środa, 17 stycznia 2018

Spadł śnieg biały...
















Spadł śnieg biały
i się pod nim pochowały
przedwyborcze tarapaty,
a pogoda niebogatym
przemieszała te prognozy,
co straszyły: Przyjdą mrozy
i chłód ściśnie,
a nad głową wam zawiśnie
artykułu ostry sopel.

Uspokoił Europę
jeden wyjazd do Brukseli.
Światopogląd się wybielił
i zniknęły Czarne Marsze.
Przywrócono plany starsze
restytucji średniej klasy,
lecz świeżego śniegu nasyp
rozpuszcza się w oka mgnieniu,
a z nim brzemię na sumieniu
utajnionych miejskich służb.

Nie brak i złowrogich wróżb,
ale obiecano gminie,
że to wszystko w kanał spłynie.
Obawy i lepki śnieg
zabierze medialny ściek
i wszystko spłynie do morza
po goliźnie gołoborza.
Nawet szybciej zniknąć może,
gdy rozmrozi się trójmorze.

wtorek, 16 stycznia 2018

Spójrzcie sami


















...to nie bajka - siła rządu wciąż tkwi w lajkach,
a nie w służbach, nie w Warszawie. W polubieniach, a nie w prawie.
A lajk nie ma takiej siły - mocy, które by zmusiły
kogoś, kto ciągle drwi z władzy, by postraszyć i usadzić.

Nie tylko prawnicza kasta zarobkami jak chce szasta.
Lekarska i urzędnicza do nadzwyczajnych się wlicza.
A teraz jeszcze i pałac do wyniosłości zapałał
i to jest prawdziwy cud, że tę władzę wspiera lud.

Nie potrzeba było cudu, gdy władza słuchała ludu,
ale już w nowym rozdaniu oprze się na zaufaniu.
Lud zaufać wciąż jest chętny, gdyby nie sposób pokrętny,
który mu komunikuje, że współrządzi, gdy lajkuje.

By lud zaufanie miał - jeden przykład by się zdał,
żeby ktoś za grzechy stare należytą poniósł karę.
Gdy afer taka obfitość, nie można wciąż brać na litość
i bełkotać w telewizji, że to skutki hipokryzji.
Że to tylko taka gra. Rząd związane rece ma,
a cała ta polityka szuka miejsca dla pomnika.

Pustostan

















Stare czynszówki na Pradze
dożyły swoich stu lat.
W piwnicach mrocznych osadzeń
swe znaki zostawił kat,
a z okien funkcjonariuszy
zniknęły już pelargonie.
Czas jeszcze frontów nie skruszył.
We wnętrzach widać agonię.

Ślad zniknął już po komórkach.
Pozapadały się strychy.
Ruch na przejściowych podwórkach
powolny stał się i cichy.
Eksmisji było stąd wiele,
na cmentarz, albo donikąd,
a gruzy zakryła zieleń
i ptaki siadły z muzyką.

Wysokie piętra bez windy
z pustymi oczodołami,
deskami zabijał syndyk
i zdobił je muralami.
Chwiejne, sterczące kominy
czekają chwili upadku.
Już nie są własnością gminy,
lecz spadkobierców po dziadku.

Budowla życiu zagraża!
Brama zamknięta na głucho.
Nowego ma gospodarza,
sprzedana lepkim paluchom.
Spisano na Karaibach
akt notarialny sprzedaży -
odbity w rozbitych szybach,
w pieczątkach miejskich włodarzy.

Żegnam cię Prago dzieciństwa,
co pierwszym domem mi byłaś.
Przeżyłaś dni barbarzyństwa,
a świństwa już nie przeżyłaś.
Przetrwałaś czas pod nalotem,
Cyryla i Czterech Śpiących,
a teraz poszłaś pod młotek
handlarzy praw swych roszczacych.

Nie wytrzymały już stropy.
Zarwane zwisły podłogi.
Dotacje od Europy
sypnęły gruzem pod nogi.
Fronton się jeszcze utrzymał,
a nie ma już oficyny.
Ktoś bardzo prawo naginał
do roszczeń żydowskiej gminy.


Łochowska 38















Kamienica była żydowska.
Nakazują oddać ją żydom.
Ale wcześniej tu była Polska.
Czy od carów po spadek przyjdą?

Pragę przecież wycięto w pień.
Potem był tu rosyjski garnizon,
a gdy przyszedł wolności dzień,
za ten teren płacono dewizą.

Szmulowiznę budował Szmul.
Ta część Pragi  to jego majątek.
Po kolejnych zamianach ról
wymieniono na weksel rozsądek.

Można pytać: Czyja była Polska,
gdy przejmował ją dekret i nakaz?
Kamienica - ulica Łochowska
ma obciążać zwrotami Polaka?

poniedziałek, 15 stycznia 2018

Zwracać... to nie znaczy odbierać?















Partie, partyjki, partyjeczki...
Poszatkowana polityka.
Polemiki, afery, sprzeczki -
to już światowy jest unikat.

Kościoły, związki, korporacje,
Stowarzyszenia, kluby, grupy,
Kasty, think tanki, koligacje.
Demokracja rozdziela łupy.

Dla suwerena miejsca nie ma,
Lecz martwić się nie ma powodu.
Narodowość? - wzbroniony temat.
Najważniejszy jest wzrost przychodu.

Kręci się Bazar Europa
Za grosze na nim kupisz duszę.
Kto do fortuny raz już dopadł -
Podniesie najmniejszy okruszek!

Dla suwerena wsparcia nie ma.
Sam przecież się nasamorządził.
Za wiele do gadania nie miał.
Szedł prostą drogą, lecz pobłądził.

Mylące były drogowskazy -
Tytuły - polskie, narodowe.
Dające władcom pewność władzy.
Chłopskim rozumom cudzą głowę.

Poszatkowana solidarność
nieprędko w jedność się uzbiera.
Dostatek, pieniądz - ludzka marność.
Zwracać... to nie znaczy odbierać?

niedziela, 14 stycznia 2018

Bez autorytetu



















Kraj bez autorytetów, nie może być sympatycznym,
Choćby miał rzędy portretów i dorobek historyczny.
Gdzie nikt sympatii nie budzi. Każdy jest kontrowersyjny.
Nie wychodzi nikt do ludzi - budzi się upiór unijny.

Nienormalny i złośliwy. Czasem groźny - czasem śmieszny.
Z zachowaniem obrzydliwym. Obleśny. Lubieżny. Grzeszny.
Kto mówił o naszym piekle - teraz pewnie tryumfuje,
Lub zęby zaciska wściekle i swą siłę pokazuje.

Trzeba w końcu znaleźć sposób, żeby pozbyć się zakały.
Mamy mnóstwo miłych osób, lecz do władz się nie dostały.
Gdyby przeszedł chociaż jeden, sympatyczny, uśmiechnięty -
Zamiast piekła byłby Eden. Naród byłby wniebowzięty!

Czy to jakaś kara boska? Czy narodu przemieszanie?
Gdy świat to już jedna wioska - jeden przykład ocal Panie!
Tak niedawno obdarzyłeś nas człowiekiem mądrym - Świętym!
A co potem uczyniłeś? Pojawiły się zakręty!

A wiraże to miraże, choć kierunek zachowany,
Bo w tej karuzeli zdarzeń obijamy się o ściany!
Gdzie choć jeden sprawiedliwy? Gdzieś złożona biała szata.
Ukrywamy sąd wstydliwy, że nasz anioł to już szatan.

Kraj bez autorytetu, ziemskim rajem być nie może!
Bohaterze! Zejdź z portretu! A ty nam Go ożyw Boże!
Może jest ktoś, wśród najmniejszych, zapomnianych naszych braci,
Kto odmieni stan dzisiejszy i przestróg z oczu nie straci.

O d... Maryni



















Rozmowa o d... Maryni
Nikomu ujmy nie czyni,
Gdy nie chcą nasi panowie,
Rozmawiać z nami o głowie.

Chcą ukryć taką rozmową,
Że głowę mają niezdrową
I nas próbują ogłupiać,
By na Maryni się skupiać.

Rządzący - D..a - Marynia
To połączone naczynia.
Wciąż myśli nasza elita,
Że coś jej w d... zaświta.

W ten sposób zaciemni nam,
Kto jest elitą? Kto cham?
Gdy coś nie mieści się w ramach...
To nie wypada... przy damach !!?