środa, 23 sierpnia 2017

Jaś nie doczekał...
























Jaś nie doczekał łaski od pana,
nadeszła bowiem kolejna zmiana.
Zadecydował humor pałacu.
Jaś nie doczekał, choć z niego pracuś.

Przygniotły Jasia siły natury.
Wiatr burzę zasiał i czarne chmury
znów zagroziły starym chałupom.
Duch kuroniowy zjawił się z zupą.

A tam w pałacu nie było Ducha
i dobrej zmiany nikt nie posłuchał,
a słuchał tego, co wyniósł krzyże.
Swój do swojego zawsze ma bliżej.

Jaś był jak myszka w podnóżach góry.
Góra się oprze siłom natury.
Wiatr łatwo zdmuchnie myszkom pszenicę.
Przetrwać jest trudniej. Widać różnice.

Inny krajobraz jest już po burzy.
Nie słychać Jasiów, a widać dużych.
Oni są znowu głosem Narodu.
Jaś nie doczekał... z różnych powodów.

Kraj, co wichrami jest wciąż targany,
choć chciał - nie może dokończyć zmiany.
Dostrzec szarego w deszczu człowieka.
Szło do dobrego. Jaś nie doczekał.

wtorek, 22 sierpnia 2017

Ostrzeżenie przed nawałnicą

















Nie może być... to każdy wie,
tak dobrze u nas - u nich źle!
Za duże wyłożono kwoty,
żeby spokojnie mówić o tym
i na konkretne zamówienie,
musi być jakieś poruszenie.

Potrzebne są dobre ujęcia.
Okrzyki, bitka, kłótnie, spięcia,
zakazy, sprzeciw, opór, zew
i najważniejsza - pierwsza krew,
bo przecież przy strasznym terrorze
kicz byle jaki być nie może!

Dwoją się zadym reżyserzy,
by wszystko wyszło, jak należy.
Już obsadzono główne role.
Na scenę ma powrócić Bolek.
Może to skończyć się szpitalem.
Żałobą, lub światowym żalem,
gdy ego każe mu uwierzyć,
że trzeba odejść jak należy.

Na nic już jest pozorowanie.
Co ma się zdarzyć - to się stanie.
Może podstawią sobowtóra?
Coś musi być! - Przynajmniej uraz,
żeby położyć tamę śmiechom.
Musi się rozejść wielkie echo
i fala wichru na ulicach -
medialna, wielka nawałnica.

poniedziałek, 21 sierpnia 2017

Pan Prezydent na fali...


















Pan Prezydent na fali
za bardzo się oddalił
na skuterze od brzegu Jastarni.
Potem kozła wywinął.
Ochronie z oczu zginął.
Po minucie do Niego dotarli.

Został nam jeszcze tydzień.
Po nim już zmiana idzie.
Już nie będzie w salonie, jak wprzódy.
A za chwilę już wrzesień.
Jesień zmiany przyniesie.
Zapowiada się sprawdzian ułudy.

Skończa się harce letnie.
Oczekiwań czas przetnie
nowy projekt złożony po vecie
i z kompresem na głowie,
nową spisze opowieść
nowy wójt w zamordyjskim powiecie.

BOR posprawdza skutery.
Nowe błysną ordery.
Usłyszymy, że szkoda lata.
Na Wybrzeżu dwóch Dudów
znów przemówi do ludu
i burzliwa się zacznie debata.

niedziela, 20 sierpnia 2017

Zastanawiające














Jest to zastanawiające.
Politykom w głowach tkwiące
długie lata  i miesiące:
Najważniejsze są pieniądze!

Kraj wciąż wiązał koniec z końcem.
Przeżył klęski spadające.
Umie wysłać SMS-a.
Najważniejsza wciąż jest kiesa.

Polityka nie potrafi
spojrzeć inaczej niż w mafii
i trafiło ją jak grom:
Najważniejszy bywa dom!

Pieniądz nie da ci schronienia,
bezpieczeństwa, ukojenia.
Na tym, co ktoś ci wyłoży,
nocą głowy nie przyłożysz.

I piec nie zapachnie chlebem
z pieniądzem pod gołym niebem.
Nie zastąpią ścian reklamy,
okrzykiem: Już tyle mamy!

Jest to zastanawiające.
Nie pieniadze są naglące,
ale dach nad własną głową,
lecz o tym nie padło słowo.

O pieniądzach mówi władza.
Arcybiskup też przesadza,
a telewizja szacuje:
Tym się straty odbuduje.

A można by, choć tymczasem,
kontener jakiś pod lasem,
z wczasów przywieźć i postawić
od bezdomności wybawić.

Trudno okazać się bratem,
kiedy pieniądz rządzi światem
i wszędzie ludzkie sumienia
na drobne szybko rozmienia.

Dałem! To jest takie proste
i szlachetne i wyniosłe.
To nie jest dzielony łup?
Masz...  i namiot sobie kup!


Pewnie...  nie od razu Kraków...
lecz po groszu od biedaków...
każdy lepiej się poczuje,
że pomaga i ratuje
i to nie jest żaden wstyd...
po groszu... od bid... i git!

Dzień bez sensacji
















Pada na babcię, co nie ma dachu.
Na przedsiębiorcę, co bał się krachu.
Tego, co z wodą przywiózł butelki.
Na oddział wojska i na harcerki.

Pada i mokną wstępne szacunki
i likwidator i  służb werbunki.
Pada do puszek u wrót kościoła.
Pada na system, który nie zdołał...

Pada na folie i parasole,
a ciepły bigos już czeka w szkole.
Koncert poprawił wszystkim humory.
Woda swobodnie spływa z zapory.

Wkrótce wybory samorządowe.
Prognoz problemy spadną na głowę
ośrodkom gminnym i komitetom.
Znów przejdą burze, lecz to już nie to.

Aktywizuje lud pani radna,
że żadna władza nie jest wszechwładna,
choć Pan Prezydent i BBN
zarządził przegląd miejscowych scen.

Dziś jeszcze pada. Pojutrze minie.
Trudno zagadać. Nadzieję przynieść.
Pada - to pada. Moczy? - To moczy.
Jednak ten deszczyk ludzi jednoczy.

Spokój w pałacach i na wokandzie,
a propaganda jedzie po bandzie.
To przecież wina jest wrogich stacji!
Nieszczęść przyczyna: Dzień bez sensacji!

sobota, 19 sierpnia 2017

Koncert


















Koncert jest dla nich,
lecz oni sami - poszkodowani,
prądu nie mają... nie odbierają.
Tkwią w krajobrazie strasznym, hiobowym,
w ciemnym obrazie ryczą im krowy.
Zamiast kapeli grały im deszcze.
Pewnie myśleli: Jak długo jeszcze?

Dziewczęta w bikini ściągały gałęzie.
Pewnie harcmistrzyni opatrywać będzie,
te wszystkie ukłucia, otarcia, urazy.
Jest wiele współczucia i ciemne obrazy.
A gdzie behapowiec i gdzie są przepisy?
Tam, gdzie ludzi mrowie... gdzie koncert i bisy!

Dawniej to by wzięli chłopaków w kamasze,
ale odlecieli, a za nimi ptaszek.
Co zostało z domu? Z telewizji wiedzą.
Odbierają: Pomóż! Lecz w Londynie siedzą.
Rozbiegły się kury. Świnkę przetrąciło,
a w Domu Kultury miejsca nie starczyło.

Babcia siły nie ma. Usiadła. Biadoli.
A tam huczy scena pełna rock and rolli.
Jest Kurski z piosenką - z pomocą w szeregu.
Koncert miał pod ręką zamiast "na cześć" biegu.
Po "słoikach" pustki. Brak rąk do roboty,
lecz minister Górski, mówił nam nie o tym.

Na samym gadaniu już się nie zajedzie.
Prawdy o władaniu poznajemy w biedzie.


Ludy Księgi














Nie jesteśmy poganami,
ale też nie przyjaciółmi
i dżihad nie walczy z nami.
Podział tłumaczą rozumni:

Mówią o nas Ludy Księgi -
religii abrahamowych.
Przeciw nam się nie sprzysięgli.
O litości nie ma mowy.

Zabijać mają niewiernych,
odszczepieńców - apostatów.
O nas mają osąd bierny.
Inny dla zachodnich światów.

Zanim nowy ład nastanie
w islamskiej już Europie,
żydzi, a także chrześcijanie
mogą myśleć o urlopie.

Mogą latać do kurortów.
W Warszawie meczety stawiać.
Nie ukrywać swych paszportów.
Niczego się nie obawiać.

Ale wojna już się toczy,
jest już przy nas - na granicy.
Wciąż nam jednak mydlą oczy
media oraz politycy.

Na nic taka polityka,
gdzie jest świeczka i ogarek.
Międzymorze to unikat.
Umacniajmy naszą wiarę!