W Niemczech gwar, jak przy wyborach. W debatach, w prasie, na forach. Na ulicach, w telewizji. U nas - sza! Wargi zagryźli.
Do naszych wciąż się wtrącali, a myśmy wody nabrali. Cichuteńko, jak pod miotłą. Zabroniono, czy wymiotło jakiekolwiek rozważania? Nie ma nawet sondowania, ani zażyłości Tuska. Nie ma nic. Jest woda w ustach.
Pewnie może komuś szkodzić, że u nas się nie powodzi, a sąsiadka dobroczynna niepowodzeń tych jest winna. Może się boimy zmiany, gdyby rządził ktoś nieznany. Nie wiadomo kto to jest. U nas - sza! Za miedzą - fest!
Anons w prasie jest gorący: "Szukam pań dominujących." Widać na wszelki wypadek, gdyby marsz zepchnął paradę.