Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Smoleńsk. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Smoleńsk. Pokaż wszystkie posty
środa, 9 maja 2018
Bagnet w plecach
Ameryka bez pomnika.
Widzi wielka polityka
wieżowce - nie chatę z kraja.
Wybuchł wulkan na Hawajach.
Ten w Islandii wstrzymał loty.
Ameryka na kłopoty -
wzrok wyłącza satelitom.
Ulega zwycięstwa mitom.
O Aliantach, o Stalinie,
o pomocy, która płynie
i wieką odgrywa rolę,
a nie widzi czaszek w dole.
Mgła na oczach, szkieł okruchy
przesłonily jej wybuchy,
utrudniają jej poza tym
za Smoleńskiem widzieć Katyń.
Liczą się tylko biznessy,
gry wojenne, interesy.
Czasem - lokalne wybory,
środowiska i diaspory.
W każdym sporze ktoś ma prymat.
Ktoś na pulsie rękę trzyma.
W ten sposób zarządza światem.
Stanął Dawid przed Goliatem?
Mówią: - Niech się nie porywa!
Ameryki nie odkrywa!
Niepotrzena jest ta heca!
Został jednak bagnet w plecach...
wtorek, 10 kwietnia 2018
Ktoś musiał...
Ktoś musi zostać!
Pamięć zachować!
Próbować sprostać...
I odbudować...
I przypominać.
Bogu polecić!
Wytrwać! Wytrzymać!
W oczy im świecić!
Ktoś musi u was
Dobić watahę!
Nad wszystkim czuwać!
Siłą i strachem
Myśl kontrolować
I wieczną wartę!
Paraliżować!
Odwrócić kartę!
Ktoś musi szukać!
Budzić sumienia!
Widzieć i słuchać
Ducha, co zmieniał
I przypominać słowa -
Nie gaście!
Tańca na grobach
zabronić kaście!
Ktoś musi media
trzymać za mordę!
Ogłupić w bredniach
Moherów hordę!
W Marszach, pochodach
Niech groza wieje!
Spuście po schodach
Wszelką nadzieję!
Ktoś musiał czekać,
Aż przyjdą zmiany.
Aż czas jak rzeka
Bieg przemilczany
W rwący nurt zmieni
Ludziom, Ojczyźnie!
Mową kamieni.
Blizną na bliźnie.
wtorek, 10 października 2017
Modlitewny marsz ku prawdzie
Obyczaj partyjny zdziczał
w sporze o Maciarewicza.
Ktoś na samej górze zbłądził,
ważąc, kto tu będzie sądził.
Obawy i widmo klęski
odmieniły Marsz Smoleński
widocznym wsparciem ochrony
i napięciem z każdej strony.
Przygaszony z tyłu pałac,
niemyślacy o udziałach
i stojący w opozycji
do kolejnych propozycji,
zmusza do zastanowienia,
dlaczego dotąd nie zmienia,
wydumanego żądania
przedziwnego głosowania.
To kolejne miesięcznice
odcisnęły jak matrycę
na chodniku pamięć krzyża.
W miarę, kiedy się przybliża,
prawda - jaka by nie była,
mocna wciąż jest jeszcze siła
chwytajaca się sposobu,
by nie zaglądać do grobu.
Odmawiane egzorcyzmy,
wyciszyły szowinizmy,
a modlitwa różańcowa
wkrótce przynieść nam gotowa
opiekuńczą łaskę nieba.
Trudno jest się jednak nie bać,
eskalacji ciemnych mocy
w takim miejscu, takiej nocy.
Marsz ulicą wolno kroczy.
Wypatrują ludzie oczy
osłaniając własnym ciałem
nadzieje w nas pozostałe.
Jest stanowoczość. Jest powaga.
Obok - dziewczęca odwaga
i są czarne samochody,
ale naród nad narody
los swój Maryi powierzył.
W Jej zwycięstwo mocno wierzy.
wtorek, 11 lipca 2017
Czy pamięta ktoś pokłosie?
Czy pamięta ktoś pokłosie?
Na szyfranta losie
pewnie łączka się zieleni.
Gdzie są inni - zawieszeni
na tajemnic klamce?
Jak odróżnić kłamcę
od twórcy horroru,
prawdę od pozoru,
gdy fantazjowanie
rozkawałkowaniem
generała bywa
i ciężarówka prawdziwa
jedzie na zderzenie.
Pamiętanie - zapomnienie,
bywa wtedy trudne.
Pisać -"To jest nudne..."
lub - "To jest głupotą..." -
to skrywać, co brudne.
Komuś chodzi o to!!!
Są niewyjaśnione listy
i my, jak "kurica"
i nie pamiętają wszyscy
kwiatów na ulicach.
Przynoszą dziś inne, swoje -
z Moskwy opłacane
i mają gotowy projekt
na kolejną zmianę.
Pamięć ludzka się rozmywa.
Zapis tworzy klona.
Pokłosie - wesja fałszywa
ma pozostać po nas?
Póki poeta pamięta,
prawda wierszem wzleci.
Życie przechodzi przez cmentarz.
Nic nie zmieni sprzeciw.
piątek, 2 czerwca 2017
My - wczorajsi... i dzisiejsi
Jak zesłańcy, jak wiarusi, pól bitewnych weterany,
Tym, co chcieli pamięć zdusić, odsłaniamy nasze rany.
Patrzcie! To nas nie złamało, a podniosła się reduta.
Co przyklękło - już powstało! Na co zda się wasza buta?
Orzeł przegna kruków stado i skrzydłem gniazdo okryje.
Cmentarz będzie barykadą! Poraniona Polska żyje!
Chcieliście w nas widzieć słabość? A w tych bliznach siła właśnie!
Płomień w oczach masz Warszawo. Zdrada spokojnie nie zaśnie.
Przez stulecia przenikała. Umysł chwiała. Krew sączyła.
Sprzedawała, kupowała i zdawało się - rządziła.
Na nic wszystko! Zła kolisko tylko spaja nasze siły!
Dla was to pobojowisko, a my szable w nim wznosimy!
Dla was to Plac Inwalidów, a dla nas Siły Specjalne.
Nie znaliście nigdy wstydu. Dla nas krew to wino mszalne.
Gorycz w górę podnosimy. Wówczas wszyscy przyklękamy,
A potem się podnosimy. Panu Bogu pieśń śpiewamy.
Z pól bitewnych, z trąbki grania i z całowania sztandaru,
Z mgły reduty i z Powstania, z wieści, które przyniósł wiarus -
Nasza siła, nasze trwanie i chusta na nasze czoła
I żadne ran rozrywanie upokorzyć nas nie zdoła!
Łzy matczyne, pot ofiary to dla nas Woda Święcona.
Ciężar zdrady, winy, kary - bierzemy na swe ramiona.
Wtedy stają się puklerzem, zbroją, ryngrafem na piersi.
Umacniamy się w swej wierze. My - wczorajsi... i dzisiejsi.
niedziela, 9 kwietnia 2017
Po siedmiu latach...
Po siedmiu latach - kto chce, ten widzi,
nie muszę się niczego wstydzić,
ani wyjaśniać, ani prostować,
ani niczego dokumentować.
O tym, co jest wciąż znane - nieznane,
zdanie mam jedno, zawsze tożsame,
że to jest długi, znany ciąg zdarzeń
i nikt z pamięci mi nie wymaże
Zbrodni Katyńskiej, zbrodni następnych
i żadne media w sposób pokrętny
nie uspokoją sumień odruchu,
który się rodzi choćby z okruchu
odziedziczonej nuty polskości
i z urodzenia i z tożsamości
spijanej zawsze tu z matek mlekiem,
która cię czyni prawym człowiekiem.
Kto się kierował wstydem i strachem,
żyjąc tu z nami pod wspólnym dachem,
a teraz zdanie swoje odmienia,
też może liczyć na przebaczenia,
lecz niech, na Boga! - śmiać się przestanie!
Dziś poznajemy, kto nadal kłamie!
niedziela, 10 kwietnia 2016
Zrozumieli
Uciec od tego nie sposób
właśnie dzisiaj grono osób
już dokładnie zrozumiało,
że nie będzie, jak być miało
i że czeka kilku panów,
co najmniej Trybunał Stanu.
Może za niedopełnienia,
za oszustwa, mataczenia,
za decyzje wielkiej wagi
i za skutki nieuwagi.
Odsuwali to od siebie,
a sprawiedliwości w niebie
chcieli dopiero doczekać.
Nie mają dokąd uciekać.
Ludzie patrzą, pewność mają,
a wyjaśnień już czekają
ci, co byli pewni siebie,
opuszczeni tu w potrzebie,
gdy nadeszły dobre zmiany.
Pokazują już ekrany,
jak dotkliwe były szkody.
Upłynęło wiele wody.
Państwo powraca do ludzi,
a do dzisiaj ktoś się łudził.
Wieńce dzisiaj ciężar mają,
bo pohańbieni czekają
na sprawiedliwe spojrzenia.
Kończy się okres milczenia
i smoleńskiego podziału.
Ludzie wracają pomału
ze zniczami na Krakowskie.
Głośniej brzmi: " Boże, coś Polskę..."
wtorek, 5 kwietnia 2016
Kwietniowy Los Nierozwikłany
Przynosi kwiecień tulipany.
Jedne przylecą z KLM
a drugie los nierozwikłany
przypomni wracającym snem.
Zgubiony obraz, pamiętany,
przed prezydenckim stanie lwem
i mgłą zasnują się ekrany
i usłyszymy odgłos ten:
To błąd pilota i brawura!
Głos pijanego generała!
Złamana brzoza to nie bzdura!
Komisja werdykt już wydała.
Oślepną znowu satelity
i nie powiedzą nic nasłuchy.
Świat będzie milczał o zabitych.
Odwróci się plecami, głuchy.
Zatrzasną drzwi do Trybunału
i będą czekać przedawnienia.
Rozścielą poprawności całun
i będą mówić: - Świat się zmienia!
Jeszcze nadzorców naślą na nas.
Pozwy w Strasburgu będą czytać.
Sprawdzą czy się nie jątrzy rana.
O Smoleńsk zabronią zapytać.
I tylko żółte tulipany
kolorem swoim ostrzegawczym
przypomną dowód nieoddany
strzeżony wciąż przez układ sprawczy.
Zbierze się znowu Podkomisja,
a naród pójdzie na premierę.
Pan Lasek powie w telewizjach,
że fikcji w filmie jest za wiele.
Czas mija. Słowa już nie znaczą.
Katyń zostaje na stulecia
i tylko żony czasem płaczą,
lecz się starają, nie przy dzieciach.
piątek, 14 sierpnia 2015
Odbudowa wspólnoty
Wiadomość była rzeczowa.
Nie przypuszczam, by od Czechów.
Ktoś ostrzegał? Prowokował?
Naradzano się w pośpiechu.
Na sprawdzenie czasu nie ma.
Obchodów nie odłożymy!
Może zamach? Może ściema.
Generale, co robimy?
W razie czego odejdziemy
na zapasowe lotnisko.
Wcześniej Jaka tam wyślemy.
Niech obejrzy sobie wszystko.
W takim razie lećcie z nami.
Razem w jednym samolocie.
Czy innych powiadamiamy
o ryzyku, o kłopocie?
Czy to byli zakładnicy?
Tak nam teraz się wydaje.
Robią błędy politycy.
Lećmy razem! Brat zostaje.
Casa poszła do hangaru.
Wciąż myślano: W jaki sposób?
O tym wszystkim nie wie naród.
Sojusznik nie zabrał głosu.
Czym właściwie jest sumienie?
Czym jest przerośnięte ego?
To było niedocenienie.
Zgubna pewność. Wiele złego.
Jest gdzieś prawda materialna
i ta, której nie ujrzymy
i jest ocena moralna.
Nie ma nikogo bez winy.
Nie wrócimy do przeszłości.
Niczego nie rozliczymy.
Pozostaną wątpliwości.
Pomilczymy i uczcimy.
Pozostanie w nas ta blizna.
Zaboli, gdy był ktoś bliski.
Nikt sam przecież się nie przyzna.
Wybaczyć? ...Ale czy wszystkim?
sobota, 11 kwietnia 2015
Aż tyle głów...
Aż tyle głów i rąk i nóg
i cały las sztandarów,
że trudno wątpić by nie mógł
poruszyć sumień paru,
ludzi, którzy na wszystko patrzą
partyjnym, chłodnym okiem,
którymi może i strach zatrząsł,
obawa przed wyrokiem.
Aż tyle gniewnych spojrzeń w oczy,
w obiektyw i kamerę,
że widać spór, który się toczy
i dzieli władzy sferę
na tych od pały, twardej ręki
i wyroków sądowych
i tych, którym własne udręki
wybiły wierność z głowy.
Trzeba się za kimś opowiedzieć.
Za narodem, czy przeciw,
bo coraz trudniej sondaż śledzić,
a już i małe dzieci
otwarcie mówią o ściemnianiu
i kłamstwie powtarzanym
i nie kończą na jednym zdaniu
powszechnie w kraju znanym,
że to był zamach na Ojczyznę
i "Chwała bohaterom"!
i od małego noszą bliznę,
a przeciw władzy sterom,
wystąpią sami gdy dorosną,
gdy my nie potrafimy.
Oni już żyją swoją wiosną.
My się tylko modlimy.
piątek, 10 kwietnia 2015
Przebija się zawiązka
Przebija się jak młode listki
poprzez medialny uśmiech śliski,
poprzez obrzędy wydumane,
przez arogancją wypełniane
twarze nalane butą, pychą,
jak nieproszone nigdzie licho,
rosnącej nadziei zawiązka.
Przeszła przez wieńce na Powązkach
oraz przez szarfy pod pałacem.
Na eksperckie się wspięła prace.
Przeszła przez beton opatrzności
i przez prawnicze niemożności
i rośnie szybko uwolniona,
wiosenna, nowa i zielona,
prawdziwa, mocna, pewna swego -
myśl, że już wreszcie koniec złego
się nieuchronnie z wiosną zbliża.
I propaganda nie ubliża,
bo moc straciła i już śmieszy,
a chociaż kłamiąc nadal grzeszy -
nie może zamknąć młodych pędów.
Jeszcze z tupetu i rozpędu
próbuje zagłuszyć, przeszkodzić,
ale już temu, co się rodzi,
zagrozić kłamstwem nie jest w stanie.
Zacznie się więc prowokowanie
i ruszy na nas cała sfora
Wilków Putina na motorach.
Poparcie wstrzyma się na skraju,
bo to już wszystko będzie w maju
i może się obudzić złość.
Powiedzą wtedy ludzie: - Dość!
Temu, co było do tej pory.
A spod skorupy starej kory
wyrośnie młode, nowe kwiecie.
Jest dzisiaj Msza i Marsz! Idziecie?
środa, 8 kwietnia 2015
Góra z górą
Decydująca to jest gra
i wielkie polityczne siły
uznały, że jest pora ta,
by wszystkie razem się skupiły
na ujawnieniu społeczeństwu
w sposób jak najmniej bezbolesny,
że opierały się szaleństwu,
bo czas wydawał się przedwczesny.
A teraz nadszedł ten właściwy,
choć destabilizacją grozi,
lecz plątaninie dróg fałszywych
ścieżyna prawdy nie zaszkodzi.
Zostaną zawsze wątpliwości.
To w końcu literacka fikcja,
a zrozumieją ludzie prości,
czym jest konieczna abolicja
i przedawnienie, ujawnienie
z braku konkretów i dowodów,
a jeśli będzie poruszenie,
to znajdzie się wiele powodów,
żeby uciszyć kogo trzeba
skutecznie, albo raz na zawsze,
bo taka była wola nieba.
I święty też się czasem zaprze.
Wszystkie gazety, wielkie media
i całe tłumy dziennikarzy
wiedzą, że dramat i komedia
w jednym spektaklu też się zdarzy,
bo tragifarsa ma swój urok
i może się podobać widzom,
gdy góra się spotyka z górą,
a doły ludzki strach wyszydzą.
środa, 18 lutego 2015
Bezwartościowa wiedza
Teraz chyba wszyscy widzą czym był Smoleńsk?
Kto udawał? Kto zyskuje? A kto traci?
Tej historii nie nauczą w żadnej szkole,
bo ta wiedza się nikomu nie opłaci.
Czy jest jeszcze to muzeum Kuklińskiego
i te mapy, zestawienia i rozkazy?
Czy nie było może nigdy nic takiego?
To normalna jest strategia. Bez obrazy!
Każda bajka kiedyś staje się prawdziwa.
Nawet taka z ołowianym żołnierzykiem,
a tych bajek wciąż przybywa i przybywa.
To, co wczoraj było szeptem - dziś jest krzykiem!
Wycofanie z Europy Ameryki
i pieniądze wyciągnięte do współpracy,
były błędem, a wyniki polityki
ludzką wolność złu oddają, jak na tacy.
Każdy znawca dziś przytaknie - To normalne!
Słaby w świecie nie ma nic do powiedzenia.
Wszystkie rządy są na Ziemi niemoralne,
ale ktoś uzgodnił plan i wszystko zmienia.
Jest Klub Rzymski, ONZ i Gie-Dwadzieścia.
Wojny w każdy docierają już zakątek
i są drogi z których wiele nie ma wyjścia.
Jest stos ofiar, a nad nim - Nowy Porządek.
poniedziałek, 16 lutego 2015
O tylu sprawach...
O tylu sprawach dziś się mówi,
a o Smoleńsku - cisza.
Jak gdyby temat gdzieś się zgubił
na mikrofilmów kliszach.
Jakby się ukrył w dokumentach
odłożonych na półki,
o których nikt już nie pamięta,
prócz wyznaczonej czujki.
O tylu sprawach trwa dyskusja
na wyborczych spotkaniach.
O komitetach, instytucjach
i grupach popierania.
A o Smoleńsku - ani słowa.
Jakby ktoś dysk wyczyścił.
Temat się w czarną dziurę schował.
Zamilkli aktywiści.
Może to psuje wizerunek
i prowokuje drwiny?
Może w partii inny kierunek
pamięci okruszyny
strzepnął i nie chce o nich słyszeć
i zabrania podnosić.
Zarządził już wyborczą ciszę
i własny program głosi?
Co jest takiego wątpliwego
w przeszłości kandydatów,
że się doszukać można złego
wśród słów dawnych, etatów?
Wśród tego, co już zapomniano,
a u sąsiada leży?
Ktoś żądał, żeby nie szukano
i na nas zęby szczerzy?
A my posłuszni, cisi, zgodni,
jakby nie było sprawy,
wciąż ukrywamy myśl o zbrodni
i temat śledztw niemrawych
przestał zajmować nas zupełnie
i się w pamięci zatarł.
W światłach kampanii przeszłość blednie.
Lęk się z rozwagą zbratał.
sobota, 10 maja 2014
Po latach łgarstwa
Dzisiaj wiemy, czym jest prawda dla mocarstwa,
bo powszechnie nauczają - prawdy nie ma!
Odsłonili swoją twarz po latach łgarstwa.
Pokazują nam kim są na wielu scenach.
Po komisjach i raportach, dochodzeniach,
pozostały nieporadne półuśmieszki,
a zło dalej po swojemu świat nasz zmienia,
przekonując propagandą: - Głupcze wierz mi!
Dziesiątego jest kolejna msza w Katedrze
i na chwilę krzyż powraca na ulicę.
Rząd zakłada - z resztek wiary nas obedrze,
wysługując się unijnej polityce.
Prawda jednak wypłynęła bardzo szybko.
Pokazała czym jest wolność, czym są prawa
i choć wielu je uznało i przywykło -
dziesiątego maszeruje wciąż Warszawa.
czwartek, 10 kwietnia 2014
Katastrofa
Tego dnia na warszawskim Okęciu
wyłączyły się wszystkie kamery.
Dobierano w nerwowym napięciu -
Kto poleci? Kto siądzie za stery?
Ktoś odleciał stąd wcześniej Jakiem.
Ale kto? - Nie wiemy do dzisiaj.
Nie ma wspomnień. Posiano makiem.
Nad odlotem panuje cisza.
Po hangarze nie ma już śladu.
Rozwiązano też pułk specjalny.
Całe śledztwo jest w rękach sąsiadów,
a decyzja ma skutek fatalny.
Tajemnica na tajemnicy.
Uroczystość kolejna - państwowa.
Pierwsze kłamstwa padały z mównicy.
Ktoś zbiór tajny w pałacu przejmował.
A pan premier żółwikiem się witał,
potem mocno się ściskał z Putinem.
Ktoś już piłą spalinową zgrzytał.
Ustalano ostatnią godzinę.
To na pewno jest katastrofa!
Jest też poszlak łańcuszek gruby.
Każdy z nas się o sprawę otarł
i nacisku odczuwał próby.
Nie ma mowy o żadnej kulturze.
Cały naród piętnują podziały.
Wciąż modlitwy wędrują ku górze,
a nadzieje w czeluść pospadały.
Trąbią "Ciszę" i niosą krzyże.
Marsze. Wieńce. Modlitwy. Przemowy.
Do finału jest dalej niż bliżej.
Ludzie szepczą - Był zamach kwietniowy.
Do nas teraz należą wybory.
Jedni w lewo, a drudzy na prawo.
Narodowe, kwietniowe nieszpory.
Msza w Katedrze. Czy pójdziesz Warszawo?
poniedziałek, 12 sierpnia 2013
Smoleńska mgła
Wrażenie mam, że każda strona
utajnia różne wiadomości.
Nie chce być żadna posądzona,
że naraziła naszych gości.
A jeśli każda cząstkę skrywa,
a goście milczą jak zaklęci,
to można długo to rozgrywać,
że wszyscy tu nie byli święci.
Wtedy i wina się rozkłada.
Winni są wszyscy, czyli nikt.
Można pokazać na sąsiada,
albo na tego, który znikł.
To kół rządowych tajemnice
i operacje tajnych służb.
Mijają kolejne rocznice,
a nadal milczy każdy grób.
Coraz to inne szczególiki
obrazu nagle nie odkryją.
Różne stosuje się techniki,
a cierpią na tym ci, co żyją.
Zrozumieć nie mogą - Dlaczego?
I opuszczeni wiarę tracą,
że pozostało coś dobrego,
że prawa tu cokolwiek znaczą.
I nasze ludzkie oburzenie
też nie wygląda całkiem szczerze.
Piszę ten wiersz, lecz nic nie zmienię.
Pozostał Pan Bóg i pacierze.
I ta nadzieja w sprawiedliwość,
która się zwie zrządzeniem losu.
Nagradza Bóg zawsze uczciwość
i jestem pewny - znajdzie sposób!
sobota, 10 sierpnia 2013
Obrońcy i łotry
Pierwszy był Krzyż na Krakowskim.
Przy Nim obrońcy i łotry.
Scenariusz był orwellowski
i strażnik z wysiłku mokry.
Ktoś - "Prześladować was będą..."
Uprzedzał i się spełniło.
Rozkaz wydano komendom,
by krzyży w pracy nie było.
Przydrożne też poznikały.
Niektóre wzięły kaplice.
Gazety sprzeciw obśmiały.
Milczały o tym mównice.
Pierwszy był rzut na Krakowskim.
Następny - na Jasnej Górze.
Orędzia były i wnioski
podjęte na samej górze.
Ktoś - "Prześladować was będą..."
Uprzedzał i się spełniło.
Dziesiąty - akcent Mszą Świętą
partyjne kółko uczciło.
Pierwsze głos zabrały loże,
Mówcy i Wielcy Mistrzowie.
Ksiądz, który mówić nie może,
za Krzyżem się nie opowie.
Był tam łańcuszek różańca,
a teraz jest Republika.
Krzyż pełni rolę zesłańca.
Konfliktów trzeba unikać.
Przy pierwszym, tam na Krakowskim,
obrońcy byli i łotry.
Scenariusz był orwellowski.
Czas niepamięcią go okrył.
Teraz Smoleńską rocznicę
zdobią tak zwani hipsterzy.
Wspierają polską prawicę,
lecz mało który z nich wierzy.
czwartek, 6 czerwca 2013
Naznaczeni
Żony. Dzieci. Mężowie.
Myśli chodzą po głowie.
Już nie będzie tak, jak być miało.
Nikt się pewnie nie dowie.
Drży niepewność przy grobie.
Tylko długie czekanie zostało.
Kiedyś już u nas było.
W kątach się rozgościło.
Pilnowało bezczelnie zakazu.
Odcisnęło swe piętno
arogancją przeklętą.
Nie znalazło żadnego wyrazu.
Poznaczyło nam dzieci.
Sny związało w bukiecik
krótkich wspomnień z pieczęcią państwową.
Spojrzenia z fotografii.
Czy ktoś żyć z tym potrafi,
gdy się wszystko zaczęło na nowo?
Patrz! To On! To jest Ona!
Córka? Matka, czy żona?
I spojrzenie omiata cierpienie.
Żal przygina ramiona.
Sprawa niewyjaśniona.
Nic na nasze nie spada sumienie.
Drobny uśmiech na twarzy.
Wielka pustka cmentarzy.
Czasem ukłon, a czasem dwa słowa.
Napiwek dla grabarzy.
Ostry gest dygnitarzy.
Rocznicowa, podniosła przemowa.
Tyle lat. Tyle osób,
Zapominać - nie sposób!
Nie zakopiesz cierpienia do ziemi.
Nie doświadczysz ich losu,
a krzyk słychać bez głosu.
Żyć z nim muszą - wśród nas naznaczeni.
wtorek, 16 kwietnia 2013
Nad ulicą Gubienki...
Nad ulicą Gubienki
w mgle rozchodzą się dźwięki
dawnych robót w autokomisie.
Śpią garaże i płoty.
Zakończono roboty.
Błoto wlewa się w jamy lisie.
Widok jest nieciekawy.
Wyostrzyły się trawy
młode pędy podnosząc po zimie.
Pozmieniało się wszystko.
Mgła pokryła ściernisko,
ale wciąż dziwny dźwięk z niego płynie.
Czy to głos telefonu?
Czy daleki ton dzwonu
w starych brzozach pozostał tu jeszcze?
Okolica jest biedna.
Gość się szybko przeżegnał.
Coś błysnęło. Zadrgało powietrze.
Tłucze się autobus,
a przez radio głos doniósł
o wybuchach w dalekim Bostonie.
Trasa dalej jest pusta.
Brzydki wyraz na ustach.
Chwała Bogu, że zmiany już koniec.
Nie wiesz gdzie. Nie wiesz kiedy.
Nie spodziewasz się biedy,
bo widziałeś być może za dużo.
Kto to był ten Gubienko?
Stoi ktoś. Macha ręką.
Zakaz stopu. Postawił go urząd.
Nikt się tu nie zatrzyma.
Przejdzie niejedna zima,
a wrażenie zostanie na zawsze.
Mgła i koła nad głową.
Zatrzeć tego nie mogą
nawet jeśli usuną stąd chaszcze.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



















