czwartek, 14 grudnia 2017

'Allo 'Allo!












Nóżki do góry w Czerwonym Młynie!
Tańczące biusty do Crazy Horse!
Wszystko już było! Wszystko przeminie!
Mason po Legię pręży tors.

Żandarm się żeni na Pigalaku.
Gawrosz w Kulturze sprząta za grosz.
Ważne spotkanie samych chłopaków.
Buziak. Do rączki... Umowa w kosz!

Krzyż zabroniony, jak pod pałacem.
Plac jest publiczny! Publiczny dom!
Delegowanym podnieście płace!
Strefa euro zaprasza! Komm!

Orange montuje nowy światłowód!
Będziecie mieli 'Allo 'Allo!
Kontrakt popsuty? To żaden powód.
Przecież nam wszystkim nie o to szło.

Unia to romans! Dla mas - Fantomas!
A windykacja dla Luksemburga.
Przecież już teraz równacie do nas
pod parasolką -  wspólną... z Cherbourga!

Kapitał nie ma narodowości,
a w demokracji rządzą - Wybrani!
Dołożyć trzeba! Trudno się złościć.
Obcych się nie bać! Płaćcie kochani!












Miejsc w gospodzie nie ma

















Zawieszenie broni.
Odłożony temat.
Razem My i Oni.
Miejsc w gospodzie nie ma,
dla tych, co szukają
dachu po exicie.
Negocjacje trwają
na samiuśkim szczycie.

Panienka gotowa,
a nakaz jest srogi.
Podróż przymusowa.
Dobytek ubogi.
Co mieli - to wzięli
za słowa anielskie.
A tam tłok w Brukseli
i ścisk jest na Wiejskiej.

Chłodne dni grudniowe.
Trudna relokacja.
W dobra narodowe
zdąża każda nacja.
Zawieszenie broni.
Odłożony temat.
Razem My i Oni.
Miejsc w gospodzie nie ma.

środa, 13 grudnia 2017

O Śliwowicy Morawskiej











Pojechali na Morawy,
by omówić trudne sprawy
i przy mocnej śliwowicy
knuć o zmianach w tajemnicy.

Do starych lochów morawskich,
nie zaglądał nikt ciekawski,
lecz tym razem, ktoś się starał...
podesłany przez Madziara.

Była pewna zakonnica,
obeznana w tajemnicach,
lecz nie uczyniła szwanku.
Odesłano ją do banku.

Tam już przy brzuchatym sejfie,
może sobie robić selfie,
a na Morawach o zmianie
żyd się wtracił w targowanie.

Targować się było o co,
lecz za śliwowicy mocą,
uzgodniono - pół na pół
podzielić okrągły stół.

Stół był stary. Jeszcze ruski.
Siadała przy nim bez bluzki
znana dama od Jakuba
i afera była gruba.

Teraz też ją przypomniano,
kiedy podział uzgadniano,
bo coś zyskać najwygodniej,
gdy cielę z dwóch piersi ciągnie.

A kiedy się widzi przód.
Władza szczęśliwa i lud!
Tak się kończy... jak zaczyna.
Stary Madziar nie wytrzymał.

Choć nie był pod dobrą datą,
ruszył zaraz ostrzec NATO
i pochwycił, pierwszych z brzegu,
najgroźniejszych własnych szpiegów.

Wtedy już Układ Morawski
najgłośniejsze brał oklaski.
Tryumfalnie brzmiał Mazurek.
Słupek mocno poszedł w górę!

Pośród Roratów i Nieszporów














Mit wszechwładzy tworzyli imperiom
namiestnicy i filozofowie.
Trony lśniły przepychu scenerią,
ale świata nie rozumiał człowiek.

Często wzrok swój podnosił do nieba
i do Boga kierował pytania.
Czy na zmianę długo czekać trzeba?
Czas nadchodził i prawdy odsłaniał.

Bóg przemówił i ludzkim przykładem -
Narodzeniem, Ofiarą i Krzyżem,
uświadomił, że prócz Niego żaden
ziemski władca nie zasiada wyżej!

Że jesteśmy do Boga podobni
człowieczeństwem, miłością i duchem
i jak Boskie Stworzenie - czci godni,
choć się władcom zdajemy okruchem.

Boskość schodzi do ludzi, na Ziemię,
gdzie niektórzy chcą być Nadzwyczajni,
lecz Nadzieja i zrozumienie
przemówiły do wszystkich... w stajni!

Gloria! Gloria jest wolnym wyborem.
Czasem żłobem i kijem Pasterza.
Przyjdzie do nas grudniowym wieczorem.
Spójrz człowieku, dokąd w życiu zmierzasz!

wtorek, 12 grudnia 2017

W pałacu Heroda























Z dala od narodu, w pałacu Herodów,
ktoś na pomysł wpadł.
Zarządzenia spisu, pomimo kryzysu,
by przywrócić ład.

Rozmawiano w nocy. Przybyli Prorocy.
Król do obrad siadł.
Przynieśli nowiny. Będą Narodziny.
Pilnowano stad.

W sytuacji nowej, służby pałacowe
opanował lęk.
Zachodziły w głowę, ruszyć by gotowe
na najmniejszy dźwięk.

Jeszcze w Palestynie o Małej Dziecinie
nie rozmyślał nikt.
Z Józefem Maryja, planowali wyjazd.
Szykowano wikt.

Ugoszczeni mędrcy zwinęli się prędcy.
Czekała ich jazda,
a w rodzinie cieśli sakwy w noc wynieśli.
Zaświeciła gwiazda.

Jedynie w pałacu, na nerwowym kacu
trwał poleceń młyn.
Różne były plany. Za zmianami zmiany
wprowadzano w czyn.

Znacie to napięcie przy władzy i Święcie
w głowie herodowej,
kiedy myśl przeszkadza, że się skończy władza.
Nadchodzi czas nowej.

My także czekamy. Świece zapalamy.
Pora niedaleka.
Pałacowe boje, a my ze spokojem
oglądamy przekaz.

Znamy los Herodów. Z dala od narodu,
są dziś jak mocarze,
a tych, co przysnęli, obudzą Anieli.
Bóg Drogę pokaże!

poniedziałek, 11 grudnia 2017

Trzynastego grudnia roku pamiętnego...



















Trzynastego grudnia roku pamiętnego,
świętować utrudniał problem z byle czego.
Weto za sądami stanęło w obronie.
Rząd nie gadał z nami. Plusom groził koniec.

Wszystko utajniono. Stołkami kupczono.
To jest gra o wszystko! - tak ludziom mówiono!
Najbardziej się zawziął najemca pałacu.
Mówił, że da spokój, lecz dopiero za cóś.

A jak się nie zgodzim - ma coś na nas w zbiorze.
Lepiej mieli młodzi, a mogą mieć gorzej.
Wszyscy się przejęli. Najbardziej Jarosław.
Słupki diabli wzięli. Krzyż długo nie postał.

Mówią, nie nam przecież, Ziemia Obiecana.
Zagłosować mamy na nowego pana.
Teraz starym dziadom śpiewać nie pozwolą.
Zabolą nas zmiany, po zmianie ... zabolą.

W żółtych płomieniach wiadomości


















"Gęsi już wszystkie po wyroku"
Ale kolęda - niedaleka.
Wystarczy jedynie pół kroku,
lecz uzgodniono, by zaczekać.

Po cóż by ludzi denerwować,
jeśli na szantaż się nie godzą?
Lepiej spokojnie poświętować.
Nie rzucać kłód pod nogi wodzom.

A ja żegnałem dzisiaj kogoś
i kraj mój zdawał się nie taki...
I powierzałem Panu Bogu
ulatujące rajskie ptaki.

Bo czasu człowiek nie wybiera,
jak tego, kiedy Bóg się rodził.
Nadzieja nigdy nie umiera,
zwłaszcza jeżeli ktoś odchodzi.

"Dziś jeszcze gęsi kroczą ku mnie"
Jutro już będzie po awansie.
Jak baronowie, którzy dumnie
witali przewrót, kiedy stał się...

A ja żegnałem dzisiaj kogoś...