wtorek, 7 sierpnia 2018

44 wersy +



















Świat zna orły "czarno-białe",
Te największe, te wspaniałe.
Przy nich, mniejszy, polski Bielik,
Wznosić by się nie ośmielił.
W pieśniach naszych podnoszony,
Wciąż wymagałby ochrony.
Zresztą, wcale nie jest biały.
Pieśni blasku mu dodały.
Są gatunki i gromady
I symboliki przykłady
Bielików znad Gór Skalistych.

Nasz - ich mniejszy krewniak bliski,
We współczesnym Strasznym Dworze
Oświadczeniem: "Ożeł morze!",
Był przez władcę wyróżniany.
Przyznawany - odbierany...
Nikt się, nigdy, nie spodziewał,
Że będzie znaczył Breżniewa,
Tak, jak dziś znaczą wspaniałe,
niebo... orły... "czarno-białe".
Selektywna polityka
Także unika Bielika?

Każdy wiec i każdy spot
Ukazują orłów zlot.
Widok ich nastroje studzi.
Wątpliwości w ludziach budzi:
Czy to nasze Orły Białe?
Niby białe, lecz nie całe...
Bardziej takie... z Ameryki.
Nie podnoszą się okrzyki,
Lecz dociera do gawiedzi,
Jaki orzeł wyżej siedzi,
Narzucając dziwne wnioski:

"Czarno-biały" też jest polski?
Też jest polski! Bez wątpienia!
Ktoś, kto pisze o odcieniach
Jest na pewno szowinistą!
Ptakolubem, lecz rasistą!
Własne, orle gniazdo kala!
Heraldyka nie pozwala
Na różne interpretacje
Przypisując Orłom nacje
I uznając podgatunek.
Każdy ma swój wizerunek!

+

Ksenofobia narodowa
Winna bardzo ważyć słowa!
Rzekł, pytany Wódz, o drogę:
"Dziś powiedzieć wam nie mogę!"
Nikt nie zechciał wytłumaczyć -
Co to oświadczenie znaczy?
Napisano wiele bredni,
Lecz jest przecież Orzeł Przedni!!!

poniedziałek, 6 sierpnia 2018

(Anty... Sym...) Hy...Patie - Aleksandryjskie męczennice salomonowych nauk.















Mamy wszystkiemu dawać wiarę?


Odchodzą wielcy, sławni znawcy
Bizancjum i starożytności
poszukiwacze i wydawcy
historii nieznanych ludzkości.

O judaizmie i antyku.
Pradziejach judeochrześcijaństwa.
Czasie, który kierunki wykuł,
a nie wywodził się z pogaństwa.

Lecz z zagubionej teologii
powracającej do korzeni.
Wędrówki ludów. Mitologii
i Wielkich Królestw Władców Ziemi.

Nie ma narodów bez historii
i nie ma bez niej Międzymorza.
Urna, to często pierwszy pomnik
tego, co zniszczył dziejów pożar.

Tego, co dzisiaj miejski śmieciarz
wyrzuca z okien na ulicę...
i spada bielizna kobieca,
woalki, buty i spódnice.

Książki i dobra posiadane.
Oschłe, jak kiedyś właścicielka -
nieznana, ale nielubiana,
sąsiadka - nasza rządzicielka.

I chociaż jej się nie kłaniałem,
po króciutkiej wymianie zdań,
odbieram nadal z wielkim żalem
stosunek władz do zmarłych pań.

Emigrant - pewnie Pakistańczyk
wyrzuca wciąż resztki pamięci,
a w powietrzu  to wszystko tańczy,
co miało kiedyś się odwdzięczyć.

Już nie ta partia, nie ta gala.
Już nie te same prominencje,
a tam wciąż Kraków tonie w żalach
z nadzieją na drugą kadencję.

Zaskakujący koniec elit
w przeróżnej oprawie obrazów.
Tłum jagiellońskich oficjeli
i "eksmisja" z siłą nakazu.

Chrześcijańscy Liberałowie -
Komunistyczni Katolicy
zabierają swoją opowieść,
pod badawczym wzrokiem ulicy.

Wielkość i Marność spada w parze.
Segregatory z wiatrem lecą,
a tam nauki luminarze
podziałów szukają ze świecą.

Widzimy Nowych Nadzwyczajnych
z dobrze nam znanej Kasty Starej.
Masonów Stowarzyszeń Tajnych.
Mamy wszystkiemu dawać wiarę?


Neopsalmista













Placowi Świętego Marka
Kolejny zagraża potop.
Niezbędna znów będzie Arka.
Przygotuj się Europo!

Lecz dzisiaj Togi Weneckie
Innego znalazły pana
I nowe Prawo Kupieckie
Chce, Żebyś była zalana!

Nie będzie już kasa nowa!
Współczesny nam Marco Polo!
Fałszują przestrogi słowa.
Na sprzeciw nam nie pozwolą!

I żadna już Gołębica
Nie wzleci ponad odmęty.
Mewy ją zaraz pochwycą.
Rozerwą pióra na strzępy.

Nad brzegi Morza Czarnego
Powrócić chcą Chazarowie,
A ród Nowego Noego
Napisze o tym opowieść.

Do Nowej Jerozolimy
Wejdziemy przez Płaczu Ścianę
I wszystko to zobaczymy,
Bo Niebo będzie Ekranem!

Poeta tylko nie wejdzie,
Bo w ziemi pozostać woli,
Nad którą Jutrzenka wzejdzie
I wskaże mu miejsce - "Polin".

Znaczyło mu kiedyś "Polska",
Lecz także - "tutaj odpoczniesz".
Gdy w świecie zetrą się wojska,
Wiara tu znajdzie samotnię.

Zostanie Krzyż na Giewoncie.
Do Nieba ramiona wzniesie.
To Bóg rozsądził! Nie sądźcie!
Oddajcie wieczność poecie!

niedziela, 5 sierpnia 2018

Rok 1918













Pan Prezydent, gdzieś w powiecie
świętuje z gminem Stulecie.
Wieść dotarła do Paryża.
Macron (już w znaczącej roli)
i na golizm by pozwolił,
byle tylko się nie zbliżał.

Była pomoc przyjacielska.
Jechała Armia Niebieska.
Stąd mamy Władysławowo!
Ale wojskowa - kadrowa
była w kraju już gotowa
i Naczelnik był jej głową!

Paderewski wsparł niebieskich.
Lubomirski, Niemojewski
i arcybiskup Kakowski
uznawali Piłsudskiego,
także za zgodą Dmowskiego,
już za Naczelnika Polski!

Na popiersia miejsc jest wiele
i przy drodze, przy kościele.
Niepodległość to rzecz święta!
A pan Prezydent pamięta
wyciągane do nas dłonie...
także z Francji przy Macronie.

Śląsk dla Polski? To zbyt wiele!
I sprawdzeni przyjaciele,
nie lubią w niczym przesadzać.
W końcu Niemcy - to są Niemcy!
Przyjadą do nas rozjemcy,
by nam zbytnio nie dogadzać.

Odtąd miało być: "Nic bez nas!",
ale któżby się rozeznał
w zawiłościach polityki,
Unii oraz Ameryki?

Siedemnastka - tramwaj zwany pożądaniem

























Siedemnastka - tramwaj zwany pożądaniem,
Snów namiastka - wypełniła swe zadanie.
Zapiszczała, skręcając w pierwszą przecznicę,
Kiedy miasta wyludniły się ulice.

Motorniczy do zwrotnicy zęby szczerzy.
Kiedyś wsiądą politycy... mocno wierzy,
Ale pedał coraz bardziej się zacina.
Pożądanie? Zapomniana farsa kina.

Niegdyś stał na Woronicza pan wajchowy.
Rozgraniczał i wytyczał szlak drogowy,
Ale dziś, kiedy przystanki pustką świecą,
Warszawianki już na wzmianki tak nie lecą.

Za to męska - wieczna klęska dawnych zwidów,
Pragnie jechać tylko na Plac Inwalidów
I koniecznie, zmierzać wiecznie, Mostem Gdańskim
Na Żoliborz Oficerski - dziś bezpański.

W siedemnastce nadal brzęczą kasowniki
Kompaktowej, bezstykowej polityki.
Nie pomogły i nagrania i kamery.
Nieczytelne pojawiają się numery.

System miejski po złodziejskich zawahaniach,
Wciąż przoduje w sondażowych notowaniach.
Siedemnastka - na złamanie karku leci.
Na słoikach już nie grają jej poeci.

Coraz głośniej za to słychać o remizach
i zajezdniach dla lewactwa i Kukiza.
O bocznicach i o pętlach pałacowych.
O kierunkach narodowych - nie ma mowy!

Niegdyś była to atrakcja - słów symfonia.
Świetna puenta dyrygenta, jak Rachonia.
Dziś, po pisku w kłębowisku grodzkich fal,
Nawet widzom nowogrodzkim... patrzeć żal.

sobota, 4 sierpnia 2018

O Świętym Antonim Padewskim
























Z Bogiem i światem pogodzonym,
niełatwo jest czytać androny
ekspertów i publicystyki
niezrozumiałej polityki,
bo chociaż jest tak, jak być miało,
czego się serce spodziewało,
niełatwym jest do pogodzenia,
że może nie ma już znaczenia -
czy coś się zmienia, lub nie zmienia?

Zniknęły autorytety.
Nie kusi mnie już brzęk monety.
Rozwiały się ambicje twórcze
i spory z medialnym pokurczem.
Od Antoniego Padewskiego
spodziewam się jeszcze dobrego!
Nie przebieram w żadnych dopingach,
a Jackowskiego, duch Pershinga
odwiedził w poobiedniej drzemce.
Słuchałem. - Opadały ręce... 

Dziś do Świętego Antoniego
pomodlę się za Gadowskiego,
którego coraz bardziej lubię.
Jest poddawany ciężkiej próbie
politycznego "gumkowania",
bo miał rejowskie porównania...
a spodziewałem się problemu.
Niektórych, wielkich z IPN-u
pewnie podobna dola czeka.
Był człowiek... i nie ma człowieka.

Wciąż od Świętego Antoniego
spodziewam się jeszcze dobrego,
bo sam był przecież Mniejszym Bratem.
Liczy się prawda! Nic poza tym!
Poznał już wcześniej Michalczewski,
co mogą pod dywanem pieski...
i z żalem patrzy na kraj dusza,
gdzie, po kolei, ktoś wykrusza
talent i znakomite pióra.
Kto miał, aż tak głęboki uraz?

Wciąż dla mnie są niezrozumiałe
i dni fatalne i wspaniałe.
Nie przemyślałem jeszcze sobie -
Co ja w tej polityce robię
i coraz większy, z dnia na dzień,
na oczy mi zachodzi cień.
A przecież chciałem mieć już spokój,
na dożywociu, bez widoków.
Nie mnożyć już pytań - "Dlaczego..?"
w żadnej modlitwie do Świętego.

Nie wiem... czy ojciec... może dziad..?
Wisi od wielu... wielu lat
medalion na drewnianej tarczy.
Uczono mnie: Prosić wystarczy...
Powróci to, co zagubione!
Proś Antoniego o ochronę!
On od złodziei cię ustrzeże!
Wierz w moc modlitwy!

Zawsze wierzę!!!



Plotki - nie plotki?
















Antysemityzm rozpuszcza plotki,
że jest to zwykła wojna na młotki,
białe fartuchy i węgielnice.
Zastanawiało to już ulice.

Wciąż na ekranach, co dzień, od rana,
młotkami była ilustrowana,
każda wypowiedź przed kolumnami.
Coś jest na rzeczy! Widzicie sami.

A jeśli to jest wojna masonów -
to nic nam do niej... i nic nikomu!
Niech się młotkami tłucze elita.
Nie ich jest Nasza Rzeczpospolita!

Lecz coraz bardziej widać po twarzach,
że ktoś tu czegoś nie zauważa.
Że coś się stało wbrew naszej woli,
że już nie Nasza... a bardziej - Polin?

Gdy symboliki dostrzegasz przesyt,
już zagrożone są interesy!
Nasze - nie nasze? Widać, że obce,
bo się Literą  kończą po kropoce.

Należy skończyć komentowanie,
a wichrzycieli - stawiać przy ścianie!
Najlepiej wówczas zacząć od siebie!
Co znaczy młotek? Nikt w mediach nie wie?