Pokazywanie postów oznaczonych etykietą święta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą święta. Pokaż wszystkie posty

środa, 23 grudnia 2020

Po bożemu


 Choć szaleje groźny Covid,

a rząd stwarza człowiekowi

wiele przeszkód i problemów -

Święta będą po naszemu!

Jak przystało - po bożemu!

.

Na choince świateł wiele.

Karp się w galarecie ściele.

Moczą się płaty śledziowe.

Sałatki są już gotowe.

Porcje  wędlin oraz mięsiw.

Rumienią się piersi gęsi.

Przy makowcu baba stoi.

Jutro wszystko się pokroi.

Na stół poda pod przybraniem.

.

Przegonimy niepokoje.

Będą Święta, choć we dwoje,

staroświeckie i przy świecach.

Rząd gościny nie poleca,

lecz dostawimy nakrycie,

bo czekanie też jest życiem,

a z Dzieciną troski miną.

Z kolędami w świat popłyną

nadzieje Błogosławieństwa.

Zdrowia, Szczęścia... człowieczeństwa 

po szaleństwach tego świata -

Jutro i na przyszłe lata!


piątek, 15 grudnia 2017

Posprzątano














Posprzątano przed Świętami.
Znaleziono sposób.
Przesunięto wraz z meblami
kilka ważnych osób.
Wiecej wlano czerwonego
wina do bigosu.
Wytrawnego - unijnego.
Bez sprzeciwu głosów.

Rybka będzie po żydowsku,
jak w starym przepisie,
a wisiało już na włosku
jakieś widzimisię.
Ostatecznie przeważyło
coś z bliskiego wschodu,
co się już zadomowiło
w tradycji narodu.

Posprzątano bezboleśnie,
zgodnie - My i Oni,
bo jesteśmy jednocześnie
biali i czerwoni
i są zawsze obok Pana
cienie Lewiatana
i cierpliwość jest nam dana,
gdy się zmienia zmiana.

A choć obcy by nam radził:
Szukajcie u siebie!
Nawet lożom nie zawadzi,
mieć nadzieję w Niebie.
Gdy się gwiazda pokazuje
od wielkiego wschodu.
Blask do Mędrców się kieruje,
a Bóg - do Narodu.

Cieszymy się z Maleńkiego,
bo jasno widzimy,
że truchleje moc wielkiego
z Nadejściem Dzieciny,
a nie dla nas hybrydowej
dyplomacji skłony,
bo zapowiedź zmiany nowej
niesie Narodzony.

piątek, 16 grudnia 2016

O miejsce przy żłobie














Polska walcząca o pieniądze,
o unijne dotacje.
O projekty zapewniające
przyszłość i demokrację.
Niemiec do studni wrzucił grosik.
Rosjanin włożył rurę.
Żyd o zwrot tego grosza wnosił.
Krzyki podnosił chórem.

Nowy już rozdział się otwierał
światowej księgi czasu.
Przybyła licznie finansjera
niespokojna o zasób,
a za nią sądy i złodzieje
i wszystko się skłóciło.
Miejsce to zwało się Betlejem,
a już miejsca nie było.

Popatrzył Bóg i wskazał grotę.
Przynosił ludziom miłość,
a wiemy, co się stało potem
i jak się wypełniło.
Świat reklamami ludzi łudzi,
by do ostatniej walczyć chwili.
Nikt zaciekłości nie ostudzi
i oby się nie przeliczyli.

Ten spektakl trwa przez tysiąclecia.
Mędrcy szukają Boga.
Na wiecznych sporach czas przeleciał.
Po nowych przemknął drogach.
Wyciągnął ludzi na ulice
do spisu liczebności.
Pieniądz króluje w polityce.
Do groty idą prości.

poniedziałek, 6 kwietnia 2015

Lany poniedziałek - telewizyjny wstyd

















Nikt tu nie zwrócił żadnej uwagi.
Musiała zwrócić Moskwa.
Od propagandy siedział w niej magik.
Sprawa jest dziecinnie prosta.

Jest fakt prasowy i agentura.
Telewizyjny wstyd.
Lewackie głowy. Czerwone pióra.
Rezydent ludziom zbrzydł.

Chociaż są Święta, lecz ktoś pamięta.
Kampania pragnie rozgłosu.
Nie może całkiem być pominięta.
Na wszystko znajdzie się sposób.

Jest poniedziałek od lania wody
i dzisiaj czynią to kubłem.
Srebrniki jednak już wyszły z mody.
Judaszom zapłacą rublem.

środa, 17 grudnia 2014

Nasza chata z kraja

















Czekolada pana Petro lepsza niż u Lindta?
Ludzie znowu oczy przetrą. Gra jak w Masterminda.
Tysiącletnie scenariusze, a gwiazdeczka leci.
Bać się nie chcę, ale muszę. Zabijają dzieci.

Sam generał  ludzi straszy: Może na pasterce?
Herodowy plan Judaszy. Świat jest w poniewierce.
Uchodzili do Egiptu przed lat tysiącami.
Powracamy do konfliktów, a Święta przed nami.

Rząd nas wciąga w tę rozgrywkę. Jest wspólna brygada.
Generał uniósł przykrywkę. Bardzo dużo gada.
Ludzie nie są u nas głupi, tak jak w Ameryce.
Biedak u Lindta nie kupi. Nie uwierzy w Szpicę.

Spod przykrywki rytm przygrywki słychać w Ziemi Świętej.
Wiemy, dziać się będą wkrótce rzeczy niepojęte!
My trzymamy się nadziei. Wkrótce się narodzi.
Wszystko razem się nie klei. Trudno już nas zwodzić.

Do rodziny! Do Dzieciny! Wolimy do szopy!
Niech urządza w mediach kpiny reszta Europy.
Gwiazdka jest już niedaleka. Było Mikołaja.
Na Heroda piekło czeka! Nasza chata z kraja!

sobota, 12 kwietnia 2014

Jakie szykują się Święta?















Ta wiosna - inna od innych,
buntem narasta wśród ludu,
a zdarzeń wiele przedziwnych
przekroczyło granicę cudów.

Imperium dobrze wiedziało,
jak posłuszeństwo utrzymać.
Sądziło. Srogo karało.
Nastrojów strzegła świątynia.

A Pascha była już blisko
i wszyscy szli do stolicy.
Ciągnęło ludzkie mrowisko.
Prorocy i buntownicy.

Droga nie byłą daleka.
Osiołek czekał u bramy.
Decyzja Boga - Człowieka
zapadła. - Też wyruszamy!

Potężna Jerozolimo!
Wysyłasz szpiegów i straże.
Kres chcesz położyć zadymom.
Jak będzie? - To się okaże.

Już czekasz z kupców gromadą.
Strojna w gałęzie palmowe,
a ludzie idą i jadą.
Myśli na wszystko gotowe.

Niepokój wielki w pałacu.
Nerwowi są patriarchowie.
Tumult na świątynnym placu!
Zjawi się Mesjasz? Bóg? Człowiek?

Ta wiosna - inna od innych,
buntem narasta wśród ludu,
a zdarzeń wiele przedziwnych
przekroczyło granicę cudów.

Apeli wiele o spokój,
lecz atmosfera napięta
i wielu pragnie stać z boku.
Jakie szykują się Święta?

poniedziałek, 23 grudnia 2013

Stróżu mój!



 





Wszystko jest jak dawniej,
ale sił już nie ma,
więc już raczej się popatrzy
na różne nadzienia.
Toast będzie symboliczny,
kapusty - drobina.
Zakaz twardy, dietetyczny.
Mam nie zapominać!
Chciałoby się biesiadować.
Na pasterkę ruszyć.
Po sąsiadach kolędować,
aż do łez się wzruszyć.
Anioł stróż musi stać obok
i bez przerwy czuwać!
Pamiętać, kto pod osobą
i siedzieć - nie fruwać!

niedziela, 8 grudnia 2013

Zanim



 








Zanim zakażą nam nazwy Trydent,
zanim z Arabii wróci prezydent,
zanim uwolnią krzyże z zamknięcia -
wybaczmy sobie wszelkie potknięcia
przy pilnowaniu tego co nasze.
Zanim sejmowi nasi Judasze
podstępnym zwodem wprowadzą prawo,
że każda para, a nie chłop z babą
będą od jutra już sakramentem
i nie zostanie z tego, co święte
nic prócz pochodu za trójką króli,
spróbujmy choćby w jednej koszuli
zachować zwyczaj Polskiego Święta.
Niech nowo moda w gender zaklęta
nie zmieni stroju naszego domu.
A Ty nam Panie w tej walce pomóż
i przez markety laską poprowadź!
Niechaj Wigilia wciąż narodowa
i staropolska wciąż u nas będzie.
O pojednaniach wielkie orędzie
niech nie wyprzedza jednania z Tobą.
Wtedy nas obce wpływy nie zmogą,
a matka z ojcem ochronią dzieci
przed tym, co Unia nam tu poleci
i Duch w narodzie Święty nie zgaśnie.
A Ty błogosław - To Polska właśnie!

wtorek, 18 grudnia 2012

Szuflowanie



 








Chciała zima zakryć wszystko,
bo już Święta były blisko,
a nie mogły być skromniejsze,
więc je uczyniła bielsze.

Puchu nie pożałowała.
Ścieliła, słała, sypała,
aż białe obrusy śniegu
sięgnęły morskiego brzegu.

Pobieliła dachy, drzewa.
Samochody śnieg zagrzebał,
a na daszki i okapki
założyła białe czapki.

Nie pomogło otrząsanie
kawkom śpiącym na kasztanie.
Skulone zrezygnowały
i pod białą kołdrą spały.

Grudniowa opadła cisza,
a z nią spokój w domach przysiadł,
dawno już oczekiwany
w kraju sporem rozrywanym.

Zrobiło się wszystko bielsze.
Odświętne, skrzące, czyściejsze,
na czas,  w którym się narodził
Ten, co wszystkich tu pogodzi.

Nie chciały tego ekrany.
Rankiem każdy rozkrzyczany
nie chciał spokoju zachować.
Kazał ludziom biel szuflować.

Bez pardonu, bez zapłaty.
Zaspy zlecił na łopaty
zebrać, wywieźć na śmietnisko,
lecz już Święta były blisko...


 

niedziela, 16 grudnia 2012

Odjechały ostatnie tramwaje...



 









Odjechały ostatnie tramwaje.
Kocur przemknął przez pusty już rynek.
Wszyscy w domach świątecznym zwyczajem.
Został tylko sprzedawca choinek.

Kolędnicy przemknęli ze śpiewką.
W oknach lampki lśnią kolorowo,
a on trzyma ostatnie drzewko
i rozgląda się wkoło nerwowo.

Więc przed gościem skulonym przystaję.
W ręku stówka, a w oczach wprost łzy mam.
Coś, Pan! Jaaa tu nieee  sprzedaję!
Ja się tylkooo po prostuu  tuuu trzymam!