czwartek, 24 maja 2018

Bez ogródek














Powiem prosto - bez ogródek,
koło mnie jest też ogródek
i przedszkole było kiedyś.
Zliwidowano je z biedy.

To różne dzielnice miasta,
lecz tak samo popyt wzrastał
na takie miejsca zielone -
urządzone, zadrzewione.

Dziwna zbieżność jest czasami,
że zjawiają się ci sami
z pomysłami podobnymi -
z burmistrzami i radnymi.

W biały dzień i w środku miasta,
taka nadzwyczajna kasta,
nie licząc się z otoczeniem,
daje komuś ten zieleniec.

Mają władzę. Mają prawo!
Na lewo, albo na prawo,
mają wiedzieć wszyscy goje:
Nic w tym mieście nie jest twoje!

Pewnie Olszynka Grochowska,
była pańska, a nie chłopska,
a car oddał ją żydowi,
kiedy jej obrońców pobił.

A niedawno, na Bahamach
wyszedł weksel, proszę pana,
w tamtejszym antykwariacie
i ogródek ten oddacie!

Zgrany temat

















Piękny dzionek. Deszczu nie ma.
Elektorat jest rozgrzany.
Rozkłada się zgrany temat
na portale, na ekrany.

Poza nim niczego nie ma.
Zostały tylko reklamy.
W nierozwiązanych problemach
ukryły się błogostany.

Odwieczny przywilej panów,
ludziom, aż za dobrze, znany,
bez emocji i szykanów,
pozwala na temat zgrany.

Teraz mają materace.
Poznikały styropiany.
Służby ułatwiają pracę,
podsuwając temat zgrany.

Dżdżu, jak zwykle pragnie kania,
bo w sakiewce nie przybędzie.
Nudą zieje po nagraniach.
Zgrany temat jest już wszędzie.

Może to nasłonecznienie
przytłumiło w sieciach boje.
Może to rozleniwienie,
bo i tak każdy wie swoje.

Jeden ogórek w mizerii
uczynił sezon przedwczesnym.
Marazm rozsiadł się w koterii
zastojem w życiu doczesnym.

Na bezrybiu i rak ryba,
lecz jest bessa w interesach.
Nowy temat by się przydał.
Ot! Chociażby... brak prezesa!

środa, 23 maja 2018

Co świat za uszami ma?















Co tam komu w duszy gra...
Co kto za uszami ma...
Nie ma żadnego znaczenia,
Gdy o pomoc woła Ziemia.

Woła bliska i z oddali,
Że ją żar słoneczny pali,
A magnetyczne bieguny
Potraciły już rozumy.

Woła rankiem i wieczorem.
Pluje w nas siarkowodorem
I wylewa lawy żale,
Że gotuje się w upale.

Nie poradzi sobie sama
Z plazmą, promieniami gamma
I powoli traci siły,
Jakie dotąd ją chroniły.

A ludziska, jak ludziska...
Plaża jest ich sercom bliska.
Ostrzeżenia - Czcze gadanie.
Umierają w Pakistanie.

Młode, zdrowe, silne chłopy
Pchają się do Europy,
Za namową pewnie czyjąś,
Że u siebie nie przeżyją.

Świat wydaje się spokojny.
Tylko Szwecja "na czas wojny",
Poucza obywateli,
Żeby schronić się umieli.

Wcześniej, pani Kanclerz Niemiec,
Radziła zbierać jedzenie
I miesięczne mieć zapasy,
Bo nadchodzą ciężkie czasy.

To są nadal małe dawki,
Ale czernieją brodawki.
Krwinki rosną jak szalone
Białe bardziej nad czerwone.

Specjaliści polityki
Nie będą robić paniki.
By jej nie opanowali...
A słoneczko - pali... pali!

Pan poeta wciąż się wtrąca
W lata aktywnego słońca
A sam dawno w cieniu leży.
W końcu z czegoś musi przeżyć :)

Co na to Minister Zdrowia?
"To jest jakaś brzydka fobia!
Czysta teoria spiskowa!"
Po czym głowę w piasek chowa.

Rak i ryba... od głowy (bajka?)

















Ryba psuje się od góry,
kiedy środkom brak kultury.
Ale jak ma nie być brak...
gdy jej głowę toczył rak?

Choćbyś podał ją na tacy
posrebrzonej w Unii Pracy,
będzie mieć zapaszek taki,
jaki zwykle mają raki.

Rak najczęściej tyłem chodzi,
jeśli mu coś nie wychodzi.
Choć odnóży ma bez liku.
Skuli ogon... i po krzyku.

A ta ryba? Cóż tam ryba...?
Próżno takiej rybie gdybać...
gdy przez raka próbowana,
zgnije - nieskonsumowana :(

Nie ma między nimi zgody.
Rak wciąż pragnie czystej wody,
a ryba przeżyje w błocie
i nie oczekuje pociech.

Tak w naturze się układa -
że rak śnięte ryby jada
i nikt za to go nie wini,
co już napsuł i uczynił.

Morał już nam umknął chyba...
"Na bezrybiu i rak - ryba!"

Korona Królów















Zawsze w walce o sukcesję,
ten może wywierać presję,
kto w swym ręku ma atuty -
wiedzę, zeznania, zarzuty
i zawsze może ich użyć,
kiedy ktoś się nie przysłuży.

Nikt, na pretendenta dworze
nie trzyma tych pism w komorze,
tylko w sejfie za obrazem.
Tak, może też być, tym razem
i tylko służby tajemne
znają roszczenia wzajemne.

Nieraz się z obawy kulą,
ci obciążeni klauzulą,
kiedy ktoś daje sygnały,
że do mediów wyciekały
materiały takiej treści,
jaka w głowie się nie mieści.

Sprawia to władcom udręki.
Jakby komuś wyjąć z ręki
broń, co gwarancję dawała,
innym dostać się nie miała!
Sytuacja więc się zmienia.
Są do służby podejrzenia.

Jeśli żaden z tych, co wiedział,
nic nikomu nie powiedział,
to pragnie wskazać, bez pudła,
że wypływa coś ze źródła!
Nic innego nie mógł rzec!
Teraz źródła trzeba strzec!

Najlepiej chronić u siebie.
W miejscu, o którym nikt nie wie -
bezpiecznym, ale ustronnym,
bo to świadek jest koronny
i bywa na wagę złota,
a sam w wielkich jest kłopotach!

Sprawia władcom wiele bólu
historia Korony Królów -
obce wpływy i dworzanie
i walka o panowanie,
gdy ten, co wywierał presję,
sam nagle wpada w opresję.

Los nie zawsze jest łaskawy,
gdy się plączą tajne sprawy.
Niewiadomy finał ma.
Temu weźmie - temu da...
Śledźmy wiele min posępnych -
Będzie odcinek następny!!!

wtorek, 22 maja 2018

O! Jest tego cała masa!














Chyba te zeznania Masy
przypomną nam pewne czasy
i jakiś fakt ujawniony
uchyli Zbiór Zastrzeżony,
który jest asem w rękawie.
Jarosław o Jarosławie?
Narazie jest o PO,
lecz to znak - "Ja też wiem to" -
Ne naruszam tajemnicy,
więc zważajcie politycy,
bo kiedy zagram Jockerem -
jest afera nad aferę!
Jest w tym sęk, a w sęku sęki:
Jak wyciągnąć atut z ręki
temu, co go jeszcze trzyma.
Może z tego być zadyma!

Nic nie dzieje się przypadkiem.
Znajdzie się łata na łatkę
i straszak na amatorów,
gdy wycieka coś ze dworu.

Czterysta czterdzieści siedem!
Tak tłumaczy wszystko jeden.
Drugi szuka innych podejść,
pisząc "Duda musi odejść!"
A dziennikarz śledczy trzeci,
powtarza wszystko , jak leci.
Sugerują jedni drugim,
że mogą mieć w tym zasługi,
a w tej sytuacji Masie,
wiele już przypisać da się.
Nie można rozpoznać rąk.
Wkrótce będzie dalszy ciąg.

Rekordowa jajecznica

















Kiedy strusie pochowały w piasek głowy,
zdecydował as medialny - programowy,
żeby zrobić rekordową jajecznicę
i obdzielić nią pałace i ulicę.

Telewizja pierwsza myśl propagowała.
Ale jaja! Ale jaja! - w głos się śmiała,
lecz kibice oraz zapaleni fani,
już siedzieli po aresztach za kratkami.

Na co? Komu? Był ten pomysł z jajecznicą?
Chciano pewnie przekierować ruch ulicą,
by zasłonić za długi kryzys sejmowy -
całkiem nowym zadymiarsko - kibicowym.

Za wcześnie się wystrzelano przed Mundialem.
Pokazały nam reklamy puste sale,
w których partia rozgrywała główny mecz.
Zamiast meczu powstał raban, potem skecz.

I policja wypełniła swe zadania.
Ci - przymknięci nie pojadą do Kazania,
ale za nich bardzo chętnie tam się uda
z kancelarią sam Prezydent Duda!

Przy okazji parę groszy się zarobi
kibicując opolskiemu konkursowi.
Będzie głośniej i radośniej i po pańsku,
jak na słynnej, zapomnianej loży w Gdańsku.

A Senegal także barwy ma zielone
i kopanie kupiliśmy dozwolone
i przedziwnie się to wszystko razem splata,
gdzie pieniądze są i sukces, albo strata.

Ma i żółte, jak dzisiejsza jajecznica
i czerwone jak rozgrzana twarz kibica.
Rozgrywkami już możemy się upajać!
Ale jaja! Ale jaja! Ale jaja! 

Gdzieś się plącze założenie obok tezy:
Choć Kartuzy są dalekie od Berezy,
może ten, co w Senegalu dołki kopie,
teraz przekop, w zamian za to, nam przekopie.