poniedziałek, 20 listopada 2017

Nad teorią (s)pis-kową


















Znów jeden z najmocniejszych graczy
pokazał ile w Polsce znaczy
i po raz drugi wszystkich zwiódł.
Dawno umieścił kogoś wśród...
a reszta poszła, jak po lodzie.
Jeżeli skrywa się w narodzie
niebezpieczne bardzo tematy,
to pewne, że ktoś zagra na tym,
w decydującej dla nas chwili.
Ludzie w odmianę uwierzyli,
a kiedy przyszła Ameryka,
ręka zjawiła sie z nocnika
i zrozumiano wszystko w lot.
Czy to był błąd? Czy zdarzeń splot?
We mgle jesteśmy coraz dalej.
Ktoś nami bawi się wspaniale,
przekładając kostki domina.
Coś już się kończy. Coś zaczyna.
Sceneria znowu jest ta sama.
Kolejny osobisty dramat.
Dla nas następny polski grudzień,
a jeszcze nic nie wiedzą ludzie.
Walka się toczy od lat stu.
Kto za tym stoi?   x.x.x.

Nie powiem, bo to niebezpieczne
i może całkiem niedorzeczne,
a wkrótce okaże się już,
czy to jest gra, czy fikcji kurz?

Od przybytku... publicznego


















Aj..! Jęknęli łódzcy żydzi i musieli ściszyć głos.
Świat problemu niedowidzi! Expo przegrali o włos.
Potrafili Marsz obrzydzić i na łyso obstrzyc most.
Kto tak Polski nienawidzi i bez przerwy wtyka nos?

Znaleziono panaceum i będzie kolejna feta.
Wyrośnie drugie Muzeum w śladach Warszawskiego Getta!
Jest w kulturze krata w murze. Za nią weksle o dobytku,
a w poezji wciąż bezpiórze. Nie ma żadnego pożytku.

Powstanie za to Komitet od Pożytku Publicznego,
bo już w Rzeczypospolitej najwidoczniej mało tego.
Są interesy partyjne i Medale Reformacji.
Loże Masońskie, mafijne. Są podziały w demokracji.

Braknie tylko polskiej sztuki. Nauka jest na kongresach.
Nie podniesie się dopóki potrwa zastój w interesach.
Może zdrada impuls nada, jeśli minister nie może?
Łatwo porażki zagadać, gdy w kieszeniach nie najgorzej.

Wszędzie wielkie są sukcesy. Biały śnieżek siadł na błocie.
Gdyby nie chałtury przesyt miało by pożytek krocie.
Jednak siły przeceniono. Nie ma Ziemi Obiecanej.
Gdzieś za mało opłacono. Coś nie było doskonałe.

Bestsellery piszą w piątki, bo w szabes się nie pracuje.
Dopuszczalne są wyjątki. Bojkotu nikt nie odczuje.
Żal, że takie niskie loty mają sfery nadzwyczajne.
Na pozory, skryte zbiory, przewertują służby tajne.

Jeden tweet jest dziś dorobkiem. Twórczym potem objawionym.
Ekscytują się wyskrobkiem i salony i ambony.
Nadzieja w tym Komitecie od Pożytku Publicznego,
Choć nie zawsze, wiemy przecież, nowe lepsze od dawnego.




niedziela, 19 listopada 2017

Zawisły portrety


















Są ludzie, jak wiecie, z duszami poetów,
co, nigdzie na świecie nie chcą ugiąć grzbietów.
Przed Bogiem jedynie zginają kolana
i wielką nieufność chowają przy zmianach.

Oparcia szukają w uświęconych słowach.
Wyraźnie odstają, kiedy nowomowa
nakłada kolejne na prawdę nakazy
i swe prawa chwiejne, niby bez obrazy,
rozwija w bezkresną znaczeń plątaninę,
a ich pieśń bolesną otacza muślinem
pajęczej doktryny neomarksistowskiej.
Bez poczucia winy, głosują za wnioskiem.

Ukarać! Nałożyć! Potępić! Wykluczyć!
Słowem wybatożyć! Przymusem nauczyć!
Każda innowacja musi szukać drogi!
A jest demokracja... i Dzień dla Ubogich!

Ubodzy u Boga mają swe schronienie.
Jest Brama i Droga znaczona cierpieniem.
Na niej obijane są dusze poetów,
a idą za Panem. Śladami sekretów
znaczą swą upartość na klepsydrach czasu.
I o nich jest zwykle najwięcej hałasu
w dyskusjach medialnych i wpisach Twittera,
że biedak fatalny chce wielkość odbierać.

Gdy prawo człowieka poruszy tysiące
i mosty na rzekach zadymią gorące,
powstają z oparów Guy`e Verhofstadty.
Ukarać chcą Naród... i Unia jest za tym!!!
Na miejscu złożonej Ofiary Ojczyzny.
Są znicze palone i są egzorcyzmy.
Znowu Targowicy zawisły portrety.
Wiatr porwał z ulicy poemat poety.

sobota, 18 listopada 2017

Miasto
















Noc jeszcze tętni silnikami.
Sznur samochodów. Zderzak w zderzak.
Skupienie za kierownicami.
Złościwy tekst cierpliwość przeżarł.

Sześćdziesiąt tysięcy w tym ruchu
to ludzie już zdecydowani.
Wciąż jeszcze z kontrolą odruchów,
lecz poważnie sprowokowani.

Niech się tu nie pcha Targowica.
Niech lepiej chowa się w Brukseli.
Od poruszenia drży ulica,
chociaż godzina do niedzieli.

Polarny chłód opadł na miasto.
Zdrada jest ściekim. Honor zdrożał.
Żartom w rozmowach jest za ciasno.
Biało-czerwony tli się pożar.

Znają w Berlinie złość Warszawy.
Skrył się za Bacha - von dem Bach.
Przed kim się rodzą dziś obawy?
Nagle przed prawdą urósł strach?

Listopad! - Czas Patriotów!


















Nie brakuje w Polsce szmerów,
kto tym razem z Belwederu
ucieknie w przebraniu żony,
a dziennikarskie salony
zyskują widzów uznanie.
O Info zmieniono zdanie,
a studio na Woronicza
żadnych dróg nam nie wytycza.

Targowica już otwarcie
za Ojczyzny jest wyparciem
i żąda obcej pomocy.
Mrok Listopadowej Nocy
skrył nie tylko podchorążych.
Naród zrozumieć nie zdążył
dlaczego już się nie zmienia
do historii odniesienia.
Do Konrada i Kordiana,
a dramat zmieniono w banał
politycznej przepychanki
z "Pamiętnika pani Hanki".

Zawsze w Polsce o tej porze
spiskują masońskie loże,
korporacje, gabinety,
a Prezydent epolety
zatrzymał i nie rozdziela.
Chochoł czeka na "Wesela".
Nie wiadomo nic o żydzie,
co zamierza i czy przyjdzie?

Parlament z frankfurckiej szkoły
wypisuje epistoły
antypolskich rezolucji.
Opłaca plany destrukcji
i na szalę kłamstwa kładzie,
by w powstańczym Listopadzie
wyszło jakieś szydło z worka,
a nam, za orkanem - orkan
zrywa dachy. Drzewa kładzie.
Nic nie zmienia się z dnia na dzień,
lecz na pewno przyjdzie zima
i jej chłód trzeba przetrzymać.

Różne bywają sposoby,
żeby w historii choroby
nie dostrzegać słów fatalnych,
że to stan jest terminalny.
Jest jeszcze Opieka Boża.
Konstytucje i Trójmorza -
sny dalekiej perspektywy,
nie przesłonią  tych prawdziwych
o jesieni wokół domu.
Neoliberalny komuch
niech w świat chrypi, że jest gorzej.
Wszystko się odwrócić może,
Boni brakuje idiotów!
Listopad! - Czas Patriotów!

piątek, 17 listopada 2017

Wynik Tomografii Komputerowej (bez wzmocnienia kontrastowego)









Badanie dosyć długo trwało
i wynik nie był oczywisty.
Wskazano na istotę białą,
że może to być mózg rasisty.

Widziano wieniec promienisty,
a także struktury głębokie.
To mógł być także mózg nazisty
z pajęczynówką tuż za okiem.

Zbadano zatokę klinową
oraz przestrzenie przymózgowia,
czy czasem nie kieruje głową
skryta w sitowiu ksenofobia.

Po wysunięciu z tomografu.
Raz jeszcze obejrzano głowę.
Uznano wreszcie - trzeba trafu,
by znaleźć zmiany narodowe.

Obraz stosowny był do wieku.
Nie zdenerwuje Prezydenta,
lecz co takiego jest w człowieku,
że wszystko uparcie pamięta?

Idą faszyści...























Idą faszyści. Wiodą natarcie
marokańskimi batalionami.
Madryt z secesją walczy zażarcie.
Pięść podniesiona. Groźby nad nami!

Wciąż jest możliwy powrót Waltera.
Wydarto miastu kawałek Trasy.
Tłum patriotów szeregi zwiera
i komunistów spycha na nasyp.

Prezydent zwalcza młodych porywy
i Nadzwyczajnym wiesza Kondory.
Nie chce faszystów dostrzec prawdziwych,
bo ma być wszystko, jak do tej pory.

A Patriotom wyraźnie grozi.
Ma dla zagrożeń pomysł z Trójmorzem,
lecz tysiącami wylegli młodzi.
Polskę zachować Bóg im pomoże!

Gdzie są faszyści - widać po zdradzie!
Tam, gdzie stalownie, banki i Kruppy!
Gdzie Marokańczyk swą łapę kładzie.
Gdzie pruski junkier sięga po łupy!

Młodość jest polska i narodowa!
I katolicka! Terytorialna!
Gdzie są faszyści z falą pałowań!
Tam gdzie ich Kasta jest Nadzwyczajna!