Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mazury. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mazury. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 11 sierpnia 2014
Autostrada - Mazury
Pędzą TiR-y z wszystkich stron
przez malutki, wąski Zgon.
Urządzają tu gonitwę.
Dokąd pędzisz? - Ja, na Litwę!
A ty dokąd? - Ja w Germany.
Drżą opłotki. Dudnią ściany.
Kiedyś panowała cisza.
Mało kto o Zgonie słyszał.
Wypływały łodzie z mgły.
We wsi były kocie łby.
Dzisiaj - z góry po asfalcie.
Na zakrętach opon darcie.
Wąska grobla w spalin dymie
i dyskotek sznur jak w kinie.
Pędzą przez igielne ucho.
Ludzi mało. W kasie krucho.
Chłodne piwo u Szczupaka.
Wolno płynie czas w kajakach.
Otuliły nitkę lasy.
Kiedyś się roiły wczasy,
dziś ośrodek pustką świeci.
Trudno taki Zgon polecić.
Pozostały sentymenty,
wiele wspomnień wniebowziętych
i rodzinna atmosfera.
Proszę TiR-y stąd zabierać!!!
* Info/ To jest temat/ - dołączyłem do protestu mieszkańców.
czwartek, 25 października 2012
Jesień w Zgonie
Już jesień na brzegach i w leśnych pustkowiach.
W trzciniastych szeregach i w mazurskich głowach
i w złocistym piwie zamkniętej smażalni.
Już jesień leniwie wylewa mgieł czajnik.
Opary się snują nad fali chlapaniem.
Zaczęło się długie rokroczne czekanie
i koty już nawet nie wychodzą z domu.
Jesienne smuteczki ściągnęły do Zgonu.
Już jesień przykleja dalekie spojrzenia
na lasy, na Mokre, na "to się nie zmienia",
na zakręt na szosie cieniutkiej jak nitka,
na przeszłość, co dla nas taka była szybka.
Po łąkach się niesie rogaczy sapanie,
a wiatr z gałęziami rozpoczął już taniec.
Głębina wtóruje pomrukiem jeziora.
W Zgonie późna jesień. Na wspomnienia pora.
niedziela, 14 października 2012
Mój prawdziwek
Mój prawdziwek wielki, zdrowy
czeka na mnie jeszcze.
Schował się w polu wrzosowym.
Karmiły go deszcze.
Wiatr mu korzeń gruby, mocny
czyścił i szlifował,
a przymrozek chłodem nocnym
dobrze zahartował.
Mój prawdziwek czeka na mnie,
na tę jedną chwilę,
w której w oczy moje wpadnie.
Po niego się schylę.
Będzie potem z ciekawością
wyglądał z koszyka
pokazując innym gościom
kto ma borowika.
Będzie potem na sznureczku
na Wigilię czekał,
aż wreszcie po opłateczku
nasyci człowieka.
Da mu posmak tego boru,
dębów, świerków, wrzosów.
Aromatów i kolorów
doda do bigosu.
Mój prawdziwek wielki, zdrowy
czeka na mnie jeszcze.
Spory koszyk wiklinowy
w bagażniku zmieszczę.
Kiedy się pogoda przetrze -
wiatr rozwieje chmury.
Nie będę siedział nad wierszem.
Ruszam na Mazury!
piątek, 29 czerwca 2012
Są jeszcze takie miejsca niezwykłe
Są jeszcze takie miejsca niezwykłe
w ciszy, daleko od ciasnych szos,
gdzie nic dla ludzi nie bywa przykre
i gdzie otwarcie śmieją się w głos.
Ptactwo ich budzi wesołym śpiewem
i tylko leśna gra im muzyka.
Gdzie są te miejsca? - Dokładnie nie wiem.
Nie proponuje ich turystyka.
Jeżeli lubisz pełne zakrętów
schowane w drzewach mazurskie drogi,
a z różnych planów, map, dokumentów
wynika, że to region ubogi -
tam właśnie ruszaj i nie narzekaj
jeśli zabłądzisz gdzieś w leśnej głuszy,
gdzie trudno nawet spotkać człowieka,
a brak zasięgu potrafi wzruszyć.
Żubr ci na pewno nic nie podpowie.
Nie wskaże drogi zdziwiona sarna.
Zrozumiesz ile już stracił człowiek
i że technika jest jeszcze marna.
Zacznij po ludzku czytać przyrodę.
Przyjrzyj się drzewom, mchom i kamieniom.
Wszystkie ścieżyny wiodą nad wodę.
Zaufaj śladom, porostom, cieniom.
Gdy ci jezioro brzegi odsłoni
i dojrzysz w trzcinach gdzieś stanowisko,
toś już dzisiejszy dzień swój dogonił.
Czeka gościna. Jest gdzieś siedlisko.
Wskażą ci szybko jak masz dojechać,
i teraz droga wyda się prosta.
Będą się tylko ciepło uśmiechać
i zapytają - Czy zechcesz zostać?
Są jeszcze takie miejsca niezwykłe...
wtorek, 22 maja 2012
Transformator
Mazurskie deszcze wspominam dzisiaj.
Pamiętam jeszcze twe imię - Krysia.
Nie zapomniałem. Noc i my dwoje.
Świecy nie miałem. - Ja tak się boję.
Emocji dreszcze, kiedy prąd wysiadł.
Przeszył powietrze twój okrzyk - Krysia!
Poczułem ciepło rączek gorących,
gdy zapytałaś: - Kto to podłączy?
Mazurskiej nocy w wierszu nie streszczę.
Powracał motyw - Jeszcze i jeszcze...
Widziały błyski majowej burzy.
Szklaneczki whisky. Nocleg w podróży.
Wciąż uderzała łódź przy pomoście.
Wolałaś z colą. Ja byłem gościem,
Wiatr nie przestawał na wantach śpiewać.
Ciemno i trudno nie porozlewać.
Noc się rozlała. Dokoła woda.
Ty tak się bałaś. Burza - przygoda,
a jeden rozbłysk w transformatorze
na zawsze pamięć porazić może.
I stale wracać z majowym deszczem.
W każdej już burzy wspomnienia pieszczę
i myślę sobie, choćby jak dzisiaj -
czy wciąż ciemności boi się Krysia.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




