poniedziałek, 26 czerwca 2017

Z kamieni na szańca kupie













Niemcy stosują przekupstwo.
Żydzi stanowczo chcą zwrotów.
Emigrowało ubóstwo.
Rosjanin straszyć jest gotów.

O władzę walczą stronnictwa.
Najsłabsze jest Narodowe.
Narodowego dziedzictwa
nie darzą dziś dobrym słowem.

Buntują się korporacje.
Każda się lęka o płace.
Prawnik zabiega o rację.
Kościół o zgodę i tacę.

Im wyżej, tym jest mniej zgody,
Spór staje się zbyt nerwowy.
Licza się tylko dochody.
Elity nie chcą odnowy.

Wstydu od dawna nie mają.
Bezwstydem już się obnoszą.
Tańczą, jak obcy zagrają.
Problemy z domu wynoszą.

I tylko naród cierpliwy
stanowczo stoi przy zmianie
i wspierać chce sprawiedliwych
w powszechnym praw bałaganie.

Nowej Ustawy potrzeba,
lecz droga do niej daleka.
W debatach chcą się zagrzebać,
a czas przez palce ucieka.

Czekamy! Przetrwać musimy.
Większy jest bajzel na świecie.
Chroniąc polskości drobiny,
Narodem znów się stajecie.

Za te marne trzy tysiące...














Wielu wiąże koniec z końcem,
za te marne trzy tysiące,
a na resort spadła bieda,
bo za dwa przeżyć się nie da.
Z emerytur, mógłbym przysiąc,
miliony żyją za tysiąc.

A tam w kastach i w elicie
milony mają na życie.
W rajach podatkowych konta.
Tam inaczej świat wygląda.

Dzika reprywatyzacja
to dopiero jest atrakcja
dla handlarzy, kuratorów,
pośredników i dla dworu.

Mogą prawem się zabawiać
i poza prawem się stawiać,
a do tego prosty lud
nie ma nic, a czuje smród.

Nie pomoże wielki sprzeciw,
bo ten smród zawsze doleci.
Przyrzeczono Ameryce
zwrócić żydom kamienice.

Szybko dostrzegł jednak komuch,
że właściwie nie ma komu
i przysiągł z ręką na sercu,
że nie znalazł spadkobierców.

Powstała okropna bieda.
Słowo padło - zwracać trzeba!
Nic nie zmienia się od chcenia.
Trzeba wykupić roszczenia!

Zmienić coś w prawnym obrocie -
wtedy będzie po kłopocie.
Przelano ogromne kwoty
i zaczęły się kłopoty.

Nie miało miasto spokoju.
Te pieniądze nie dla gojów!
Rząd decyzji się nie boi.
Niech je wezmą sami swoi!

Przekroczo pewien próg.
Ludzie trafili na bruk!
Z ich problemów urząd szydził,
a okradli żydów żydzi!

Długo będą się z tym głowić.
Prawnik przeciw prawnikowi
oraz partia przeciw partii,
oligarchia w oligarchii.

To już jest osobny temat,
że pieniądze były? - nie ma?
A nałożą koniec - końcem
srogą grzywnę: Trzy tysiące!

niedziela, 25 czerwca 2017

ein volk...














Myślą ludzie nieuświadomieni,
że Prusacy stąd zostali wysiedleni,
lub w powietrzu się po prostu rozpłynęli.
Wielu myśli: Kiedyś byli... i zniknęli.

A prusactwo było główną siłą Niemiec
i po wojnie nie zapadło się pod ziemię,
a historia często lubi się powtarzać.
Czas powiedzieć, kto właściwie nam zagraża!

Narodowość już zatarto w dokumentach,
lecz spróbujmy ich zapytać: Co pamiętasz?
Odpowiedzą bez namysłu ci od razu:
Jestem Ślązak! Ja - Kaszuba! A ja - Mazur!

Do prusactwa zabroniono im się przyznać,
ale Prusy to prawdziwa ich ojczyzna.
Od stuleci wyrastali wśród Polaków
i czekali - Nie od razu Kraków...

Gdy pomyślisz - Kto głosuje na idiotów?
Kto za Niemcy oddać wszystko jest tu gotów?
Wspomnij knechtów i poczytaj o Krzyżakach.
Była? Czy jest, na twej ziemi, siła taka?

Przesiedlenia, osadnictwo i wywózki.
Tutaj studia pokończyli różne ...
i gdy ruski wyprowadził się do domu
to do rządów ich zaprosił stary komuch.

Wyprzedali suwerenność i granice.
Własne prawa narzucili polityce,
a na króla powołali Elektora.
Samorzadzą! Obudzić się pora!

Czaty


















To był kozak. Miał łeb wojewody.
Rozprowadzał po pięćset (bez plusa),
bardzo czyste do nieba schody.
W interesie po prostu czuł bluesa.

Dobrowolnie poddał się karze.
Współpracował gorliwie z policją,
więc nazwisko się nie ukaże,
co najwyżej pod audycją.

Celebrytki już wzięto na spytki
i zeznania zebrano od młodych.
Obraz dzieci elitki jest brzydki.
Sypie kozak z łbem wojewody.

Bardzo długa jest w sądzie ławka
na procesie wielkiego dilera.
Przystanęła na chwilę "Warszawka",
bo gram drogi był jak cholera.

Dzieciom jednak się dziś nie odmawia,
tylko sąd się nie celebruje,
a rodziców nie wolno zniesławiać.
Wychowanie na ludzi kosztuje.

Można dumnym być ze swych dzieci,
tak jak dumny jest ojciec znany.
Rok nie wyrok - szybciutko przeleci.
Wszystko to polityczne szykany!

sobota, 24 czerwca 2017

Makrela z Makaronem
















Barbarzyńcy niszczą Rzym.
Chamstwo, ruja i porubstwo!
Muzy kupczą ciałem swym.
Prawo uznają za głupstwo.

Gorzej jest niż za Nerona,
Kaliguli lub Klaudiusza!
Wszelka kradzież dozwolona!
Kary nie ma! Hulaj dusza!

W Bogu tylko jest nadzieja,
gdy się zła rozlewa fala.
Zapytano Dobrodzieja.
Odpowiedział: Nie pochwalam.

W końcu, by lud uspokoić,
powołano Trzy Komisje,
by po stratach ból ukoić
oraz pohamować scysje.

W pierwszej siedzą naukowcy,
specjaliści i badacze,
sprowadzeni ze stron obcych,
którzy widzą lot inaczej.

W drugiej sami politycy
i prawnicza "dama złota" -
posiadaczka tajemnicy,
jak poruszać się w kłopotach.

W trzeciej - wyeksmitowani
właściciele tego miasta.
Wielokrotnie oszukani,
gdy kaktus z dłoni wyrastał.

Obudzone CBA
łapie, więzi, doprowadza,
lecz sądowa passa zła
uwalnia i nie osadza.

Śmieje się Król Europy.
Chroni go jej Cesarzowa.
Zapłaty pilnują chłopy.
Unia żadna... albo nowa!

Tylko jeden wielki plus
spaja w jedno społeczeństwo.
Najuboższym dochód wzrósł.
Świta popadła w szaleństwo.

Barbarzyńcy niszczą Rzym.
Chamstwo, ruja i porubstwo!
Muzy kupczą ciałem swym.
Prawo uznają za głupstwo.

Volksdeutsche! Germanizacja.
W Paryżu - markiz de Sade!
Tylko Polska na wakacjach.
Spokojna, że damy radę!

W polityce wiele krzyku.
Turbulencje nieskończone.
Na stoliku przy Bałtyku
zjedz Makrelę z Makaronem.

"Daj, ać ja pobruszę, a ty poczywaj"


















Źli się stają niebezpieczni,
kiedy dobrzy są za grzeczni.
Źli, być złymi nie przestaną.
Będą walczyć z dobrą zmianą,
a dobrzy nic nie poradzą,
jeśli łotrów nie usadzą.
Spokoju w kraju nie będzie.
Źli poparcie mają wszędzie
i stanowią obcych szpicę.
Dobrzy tylko w Ameryce,
ale przez wewnętrzne psoty,
Ameryka ma kłopoty.
Unia nie umie się żegnać.
Nie potrafi obcych przegnać,
zatrzymać ani odesłać.
Obcy idą. Nie chcą przestać.
Język mediów się zeszmacił.
Soros nieustannie płaci
za każdą próbę destrukcji.
Nie przestrzega konstytucji
zwykły sędzia rejonowy.
O spokoju nie ma mowy
u nas w kraju i na świecie.
Na wakację wyjedziecie?

Trudno już się jutra nie bać,
ale przecież jechać trzeba!
Obojętnie, co się zdarzy,
ciało potrzebuje plaży,
płuca - świeżego oddechu,
głowa -snu, a nastrój - śmiechu.
Niech Schetyna lud przemyca.
Niech się martwi kanclerzyca.
Niech blokują w Cale drogi -
my w Bałtyku moczmy nogi,
lub na brzegach innych wód,
gdzie nie dotarł jeszcze smród
politycznego rozkładu.
Światu potrzeba przykładu,
że można w swojej zagrodzie
wieszać psy na wojewodzie,
wiązanką ozdobić posła,
by w zapędach wrogich osłabł
i wesoło spędzać wczasy
póki Skokom starczy kasy.

piątek, 23 czerwca 2017

Pod lipą















Wystąpił raz przed publiką
pasjonat kolejek Piko,
gdy się dowiedział, że może,
analizować przestworze.
Kolejki Pico są mikro
i komuś mogło być przykro
w przyziemnym, małym transporcie,
ale już w lotniczym porcie
odlecieć można wysoko,
gdy się nad wszystkim ma oko.

Kiedy się wysoko lata,
gdzie oko ma własny tata,
pomimo różnych zagrożeń,
całkiem przyjemnie być może.
Pracuje każdy z ochotą,
gdy obok forsa i złoto.
Chociaż go mają za Bąka
tą atmosferą przesiąka,
bo dobrze się czują Vipy
w upojnym zapachu lipy.

Lipa tam rosła ogromna.
Bezwstydna, zasad niepomna
i ogarniała swym cieniem
niejedno Piko sumienie.
Na co się człowiek naraża,
gdy dziadka miał kolejarza,
a nie na przykład - lotnika.
Może by lipy unikał.
Padanie tuż przy jabłoni
od lipy także nie chroni.

Patrzyli na wszystko ludzie.
Pod lipą, to nie w psiej budzie.
Nie każdy jest Kochanowski
i z fraszki wyciaga wnioski.
Umęczy leniwa poza,
a lipa, chociaż nie brzoza,
też może utrącić lotki
i przerwać nagle sen słodki,
wezwaniem pilnym na świadka -
okrzykiem dziadka: Wysiadka!