nieładnie - pokazała, kto tu kradnie.
Okradzionych solidarność żądała: Skończmy bezkarność,
sięgając po sierp i młot! Z przestraszonych powstał KOD.

Komitet zagrażał władzy. Lekceważył jej nakazy.
Zdecydowano z obawą - Niech racje rozstrzygnie prawo!
Przekonywano publikę - Trzeba wpierw rozgonić klikę
metodą demokratyczną, a nie rozróbą uliczną.

Teraz, na rozsądku próby - sąd namawia na rozróby
i sam nie jest już bezczynny. Jak to..? Sądzić ma kto inny?
Od sądzenia jest elita! Naród już tym gębę wytarł!
Zamiast samooczyszczenia, partia będzie sądy zmieniać?

Powiem, jeśli mnie zapytasz: Partia, to także elita
i choć klamka nie zapadła - ta może nie będzie kradła.
A jeśli, jak w dawnych dziejach, złodziej okradnie złodzieja,
to nic na tym nie stracimy. Znów elity wymienimy!

Chyba rację przyznasz sam? Nie powinien rządzić cham.
To normalne, koniec końcem, że przy władzy są pieniądze.
A wielu do dzisiaj czuje - Szlachta na nie nie pracuje!
I tak koło się zamyka. Jest Naród i polityka.
Mędrcy, głupcy. Chłopy, pany. A najważniejsze są zmiany!

Dodam... i z góry przepraszam: Elita winna być nasza,
bo nauki pójdą w las, jeśli królem będzie Sas!
Gdyby nam przewodził żyd - będzie wszystkim wmawiał wstyd!
Nie daj Boże znowu cara - przepadniemy my i wiara!
Mogą też przyść gorsze czasy, gdy nas islam weźmie w jasyr!



Polska siła cierpliwości














Atmosfera
wzbiera...
wzbiera.
Propaganda jad uciera.
Na prognozy szkoda czasu.
Nie wywołuj wilka z lasu!

Ukryte zapowiadanie.
Oswajanie...
oswajanie.
Sprzeciw i  protestowanie.
Nieukrywane pragnienie
stało się samospełnieniem.

Zamiar, cel, wskazana racja.
Prowokacja...
prowokacja.
Zagrożona demokracja!
Oczy dookoła głowy.
Alert dla straży sejmowych.

Poruszone społeczeństwo.
Bezpieczeństwo!
Bezpieczeństwo!
Spokój ma studzić szaleństwo
ochroną własną i gości.
Polska siła cierpliwości.

piątek, 14 lipca 2017

Można być lisem, lwem... lub kaczuszką
















Kiedy już Dawid stał przed atletą,
nie chciał stosować tych samych metod!

Potem niektórzy lud pałowali,
My dziś będziemy stali, czekali.
Nie będzie przez nas żadna wysłana
grupa na kursy do Erdogana.
Nie chcemy z nikąd żadnej pomocy!
My pokonamy sprzeciw na głosy!
Chcą? Niech strajkują w czas urlopowy!
Niech im przychodzą harce do głowy.
A czy jest jakiś wpływ agentury?
Jest, lecz podnosi tylko niektórych.
A gdy wyłaczą wam telewizję?
To pokażemy ich hipokryzję
na jakimś innym wolnym kanale
i potępimy ten pucz w uchwale!

Są bardzo różne metody walki.
Można nie wstając ze swej wersalki,
wygrywać wszystko przez oświadczenie,
aż czas sprowadzi widzów na ziemię.
Czy przeciwnikiem są dyplomaci?
Można zbyt drogo za to zapłacić!
Nie trzeba w myślach daleko szukać,
jak łatwo było wszystkich oszukać.
Czy znowu mamy nie wierzyć błędom?
Oni się na to już nie zdobędą???
Komu się trzęsą dziś garnitury?
Czemu zwołują się kreatury
otwartym głosem w głównych wydaniach?
A może jednak dość już czekania?

Z Broniewskiego i Cyrankiewicza...



















Myślałem, że nigdy więcej
nie wspomną u nas o ręce -
wyciągniętej, podniesionej
wobec kasty utrwalonej.

Były to tylko nadzieje,
bo kiedy się system chwieje,
zawsze lewak będzie krzyczał
groźbami Cyrankiewicza.

Wszystko na nic, proszę pana.
Nie nastąpi nocna zmiana.
Powinna być już karana
ta wypowiedź odgrzewana.

Nie wolno wobec Narodu
do dawnego sięgać smrodu
w żadnej partii komitecie
i roznosić go po świecie,
bo mogą znieść także zakaz
o wymierzaniu kopniaka!

czwartek, 13 lipca 2017

Orkiestra z Chmielnej
















Orkiestra z Chmielnej 70
nie będzie grała cały miesiąc,
bo kilku podstawowych graczy
od miasta odpoczywać raczy.

Zatrzymał ktoś do nieba windę.
Spuściło prawo los na Kwintę,
nie chcąc narażać się na szwank.
Nie będą grali już vabank.

A miejskie firmy ochroniarskie,
które żywiły się naparstkiem
z tego, co ludzie dać zechcieli,
stracą posady czyścicieli.

I może gdzieś w kabackim lesie
o nowym, dobrym interesie
pomyślą na następne lata,
żeby doświadczeń czas nie zatarł.

Bo nawet i za mniejszą płacę,
fachowiec zawsze znajdzie pracę,
gdy monitoring się zepsuje,
kiedy orkiestra koncertuje.

środa, 12 lipca 2017

Pis..k











Powstał pisk, że ustawowo,
wyjazdowo - urlopową
pogwałcono porę,
by to, co jest chore -
próbować podleczyć.
Zaczęto złorzeczyć,
lecz to nic nie dało.
Wielu zrozumiało -
przyjdzie na nich czas.
To powinno w nas
obudzić ostrożność.
Odebrać im możność
wszelkich nocnych zmian.
Jest gdzieś taki plan
i scenariusz B.
Niech wierzy, kto chce,
ale to sejmowa
rewolucja ustrojowa,
a w tej dziwnej demokracji,
akcja równa się reakcji.
Posłużę się słowem :
"Nie chwal przed zachodem..."
i jeszcze zachęcę -
patrzmy złu na ręce!

wtorek, 11 lipca 2017

Idź wyprostowany!



















Nie jest u nas żyć przyjemnie
za dziesięć dolarów dziennie.
Trudno z duszą się nie kłócić,
kiedy trzeba z tego zwrócić
na opłaty i daniny.
Wielkie różnice widzimy
za granicą i w rodzinie.
Polak z cierpliwości słynie.

Nierówno pany dzielono.
Postubecji zostawino
o wiele więcej w kieszeni,
a nas władza skromniej ceni.
Dookoła, z każdej strony,
są miliardy i miliony,
a nam listonosz przynosi
przysłowiowy wdowi grosik.

To nad wyraz jest niegodne,
tyle dawać na odchodne
i mienić się awangardą,
co odnosi się z pogardą
do swego elektoratu,
jednocześnie miastu, światu
wypłacając takie sumy,
co nie mieszczą się w rozumy,
patrzących na swe przekazy.

Trudno znaleź bez obrazy
przyzwoite określenie.
Znów sprowadził nas na ziemię
pan Prezydent ogłaszając
i dziesięć złotych dodając
do codziennego wydatku -
kombatantom na ostatku,
wraz z motywem wszystkim znanym:
Idź po to wyprostowany!

A czy ktoś się po to zgłosi?
Czy pokłoni się? Poprosi?
Czy wolał mieć będzie w d...
z łaski pańskiej grosze głupie?
Do niedawna każdy komuch
większy miał szacunek w domu.
Dziś ten, co wyrywał kraty
na protezy bierze raty
i ogłasza w internecie :
Idźcie! Beze mnie dojdziecie!

Czy pamięta ktoś pokłosie?












Czy pamięta ktoś pokłosie?
Na szyfranta losie
pewnie łączka się zieleni.
Gdzie są inni - zawieszeni
na tajemnic klamce?

Jak odróżnić kłamcę
od twórcy horroru,
prawdę od pozoru,
gdy fantazjowanie
rozkawałkowaniem
generała bywa
i ciężarówka prawdziwa
jedzie na zderzenie.

Pamiętanie - zapomnienie,
bywa wtedy trudne.
Pisać -"To jest nudne..."
lub - "To jest głupotą..." -
to skrywać, co brudne.
Komuś chodzi o to!!!

Są niewyjaśnione listy
 i my, jak "kurica"
i nie pamiętają wszyscy
kwiatów na ulicach.
Przynoszą dziś inne, swoje -
z Moskwy opłacane
i mają gotowy projekt
na kolejną zmianę.

Pamięć ludzka się rozmywa.
Zapis tworzy klona.
Pokłosie - wesja fałszywa
ma pozostać po nas?
Póki poeta pamięta,
prawda wierszem wzleci.
Życie przechodzi przez cmentarz.
Nic nie zmieni sprzeciw.

poniedziałek, 10 lipca 2017

Siła Wyższa












Dziś Solidarność, Radio Maryja,
Kluby Gazety Polskiej -
nie pozwoliły marszu rozbijać.
Przyszły się modlić za Polskę.
A rewolucja białych kwiatuszków
z usuniętymi cierniami
do elektryka, co leżał w łóżku
zwróciła się z pytaniami:
Co to za niemoc? Co za choroba
zniszczyła plany Majdanu?
Miała się skończyć wojna na słowa,
a zacząć czas bałaganu.
Na to im z Gdańska izba lekarska
wydruk zwolnienia wysłała.
Zauważyła kapłanów garstka:
Egzorcyzm jednak zadziałał!

Czas miliarderów
















Światem rządzą miliarderzy -
starzy, dobrzy oraz źli.
Urósł też sprzeciw młodzieży
zbuntowanej, że to ci.

Może rządzą dla zabawy?
A może dla Bóg wie czego?
Świat jest godny lepszej sprawy,
niż uciechy dla starego!

Młodzi kiedyś będą starzy,
lecz są zawsze niecierpliwi.
Chcą już dziś współgospodarzyć
i nie ma się czemu dziwić.

Młody, który nie ma nic,
gdy grupka starych ma wszystko,
będzie się z policją bić,
rozpalać buntu ognisko.

Władza płaci za ochronę.
Mówi : To nie moje dzieci!
Młodość usta ma czerwone.
Subkultura budzi sprzeciw.

Starych stać na okrucieństwo.
Młodych - na śmiałość, porywy.
Odlatuje posłuszeństwo,
kiedy przekaz jest fałszywy.

Fałsz jest domeną hybrydy,
alternatyw, prowokacji.
Starość miewa różne zwidy.
Skłania do determinacji.

Słychać: Po nas, choćby - potop!
Odciśniemy swoje ślady!
Młodość mówi: Nie! - idiotom.
Nie zamierza zejść na dziady!

Nie ma złudzeń - Kto zwycięży?
Czas przyspiesza na zakrętach!
Myśl, co odleci na księżyc,
jest od razu wniebowzięta?

Jeśli wszechświat jest programem.
Samorodkiem, lub miał Stwórcę -
gwarantuje ciągłą zmianę
i rozmyśla o powtórce!

Winni wiedzieć monarchowie,
to, co czują ludzie prości,
czego w duszy pragnie człowiek:
Niech powtórzą się wartości!

niedziela, 9 lipca 2017

Nad Martwą Wisłą


















Nad Martwą Wisłą
w chmurach zawisło
pytanie o ciepłe lato,
a w Sobieszewie
nikt jeszcze nie wie,
jak odpowiedzieć nam na to.

Czy wichry w dokach
schowa Zatoka
i czy słoneczko popraży?
Potrzebne nam jest lato na pokaz!
Nie spacer po pustej plaży.

Ślady na piachu.
Ćwiczenia "Zachód",
a po dnie ciągnie się rura.
Choć bez rozmachu -
nie ma obciachu.
Spokój i pełna kultura.

Poszum Bałtyku.
Głosy krytyków
zgineły w nabrzeżnym plusku.
Dzień w pokoiku
bez polityków.
Nie ma rozmówek o Tusku.

Nadmorskie lato.
Nie za bogato,
a tam w stolicy "Związkowiec"
mierzy oporność.
Kuloodporną
ma kamizelkę na sobie.

Nad Martwą Wisłą
w chmurach zawisło
pytanie o ciepłe lato,
a w Sobieszewie
nikt jeszcze nie wie,
jak odpowiedzieć nam na to.

sobota, 8 lipca 2017

Piramida! Hopsa!


















Gdy piramida jest wielka,
od najniższego szczebelka
zaczyna się w niej wędrówka.
Człowiek jest mały jak mrówka
i głowę zadziera w górę,
a widzi nad sobą chmurę,
która w klimacie gorącym
zjawiła się tam niechcący,
Bóg wie skąd...czy przypadkowo,
razem z kampanią prasową?

Od razu nie brak opinii,
że budowniczy są winni
takiego ukrycia wejścia,
żeby po najgorszych przejściach,
ochronić skarb przed grabarzem.
Są ślepe w nim korytarze,
zapadnie, zwężenia, studnie -
skonstruowane paskudnie.

Specjalnych środków użyto
i wiele mumii odkryto,
lecz te, przez grupy nieznane,
były już obrabowane.
Tylko ta - Tutenchamona
została nienaruszona,
a wiele już było zwatpień.
Potem mówiono o klątwie,
która dotknęła badaczy.

Dziś może to nic nie znaczy,
lecz słabe są poręczenia,
że nic się już nie pozmienia.
Być może braknie odwagi,
by znowu nie spadły plagi.
Dopóki nikt faraonów
nie zdejmie z wysokich tronów,
dopóki, jak w Asuanie,
nie stanie tama na tamie,
dopóty nikt nie uwierzy,
że sięgną sprawców grabieży.

Lato do odczytania
















W Zgonie, koło Newerlego,
Niedaleko "Prania",
Czeka lato na śmiałego.
Wciąż do odczytania.

Gęś Zielona Gałczyńskiego
Chodzi po przystaniach.
Lato czeka na każdego,
Kto nie zmienił zdania.

Kto ma jeszcze siły dosyć,
By wołać na puszczy.
W chłodnym Mokrym nogi moczyć,
Hukając jak puszczyk.

A jest na co pohukiwać,
Choćby z głębin lasu,
Bo problemów nie ubywa.
Szkoda na nie czasu.

Lepiej śladem Ildefonsa
Leśnym duktem błądzić,
Niż złośliwym słowem kąsać:
Co pan o tym sądzi?

Nic nie sądzę, prosze pana...
Lato na mnie czeka!
Myśl o Zgonie - zwykły banał
I temat jak rzeka.

Trąbka na taczce













Przyszła trąba do Landzmierza.
Pod dachy zajrzeć zamierza.
Chce mieć swoje dwie minuty
i wejść może w cudze buty.
Przyszła z landu sąsiedniego -
wcześniej!
Miała dziesiątego,
rozrabiać mocno w stolicy.

Kręci się po okolicy
i na drogi słupy kładzie.
Zapowiadana z dnia na dzień -
odkręciła deszczu syfon
i chce polską być Antifą.

Zajęczały stare piły,
co już zęby potraciły,
że mogłyby ciąć zatory,
skuteczniej niż do tej pory,
lecz nowy komendant straży,
stare sprzęty lekceważy,
a na dach podziurawiony,
wielkie folii ma rulony.

Wszystko jest ubezpieczone.
Szybko będzie udrożnione.
Wie, jak z trąbą postepować,
by nie mogła tarasować.

Trąba to jest też coś z życia,
a bywają gradobicia.
Zmienił nam się bardzo klimat.
Chce niżów utrzymać prymat,
ale ludzie wolą wyże
i nie oddadzą podwyżek.
Wywiozą trabkę na taczce
i pokażą na okładce!

piątek, 7 lipca 2017

Dwa procent +















Zrozumiał to pewien bogacz -
Polacy chcą Pana Boga,
a nie chcą żadnych pieniędzy.
Z Bogiem przeżyją czas nędzy,
bogobojnie, jak chrześcijanie,
wierząc - lepszy czas nastanie.

Pewna część ateistyczna,
na szczęście, nie bardzo liczna,
inne ma zapatrywania.
Gotowa jest do sprzedania
wszystkiego, za każdą cenę
i chce kraj uczynić lennem
niebezpiecznego sąsiada,
który kiedyś nami władał.

Bogacz - miliarder prawdziwy,
zwykle nie jest zbyt gorliwy
w wyznawaniu tych wartości,
jakie cenią ludzie prości,
ale pełen był uznania,
dla woli i przekonania
wierzącej części narodu
i z tego własnie powodu,
sprzedał drogo i z ochotą
Patrioty - patriotom!

Ludzie są zadowoleni,
że ktoś wreszcie ich docenił.
Będą mogli spać spokojnie
nawet na handlowej wojnie,
tocząc hybrydowe boje.
Dobrze gdy się chroni swoje
mienie, sumienie, wyznanie.
Nieco gorzej z handlowaniem,
ale ciągle się uczymy,
nie narzekać, gdy płacimy -
bez żadnych zastrzeżeń do cen,
gdy to tylko jest dwa procent!


G 20














Dwie pieczenie pragnął upiec
w jednym ogniu mądry głupiec.
Tu zabraniał - tam polecał
i dokładał wciąż do pieca.

A czasy były gorące
i mocno paliło słońce.
Mogli, nawet byle czym,
barbarzyńcy spalić Rzym.

Pieczystym był obok mięsiw,
czosnkowany pipek gęsi.
Ostrzegał Filip z Konopi:
On najszybciej się wytopi!

Filip to był piękny brzydal.
Pupil miliardera - żyda,
wyniesiony na posady,
żeby mądrym dawać rady.

Wśród pomruków i szelestów
mądrych zjechało dwudziestu.
Kto miał - brał ze sobą żonę,
by sprawdzała, co pieczone.

By wiedzieli Arabowie,
jakie jest znaczenia kobiet
w nowoczesnej kuchni świata,
budowanej tu przez lata.

Uznawały wszystkie kraje -
pani domu rady daje,
lecz o wszystkim w całej grupie,
decyduje mądry głupiec.

Dziwiło się zgromadzenie.
W jednym ogniu - dwie pieczenie?
Gdy wiadomo - w jednym czasie,
obu upiec dziś nie da się!

Nadejść musi taki czas,
że trzeba przykręcić gaz.
Nie ma racji, kto zachęca,
by przykręcać  i rozkręcać!

Założenia padły błędne.
Racje były drugorzędne.
Wyśmiano postawy sztywne.
Wszystko było relatywne!

Jedna była niewzruszona:
Trzeba bronić swych dokonań
i za konieczność uznano,
żeby sprzeciw spałowano!

Położyło to się cieniem,
lecz zmniejszyło ocieplenie.
Teraz już cywilizacja,
mogła myśleć o wakacjach.

czwartek, 6 lipca 2017

Aleją Stanów Zjednoczonych
















Nie słyszysz co dzień, dzielny narodzie,
ile jest warta wytrwałość.
Ten, kto potrafi przejść przez powodzie,
w daleki brzeg patrzy śmiało
i bliska sercu jest Ameryka
i kraj jest dumny z Polonii,
gdy w oczach rośnie, co miało znikać,
wstajemy my - niewygodni.
A świat to widzi, gdy Trump nas chwali.
Mogą nas zwać Częstochową.
Prawda  potrafi kłamstwo rozwalić.
Wystarcza nam jedno słowo.

środa, 5 lipca 2017

Wspomnień czar
















Było się niegdyś w Mariotcie.
Piło się drogi szampanik
z dziewczyną miłą, jak kocię.
Z prezencją jak u Melanii.

Dzisiejsza wielka wizyta,
podnosi rangę wspomnienia.
Jeśli mnie wnuczek zapyta,
nie będę uciech wymieniał.

Piętra nie były najwyższe.
Bramkarze byli miejscowi.
Wspomnienia stają się bliższe.
Zaimponuję wnukowi.

Pan Donald jest w moim wieku,
a nawet starszy o roczek.
Jaka to siła w człowieku,
przywraca sceny urocze?

Cieszą mnie te różne Bestie.
Odsuwam na bok różnice.
Istotne, że wielki gest jest.
Warszawską zdobi ulicę.

I na mnie też światło pada,
choćby przez tego Mariotta.
Człowiek wówczas nie zakładał,
że się o wielki świat otarł.

Chroniąc kuper Cooperfielda














Jest opozycja totalna
i wojna trwa ostra - medialna.
Próbują, chociaż nic z tego,
odwrócić uwagę...
od czego?

Od tego, co się urwało.
Czego się nie ogladało.
Co się logicznie układa.
Co można było zagadać.

Wpływ jeszcze mają ogromny.
Czuwa ktoś bardzo przytomny,
kiedy padają nazwiska.
Nikt nie zobaczy nic z bliska.

Okazja, pomysł, potrzeba -
wysokie przychylą nieba,
a kto zamiary ich pozna,
olśnienia też może doznać.

I nikt się wówczas nie pyta,
skąd na to weźmie kapitał.
Sposoby są opisane.
Już były praktykowane.

Tematem - jak dobrać ludzi,
kto inny będzie się trudził.
Ktoś inny puzzle poskłada.
Jest taki, co rzecz obgada.

Nikt koła już nie wymyśli.
Od tego są specjaliści.
Nim bank swe zamknie podwoje,
odbiorą wszystko, co swoje.

A gdy już bedzie po sprawie.
Słupnicy siądą na ławie.
Do końca ktoś przypilnuje,
co w mediach się transmituje.

Jest opozycja totalna
i wojna trwa ostra - medialna.
Próbują, chociaż nic z tego,
odwrócić uwagę...
od czego?

wtorek, 4 lipca 2017

Teatralnie


















Czas też bywa złego sługą.
Śledztwo będzie trwało długo.
Proces potrwa jeszcze dłużej,
nim ktoś wstawi kratę w murze.

Mur już urósł nam fredrowski.
Dramatyczne padną wnioski,
a wśród nich, niejedna brednia,
żeby temat nie spowszedniał.

Smutki, dąsy i humory
mają wpłynąć na wybory
i podzielić zwolenników
na Milczków i na Cześników.

Jest klarowny ktoś, jak Klara,
Kto się spór naprawić stara
i spojrzenia ma urocze.
Reszta - komediantów poczet.

Nachodzą nas dziwne myśli.
Jak takich wybieraliśmy?
Odpowiedź pada pośpieszna:
Komedia musi być śmieszna!

Zdziwienie więc moje budzi,
prośba, żeby nie kpić z ludzi.
Każdy przecież się uśmieje,
jeśli prawnik jest kradziejem.

Jeżeli w trakcie procesu
są pytania ze szmoncesów,
wciąż podkreślane mimiką,
przypisywaną komikom.

Jaka próba - taka cena.
Jaki teatr - taka scena,
a budki suflera brak.
Przyszła baba - siała mak.

poniedziałek, 3 lipca 2017

Air Force One















Pokazują statystyki -
co tu przyszło z Ameryki,
a co z Europy, z Niemiec.
Polonijny cudzoziemiec
stał się tu lokomotywą,
lub słupem z flagą fałszywą
i za "tatusia" pieniądze
złotówkę zmieniał w tysiące.
A czas sprzyjał człowiekowi.
Kulczyk, Solorz, Hajdarowicz,
Eureko i Agora -
wiedzieli - to dla nich pora,
by na lesze zmieniać kraj.

Rząd się często zwracał: - Daj!
I własne koncerny tworzył.
Pamięta, kto przemian dożył,
na czym rosły te giganty.
To nie były zwykłe kanty,
ale wielkie operacje
budujące demokrację.
Po to, przy okrągłym stole,
przydzielono wszystkim role.
Zachowano w tajemnicy,
ile dostają wspólnicy,
a ci brali bez umiaru,
aż się ogołocił naród.

Gdy nie było już kraść komu,
zaczęto wynosić z domu
i wzajemnie się okradać.
Stół się zachwiał, zaczął padać.
Odbicia szukano po dnie,
ale odgrzebano zbrodnie,
oraz piramidy gaf.
Pochowano trupy z szaf.
Obawiając się narodu,
uciekano już do przodu,
lecz nadejść musiały zmiany.

Przejął władzę rząd niechciany,
lecz rozniosły by go gremia,
gdyby z zewnątrz wsparcia nie miał.
Pewnie wszyscy o tym wiecie -
poszukano go w Knesecie
i wśród opcji w Ameryce
sprzyjających polityce.
Przybywają potentaci.
Ktoś za dobro musi płacić,
a to dziś z różnych powodów
nie jest łatwe dla narodu.

To, co było grubą kreską
chronić zamierza UNESCO.
Będzie judeochrześcijańską,
to co było łaską pańską.
Reprywatyzacji plany
przejął jednak ktoś nieznany.
Widząc, że mu dobrze idzie -
zarobił na piramidzie,
lecz zawiodła go już sztampa,
gdy się zbliżał przylot Trumpa.
Zamieszano ludziom w głowie.
Nikt ci o tym nie opowie
po kolei i otwarcie.
Air Force One - jest już na starcie!

Rosła lipka zielona
















W notatce nie ujawniono, kogo w Gdańsku okradziono,
ale słusznie przypuszczacie - tych co mieli na lokacie.
A kto na lokacie miał? Ten, który kredyty brał
na właściwe biznes plany i został akceptowany.

Miała mu na stare lata dochód przynosić lokata
i liczył na abolicję, gdy nie wyszły inwestycje.
Za pieniądzem idzie złodziej. Pojawia się jak dobrodziej,
który zaradzi kłopotom zamieniając papier w złoto.

Ci, którzy się uwłaszczyli, wielkie brawa głośno bili.
Złodzieja chcieli nagradzać, wiedząc - za nim stoi władza!
Władza czuła - idą zmiany. Pieniądz był transferowany
na udziały i fundusze. Warto sięgnąć po komusze.

Kołem toczy się fortuna. Upadała postkomuna.
Zamieniono w epistoły to, co uzbierały doły.
Stary przykład Robin Hooda nie do końca im sie udał,
bo zamiast rozdać ubogim, za pas, szybko wzięli nogi.

Od prawieków tak się dzieje. Kradną złodziejom złodzieje.
Żaden z nich nie śpi spokojny, obawiając się dintojry.
Każda ograbiona mafia, ojców chrzestnych w końcu trafia,
a ci, którzy w kinie siedzą, nie o wszystkim zawsze wiedzą.

O tym, co w powietrzu wisi, doskonale wiedzą cisi.
Obcy, nasi - poróżnieni, oczekują, co się zmieni.
Prawda poszła na manowce, ale płyną już tankowce.
Spod lipy, co bajki plotła, opad zmiecie większa miotła.

Leśne dziadki - dawne vip-y, wypiją herbatkę z lipy
i zaśpiewa im ambona, gdzie rosła lipka zielona...
Korę z brzozy się dołoży i pokrzepiony lud boży,
włoży pomiędzy legendy, majątki, co przeszły tędy.

niedziela, 2 lipca 2017

Straszny bój! Boże mój...



















Z jednej strony ostra walka,
z drugiej strony umywalka rączek.
Ktoś pojęcia plącze,
bo z całego przedstawienia
są tylko ułaskawienia
i jak za poprzednich lat,
nic nie odczuł , ten co kradł!
Nic Platformie nie ubyło.
Nikogo się nie wsadziło
i nic się nie odebrało.
Krzywdy robić się nie chciało?
Za to dobra zmiana nasza
do dialogu ich zaprasza
i ogromny sukces głosi,
gdy za kłamstwo ktoś przeprosi.

Łowcy jeleni













Takie głupie kawały
nadal się uchowały,
jak przestawienie czasu.
Trochę z tym ambarasu.
Zmian jest więcej - fatalnych.
Jest magazyn lokalny,
a w nim są nasze wpisy.
Nie wyjdą przed kulisy
wąskiej grupy odbiorców.
Wielkie grono nadzorców
zarabia w internecie,
tworząc liczną sieć korców,
by do ludzi na świecie
nie przeciekło przypadkiem
jakieś słowo niechciane.
Zapomniane wartości
wciąż trafiaja na ścianę.
Przez przeszkodę bez przeszkód
przenikają hackerzy
i różnych hejtu grzeszków
żaden system nie zmierzy,
a ciebie przypilnuje -
perfekcyjnie dokładnie.
Nie wiesz i nie poczujesz,
że ktoś wolność twą kradnie.

Paląca poprawność














Odkąd Katedra Gorzowska
świadczyła, że tu jest Polska,
ktoś to świadectwo utrudniał.
Podkreślał - Tu już jest Unia!
A w Unii, szybko, niestety,
rosną wyłącznie meczety.
Dziś w przypadkowy zbieg dat
nie bardzo chce wierzyć świat,
bo to i Woodstock jest blisko
i nowych mód zbiorowisko
śluby złożyło o ślubach.
Komuś medialna rozróba
wyraźnie była potrzebna.
Widoczna wszędzie - podniebna,
jak znak dla naszej Ojczyzny,
która tu nie chce obczyzny.
Znaczenie mają symbole,
gdy mówi się : Nie pozwolę!
Może się niusem nie bawić,
a egzorcyzmy odprawić
i zamiast filmiki kręcić -
Odnowić! Znowu poświęcić!

sobota, 1 lipca 2017

Brak słów ścisłych! Są domysły.



















Na czym polega reforma?
Winna "Sowa" - nie Platforma!
Z nią, gdy się zaczęły schody,
czeka już ręka do zgody.
A Platforma w nos się śmieje.
Kto więc większym był złodziejem
i kto jest najbardziej winny?
Wiwat system dwupartyjny!

Jaka jest właściwie "Sowa"?
Żydowska, czy narodowa?
Nadal z tym dylemat mamy.
Czy to "Żydy"? Czy to "Chamy"?
Puławianie? Czy Natolin?
Komu Prezes chce przysolić?
Powiedzieć jaśniej wypada,
kto właściwie nas okradał???

Czyżby zwroty kamienicy
przejęli Natolińczycy?
A na przykład, Puławianie -
rewanż w złocie wzięli za nie?
Kogo ruszyć? Prezes wie?
Których  - tak? A których - nie!
Skryto w teczkach Zastrzeżonych -
Kogo winić?... Tych, czy... onych?

Przysucha




















Według słuchów pod Przysuchą -
wiele może ujść na sucho!

To jest całość, a nie próbka.
Taka mała ludzi grupka
dobrze wie, że nie jest w stanie
utrzymać długo władanie.
W sporze z inna grupką małą
dotąd im się udawało.
Poddani wiedzieć musieli,
kto tu wszelkie dobra dzieli
i zapewnia im przetrwanie,
w kraju, gdzie nic nie jest tanie,
poza marnie płatną pracą.
Wielu żyć nie miało za co,
a dostrzegało różnice.

Wychodzono na ulice,
ale w całkiem innych sprawach.
Łączyła ludzi obawa,
że co mają, mogą stracić.
Kraj podobno się bogacił,
ale mówiono otwarcie,
że płacono za poparcie
i mydlenie ludziom oczu.
Lud dość znaczną ulgę poczuł
mając na dzieci dopłaty.
Łatwiej było spłacać raty
i nie było tyle krzyku
przy zajęciach komorników.

Władca był zadowolony,
jednak gdy wyszły miliony
zwracane lub ukradzione,
wiatr już powiał w drugą stronę.
Żądano ich odzyskania.
Praca nadal była tania,
a na lewo, czy na prawo -
złodziei chroniło prawo.
Mały nie ma tyle siły,
by układy coś zwróciły.
Chce, czy nie chce, z mediów jękiem
do zgody wyciąga rękę.

Słabość - spór pragnie zażegnać
z hasłem, że "Polska jest jedna!"
Zgasić opory wewnętrzne,
gdy poparcie ma największe,
ale rodzi się pytanie:
Gdzie jest dobro w dobrej zmianie?
Ludziom przychodzi do głowy,
że jest w rajach podatkowych.
Może służyć dawnym panom
w planach nad kolejną zmianą.
Stąd poważna jest obawa -
Inwestować? Czy rozdawać,
gdy z Brexitem wielka bieda
i Unia już tyle nie da,
a spośród naszych wielmoży,
nikt grosza nie chce dołożyć?

Według najnowszych oglądów,
nie wygra się samorządów.
Pozostaje brać aktywu
wezwać do nowych porywów,
wysuwając znów do przodu
przewodnią siłę narodu!
Chociaż już tak kiedyś było.
Niezbyt dobrze się skończyło.
Lepsze - gorsze od dobrego?
Nie potrafią nic innego.
W mediach, sejmie, na wokandzie
wierzą tylko propagandzie!

piątek, 30 czerwca 2017

Name? - Chrząszczybrzęczyszczykiewicz!!!














Pewien pan, co w wózku drzemie,
czas poświęcił na myślenie
filozoficznie i drwiąco.
Osobą wszystkowiedzącą
stał się przez to dla nauki
i aprobaty pomruki
zebrał od najtęższych głów.
Powątpiewał ten i ów,
lecz tych głosów nikt nie słyszał,
bo zamknięte były w niszach,
a badacz osobliwości
tak przemówił do ludzkości:

Już następne pokolenie
powinno opuścić Ziemię,
jeśli chce się gdzieś uchować.
Powinno skolonizować
choćby najbliższą planetę.
Tam mężczyznę i kobietę
zachęcić do rozmnożenia
Nie pomieści ludzi Ziemia.
Niebezpieczna już się staje,
choć dotychczas była rajem.
Szatan w sposób wszystkim znany
wskazał owoc zakazany.

Wszyscy zostali zgorszeni.
Samiec z samcem mógł się żenić,
a dla przedłużenia bytu
zaproszono sodomitów.
Błądzi współczesna nauka.
Daleko nie trzeba szukać.
Za miedzą mamy przykłady:
Oba samce! Nie da rady!
Lecz mimo to... tak, czy siak -
przetrwać pragnie Bundestag,
bo ważniejsze jest poparcie,
choćby z grzechem, już na starcie.

Grad














Nie mówiono wiele lat
o dostępie do bufetu.
Teraz spadł przypuszczeń grad.
Przelały kanał sekretów.
Upadły długie gałęzie
niszcząc linie przesyłowe.
Obawy urosły wszędzie
o wyjazdy urlopowe.
Zdmuchnęła zbiory wichura,
a nad głową kredyt wisi.
Badać chce delegatura
i być może przyjdą cisi.
Nie wybierzesz się na rolki.
Gdzież to śmiałe rolowanie?
Martwią się przeróżne Bolki.
Kto nie siedzi - nie powstanie.
Kiedy spada wszystko na raz,
z ulewą i zawieruchą,
to dopiero jest ambaras.
Z procedurą bywa krucho.
A czy zmiany klimatyczne
można by oprotestować?
Zagraniczne i uliczne?
Gdzie się przed ulewą schować?
Bufet chwilowo nieczynny.
Przed Komisję ma wezwanie,
lecz sam bufet nie jest winny.
Jest też sznurków pociaganie.
Nie mówiło się przez lata,
a teraz spadł nagle grad.
Rozmyć? Może pozamiatać?
Nie doliczy człowiek strat.
Z wnioskami rekompensaty
stać trzeba w długiej kolejce.
Potem czekać. Nic po za tym.
Na słupie zwiesić lejce.



czwartek, 29 czerwca 2017

Friedmann ma weksel Szapira z żyrem Glassa...
















Nikt nie zwrócił. Nie zapłacił.
Nie przyznał, jak się wzbogacił.
Publicznie się śmieją z grzywny.
Złodziej twierdzi - Jest niewinny!
Nie brakuje mafii środków.
Kasa leży u pociotków.
Zapisy u notariuszy.
Najważniejszych nikt nie ruszył.
Nietykalni politycy.
Bolek siądzie na ulicy,
albo się do lwa przykuje,
a telewidz obserwuje
praworzadną politykę
ukaraną mandacikiem.
Wzrosły stawki u obrońców.
Łajza zadaje na końcu
ironicznie zapytania.
Niepamięcią się zasłania
stara biurwa na urzędzie
i odpowiadać nie będzie!
Wirtualne oskarżenia
pokazują, że się zmienia
i za kilkanaście lat,
pierwszy wyrok pójdzie w świat.
Widowisko, serial, skecz?
Prawo nie skutkuje wstecz,
a własność to jest rzecz święta!
O co chodzi? - Nie pamiętam!
Ktoś jednak ludzi przymusił,
że coś naród zwracać musi,
co z wysiłkiem odbudował,
po tym jak się nie uchował
nawet kamień na kamieniu.
Został weksel na sumieniu
i mecenas go wygrzebał.
Swym psim swędem?
Pies...? ... go... sprzedał!

O świadku z półświatka

















Etyka zawodu nie widzi powodu...
Zmiany w interesie nie leżą w zakresie...
Opisuje KPA, co urzednik robić ma!
Wara nieupoważnionym,
sprawdzać, ile płacą strony!
Ważne tylko są terminy,
a nie, co, komu zwrócimy!
O tym - komu? dokąd? skąd? -
decyduje tylko sąd!
Ustanawia kuratora
i kurator już się trudzi.
Widzi przepis, a nie ludzi.
Od ludzi jest inny dział,
co "czyścicieli" nie znał.
Z mocy prawa więc się kradło?
...
W tym momencie zgasło światło...

środa, 28 czerwca 2017

Dziesięciu małych Marcinków























Jest wielu Marcinów P.
o których każdy z nas wie.
Jeden strzeże środków z FOZZ-u.
Drugi w Unii trzyma dozór.
Trzeci był w szwajcarskim banku.
Czwarty dawał kredyt franków.
Piąty wehikuły tworzył.
Szósty spadkobiercą ożył,
a siódmy umarł w klinice.
Ósmy kładł się na ulicę.
Dziewiąty rozdawał zupy,
a dziesiątemu - małemu,
nikt właściwie nie wie czemu,
pragną dobrać się do d... ?

wtorek, 27 czerwca 2017

Jedenaste: "Nic za darmo"








 















Strażnicy złotych pociągów
i zatopionych podziemi,
piramid, kont i wyciągów,
handlarze praw do kamienic.
Karuzelnicy, cyrkowcy
i twórcy siatki połączeń.
Dlaczego służycie obcym,
nie widząc dobrych zakończeń
drenażu wszelkiego dobra,
jakie przyszłości ma służyć,
a gdzie się nie można dobrać,
wolicie niszczyć lub burzyć?
Władza kupiona dla władzy
problemem tylko się staje.
Ślepo spełniając rozkazy,
resztkę godności oddajesz.
Czym staje się przynależność,
gdy końca dobiega droga?
Wasz sen się przeciągnie w wieczność,
a za nim podąży trwoga.
Więźniowie czasoprzestrzeni
przenigdy nie wyjdą z luster.
Są może raje bez cieni.
Konta na pewno są puste.
Zostaje gdzieś w świadomości
wartości drobina stara,
faustowska chwila wolności,
jaką odczuwa ofiara.

Pustostan















Stare czynszówki na Pradze
dożyły swoich stu lat.
W piwnicach mrocznych osadzeń
swe znaki zostawił kat,
a z okien funkcjonariuszy
zniknęły już pelargonie.
Czas jeszcze frontów nie skruszył.
We wnętrzach widać agonię.

Ślad zniknął już po komórkach.
Pozapadały się strychy.
Ruch na przejściowych podwórkach
powolny stał się i cichy.
Eksmisji było stąd wiele,
na cmentarz, albo donikąd,
a gruzy zakryła zieleń
i ptaki siadły z muzyką.

Wysokie piętra bez windy
z pustymi oczodołami,
deskami zabijał syndyk
i zdobił je muralami.
Chwiejne, sterczące kominy
czekają chwili upadku.
Już nie są własnością gminy,
lecz spadkobierców po dziadku.

Budowla życiu zagraża!
Brama zamknięta na głucho.
Nowego ma gospodarza,
sprzedana lepkim paluchom.
Spisano na Karaibach
akt notarialny sprzedaży -
odbity w rozbitych szybach,
w pieczątkach miejskich włodarzy.

Żegnam cię Prago dzieciństwa,
co pierwszym domem mi byłaś.
Przeżyłaś dni barbarzyństwa,
a świństwa już nie przeżyłaś.
Przetrwałaś czas pod nalotem,
Cyryla i Czterech Śpiących,
a teraz poszłaś pod młotek
handlarzy praw swych roszczacych.

Nie wytrzymały już stropy.
Zarwane zwisły podłogi.
Dotacje od Europy
sypnęły gruzem pod nogi.
Fronton się jeszcze utrzymał,
a nie ma już oficyny.
Ktoś bardzo prawo naginał
do roszczeń żydowskiej gminy.

poniedziałek, 26 czerwca 2017

Z kamieni na szańca kupie













Niemcy stosują przekupstwo.
Żydzi stanowczo chcą zwrotów.
Emigrowało ubóstwo.
Rosjanin straszyć jest gotów.

O władzę walczą stronnictwa.
Najsłabsze jest Narodowe.
Narodowego dziedzictwa
nie darzą dziś dobrym słowem.

Buntują się korporacje.
Każda się lęka o płace.
Prawnik zabiega o rację.
Kościół o zgodę i tacę.

Im wyżej, tym jest mniej zgody,
Spór staje się zbyt nerwowy.
Licza się tylko dochody.
Elity nie chcą odnowy.

Wstydu od dawna nie mają.
Bezwstydem już się obnoszą.
Tańczą, jak obcy zagrają.
Problemy z domu wynoszą.

I tylko naród cierpliwy
stanowczo stoi przy zmianie
i wspierać chce sprawiedliwych
w powszechnym praw bałaganie.

Nowej Ustawy potrzeba,
lecz droga do niej daleka.
W debatach chcą się zagrzebać,
a czas przez palce ucieka.

Czekamy! Przetrwać musimy.
Większy jest bajzel na świecie.
Chroniąc polskości drobiny,
Narodem znów się stajecie.

Za te marne trzy tysiące...














Wielu wiąże koniec z końcem,
za te marne trzy tysiące,
a na resort spadła bieda,
bo za dwa przeżyć się nie da.
Z emerytur, mógłbym przysiąc,
miliony żyją za tysiąc.

A tam w kastach i w elicie
milony mają na życie.
W rajach podatkowych konta.
Tam inaczej świat wygląda.

Dzika reprywatyzacja
to dopiero jest atrakcja
dla handlarzy, kuratorów,
pośredników i dla dworu.

Mogą prawem się zabawiać
i poza prawem się stawiać,
a do tego prosty lud
nie ma nic, a czuje smród.

Nie pomoże wielki sprzeciw,
bo ten smród zawsze doleci.
Przyrzeczono Ameryce
zwrócić żydom kamienice.

Szybko dostrzegł jednak komuch,
że właściwie nie ma komu
i przysiągł z ręką na sercu,
że nie znalazł spadkobierców.

Powstała okropna bieda.
Słowo padło - zwracać trzeba!
Nic nie zmienia się od chcenia.
Trzeba wykupić roszczenia!

Zmienić coś w prawnym obrocie -
wtedy będzie po kłopocie.
Przelano ogromne kwoty
i zaczęły się kłopoty.

Nie miało miasto spokoju.
Te pieniądze nie dla gojów!
Rząd decyzji się nie boi.
Niech je wezmą sami swoi!

Przekroczo pewien próg.
Ludzie trafili na bruk!
Z ich problemów urząd szydził,
a okradli żydów żydzi!

Długo będą się z tym głowić.
Prawnik przeciw prawnikowi
oraz partia przeciw partii,
oligarchia w oligarchii.

To już jest osobny temat,
że pieniądze były? - nie ma?
A nałożą koniec - końcem
srogą grzywnę: Trzy tysiące!

niedziela, 25 czerwca 2017

ein volk...














Myślą ludzie nieuświadomieni,
że Prusacy stąd zostali wysiedleni,
lub w powietrzu się po prostu rozpłynęli.
Wielu myśli: Kiedyś byli... i zniknęli.

A prusactwo było główną siłą Niemiec
i po wojnie nie zapadło się pod ziemię,
a historia często lubi się powtarzać.
Czas powiedzieć, kto właściwie nam zagraża!

Narodowość już zatarto w dokumentach,
lecz spróbujmy ich zapytać: Co pamiętasz?
Odpowiedzą bez namysłu ci od razu:
Jestem Ślązak! Ja - Kaszuba! A ja - Mazur!

Do prusactwa zabroniono im się przyznać,
ale Prusy to prawdziwa ich ojczyzna.
Od stuleci wyrastali wśród Polaków
i czekali - Nie od razu Kraków...

Gdy pomyślisz - Kto głosuje na idiotów?
Kto za Niemcy oddać wszystko jest tu gotów?
Wspomnij knechtów i poczytaj o Krzyżakach.
Była? Czy jest, na twej ziemi, siła taka?

Przesiedlenia, osadnictwo i wywózki.
Tutaj studia pokończyli różne ...
i gdy ruski wyprowadził się do domu
to do rządów ich zaprosił stary komuch.

Wyprzedali suwerenność i granice.
Własne prawa narzucili polityce,
a na króla powołali Elektora.
Samorzadzą! Obudzić się pora!

Czaty


















To był kozak. Miał łeb wojewody.
Rozprowadzał po pięćset (bez plusa),
bardzo czyste do nieba schody.
W interesie po prostu czuł bluesa.

Dobrowolnie poddał się karze.
Współpracował gorliwie z policją,
więc nazwisko się nie ukaże,
co najwyżej pod audycją.

Celebrytki już wzięto na spytki
i zeznania zebrano od młodych.
Obraz dzieci elitki jest brzydki.
Sypie kozak z łbem wojewody.

Bardzo długa jest w sądzie ławka
na procesie wielkiego dilera.
Przystanęła na chwilę "Warszawka",
bo gram drogi był jak cholera.

Dzieciom jednak się dziś nie odmawia,
tylko sąd się nie celebruje,
a rodziców nie wolno zniesławiać.
Wychowanie na ludzi kosztuje.

Można dumnym być ze swych dzieci,
tak jak dumny jest ojciec znany.
Rok nie wyrok - szybciutko przeleci.
Wszystko to polityczne szykany!

sobota, 24 czerwca 2017

Makrela z Makaronem
















Barbarzyńcy niszczą Rzym.
Chamstwo, ruja i porubstwo!
Muzy kupczą ciałem swym.
Prawo uznają za głupstwo.

Gorzej jest niż za Nerona,
Kaliguli lub Klaudiusza!
Wszelka kradzież dozwolona!
Kary nie ma! Hulaj dusza!

W Bogu tylko jest nadzieja,
gdy się zła rozlewa fala.
Zapytano Dobrodzieja.
Odpowiedział: Nie pochwalam.

W końcu, by lud uspokoić,
powołano Trzy Komisje,
by po stratach ból ukoić
oraz pohamować scysje.

W pierwszej siedzą naukowcy,
specjaliści i badacze,
sprowadzeni ze stron obcych,
którzy widzą lot inaczej.

W drugiej sami politycy
i prawnicza "dama złota" -
posiadaczka tajemnicy,
jak poruszać się w kłopotach.

W trzeciej - wyeksmitowani
właściciele tego miasta.
Wielokrotnie oszukani,
gdy kaktus z dłoni wyrastał.

Obudzone CBA
łapie, więzi, doprowadza,
lecz sądowa passa zła
uwalnia i nie osadza.

Śmieje się Król Europy.
Chroni go jej Cesarzowa.
Zapłaty pilnują chłopy.
Unia żadna... albo nowa!

Tylko jeden wielki plus
spaja w jedno społeczeństwo.
Najuboższym dochód wzrósł.
Świta popadła w szaleństwo.

Barbarzyńcy niszczą Rzym.
Chamstwo, ruja i porubstwo!
Muzy kupczą ciałem swym.
Prawo uznają za głupstwo.

Volksdeutsche! Germanizacja.
W Paryżu - markiz de Sade!
Tylko Polska na wakacjach.
Spokojna, że damy radę!

W polityce wiele krzyku.
Turbulencje nieskończone.
Na stoliku przy Bałtyku
zjedz Makrelę z Makaronem.

"Daj, ać ja pobruszę, a ty poczywaj"


















Źli się stają niebezpieczni,
kiedy dobrzy są za grzeczni.
Źli, być złymi nie przestaną.
Będą walczyć z dobrą zmianą,
a dobrzy nic nie poradzą,
jeśli łotrów nie usadzą.
Spokoju w kraju nie będzie.
Źli poparcie mają wszędzie
i stanowią obcych szpicę.
Dobrzy tylko w Ameryce,
ale przez wewnętrzne psoty,
Ameryka ma kłopoty.
Unia nie umie się żegnać.
Nie potrafi obcych przegnać,
zatrzymać ani odesłać.
Obcy idą. Nie chcą przestać.
Język mediów się zeszmacił.
Soros nieustannie płaci
za każdą próbę destrukcji.
Nie przestrzega konstytucji
zwykły sędzia rejonowy.
O spokoju nie ma mowy
u nas w kraju i na świecie.
Na wakację wyjedziecie?

Trudno już się jutra nie bać,
ale przecież jechać trzeba!
Obojętnie, co się zdarzy,
ciało potrzebuje plaży,
płuca - świeżego oddechu,
głowa -snu, a nastrój - śmiechu.
Niech Schetyna lud przemyca.
Niech się martwi kanclerzyca.
Niech blokują w Cale drogi -
my w Bałtyku moczmy nogi,
lub na brzegach innych wód,
gdzie nie dotarł jeszcze smród
politycznego rozkładu.
Światu potrzeba przykładu,
że można w swojej zagrodzie
wieszać psy na wojewodzie,
wiązanką ozdobić posła,
by w zapędach wrogich osłabł
i wesoło spędzać wczasy
póki Skokom starczy kasy.

piątek, 23 czerwca 2017

Pod lipą















Wystąpił raz przed publiką
pasjonat kolejek Piko,
gdy się dowiedział, że może,
analizować przestworze.
Kolejki Pico są mikro
i komuś mogło być przykro
w przyziemnym, małym transporcie,
ale już w lotniczym porcie
odlecieć można wysoko,
gdy się nad wszystkim ma oko.

Kiedy się wysoko lata,
gdzie oko ma własny tata,
pomimo różnych zagrożeń,
całkiem przyjemnie być może.
Pracuje każdy z ochotą,
gdy obok forsa i złoto.
Chociaż go mają za Bąka
tą atmosferą przesiąka,
bo dobrze się czują Vipy
w upojnym zapachu lipy.

Lipa tam rosła ogromna.
Bezwstydna, zasad niepomna
i ogarniała swym cieniem
niejedno Piko sumienie.
Na co się człowiek naraża,
gdy dziadka miał kolejarza,
a nie na przykład - lotnika.
Może by lipy unikał.
Padanie tuż przy jabłoni
od lipy także nie chroni.

Patrzyli na wszystko ludzie.
Pod lipą, to nie w psiej budzie.
Nie każdy jest Kochanowski
i z fraszki wyciaga wnioski.
Umęczy leniwa poza,
a lipa, chociaż nie brzoza,
też może utrącić lotki
i przerwać nagle sen słodki,
wezwaniem pilnym na świadka -
okrzykiem dziadka: Wysiadka!

Niebieski Mauritius














Kiedyś głośno o nich było,
a teraz się uciszyło.
Cisza lepiej służy za to
hobbystom i pasjonatom.
Związek ich przetrwał na świecie,
choć niewiele o nim wiecie.
Nie ma go na żadnych listach.
Wiersz jest o filatelistach,
co przetrwali do tej pory,
zachowując wielkie zbiory.

Już niejedną dały lekcję
ich zasoby i kolekcje.
Nieustannie trwa wymiana.
Najcenniejsza, nie jest znana,
bo dotyczy wąskiej sfery,
która chroni swe klasery.
Bywają zyski i straty,
podróby, falsyfikaty
oraz tak zwane kancery,
oszustwa, brzydkie numery.

Cenne wciąż są błędodruki,
koperty, stemple, nadruki
i wszystkie kompletne zbiory
gromadzone do tej pory.
Zbieraczy męczy pokusa,
żeby mieć Mauritiusa,
bo jest bogactwem w kryzysie,
więc niebieski wszystkim śni się,
Kosztuje grube miliony.
Dla nich to raj utracony.

Trusie na Mauritiusie


















Spowodował zawrót głowy
cennik firm consultingowych,
bo droga bywa pokusa,
zwłaszcza ta z Mauritiusa,
by się radzić po zakupie,
co właściwie było głupie?
Sąd uznał, że to ryzyko,
co się czasem bierze z nikąd
i uszczerbek jest wpisany
w różne śmiałe biznes plany.
A pytania są naglące.
Gdzie podziały się pieniądze?
Leżą na Mauritiusie?
Amnezja. Milczą jak trusie.