czwartek, 7 kwietnia 2016

Każdy sobie rzepkę skrobie



















Gdzieś na szczytach, ponad nami,
ludzie biją się z myślami, 
jak utrzymać się na tronach
i trwa walka nieskończona
w strefach rajów podatkowych.
Obmyślają wielkie głowy,
jak ukrywać swe sezamy.
Może przesłać do Panamy,
na Jersey lub na Kajmany?
My kłopotów tych nie mamy.


Dla nas problemem jest ZUS,
a radością pięćset plus.
Nawet, gdy jednorazową
dadzą podwyżkę groszową,
dla niektórych jest to szok,
że taki odważny krok
podjął dla nas ktoś na szczycie.
Nie dla wszystkich rajskie życie
i transfery i dotacje.


Teraz, kiedy reklamację
złożyliśmy na Brukselę -
nie dadzą nic, lub niewiele
z tego, co się należało,
skoro wolności się chciało.
Mają konta, mają kody
i znaleźli już powody,
żeby grosz wycisnąć z biedy.
Holendrzy, Niemcy i Szwedy
przyjeżdżają na kontrolę,
a ja gwiżdżę i chromolę...


Znowu skrzypek wszedł na dach.
Tańczy, a w kurniku krach!
A  na grzędach - tarapaty!
Franki boja się o raty.
AmberGold chce wyjść zza kratek.
Cóż od biedy chce dostatek?
Widać znowu ma za mało,
chce, żeby to dalej trwało
i z podręczną prostytucją
głosują za rezolucją.
Cieszy się nasze pokłosie,
a ja mam to wszystko w nosie,
albo jeszcze głębiej w sobie.
Wierszyk piszę. Rzepkę skrobię. 

Nie ma woli politycznej

Trudno uwierzyć, choć rzecz jest znana,
skąd to milczenie w sprawie kapłana.
Przykryto ciszą apel wznowienia.
On czeka. Inni wyszli z więzienia.

Czy Dni Młodzieży, czy Episkopat
zdecydowali, by nastrój opadł
i wszyscy wzięli "na przetrzymanie",
by nie wspominać o tym kapłanie.

Bo przecież Jerzy walczył ze smokiem,
a to dziś nie jest dobrym widokiem,
gdy raj panamski owoce zbiera,
a miłosierdzie w ludziach umiera.

Boją się przyjąć w domach migrantów,
bo paszportowych zbyt wiele kantów
przymkniętym okiem sieć dziurawiło
i wszyscy wiemy czym się skończyło.

A pan Witkowski spokojnie czeka,
lecz do decyzji droga daleka.
Najpierw jest Smoleńsk, a potem tama.
Przyczyna zwłoki nadal nieznana.

Ciężki ten kamień na grobie leży.
Grzech pierworodny nie dla młodzieży.
O swój ogonek zadbała pliszka.
Liczy się tylko przyjazd Franciszka!

Wolontariusze też mają dusze,
a Kościół dźwiga krzyże przymuszeń.
Sam pan mecenas jest dziś "uśpiony",
a Solidarność nie chce bić w dzwony.

Kto ludziom powie, o co tu chodzi?
Kto komunikiem nieba dowodzi?
Świadkowie leżą dawno pokotem.
Najpierw Trybunał, a Jerzy potem?

Tak polityka nadal utyka,
a miała zniknąć dawna praktyka.
Ktoś jednak strzeże i nie pozwoli.
Prawda tkwi w wierze, a nie ma woli.

Odczep się rzepie!


























Przyczepił się rzep dziewczynie
na granicy przy Rzepinie.
Chwycił włosy. Mocno siedzi.
Śmieją się z Polki sąsiedzi.

Podróżować można z rzepem,
więc dlaczego na kobietę
Unia zwraca swoje oczy?
To nie jej przecież warkoczyk.

Uważnie dziewczynę śledzi,
a rzep jak siedział, tak siedzi.
Obmawianie - zwyczaj świński,
nawet, gdy to rzep rzepiński.

środa, 6 kwietnia 2016

O potopie, który płynie. Kompromisie i węgrzynie. (bajka)


























Słyszeliśmy to od lat,
że ktoś nasz zaleje świat
i weszło w nasze umysły,
że zaleje, lecz do Wisły.
Zrozumienie fakt utrudnia,
że zalewa, lecz z południa,
a było dla nas sekretem,
że się stanie przez kobietę.
Na dodatek - przez znajomą,
nieprzychylnie nastawioną.

Miała tu być Ameryka,
lecz się cofa i unika.
Anglia odchodzi na stronę.
Markują u nas obronę.
Nie zasłonią nas spódnicą.
Stawaliśmy pod Legnicą
i pod Wiedniem i na Kresach.
Teraz tamę w interesach
musimy postawić sami,
zanim będziemy zalani.

Jeszcze mamy na to szanse,
ale jakieś Timmermanse
pod bastionem minę kopią,
wiedząc - sami się utopią.
lecz nas także chcą pogrążyć.
Tusk nakazał skałę drążyć
w obawie o własną głowę,
lecz do Unii wchodzi nowe
i tego się nie zatrzyma. 

Nowy Potop się zaczyna?
Na to nasza brać prawnicza
Rok uchwala Sienkiewicza
i promuje polityka
bohatera - Latarnika.
Gdzie współcześni nam Kmicice?
Nie ma miejsca w polityce
dla rycerskich zawadiaków.

Mówią: - Nie od razu Kraków...
gdy naprzeciw jest hybryda.
Kompromis się może przydać.
Pozostaje wiele obaw
Nie pomoże sam Zagłoba,
który chce rokosze wszczynać,
ale prosi o węgrzyna.
Węgrzyn poniesie oleum
i znajdziemy panaceum 
na ordyńca i na zdrajcę.

Ja opiszę wam to w bajce.

Kompromis?

















Co Unia z nami wyczynia?
Kompromis w sprawie Katynia?
Kompromis w sprawie Smoleńska
i Odsiecz ma być... Wiedeńska?

A cóż sobie wyobraża,
że nas straszy i obraża,
jak naród podległy sobie,
przypisany jej w umowie?

Komuniści i "cykliści",
liberały, konformiści,
butni, nie chcą ugiąć karku.
Rządzą tu, jak na folwarku!

Retoryka jest już chamska.
Unia staje się islamska.
Do obcych dołącza światów
biorąc ludzi z Kalifatu. 

Jakże nam się nie sprzeciwić?
Mogą bardziej nas zadziwić.
Gorsze rzeczy o nas pisać...
a może by się wypisać?

Nie czekać, aż będzie gorzej!
Skoro taka Anglia może...
to i dla nas jest też szansa,
by stąd przegnać Timmermansa.

wtorek, 5 kwietnia 2016

Antypolskie instrukcje ?





















Antypolski instruktaż dla niemieckiej prasy?
Pani kanclerz najwyraźniej pomyliła czasy.
Czarny pi-ar był właściwy dla czarnych mundurów.
Obraz nazisty prawdziwy wystaje zza murów.
Jego dzieci znowu przeciw Polsce występują.
W czas Goebbelsa zmienią Wersal, gdy o nas pisują.
Teraz z Ruskim są całuski polityki nowej.
Czarne krzyże coraz niżej schodzą do Krzyżowej.
Gdy posłucha Axel Springer co mu kanclerz radzi,
to prasówki - gadzinówki przegnać nie zawadzi!
Uznać, że to antypolska i wroga nam mowa.
Kanclerz pewnie wybór przegra. Tusk się nie uchowa!

Kwietniowy Los Nierozwikłany

















Przynosi kwiecień tulipany.
Jedne przylecą z KLM
a drugie los nierozwikłany
przypomni wracającym snem.

Zgubiony obraz, pamiętany,
przed prezydenckim stanie lwem
i mgłą zasnują się ekrany
i usłyszymy odgłos ten:

To błąd pilota i brawura!
Głos pijanego generała!
Złamana brzoza to nie bzdura!
Komisja werdykt już wydała.

Oślepną znowu satelity
i nie powiedzą nic nasłuchy.
Świat będzie milczał o zabitych.
Odwróci się plecami, głuchy.

Zatrzasną drzwi do Trybunału
i będą czekać przedawnienia.
Rozścielą poprawności całun
i będą mówić: - Świat się zmienia!

Jeszcze nadzorców naślą na nas.
Pozwy w Strasburgu będą czytać.
Sprawdzą czy się nie jątrzy rana.
O Smoleńsk zabronią zapytać.

I tylko żółte tulipany
kolorem swoim ostrzegawczym
przypomną dowód nieoddany
strzeżony wciąż przez układ sprawczy.

Zbierze się znowu Podkomisja,
a naród pójdzie na premierę.
Pan Lasek powie w telewizjach,
że fikcji w filmie jest za wiele.

Czas mija. Słowa już nie znaczą.
Katyń zostaje na stulecia
i tylko żony czasem płaczą,
lecz się starają, nie przy dzieciach.