poniedziałek, 24 kwietnia 2017

Ech, "Odessa"!


















Na rynku jewropolskim, dziś o dziewiątej rano,
na murze białą kredą umowę podpisano.
Niezwykle była ważna, poufna ta umowa,
że ktoś nigdy nie wyda. Dowody wszystkie schowa.
A jeden z decydentów na zachód się wyniesie.
Nie było dokumentów i było jak w Odessie.

Ech, Odessa!
Panienko międzymorza.
Ech, Odessa!
Rozpalasz uczuć pożar.
Ech, Odessa!
Nieważne - młoda... stara?
W interesach -
metresa dla Chazara.

Na Placu Inwalidów ktoś rano grał Ravela,
a przechodzących żydów drażnił ten rytm bolera.
Niedziela była trudna. Wygrali populiści,
ale jest druga runda i może sen się ziści,
a koszmar niepewności mistral w morze wyniesie.
Jest przestrzeń dla ludzkości i będzie jak w Odessie.

Ech, Paryżu!
Na wszystko nam pozwalasz.
Ech, Paryżu!
Nie mówmy o Mistralach.
Ech, Paryżu!
Jest zbrodnia - lot Ikara.
W interesach -
metresa dla Chazara.

Na bałtyckim Wybrzeżu ktoś znów haratał gałę.
W tajemnych służb puklerzu widoki miał wspaniałe,
ale pod nosem cicho do siebie jakby zaklął:
Był Rycho... Zdzicho... licho!... Udał się teraz Macron!
Wszystko im wmówić można, jeżeli bardzo chce się!
Marszruta jest już  drożna - zaczyna się w Odessie.

Ech, Sopocie!
Z rozmówkami na molo...
Ech, Sopocie!
Na wiele nam pozwolą.
Ech , Sopocie!
Sto pociech! Plusik daj!
Po kłopocie.
Trzymamy wciąż ten kraj!

niedziela, 23 kwietnia 2017

Mikron

















Do niedawna nikt w salonie
nie słyszał nic o Mikronie,
bo to takie tycie, tycie.
Teraz może być na szczycie.
Orzekali mędrcy lóż:
Nie ma lepszego... i już!
Będzie może nowoczesny.
Młody, rzutki, choć przedwczesny.
Może jeszcze nieobyty,
ale w porę wydobyty.
Najważniejsze jest, co powie.
To już jest na naszej głowie.
Ma mówić, co chcą usłyszeć!
To, co mu się tu napisze.
Mikron ludzi nie przekona!
Trzeba zmienić na Makrona.
Jak na drożdżach nam urośnie.
Zaraz będzie o nim głośniej.
Już właściwie jest gotowy.
Może troche "plastikowy".
Przelot w Łuku Triumfalnym.
Młodzi lubią wirtualnych.
Resztę znają. Resztę wiedzą.
Od dawna już żaby jedzą.
Oczekują teraz zmian...

i wypalił im ten plan!
 

Wczesnym rankiem w Hanowerze

















Pędził rankiem w Hanowerze
biały murzyn na rowerze.
Złapał go komisarz Alex.
Co tak dajesz po pedale,
złością zaciskając wargi?
Spieszę się! Otwarto targi!
Szukam dla siebie i synów,
pracy dla białych murzynów,
a tu czarnych jest przewaga
i tym czarnym się pomaga.
Widać to ze wszystkich szpalt.
Czarnym - Bitte! Białym - Halt!
Wczoraj było tu zamknięte.
Dzisiaj głównym oferentem
będą firmy z mojej wsi.
Spieszę się nim zamkną drzwi.
Zapał wzruszył komisarza.
Jedź już! Jedź, ale uważaj.
Ktoś dzisiaj pod Hanowerem
wjechał w tłum ludzi rowerem.
W zwiedzających i turystów.
Kontrolować mam cyklistów
i każdego mam zatrzymać,
kto pracuje za murzyna.

Dlaczego ogórek nie śpiewa?


















Dziennikarki jadły jagły.
Zieleniały, chudły, bladły,
aż wykrzyknął widzów chórek:
Wyglądacie jak Ogórek!
Trudno teraz się spodziewać,
że ogórek miałby śpiewać.
Kto odsyłał do śpiewników,
ten poleciał do Meksyku.
Być może, do Acapulco.
U nas zielenieje pólko,
a ogórki są pod folią.
Czekamy na zdjęć portfolio,
na kolejny list z wyprawy.
Nie śpiewa? - To nie ma sprawy!

sobota, 22 kwietnia 2017

Marina - tekst ( wydanie drugie - poprawione)
























Słuchajcie wiadomości o Marinie.
Marina chce niektórych wynieść.
Na każdym o niej wspominają szczycie.
Wierzycie, że pokona szefów lóż?

Kto jest tak niepoprawny jak Marina?
Kto fale imigrantów chce powstrzymać?
Gdy coś napsocą - zawszej jest jej wina!
Unia jej nigdy nie przynosi róż.

Ref:
Marina, Marina, Marina,
Prowadzi i dziś szansę ma.
Marina, Marina, Marina,
coś zmieni i też radę da.

Chłopcy w moim mieście
siedzą już w areszcie.
Nasi - Narodowcy!
Obcy "Klątwę" gra!!!

Przedziwne rzeczy mówią o Marinie,
że bez niej, do nas migracja napłynie.
Że snopem iskier z Paryża wystrzeli.
Wybór się zbliża, właśnie tej niedzieli.

Nic nie przychodzi chyba im do głowy.
Marina ma Front Narodowy.
Gdybyśmy u nas taką damę mieli,
przenigdy Ruch nie trafiłby do celi!!!

Ref:
Marina, Marina, Marina,
Prowadzi i dziś szansę ma.
Marina, Marina, Marina,
coś zmieni i też radę da.

Chłopcy w moim mieście
siedzą już w areszcie.
Nasi - Narodowcy.
Obcy "Klątwę" gra!!!

Na czym świat stoi?























Na czym świat stoi? Niejeden powie:
Świat chyba dzisiaj stoi na głowie!
Na czyjej głowie? Czy Światowida?
Może główkuje światem hybryda
i go przerzuca z głowy na głowę,
by zagrożenia wciąż stwarzać nowe.
A tego świata trzyma się człowiek
i jemu także kręci się w głowie,
bo choć chroniła ją ręka boska -
jest dzisiaj śmietnik, gdzie była wioska.

Może nie stoi, ale już leci,
a przyspieszenie czują poeci,
informatycy i recenzenci.
Nie narzekają. Jednak się kręci!
Tyle, że także w ludzkim rozumie,
a kto ogarnąć to wszystko umie?
Przez ten szaleńczy pęd po globusie
można się tylko skupić na "niusie",
że wpływa na nas prąd zatokowy,
a potem wszystko wyrzucić z głowy.

piątek, 21 kwietnia 2017

Gdzieś daleko...

















Gdzieś daleko, gdzieś w Seulu
wmawiano ludziom do bólu,
że muszą zaryzykować.
W mysią dziurę gdzieś się schować.
Chronić siebie. Chronić dzieci.
Muszą nie mieć nic na przeciw.
Wszystko to nie potrwa długo
i właściwie jest przysługą
od dawna oczekiwaną
i zrobiono, jak kazano.

Podobnie po drugiej stronie.
Zapewniano. To nie koniec,
bo ich wódz umiłowany,
jest dobrze przygotowany,
a precyzyjne techniki
pozwalają na uniki
prostym ludziom wystraszonym.
Zapewniały obie strony.
Może jest w tym coś na rzeczy.
Prosty człowiek nie zaprzeczy,
ale jak pomyśli dłużej -
nie chciałby być w cudzej skórze.

Może nie mieć na nic wpływu.
Może żałować porywów
i być teraz wystraszonym.
Człowiek zwykle jest rządzonym.
Często nie wie, kto nim rządzi.
Może mylić się i błądzić.
Może czuć się jak Matysek,
gdy mu mówią: Wrogi spisek
już na twoje czyha życie.
Czy się przed nim obronicie?

To są skutki mózgów prania.
Rynek życia bardzo staniał.
Niewiele na nim znaczyło -
Czy się żyło? Jak się żyło?
Gdy wartości wszelkie bledną,
ludziom jest już wszystko jedno,
ale gdy patrzą na dach
powraca zwierzęcy strach.
Ucieka zapał do boju
i modlą się o pokoju.

Propaganda jest jak żandarm.
Z flag fałszywych zrobi sztandar.
Potrafi nacisk wywierać,
byś ochoczo chciał umierać.
Gdy rusza armada zbrojna,
wybór - pokój, albo wojna -
nie do ciebie już należy.
Możesz wierzyć, lub nie wierzyć...
Będziesz zawsze pragnął przeżyć,
nawet gdy jesteś w oddali,
czując, że gdzieś lont się pali.

Gonią wilki za zającem













Wyjaśniano już dlaczego
gonią go do upadłego.
Zamiar został opisany,
a jest kontynuowany.
Konsekwntnie, etapami,
a skutki widzimy sami.
Uderzono w otoczenie.
Było nawet oświadczenie,
ale nieprzekonujące.

Gonią wilki za zającem.

Można mówić o kryzysie.
O zatruciu wody w Pisie.
Obraz nadal jest dość mglisty.
Pisano w tej sprawie listy.
Niespodzianie. Cicho. Milczkiem.
Znaleziono może wtyczkę,
a potem gaszono temat:
U nas takiej sprawy nie ma!
Jest to nieprzekonujące.

Gonią wilki za zającem.

Nie potrzeba wielkich wróżb,
bo widoczny jest wpływ służb.
Ich potężne możliwości
i gdzie są w rzeczywistości?
Kto przed nimi się ugina,
gdy wnioski składa Schetyna?
Kto skład Komisji wybiera?
Kto pomniejsza i wypiera?
Fakty są przekonujące!

Gonią wilki za zającem.

Wymieniane są posady.
Da radę? Czy nie da rady?
Czy może ich wpędzić w biedę?
Wilków - stado. Zając - jeden.
Nie zapadają wyroki.
Zając boczne zna uskoki,
ale płoszą go gazety,
radia, anteny, tablety
i gry służb nieustające.

Gonią wilki za zającem.

Jeśli zjawi się myśliwy,
zobaczy obraz prawdziwy,
jak łowy prowadzi sfora.
Może strzelić do basiora.
Był już kiedyś taki traf.
Wszędzie słyszano - Piff! Paff!
Wystarczyła tylko chwilka.
Gonił wilk - ponieśli wilka.
Rozlano beton na łące.

Gonią wilki za zającem.

czwartek, 20 kwietnia 2017

Szklana zagroda

















W długich rękach mikrofony drżą.
Cichną z wolna podrzucane słówka.
Hol na Wiejskiej - beton zwany wsią.
Podniecenie. Zbliża się prasówka.

Nikt z kolejek nie wycofał się.
W pierwsze rzędy  wciskają Madonny.
Gdzie jest rzecznik? Tylko Bóg wie gdzie.
Oświadczenie! Wywiad wiekopomny!

Szklana zagroda.
Drogi niebieskie dla komentatorów.
Szklana zagroda.
Poraził łezkę - blask humoru.
Szklana zagroda!

Tęgie chłopy strzegą wąskich drzwi.
Gardło bramki torby kontroluje.
Ciżba straszna. Krzyczą trzy po trzy.
Listę pytań cenzor naszykuje.

Już prowadzą śmietankę bez tchu.
Tekst w komórkach piszą na kolanach.
Wrócił obraz ze strasznego snu.
Szklany sufit i zagroda szklana.

Szklana zagroda.
Drogi niebieskie dla komentatorów.
Szklana zagroda.
Poraził łezkę - blask humoru.
Szklana zagroda!

Na politycznych rozstajach...














Na politycznych rozstajach
śnieg poleżeć ma do maja.
Potem wszystko się rozpuści
i może przekraczać progi.
Aferzyści i oszuści
widzą zdejmowane togi
i napis na drzwiach - "Nieczynne".
Wstaną komitetety gminne,
by głosował chłop na chłopa.
Patrzy czarna Europa
na te nasze resztki bieli,
a ludzie by wreszcie chcieli
powrotu  do normalności,
lecz Pentagon się zezłościł
na nadmiary tolerancji.
Przebieg wyborów we Francji
pozytywnie nie nastraja.
Europa na rozstajach.
Imigrantów chce rozpuścić.
Czy zgodzimy się? A juści?!!

środa, 19 kwietnia 2017

Dogowor















Było to na prima aprilis,
kiedy wszyscy się popili
i mawiano przy resecie:
Dajcie im, cokolwiek chcecie!

Ktoś po rusku rzekł - Obmiena!
Smoleńskiego za Czeczena!
Postraszycie naród wojną,
a budziecie żyć spakojno.

Zakończymy spór i kwita.
Sprawa nie będzie otkryta.
Na wiek zniknie z polityki.
Toż my bywsze sojuzniki!

Ustalili już premierzy,
jak zachować się należy.
Po wizycie - rewizyta!
Polewoj! Małczać i kwita!

I tajna służba milczała,
a pewnego generała,
co narzekał na premiera
przestał w końcu but uwierać.

Przyszły jednak czasy nowe.
Ktoś przeczytał tę umowę
i rzekł: Odpowiecie za to.
To jest przecież zdrada NATO!

Tak się zwykle w służbach składa,
że tam nikt nie odpowiada,
choć jest o tym jakaś mowa
w opowieściach Suworowa.

Resztę dopowie poeta,
co wie tyle o sekretach,
ile piśnie mysz pod miotłą.
A premiera stąd wymiotło?

Coś wyjaśnia dla pozoru,
czyniąc komedię z horroru,
pamietając do sich por -
Dogowor! To dogawor!

Histerium















Na Centralnym z Pendolino
wysiadł niski gość z łysiną.
Wzniósł do nieba obie dłonie.
Rozejrzał się po peronie.
Tłum się rzucił z obu stron
z okrzykami: Witaj! Won!
A pod tablicą ogłoszeń
czekał autor zaproszeń
i nagrywał zamieszanie
układając już pytanie.

Czy pan wiedział, że tak będzie?
Że podziały będą wszędzie...
i będzie tu FSB?
Czy pan wiedział? Tak? Czy nie?

Uśmiechnięty krzywo świadek
wiedział, że to nie przypadek
i że będą go tak witać,
ale o co będą pytać
domyślał się dość ogólnie.
Ruszył chodnikiem potulnie
otoczony gorylami
i rozmyślał nad zmianami,
a do ucha głos mu szeptał:
Nigdyś przedtem tak nie dreptał.

Czy wiedziałeś, że tak bedzie?
Że podziały będą wszędzie
i że będzie FSB.
Czy wiedziałeś? Tak? Czy nie?

Szli wraz z gościem, z tyłu, z przodu,
zwerbowani ludzie KOD-u
instruowani dokładnie,
co zrobić jeśli upadnie?
Jak powstrzymać i podeprzeć
i jak pot mu z czoła zetrzeć,
żeby ślad na chuście został,
lecz sprawa nie była prosta,
bo w Warszawie nie padało.
Tylko brzemię dokuczało:

Czy wiedziałeś, że tak bedzie?
Że podziały będą wszędzie
i że będzie FSB.
Czy wiedziałeś? Tak? Czy nie?

Zwał się królem Europy.
Pilnowały tęgie chłopy,
żeby nie spadł mu włos z głowy
i dlatego był gotowy
na godzinę wejść za kratę,
a nie stawał przed Piłatem,
lecz przed śledczym i wojskowym.
Dawno przyszło mu do głowy,
żeby zrobić widowisko
skoro jest po Świętach blisko.

Każdy gest przedtem przećwiczył.
Można jednak się przeliczyć
gdy się z prawdy zakpić chce.
Każdy Judasz kończy źle!

wtorek, 18 kwietnia 2017

Chłód















Przyszedł do nas wschodni chłód.
Może potrwać aż do maja.
Chłodno miłosierny lud
do wojny świat przyzwyczaja.

Ustępstw było przedtem w bród.
Niespodziany groził najazd.
Widział miłosierny lud,
że Tomahawk uspokaja.

Chłodne są już kalkulacje.
Nie domysły i przecieki.
Jeżeli rozpoczną akcję,
to uspokoją na wieki.

Jeden pocisk - kilka głowic,
a mogą ich wysłać setki.
Przyszedł chłód. Po plecach mrowi.
Padną wodzów stauetki.

Gdzie się kończy dyplomacja,
tam przemawiać niebo zacznie.
Czasem i manifestacja
palnie słówko nieopatrznie.

A wodzowie i kacyki
widzą tylko sprawki swoje.
Głos lokalnej polityki
zawsze wróży nam na dwoje.

Do ostatniej będą chwili
widzieć swoje i nic więcej.
A tam cele namierzyli
i niektórych świerzbią ręce.

"Sprawa dla nas nie istnieje"














Coś tam dla nich nie istnieje?
Czy oświadczać tak wypada?
Ani ziębi, ani grzeje.
Partyjna fanfaronada.

Nie istnieje może dla nich,
lecz dla innych istnieć może.
Teatrzyk z marionetkami
wystąpił na pańskim dworze.

Mądrej władzy nie wypada
spoglądać jak na powietrze,
gdy sama zamierza składać
hołdy z różnych rocznic jeszcze.

Może dla nas nie istnieją,
tylko tkwią w partyjnym czubie.
Ludzie już się z tego śmieją.
Kuba - Bogu, a Bóg - Kubie...

Niespodziewany powrót zimy












Niespodziewany powrót zimy.
W salonach polityczna zamieć.
Jeszcze myślimy. Jeszcze czcimy...
Powraca Tusk na przesłuchanie.

A na przeszkodzie karambole.
Ktoś nawet w studio puścił bączka.
Ślisko na drodze. Białe pole.
Za krótka, poświąteczna śpiączka.

Czy to są odpowiednie chwile?
Czy wróci nam ofiary Łączka?
Rozdawać chcą żółte żonkile.
Powraca medialna gorączka.

Niespodziewane? - Spodziewane!
Jesteśmy przecież po Dyngusie.
Dotknęły zmiany dobrą zmianę
i Tusk pojawi znowu tu się.

poniedziałek, 17 kwietnia 2017

Nie przenoście nam Zwierzyńca do Warszawy!




















Nie przenoście nam Zwierzyńca do Warszawy!
U nas swego kolorytu mamy dosyć.
Niech zostaną raczej u was pewne sprawy.
My nie chcemy, tak jak Bona, gości sprosić.

Nikt nie chodzi u nas z duszą na ramieniu.
O bajońskich sumach także nikt nie marzy
i nikt nie ma tu srebrników na sumieniu
i na gości niewdzięczności się nie sparzył.

A muzeum stąd zabierzcie do Krakowa!
Na Emaus zwiedzających będą tłumy.
U was łatwiej tolerancja i umowa
wsiąka ludziom w przekonania i rozumy.

U nas nigdy magnaterii nie kochano.
Ma Warszawa w swoich genach wieczny sprzeciw
i nikomu tutaj kopców nie sypano.
Cześć i chwała bohaterom! - krzyczą dzieci.

Nie przenoście nam Zwierzyńca do Warszawy.
Na odpuście niech zostanie: Kup pan żyda!
Dla nas los nie bywał nigdy tak łaskawy.
Nie przenoście! Nam ten handel się nie przyda!

A kto żarty sobie czyni ze Stolicy,
ten i państwo swoją nutą w śmieszność zmienia.
U nas znicze się układa na ulicy.
U was kładą się na jezdni bez sumienia.

Nie przenoście! Różne mamy obyczaje.
Mamy swoje powiedzonka o centusiach.
U was łatwiej zostać panem i lokajem.
U nas Judasz by się z nami zmierzyć musiał!

Hotel "Feniks"?


















Ilustracja: obraz Stanisława Rodzińskiego

*
Jest na Pradze bardzo tani hotel Feliks,
który nazwę winien zmienić na Feniksa.
Wylatują stamtąd ci - niespopieleni,
aby znaleźć na zachodzie swoją przystań.

Uśmiechają się przyjemnie i znacząco.
Cichuteńko przemykając w małych grupkach.
Nie witamy podróżników zbyt gorąco.
Miłosierdzia to jest nasza mała próbka.

Nie pytają nas o trasę ani drogę.
Mają własnych, doskonałych przewodników
i nie liczą nigdy tu na zapomogę.
Maszerują spokojniutko i bez krzyku.

Dobrze wiedzą, że my znamy te wyjazdy,
tak jak oni, z jedną torbą na ramieniu.
Tam, gdzie błyszczą na błękicie złote gwiazdy
i gdzie ludziom ciąży brzemię na sumieniu.

Oglądali liczne mordy na chrześcijanach.
Ważą nadal winy swoje i nie swoje.
Swe nadzieje pokładają w przyszłych zmianach.
Obawiają się kolejnych w świecie wojen.

Alleluja! Są gotowi z nami śpiewać
i Jezusa mogą spotkać na swej drodze.
Wiedzą dobrze, czego po nas się spodziewać.

Patrzę w oczy im badawczo jednak co dzień.

sobota, 15 kwietnia 2017

Daewoo

















Po wybojach wciąż się tłucze moja "Legia" -
koreański, stary model Chevroleta
i rozmyślam, czy powiedzie się strategia,
kiedy kończy się na pokój długi przetarg.

Można było coś dobrego, jak Leganza
zrobić wspólnie, co zapewnia długą trwałość.
Może jeszcze jest na pokój jakaś szansa?
Lecz tym razem, chyba pójdą już na całość.

A tu Święta. Silnik rewie się. Mruczy cicho.
Jest Wielkanoc. Warczeć chyba nie wypada.
Wojna? - Pokój? Wielkie bomby? Co za licho?
Blisko brzegów koreańskich jest armada.

Złożenie do grobu























Złożono do grobu.
Nie było sposobu,
by można go było otworzyć,
ale pilnowano,
bo bardzo nie chciano
rozważań i przypuszczeń mnożyć.

Pilnowały straże,
by echa wydarzeń
nie dotarły czasem do Rzymu.
Zmilkły w Europie,
bo co się zakopie,
to człowiek z pamięci wymaże.

Idziemy. Święcimy
i na grób patrzymy.
Na kamień, co serca przyciska,
ale dziś już wiemy
i oczekujemy...
z nadzieją, bo prawda jest bliska.

Padło wczoraj zdanie,
że " Krzyż zawsze na - Nie! -"
Dla nietolerancji być musi.
"Na -Tak! - dla miłości",
ale ludzie prości
wciąż czują, że trudno żal zdusić.

Kochamy Ofiarę.
Wiemy, że zamiarem
też boskim to Misterium było.
By Jezus wstał z grobu.
By poznał Go ogół.
By słowo się wypełniło!

piątek, 14 kwietnia 2017

Pójdziemy
















Pójdą z Kardynałem Nyczem
przed ten Kościół, przed kaplicę,
w której Krzyż został schowany
i będą wspominać rany.

"Miejsce krzyża jest w kaplicy!"
"Nie przy drodze, na ulicy!"
Nie ułożą na chodniku
ciężaru tamtych uników.

Ten śmiech słychać było wczoraj.
Dziś na spowiedź przyszła pora.
Wcześniej było wybaczenie.
Był Krzyż, Naród i Cierpienie.

Są znów prośby i nakazy,
żeby razem, bez urazy,
powtórzyć tę samą drogę
jaką szliśmy z Panem Bogiem.

Na Przedmieście. Z tamtym wzlotem.
Na tę polską znów Golgotę,
choć są ci, co mówić wolą,
że nam na coś nie pozwolą.

I przy Stacji i instancji,
będą strzegli tolerancji.
Żadnych uwag do Kajfasza!
To droga krzyżowa nasza.

czwartek, 13 kwietnia 2017

Pietà

































Obraz: Pieta Anita Kuchta Kurasińska 




*
Zabiorą Ci Matko Syna. Wciąż nie wiesz - Dlaczego?
Zabiorą Ci Matko Syna - Błogosławionego.
Zaprowadzą na Golgotę. Nadeszła godzina.
Nie wiesz, co się stanie potem. Nic ich nie powstrzyma.

Co tam czynią z Twoim Synem? Cierpi w poniewierce.
Ty Go, jak Dobrą Nowinę nosiłaś pod sercem.
Przez Annasza i Kajfasza jest rozpytywany.
Wskazany im przez Judasza, już został pojmany.

To Twoje i Boże Dziecię. Wyrok jest wydany.
Twoje oparcie na świecie. Syn Twój ukochany.
Byłaś Pańską Służebnicą i przejść przez to musisz.
To już nie jest tajemnicą. Rozpacz w piersi dusi.

Zabrali Ci Matko Syna. Biczują go straże.
Ofiara już się zaczyna. Trafi na ołtarze
i poznają prawdę ludzie - zabito Mesjasza.
Wielu Jego Drogą pójdzie. To nadzieja nasza.

Płaczesz z nami Pani Nasza. Jesteśmy przy Tobie.
Będziemy w świecie rozgłaszać o jasności w grobie.
O cierpieniu, O kamieniu i o Bożej Mocy.
O spotkaniu, Zmartwychwstaniu. O Tej Wielkiejnocy...

Wieczerza (Triduum Sacrum)















Dziś czas Wieczerzy. Do niej zasiada
grono najbliższych i jedna zdrada.
Przyszłe zdarzenia myśl przepowiada.
Świat w nie do dzisiaj wierzy i bada.

A przedtem było obmycie nóg,
tym, co nadziei przekroczą próg.
I namaszczenia, dzbany z oliwą.
Ustanowienia i śmierć i żywot.

Będzie wstrzymane wzniesione ramię
i zatoczony ogromny kamień
na dni paschalne i pamiętanie
i najważniejsze - z grobu powstanie.

Pozostał Całun ludziom na Ziemi.
Triduum, które świat nam odmieni.
Uwierzy nawet Niewierny Tomasz.
Wchodząc w Misterium sam się przekonasz.

Dziś czas Wieczerzy  i przeżywanie.
Nadzieja w Bogu i przekraczanie
kojenych progów Obietnic mocy,
Golgoty, Krzyża i Wielkiejnocy.

środa, 12 kwietnia 2017

Atut Piłatów (Wielki Tydzień - Środa)



















Niech nikt jeszcze nie rozgłasza,
ale mamy Barabasza
i nastroje podburzone
łatwo zwrócić w jego stronę.

Trzeba wieści rozprowadzić,
że próbowano rozsadzić
najpopularniejszych w tłumie.
Tłum natychmiast to zrozumie,
kto dla niego najważniejszy,
a to znaczenie pomniejszy,
tego co Sanhedryn bada.

Trzeba im pytanie zadać:
Na kim bardziej im zależy?
Kto po latach będzie wierzył
w te nadzieje i te cuda?
A posiać strach nam się uda!

Polityka piłatowa
jeszcze w wielu ważnych głowach
tworzy skryte kombinacje,
a współczesne sytuacje
nasuwają skojarzenia,
że choć świat się tak pozmieniał,
zło pragnie, przed każdym Świętem,
zakłócić, co dla nas Święte.

wtorek, 11 kwietnia 2017

Zapowiedź (Wtorek)














Powiedział Pan do Abrahama:
Powstrzymaj swoją rękę,
a gdy nadeszła ról zamiana -
Syna wzięli na mękę.
Człowiek - Ukrzyżuj Go! - powiedział.
Trzykroć się zaparł wcześniej.
A że tak będzie Pan Bóg wiedział.
Ludzie czują boleśniej.

Pan Bóg wie dobrze, czym jest życie
i czym jest Zmartwychwstanie.
Dla ludzi było to odkrycie
i jest oczekiwaniem.
Zanim,  Alleluja! - wykrzykną,
w Drogę Krzyżową ruszą,
Zabiorą tych, co z oczu nikną,
a są obecni duszą.

Pragną do boku palec włożyć.
Światło w tunelu widzieć
i Całun Turyński rozłożyć.
Swoje jutro przewidzieć.
I po to chodzą na Kalwarię
i odgrywają Pasje,
by się upewnić, że Pan Jezus
od tamtej pory w nas jest.

Misterium pełne jest uniesień,
modlitw i pamiętania,
bo czas nam często troski niesie
na ten nasz czas czekania.
Po nucie żalu wraca radość,
jak to i w życiu bywa.
Tu wszyscy swe nadzieje kładą,
gdy miłość jest prawdziwa.

poniedziałek, 10 kwietnia 2017

Na krzyżowej drodze do wolności
















Lat już siedem po Smoleńsku.
Siedemdziesiąt - było po Katyniu.
Nie zachował się po męsku,
a potem się z kraju wyniósł.

Wielu dla szybkich pieniędzy,
karier, lub zwykłego strachu,
albo z własnych sumień nędzy,
chętnie biło mu do dachu.

Są od wieków dwie postawy.
Narodowa i sprzedajna,
która mówi: "Nie ma sprawy"
I jest mroczna strefa tajna.

Epolety i lampasy.
Szarfy i naramienniki -
prowadzą nas w przyszłe czasy
historycznej polityki.

Jest też strefa zastrzeżona
i to co możemy wiedzieć.
Nad tym Krzyża są ramiona
i po bokach są sąsiedzi.

Na tej drodze przez zabory,
wojny, zbrodnie, okupacje -
przetrwał podział do tej pory,
taki, jak Krzyżowej Stacje.

Zatrzymamy się... Ruszamy,
czyniąc Rachunki Sumienia.
Siedem lat... a pamiętamy.
Czy co siedem lat się zmienia?

Prawda już wychodzi z dołów
zaspawania i milczenia
i nie wymaga cokołów,
tylko trwania w pokoleniach.

niedziela, 9 kwietnia 2017

Po siedmiu latach...















Po siedmiu latach - kto chce, ten widzi,
nie muszę się niczego wstydzić,
ani wyjaśniać, ani prostować,
ani niczego dokumentować.
O tym, co jest wciąż znane - nieznane,
zdanie mam jedno, zawsze tożsame,
że to jest długi, znany ciąg zdarzeń
i nikt z pamięci mi nie wymaże
Zbrodni Katyńskiej, zbrodni następnych
i żadne media w sposób pokrętny
nie uspokoją sumień odruchu,
który się rodzi choćby z okruchu
odziedziczonej nuty polskości
i z urodzenia i z tożsamości
spijanej zawsze tu z matek mlekiem,
która cię czyni prawym człowiekiem.
Kto się kierował wstydem i strachem,
żyjąc tu z nami pod wspólnym dachem,
a teraz zdanie swoje odmienia,
też może liczyć na przebaczenia,
lecz niech, na Boga! - śmiać się przestanie!
Dziś poznajemy, kto nadal kłamie!

Miejsce dawno wyznaczone
















Jak dziś będzie rozpoznany?
Przejdzie przez zamkniętą bramę?
Strzegą miasta stare bramy,
ale mury nie te same.

Pewnie przyjdzie do świątyni.
Potem wraz ze swoim gronem
ruszą, gdy dołączą inni,
w miejsce dawno wyznaczone.

Niech pilnują tego straże.
W tłum wmieszajcie naszych szpiegów
i niech Judasz Go pokaże.
Nie ktoś inny - pierwszy z brzegu.

Wielu będzie Go witało.
Palm nagromadzono wiele.
A czy naszych jest za mało?
Są inni obywatele!

Będzie trudno. Poszły wieści
o cudach Nauczyciela...
Tak naradę można streścić.
Palmowa dziś jest Niedziela.

sobota, 8 kwietnia 2017

Zrządzenia z rządzenia
















Stare zawsze może runąć.
Nie znacie godziny.
Nie tak łatwo je usunąć.
Bronimy rodziny.
Unia na to środków nie da,
a człowiek w tym żyje.
Zagląda tam często bieda.
Proponują - Wyjedź!
Świat zawali się na głowę,
a bywa, że we śnie,
w którym śniło nam sie nowe.
Na remont za wcześnie?
Panie Boże! Było gorzej.
Zrządzeń ludzkich, boskich -
nikt przewidzieć z nas nie może.
Brak o stare troski.

piątek, 7 kwietnia 2017

Pięćdziesiąt dziewięć Tomahawków
















Wiemy już z informacji skrawków:
Pięćdziesiąt dziewięć Tomahawków
poleciało w odwecie Trumpa
i rozlał się rosyjski szampan
w kasynie pewnej wielkiej bazy.
Incydent przeszedł bez urazy,
bo wcześniej poznano przyczynę -
butelki były tam z sarinem.
Dawno być miały wycofane,
ale jakieś licho nieznane
nie dopatrzyło, zaniedbało.
Pięćdziesiat dziewięć... poleciało,
a sześćdziesiąty jeszcze czeka,
gdyby ktoś z likwidacją zwlekał.

Wotum - gra o debet zaufania














Konstytucja! Konstytucja -
polem dla partyjnych krucjat.

Demokracja? Demokracja?
Władzę strzeże ordynacja!

Partyjniactwo! Partyjniactwo!
Masonerie. Kluby. Bractwo.

Dwupartyjne przyszłe państwo.
Niepodległość lub poddaństwo.

Podział. Walka i debaty.
My i Oni. Kto jest za tym?

Puenta. Wnioski. Analiza.
Czy słyszano głos Kukiza?

System to model światowy.
Matrix jest Porządkiem Nowym.

Czym jest przy nim sprzeciw słaby?
Zjadaniem kolejnej żaby!

Teatrem, który przesłania
grę o debet zaufania.

czwartek, 6 kwietnia 2017

Raz. Dwa. Trzy! Żołnierze śpiewają...















Odczytano komunikat:
Przyjechała Ameryka!
Przypłynęła, przyleciała
i przywiozła to, co miała!

Ref:
Raz. Dwa. Trzy!
Żołnierze śpiewają.
Amerykę mają.
Europa drży.  (bis)

Na to stare generały.
Do cywila tyły dały.
Tak, jak było - już nie będzie.
Ratuj! Ratuj! Prezydencie!

Ref:
Raz. Dwa. Trzy!
Żołnierze śpiewają... itd

Nowe siły MON sformował.
Będzie Gwardia Narodowa.
Wszystko w nowoczesnym stylu
z mundurami dla cywilów.

Ref:
Raz. Dwa. Trzy!
Żołnierze śpiewają... itd

Jeszcze nam nie mówią o tym.
Nieba strzegą Patrioty,
a przez nowoczesne drony
nieprzyjaciel jest śledzony.

Ref:
Raz. Dwa. Trzy!
Żołnierze śpiewają... itd

W wojsku są Terytorialni.
Protestują nienormalni,
bo na złe zakusy obcych
najlepsi są Narodowcy!

Ref:
Raz. Dwa. Trzy!
Żołnierze śpiewają... itd

Nasi Chłopcy - Ich technika!
Vivat! Vivat Ameryka!
Zmienił wojsko pan Antoni!
Śpiewamy, aż w uszach dzwoni!!!

Ref:
Raz. Dwa. Trzy!
Żołnierze śpiewają.
Amerykę mają.
Europa drży.  (bis)

środa, 5 kwietnia 2017

O... ooo... press... ja!!!










Czy od czasu tamtych zdarzeń
do chwili odzysku,
mają "pałacowe straże"
możliwość nacisku?

Coś zostało, co się dotąd
starannie ukrywa.
Miękki ulega kłopotom.
Silny je rozgrywa.

Gdy się kiedykolwiek miało
pistolet przy głowie,
coś z tej chwili pozostało,
co nosi się w sobie.

Trzeba pisać, wciąż niemało
i robić, co każą,
gdy się strachliwie oddało,
co było pod strażą.

Zapis z tego ktoś ma w ręku
i pokazać może,
a potrzebuje rozdźwięku
i może być gorzej.

Na drodze do Jerozolimy











 






Przeszły wieki, tysiąclecia - nadal trwa debata.
W niej... co ludzkie i co boskie, ze sobą się splata.
Spisane są Święte Słowa i myśl wciąż badana.
Jest budowla herodowa, plac i Płaczu Ściana.

Skala ocen nie jest prosta i w ludzkim sumieniu.
Przeszły wieki . Mur pozostał. Kamień na kamieniu.
Pamiętano ścięcie Jana, rzezie, wiele straceń.
Wyrzucono ciało z grobu. Zniszczono pałace.

Imerium się obawiało rozlewu tej fali.
Święto Paschy się zbliżało. Szpiegów rozesłali.
I był Judasz. Do Piłata miał wiadomość przynieść,
że ktoś królem się nazywa. Chce zburzyć świątynię.

Dziś mówimy - prowokacja... inwigilowanie.
Pan Bóg jeden tylko wiedział, co dalej nastanie.
Wiedział także i Syn Boży - Wypełni się słowo.
Na to nasze ludzkie życie. Na Drogę Krzyżową.

Dziś, jeżeli na tej drodze spotkasz trędowatych.
Wiedz, że wiara trąd wyleczy i tam , gdzie dwa światy.
Nie wyciszy podział sądów. Debata - pacierza.
Wielu idzie za Jezusem i tam, gdzie On zmierza.

poniedziałek, 3 kwietnia 2017

Nie kapryście u Gabrysi!



Kto kaprysi
od Gabrysi -
buzi nie otrzyma.
Dla radosnych jest jak wiosna.
Dla skwaszonych - zima.
Choć czas postny,
tych radosnych,
chętnie pocałuje,
bo Gabrysia
już od dzisiaj
także wiosnę czuje.

Cienka czerwona strużka

















Zakrwawiona. Taka młoda.
Komentarze: Ludzi szkoda!
Niebezpieczne to igruszki.
Zwykła stacja... jak Pietuszki,
a jednak pod Placem Ciemnym.
Scenariusz  też nieodmienny.
Teraz za sprawcami pogoń.
Znamy już, że "ludzi mnogo",
że ich "hartowała stal".
Taka młoda... Ludzi żal.
Krew na schodach.
W metrze... w Pitrze.
Fotografuj, nim kto wytrze!
Zakrwawiona. Ładna. Młoda.
Poniedziałek. Ludzi szkoda.
Do wyjścia jest strużka cienka.
Putin był i Łukaszenka.

Stara piosenka sprzed lat
















To była dawna piosenka.
Stara piosenka sprzed lat
z którą skromniutka, młoda panienka
w daleki ruszała świat.

I tu... i tam...
panienki te dobrze znam.
Tańczą na rurze.
Chcą zostać dłużej,
ale już mają z tym kram.

Życie to czasem udręka.
Kłopoty też sprawia May
i się powtarza stara piosenka.
"Na młodych wciąż czeka kraj"

I tu... i tam...
piosenki te dobrze znam.
Przez skąpstwo Szkotów...
tyle kłopotów
i pieniądz już nie ten sam.

Młoda, skromniutka panienka
dzisiaj za dobrze zna świat.
Śliczna dziewczyna
pupę wypina.
Rośnie unijny nasz wkład.

I tu... i tam...
problem jest wszędzie ten sam.
Z rządem, kulturą,
pieniądzem, rurą...
Willkommen! Здравствуй! Wellcome!

niedziela, 2 kwietnia 2017

Różki na wierzbie















Obiecywano tym razem
rozmawiać ze społeczeństwem.
Skończyć z fałszywym obrazem.
Z propagandowym szaleństwem.

I co widzimy w przekazie?
Wielką debatę o votum.
Nie miała baba na razie
chyba większego kłopotu?

Obiecywano rozmowy!
Nie - jaki będzie ich temat!
Źle chyba pachnie od głowy.
Ważniejszych problemów nie ma?

Co ma przesłonić "debata"
i o czym nam się nie mówi?
Rozpad? Podziały i zatarg?
Człowiek w tym wszystkim się gubi.

Obiecywano - na wierzbie,
a mamy patrzeć w pietruszki.
Debata program wyczerpie,
a przekaz pokazał różki.

To nie jest chyba hybryda.
To pewnie linia partyjna.
Słowo krytyki się przyda:
Umowa nieprecyzyjna!!!

Głosik














Przywitała mnie zielona.
Pomyślałem... ze wzruszenia,
a ona rozanielona.
Nagle wszystko nam odmienia.

Wyczekana, choć nie pierwsza,
ale bardzo wytęskniona.
Piękna wiosna. Warta wiersza
i taka rozanielona.

Załamania różne miałem,
lecz wytrwałem przy nadziei.
Cieszę się, że doczekałem.
Dzisiaj pierwszy pąk wystrzelił.

Jeszcze skromny. Jeszcze postny,
lecz wkrótce już będzie liściem.
Chcę się dzielić dniem radosnym.
Ze wszystkimi... oczywiście!

Taka wiosna - bez protekcji
wielkie prawdy nam przynosi -
obok nauk rekolekcji
i nadziei cichy głosik.

Sami widzicie...























Sami widzicie, że muszę... a odejść tak trudno mi.
Uspokoiłem mą duszę, by nie pukała do drzwi.
Sami widzicie, że trzeba... Kończy się mój ziemski czas.
Prośby kierować do nieba, za wszystko przeprosić was.

Służyłem tu nie dla chleba... dokąd wystarczało tchu.
Ojczyźnie naszej w potrzebach. Ludziom, jak nakazł Bóg.
Sami widzicie, że muszę... pieśń tę dokończyć ze snu.
Uspokoiłem mą duszę, by nie powracała tu.

sobota, 1 kwietnia 2017

Prawnuku, który poznać zdołasz...











Prawnuku, który poznać zdołasz
nieznane prawa wielkich ciągów.
Jeżeli myślą mnie przywołasz,
zjawię się w cieple, lub przeciągu,
w mantrze oddechu, w powiek drżeniu,
w przejeżdżających aut głosach
i siądę piórkiem na ramieniu,
lub nieład sprawię w twoich włosach.

Nie będzie konkretnych wyjaśnień
lecz zamknij oczy, słuchaj ciszy.
Tak bywa, że nim mocno zaśniesz,
to z tamtej strony głosy słyszysz
i pokazują ci się twarze,
przemykające gdzieś w przestrzeni,
które ze swoich sennych marzeń
pożegnali obok uśpieni.
A ta, którą myślą przywołasz
z powiewem spocznie na poduszce
i może się uśmiechnąć zdołasz,
że jest i się nie mogłeś ustrzec.
Kogoś, kto odszedł, a jest blisko
i twoje losy stamtąd śledzi
i potrafi zobaczyć wszystko
i ma gotowe odpowiedzi.
To może być króciutka chwila,
jaka spokojem w sen odpływa...

To program. Funkcja wielu zmiennych,
a człowiek życiem ją nazywa.
Wpisana w ludzką już świadomość.
poprzez Misterium na Golgocie
i w nieśmiertelność, nieskończoność,
co rozważaniem trudno dociec,
Rzecz odkrywana wciąż na nowo,
staje się Prawdą Objawioną.
Tak, jak to pierwsze Boże Słowo,
urosło w Wielkość Nieskończoną.

Zażenowanie
















Zażenowanie. Wybacz nam Panie
myśli przyziemne i ciasne.
Powab i pióra traci kultura.
Skrzydła jej rosną błoniaste.

Zapaść głęboka. Nowa epoka
wolę i umysł pochłania.
Upadłych sumień nie spuszcza z oka.
Wolności lękiem przesłania.

Nikt nie zapyta, czemu elita
otwarcie z przykazań szydzi?
Choć przekaz zgrzyta. Nic nie zaświta.
Wszystko już można obrzydzić?

Myśli schyłkowe zachodzą w głowę.
Nie ma Feniksa w popiele.
Może go zmiotły Porządki Nowe
na świecie, w domu, w kościele?

Jerozolima (jeszcze nie Nowa)
na Paschę wiernych przyzywa,
a wielu nie wie jak się zachować
i swoje Pasje przeżywać.

Wybacz nam Panie zażenowanie.
Nasze obawy przed siłą.
Niech się rozegra. Znowu się stanie,
chociaż już wiemy, jak było.