Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Solidarność. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Solidarność. Pokaż wszystkie posty

piątek, 31 sierpnia 2018

O Medalu nikt nie marzył


















O Medalu nikt nie marzył.
W takim tłumie - trudno żądać,
by ktoś także zauważył
tego, co musiał posprzątać.

Gdy światła długo nie gasił,
bo już grzyb wchodził na ściany,
a lud na butach roznosił
pokruszone styropiany.

Zasłużonych, w samym Gdańsku,
czekają przed nim miliony.
Wielu z nich żyje po pańsku.
Wielu - niezauważonych.

Niejedna zmieni się władza
i niejeden krasomówca.
Ten, co zdradzał, gdy doradzał,
gdy przy wódce siadł przywódca.

Ten - dziesięciomilionowy,
zastanawiał się przez lata -
czy to wyczyn epokowy,
że on miał to pozamiatać.

O Medalu nikt nie marzył.
W takim tłumie - trudno żądać,
by ktoś także zauważył
tego, co musiał posprzątać.

Po stu latach postulatów,
Zasługi zakryją biedę.
Kraj jest wolny i bogaty!
Ojców wielu - dzieciak jeden?

poniedziałek, 16 września 2013

Zapomniana piosenka



 








Nie ma beztroskich.
Przeszedł Krakowskim
Wzburzonych twarzy tłum.
Groźne spojrzenia
Wiele chcą zmieniać.
Dotarła do mnie przez szum
Zapomniana piosenka,
Zamyślona i rzewna.
Tak nam dzisiaj potrzebna
Na trudny czas.
Zapomniana piosenka.
Już śpiewana, nie nowa.
Została w sercach, w głowach.
Gdzieś w środku w nas.

Gonitwy próbne.
Media obłudne.
Lewiatanowy głód.
Powiew swobody.
W ciasne zagrody
Płynęła znowu jak z nut.
Zapomniana piosenka,
Zamyślona i rzewna.
Tak nam dzisiaj potrzebna
Na trudny czas.
Zapomniana piosenka.
Już śpiewana, nie nowa.
Została w sercach, w głowach.
Gdzieś w środku w nas.

Było - minęło.
Serce ścisnęło.
Wróciły dawne dni.
Na Nowym Świecie
Ktoś może przecież
Jeszcze raz przypomnieć mi.
Zapomnianą piosenkę,
Zamyśloną i rzewną.
Tak nam dzisiaj potrzebną
Na trudny czas.
Zapomnianą piosenkę.
Już śpiewaną, nie nową.
Tę solidarnościową,
Która żyje  w nas.

środa, 11 września 2013

Pada




 







Nie jedź miły do Warszawy, bo policja strzela.
Czy nie dość cię tutaj, u nas, życie poniewiera?
Nie jedź miły do Warszawy! Na co ci te boje?
Przecież u nas, nie raz jeden, dostałeś za swoje.

Nie chodź miły Nowym Światem, Krakowskim Przedmieściem,
bo cię wsadzą znów za kratę. Zimno jest w areszcie.
Nie noś takich transparentów, że rządy chromolisz,
bo cię grzbiet po tamtych pałach ponownie zaboli.

Nie krzycz im nic pod pałacem. Nic na prezydenta,
bo cię znowu i w tym roku nie będzie na święta.
Nie jedź miły do Warszawy. Popatrz znowu pada!
Nie dam cię innym, dla sprawy, po karku okładać.

Trąbią. Jedziesz? Widać musisz. Niech cię Pan Bóg strzeże!
Kraty wyrwiesz! Mur przewrócisz! Takim jak ty - wierzę!
Musi być gdzieś sprawiedliwość i dla ludzi prawo.
Gdyby jednak mocno bito! Obroń go Warszawo!

Deszcz, wrześniowy deszcz...



 









Przemoczony świat
resztki złudzeń skradł.
Z tyłu głowy przemoczone
kilkadziesiąt lat.
Ciężki marsza krok.
Wyostrzony wzrok.
Życia marność.
Solidarność.
Zły po roku rok.
Leć piosenko, leć.
Rządzić, znaczy mieć.
Przeleciało lat niemało.
Człowiek znowu śmieć.
Deszcz, wrześniowy deszcz.
Flagi wzdłuż i wszerz.
Zmian potrzeba.
Kapie z nieba.
Ty człowieku wrzeszcz.
Pada. Znowu niż.
Gwiżdż człowieku, gwiżdż,
...że złodziejsko.
Pluń na Wiejską.
Na Berdyczów pisz.
Przemoczony świat
resztki złudzeń skradł.
Z tyłu głowy przemoczone
kilkadziesiąt lat.

Nie pokażą...


 










Nie pokażą. Nie napiszą.
Nie powiedzą nic.
Będzie w mediach cisza głucha,
dziennikarski pic.
Musiałoby im dokuczyć,
albo gruchnąć głośniej.
Ktoś by musiał ich nauczyć
mówienia donośniej.

Nie usłyszy żaden słuchacz.
Nie zobaczy widz.
Zamiast wieści o rozruchach -
dziennikarski pic.
Dzisiaj jeszcze zamknąć można
sto tysięcy ust.
Żadna liczba nie jest groźna,
kiedy trzymasz spust.

Marszałkowa sejm obroni.
Namioty przemokną.
Obiecuje odejść Boni.
Deszczyk kropi w okno.
Pokojowa demonstracja,
jak obiad bez soli.
Dobrze ma się demokracja.
Serce ludzi boli.

Będą jeszcze październiki.
Będą listopady.
Sprzeciw w końcu da wyniki.
Rozsypie układy.
Radio nadal bez emisji,
i Trwam czeka trwale.
Ludzie protestować przyszli.
Pchajmy wózek dalej!

sobota, 16 marca 2013

Wracamy do stoczni












Wracamy do stoczni,
lecz stoczni już nie ma.
W medialnej wyroczni -
Iść? Nie iść? - Dylemat.

Strajk pracę powstrzyma,
lecz można ją stracić.
Czas zmienił nam klimat.
Rechoczą bogaci.

Dawnych styropianów
już dzisiaj nie będzie.
Nowych mamy panów.
Bezprawie jest wszędzie.

Dziś tłum na ulicach
rządzących nie wzrusza.
Na kasku przyłbica.
Potrafią wymuszać.

Czekali od dawna.
Wiedzieli, że kiedyś...
Policja jest sprawna.
Wstrzyma morze biedy.

I fale się nagle
przed władzą rozstąpią.
Myśli mają diable.
W zwycięstwo nie wątpią.

Mimo to - iść trzeba
i śmiech im wyłączyć.
Zakazów się nie bać,
a pałę wytrącić.

I zdjąć im bezczelność
i ironię z twarzy.
Myślą, że codzienność
już się nie odważy.

Lecz sprzeciw jest siłą.
Widoczny. Powszechny.
A im już się śniło,
że Donald jest wieczny.

Kto wie, jak się dalej
ta wiosna potoczy.
Były Gorzkie Żale.
Jest teraz wiatr w oczy.