czwartek, 15 stycznia 2015

Ruszyć z possad bryłę świata

















Można zarobić na zamachu.
chociaż ludzie poszli do piachu,
sprzedaż urosła wielokrotnie.
Jeżeli wiesz - ktoś kogoś kropnie
i odpowiednie wydasz znaczki -
zarobek jest dla całej paczki.
A jeszcze komuś się przysoli
i powiesz na co nie pozwolisz,
czego stanowczo będziesz żądał.
Na dobry biznes to wygląda
i na kampanię reklamową,
a wystarczyło jedno słowo:
Charlie - jakby trochę z de Gaulle`a
i jeśli była władzy wola,
plan cały poszedł jak po maśle.
Wielka moc siedzi w prostym haśle.
Uniosła miliony Francuzów,
a zamachowców, tych łobuzów
na świecie nikt nie pożałuje.
Mają to służby - łeb pracuje.
Najwyższe zawsze zbiera noty
z najlepszych possad na kłopoty.

środa, 14 stycznia 2015

Gdyby to nie była...



















Gdyby to nie była
sprawa taka grząska,
poleciałabym ja
na ten strajk do Śląska.
Na tę wielką biedę.
Na to głodowanie.
Dłużej tam mój Jaśko
pod ziemią zostanie.

Gdyby to nie była
afera rządowa,
byłabym dziś jeszcze
polecieć gotowa.
Wsiadłabym w pierwszego
lepszego czartera.
Jaśko siedzi w ziemi,
a mój Śląsk umiera.

Powiedzże mi lepiej
słonko na błękicie,
jak tam bez kopalni
ma wyglądać życie?
Jak żyć bez roboty?
Pomóż Boże, pomóż!
Ostatnie galoty
wyprowadzić z domu?

Wezmę chorągiewkę
pójdę do pałacu.
Transparent pod drzewkiem
postawię na placu.
Gdy nikt nie popatrzy
na moją niedolę.
Zrobię im tu capstrzyk -
wszystko roz... (milczeć wolę).

Bal w pałacu
















A w pałacu dzisiaj bal.
Wymieniono wystrój sal.
Zamówiono już bieługę.
Damy piorą suknie długie.
Służby niosą Rapacholin.
Kucharz świńskie nóżki goli.
Ochroniarze z długim stażem
oczekują, co pan każe.
Każdy poznał, gdzie ma stać.
Kabel ciśnie. Fruwa mać.
W kącie stroi się muzyka.
Otrzymała srogi przykaz,
ma być wolna, stonowana
tak, jak lubi Pierwsza Dama.
Wśród tajniaków ciche spory.
Dobra, bracie rzecz - kawiory.
Czarny jest o niebo lepszy.
Dość z tym niebem! Co pan pieprzy?
To z innej parafii brać!
Kabel ciśnie. Fruwa mać.
Poloneza rusza próba.
Ta partnerka jest za gruba!
Czy nie macie tu szczuplejszej?
Pierwszy stanie w parze pierwszej!
Małżonka pójdzie w drugiej.
Przywieziono już bieługę.

Pułkownik - komendant straży
bada listę dziennikarzy,
którzy wejdą i opiszą.
Żyrandole się kołyszą.
W powietrzu za dużo basów.
Tajniacy. Stukot obcasów
obok Mistrza Ceremonii.
Dajcie uszczknąć! Ludzie głodni.
Wszyscy na nogach od rana!
Poruszenie. Weszła Dama.
Ostrym okiem rzuca w koło.
Tam dołóżcie! Tu jest goło!
Trzeba zaciągnąć zasłony.
Tajniakom rozdać balony.
Wszyscy łysi. Jednakowi.
Będą bardziej kolorowi.
Muszą się z wystrojem zgrać.
Kabel ciśnie. Fruwa mać.
Ciepło dzisiaj jest na dworze.
Dyżur przy wentylatorze
musi bardzo być uważny.
Będzie wiele osób ważnych
i kwiat naszej dyplomacji.
Od kelnerów więcej gracji
wymagam, gdy będą lać.
Kabel ciśnie. Fruwa mać.

Pałac błyszczy oświetlony.
Dziedziniec jest wymieciony.
Przy łańcuchach mocne straże.
Tajniacy z najdłuższym stażem
przetrząsnęli każdy kąt.
Plakat "Charlie". Co to? Lont?
Nie, to tylko są minogi.
Już myślałem... Boże drogi...
Kto to dzisiaj jeszcze jada?
Jesiotr jest, podać wypada
dla odmiany coś mniejszego.
Tyle tego... tyle tego!
Kogo na to dzisiaj stać?
Kabel ciśnie. Fruwa mać.
Gra muzyka. Zegar tyka.
Uważajcie na górnika,
by się jakiś nie zaplątał.
Bacznie trzeba się przyglądać,
bo mogą tu przysłać żony.
Błyszczy pałac oświetlony.
Na zegarze jedenasta.
Będą wszyscy. Cała kasta.
Gmina. Loże. Rząd z Korpusem.
Uważajcie z tym obrusem!
Nie zasłania całkiem stołu!
Przybył już Szef Protokołu
i zastąpił Pierwszą Damę.
Instrukcje są wszystkim znane?
Wszystko dzisiaj musi grać!
Kabel ciśnie. Fruwa mać!

wtorek, 13 stycznia 2015

Kipa i cycesy















Czy w Paryżu, czy na Krymie,
Od Londynu, aż po Kresy,
człowiek bać się nie powinien
nosić kipę i cycesy.

Dziś sam Izraela premier
tego pilnuje i żąda!
Na naszej sejmowej scenie
jak możliwość ta wygląda?

Czyżby się tu obawiano?
Czy raczej nie mają chęci?
Proszę by sprawę zbadano,
bo pomyślę: - Ktoś tu kręci!

Może w sejmie żyda nie ma,
a są w nim wyłącznie goje?
Skoro podniesiono temat -
niech założą stroje swoje!

Apel jest już popierany.
Europa głową kiwa.
U nas też winny być zmiany!
Poubierać... i  nazywać!

Warszawo, ty moja Warszawo!



















Warszawo, ty moja Warszawo!
Kto urok stolicy ci skradł?
Tętniłaś humorem i wrzawą.
Tak smutna nie byłaś od lat.

Tak bardzo zważniała nam Wiejska.
Nie z każdym już jest za pan brat.
Zginęła gdzieś nuta, stara, przyjacielska.
Za chłodny jest dziś Nowy Świat.

Warszawo! Wolałem cię retro.
Hybrydy, Medyka, Rivierę,
a teraz pod ziemią masz metro.
W wagonach uśmiechu niewiele.

Na mostach nie ma wcale ludzi.
Na Wisłę spogląda kamera.
Kto tak cię Warszawo w uczuciach wystudził
i w smutki ulice ubiera?

Ja wiem, zawiniły dotacje.
Ważniejsze są jezdnie niż my
i długi masz za demokrację,
a z lotnisk przywlokły się mgły. 

Tak wiele ci spadło na głowę
i wiele kosztuje cię straż.
Krakowskie, co miesiąc się modli - marszowe,
a reszta czeka: - Ile dasz?

Różnice masz wielkie płacowe.
Za grosz ludzi ściągasz z oddali.
Marzenia są dzisiaj skromne, słoikowe
i nikt cię Warszawo nie chwali.

Osiołkowi w żłoby dano



















Napisała do mnie w Fejsie,
że bardzo podobam jej się.
Dlatego otrzymać mogę
od niej znaczną zapomogę.

Niedługo będzie w Warszawie
i jeśli się dobrze sprawię,
napisze o mnie w gazecie.
Przedstawi mnie w swoim świecie.

Taki czas i taka pora.
Nie wzniesiesz się bez sponsora.
Tylko on daje nadzieję.
Bez reklamy - nie istniejesz.

Pewnie to jest zwyczaj brzydki,
by się chwytać każdej nitki,
lecz patrzę na fotografię,
z taką - myślę, to potrafię.

Nudzi pewnie się w Brukseli.
Będę musiał się ośmielić.
Wymieniłem telefony,
miłe słówka i ukłony.

Niespodzianka. Wcześnie. Z ranka.
Dzwoni tamtej koleżanka
i zaraz, na samym wstępie,
ostrzega mnie o podstępie.

Mam uważać. To blagierka.
Erotyczna reporterka.
Opisze ze szczegółami,
co tam robiliśmy sami.

Najgłębszych sięgnie sekretów.
Zawsze ośmiesza facetów.
Eksponuje zwykle siebie,
a ja pewnie o tym nie wiem.

Resztę sama mi opowie.
Dzisiaj jeszcze jest w Krakowie,
lecz wkrótce będzie w Warszawie.
Zadzwoni, a ja się stawię.

Przytaknąłem, bo cóż robić?
A teraz się muszę głowić
z sytuacją zagmatwaną.
Osiołkowi w żłoby dano.


*

Wrzuciłem ten post na stronę.
Dzwonią obie!  Oburzone.
Anomalia pogodowa!
Taka jest wiosna styczniowa.

 

poniedziałek, 12 stycznia 2015

W głosie mediów dreszcze















Zaostrzyło się na pasach
przy kopalni "Brzeszcze".
Ciężkie życie w trudnych czasach.
W głosie mediów dreszcze.

Są nadzieje. Mocno wieje.
Ciemnica po domach.
Problemem są przywileje.
Gomora, Sodoma.

Spada popyt. Siedzą chłopy
głęboko pod ziemią.
Śledzą oczy Europy
co w Paryżu zmienią?

Delegacja z Tel-Awiwu
jest w sklepie koszernym.
Śląsk szykuje się do zrywu,
ale efekt mierny.

Choć się stara - nie ta miara.
Jest węgiel z Donbasu.
Pełna jest goryczy czara.
Bieda znakiem czasu.

Kraju popatrz! Górnik - kopacz!
Hałdy są wysokie.
Szybko się pogłębia rozpacz.
Rok - wyborczym rokiem.

Każdy patrzy w inną stronę
i ciągnie do siebie.
Czyny będą policzone ,
a zapłata w Niebie.

Partie, związki. Nie ma gąski.
Skrzydełka opadły.
Margines jest bardzo wąski.
Długi budżet zjadły.

Zaostrzyło się na pasach
przy kopalni "Brzeszcze".
Ciężkie życie w trudnych czasach.
W głosie mediów dreszcze.