Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bajka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bajka. Pokaż wszystkie posty

piątek, 29 stycznia 2021

Eliminacje i zapisy na survival po Górach Łysych .


 Przed wiekami na Łysej Górze

na dzikie harce, wbrew naturze

przylatywały czarownice

na eksperyment w genetyce,

a diabeł w masce nietoperza

część RNA każdej odmierzał.

.

Owoc tych nocy bywał taki,

że różne strzygi, wilkołaki

rodziły się po wsiach i dworach.

Słyszano także o potworach

w katedrach, sztuce i w operze,

aż świat nauki - w dobrej wierze

opanował tę inżynierię.

.

Zaczęły się wielkie brewerie

w doświadczeniach choroby świńskiej

grupy amerykańsko-chińskiej

genetyków i alchemików.

Nie poprzestano na wyniku -

konglomeracie RNA 

i EKSPERYMENT NADAL TRWA!

.

Jest wielka wina w tym Wiedźmina,

który go w porę nie zatrzymał

i z dalekiego targu w Wuhan

na cały boży świat rozdmuchał!

Wciąż TRWA SABAT cmentarnych hien

w TVP... w TVN... i dobrowolna rejestracja

chętnych do prób w eliminacjach.

czwartek, 27 lutego 2020

Jest... i nie ma, czyli "Dlaczego babcia ma długie uszy?"




















System antywirusowy
segreguje chorych - zdrowych
od innych - obłożnie chorych
i dlatego do tej pory
nie potwierdził - nie zaprzeczył
kogo? Jak i gdzie się leczy?
.
Najgroźniejsza jest panika!
Paniki trzeba unikać!
Filtrowanie wiadomości
profilaktykę uprości.
Wirus większości nie szkodzi!
Niech nie panikują młodzi!
A kto stary - nieodporny,
nie wstanie w stanie upiornym,
gdy w zapewnienia nie wierzy
i panikę wkoło szerzy,
podgrzewając stale temat:
"W świecie jest! A w Polsce nie ma?!"

sobota, 27 października 2018

Bajka o kaptowaniu Kapturka i uśmiechu przebranego wilka























Na wycieczkach po stołeczki
zagubiły sią owieczki
i jak Czerwony Kapturek
poszły na dół, a nie w górę.

A babcie głodne czekały
i gdy już wyjścia nie miały,
wystawiały czepki w oknie.
Niech je nawet już wilk połknie.

Wilk babciom nie obiecywał,
lecz też długo głodny bywał.
Często go zapewniał lis:
Wszystko lepsze jest niż PiS
i odpoczniesz pod pierzyną,
a zabłąkanym dziewczynom
zamącono wybór drogi.

Kiedy podeszły pod progi -
zobaczyły białe zęby.
Z każdej uśmiechniętej gęby
świeciła wprost porcelana
starannie implantowana.
Dziewczynki już bajki znały.

O nic więcej nie pytały.
Zasłoniły się fartuszkiem
i szybciutko " dały nóżkę" -
każda do matczynej gminy.
Przepadł tylko głos babciny,
a nam została pociecha:
Wilk już tak się nie uśmiecha.

wtorek, 11 września 2018

Oto bajka cała

















Z popielnika na Jędrusia
Iskiereczaka mruga.
Chodź, opowiem Ci bajeczkę.
Bajka będzie druga.

Pierwsza była za Wojtusia -
Obudziła nockę.
Teraz Jędruś będzie musiał
Przerwać Dobranockę.

Znał Jędruś podział kastowy.
Miał kłopoty z grajkiem
I obok wielogwiazdkowych,
By zakończyc bajkę.

Z popielnika w żadnym stanie
Feniks nie powstanie,
A bajanie miało w planie
Iskier rozdmuchanie.

Baba-Jaga miała pałac,
Chciała chatki z masła.
Same dziwy wyprawiała.
Psst, iskierka zgasła.

Już ci Jędruś nie uwierzy
Iskiereczko mała.
Chwilę błyśniesz, potem gaśniesz.
Oto bajka cała.

środa, 22 sierpnia 2018

O wyższości trębaczy nad flecistami (bajka?)














I wilk zmieniłby się w zająca,
ciągnięty za uszy bez końca
przez licznych władzy kłapouchów,
przymuszajacych do posłuchu,
każdego, kto nawet przez chwilkę,
zamiast zającem, chciał być wilkiem.
Radziły przeróżne bajeczki:
Lepiej uchodzić za owieczki.
Gdy zamiary, chęci przerosną -
niektórym uszy szybko rosną!
Przez częste nastawianie uszu,
tracimy resztki animuszu
i pewność siebie jest już krucha,
gdy stale trąbią ci do ucha!

... a wówczas, podsuwanie fleta
może uchodzić już za nietakt!

wtorek, 17 kwietnia 2018

O kotku i kogutku - bajka














Ta bajeczka będzie krótka.
Zostawił kotek kogutka,
a lis czekał już w ogródku.
Pokaż grzebyczek kogutku!

Na nic takie zachęcania,
gdy sa tajne głosowania.
Wiedzą dobrze nawet dzieci -
można być za, albo przeciw.

Kogutek to nie panienka.
Nie wychylił się z okienka,
bo nie wierzył obietnicom.
Wychyli się to go chwycą.

Tak, jak ptaszka chwycił kotek.
Wiele niesprawdzonych plotek
powątpiewa w tę bajeczkę.
Ile prawdy w niej? - Troszeczkę.

niedziela, 15 kwietnia 2018

Na haczyk z komody



















Co waćpan robisz? - zapytał sąd Gawła,
a Gaweł się zaśmiał i wskazał na diabła,
który go podkusił na akt notarialny
skryty - ujawniony z wydźwiękiem fatalnym.

Można łowić ryby z komody w Chorwacji.
Korzystać z kanapy i różnych dotacji,
gdy ma się pod sobą takiego sąsiada,
co prezenty daje, a potem wygada.

To nie jest korupcja, a problem z sąsiadem,
a redystrybucja jest dobrym przykładem,
co może nam kapnąć nagle do kieszeni.
Niech sąd to rozważy i sam rzecz oceni.

Bo dziś sprawiedliwość w najwyższej jest cenie.
Jest zwykła uczciwość i jest roztargnienie
i każdy się może dać złapać na haczyk,
kiedy nieporadną staruszkę zobaczy.

A prawo każdego tak samo dotyczy,
więc "Co waćpan robisz?" - niech sąd już nie krzyczy,
bo wyrwać się może i mecenasowi,
że chciał przygadywać kociołek garnkowi.

Po mowie obrończej rozeszły się strony,
a Gaweł, co miał być już doprowadzony -
nie dotarł, spóźniony już o godzin parę,
bo mu prokurator odebrał zegarek.

To wcale nie bajka i prawdą być może,
a żart nietrafiony kosztować mnie drożej.
Ukryję go lepiej w wierszyku dla dzieci.
Niech z sądem się mierzą bogatsi poeci.


sobota, 14 kwietnia 2018

Postęp w dostępie

















Kraj jaśnieje w postępie.
Słup szybuje do góry.
Dziadek spuścił w dostępie
kwitek emerytury.

Poleciało, być miało...
PiS mu nie chce dołożyć.
Wiele wody się lało,
lecz udało się dożyć!

Rzecznik mówi: Nie koniec...
Jeszcze mogą być zmiany!
Starość - zawsze w ogonie.
Wybierajcie wybranych!

Wiele razy mówiono
o pstrym koniu i łasce.
Nieraz już tłumaczono:
Komu staje - jest krawcem.

Nie uszyje chałata
z rozdartego systemu.
Klientela bogata
powie - Spieprzaj! - staremu.

poniedziałek, 8 stycznia 2018

Raz malutki Mateuszek... (bajka)















Raz malutki Mateuszek
dostał od ojca okruszek
tajemnej i wielkiej wiedzy,
jaką zwykle mają szpiedzy
o funduszach i o długach.
Historia byłaby długa
i dla wielu niebezpieczna.
Nie jest wcale niedorzeczna
i od razu dodać muszę,
że tak zbierane fundusze,
to jedyny nasz kapitał.
Kto go badał i kto pytał,
już nie pyta od lat wielu,
w czyim, grubym są portfelu,
ale ten, kto o tym wie,
może rządzić tu jak chce.

Choć nie wszystko dziś wiadomo,
na pewno są pod osłoną
powiązania i przepływy
i specjalistów prawdziwych
z szeregu wysokich rang
zatrudnił do tego gang.
Poznał wkrótce Mateuszek
nacisk i sposób przymuszeń.
Nadszedł czas szczególnie wrednych.
Ktoś pod ręką był potrzebny,
kto w impasie i kryzysie
potrafił zachować by się!
Kto od dziecka, w różnych bankach,
uczył się, jak stawać w szrankach
najwyższej rangi turniejów,
na zlecenia dobrodziejów.

A czasy takie nastały,
że olbrzymie kapitały
przeznaczali politycy
na skrywane w tajemnicy
technologie uzbrojenia
i potrzeba ich chronienia
najwyższy miała priorytet.
Utworzono więc komitet,
który wśród powiązań kłączy
wskazywał, kogo wyłączyć,
bo nie wzbudzał zaufania,
a wciąż dostęp miał z nadania.
Gdyby sam Święty Antoni
delikwenta chciał pogonić,
też napotkałby na opór.
Wykopano wojny topór.

Nie wiedziano, co się dzieje?
Bo kolejne sporu dzieje
obłożono klauzulami,
lecz teraz widzicie sami,
że nawet z Pandory Puszką
warto ufać Mateuszkom
szykowanym na ten moment.
Jaki? ... a o tym no comment,
gdy historia się rozgrywa.
Bajka to rzecz nieprawdziwa,
ale czesto tak się zdarza,
że szczegóły zauważa
w mediach często pomijane
i nam z oczu zdejmowane.
Chociaż to utwór dla dzieci,
warto mędrcom go polecić,
ale niekoniecznie tego,
kto wymyślił coś z niczego.

piątek, 22 grudnia 2017

Bajka z chłodnej niszy
















Prosto w okno Panu Bogu
wleciał wypłoszony kogut.
Nie ma Twardowskiego?
Pyta wierna okolica:
Czy ten kogut spadł z księżyca
do domu bożego?
Może przyśnił mu się nocą
rosół przed świętami,
gdy już wiedział, że wypocą
cyrograf z diabłami?
Teraz stroi przed obliczem
niewiniątka minki.
Nie wiedział dotąd o Nietzschem?
Urwał się z choinki?
Dziwy... dziwy się zjawiają,
kiedy gwiazda leci.
Jedni biorą. Drudzy dają.
Bajki śnią się trzecim.
Nie ma miejsca dla przybyszy,
dla matek i pociech
poza siankiem w chłodnej niszy
wśród owieczek w grocie.

sobota, 14 października 2017

O czym piszczy mysz pod miotłą? - bajka















Czy Popiela zjadły myszy?
Ktoś legendę chciał wyciszyć.
W zakończenie lepsze wierzył,
ale Popiel siedział w wieży
i odzywał się zza ściany,
że jest wciąż atakowany.
Może go drażniły piski
i był załamania bliski,
a może weszły za mury,
już nie myszy, ale szczury?

Nierozwagi to są skutki,
a nie było wówczas trutki
i nie umiał grać na flecie
nikt w nadgoplańskim powiecie.
Taki, który by poradził
i te szczury wyprowadził.
Popielowi pomóc trudno,
bo naturę miał paskudną.
Gdy się uparł - nie odstąpił,
choć na pewno w duszy wątpił,
czy wypada trwać w swej pozie,
pasującej bardziej kozie
lub capowi i despocie.
A próśb mu wysłano krocie.

Poradziła mu Rzepicha,
by na inne rady kichał.
Popiel - że pisze, uwierzył.
Potem zamknął się na wieży
i tam siedział przez rok cały...
(wiersze Fredry wspominały),
że kiedy zapadła cisza
o gryzoniach nikt nie słyszał.
Wróble z dachu jednak plotły,
że podobno nie ma miotły.

Była... stara od Madziara,
lecz ktoś bardzo się postarał,
by utrudnić zamiatanie,
twierdząc, że brzoza się łamie.
Finał znają nawet dzieci,
lecz wyciszyć ktoś polecił
o Popielu niesprawdzone,
przez poetów wymyślone
przestrogi i przypuszczenia.
Przez to nic się już nie zmienia.
Ucieszył się tylko sąd.
Trudno jest naprawić błąd
w polityce i w legendzie,
więc jak było... dalej będzie,
bo już nic się nie wymiotło.
O tym piszczy mysz pod miotłą.

Sezamie! Otwórz się!!!













Nic do Sezamu nie dociera.
Na nic są prośby i wywody.
Sezam się nadal nie otwiera.
Rozbójnicy zmienili kody?

Na nic jest hasła powtarzanie
I ceremonia przed nim cała.
Prosimy! Otwórz się Sezamie!
A on uparty jest jak skała.

To pewnie sprawka rozbójników.
Zamierzali okraść wesele.
A może ich do pojemników
zwabić i zamknąć na lat wiele?

Sezam zobaczy i zrozumie,
Komu tu w końcu winien służyć?
Bajka poruszyć górę umie.
I kamień się uporem znuży.

Ten jednak zbójów jest Sezamem.
Głęboko w środku był drążony.
Hasło zostało shakowane,
lecz przed tym był zabezpieczony.

Teraz już tylko informatyk
pokonać może Kacpersky`ego.
Kac up przeminie. Wrócą Vat-y.
Kto specjalistę ma takiego?

Proszą, żeby bajkę wyciszyć.
Nadal przed górą klęczy Ali
i chyba na nic już nie liczy,
a system może się rozwalić.

A cóż to byłaby za bajka?
Musi mieć dobre zakończenie!
Niezrozumiałe to dla laika,
lecz Sezam może mieć sumienie.

A ono skałę nawet skruszy,
gdy w monolicie jest szczelina.
Jeśli przemawia się do duszy,
żaden się Sezam nie zacina.

niedziela, 24 września 2017

Z baranem pod smoczą jamę - bajka


















Uczono nas przed wiekami
i metoda jest nam znana,
jak się ścierać ze smokami?
Najskuteczniej - na barana!

Trzeba... nić mieć i szydełko
i po nitce iść do kłębka.
Nakazać milczenie zgiełkom.
Smok wystraszy się i pęka.

Wypróbowano w Krakowie.
W Warszawie - na Bazyliszku.
Na Matole - w Pacanowie,
oraz w służbach - przy kieliszku.

Z Baraniną zmieszać Siarę.
Ostrym szydłem trafić w sedno.
Przejrzeć starych teczek parę.
Zaczekać, aż miny zrzedną.

Zrodzi wówczas się pragnienie,
że aż smok wyrywać będzie.
Pęknie głośno, bo milczenie
nie przystoi na urzędzie!

Stare bajki nadal uczą,
może już nie w Anatewce,
lecz w Warszawie media huczą
o baranach i Dratewce.

piątek, 10 marca 2017

O Kaszubie i bogactwie zza granicy (bajka?)



















Łatwo wierzył Kaszub Niemce.
Rzecz w rosyjskie oddał ręce.
Niechaj rostrzygają oni.
Za to ona go obroni.

Kto ma Niemca za kamrata.
Służy mu przez długie lata.
Poza domem. Na robotach.
Pod naciskiem i w kłopotach.

Już nie kąpie się we Wdzydzach.
Nieraz rodak go wyszydza,
że ma bliżej do meczetu,
a od Rosji zwotu "nietu".

Teraz zabiega o zgodę
między wschodem a zachodem
patrząc jak jego kraina
pod obcymi karki zgina.

Tak już było w niej przed laty.
Kaszub może jest bogaty,
ale lud w niej pozostały
nie chce już "haratać gały".

Odpłynęła Złota Rybka
i w Gdańsku była za szybka.
Zostało oczekiwanie,
by wszyscy stracili pamięć.

W narodzie powstały waśnie.
Prawdę można włożyć w baśnie
o dziadzie, babie - carycy.
O bogactwie zza granicy.


...może to nie bajka, a prawdą być może...
ja to jednak lepiej, między bajki włożę!

poniedziałek, 25 kwietnia 2016

O tym, jak u nas sprzedano szybko pakunek gazet ze złotą rybką.














Na wolnym rynku sprzedano szybko
pakunek gazet ze złotą rybką.
Chociaż to była makulatura,
wiele straciła nasza kultura.
Zabrakło w kraju dobrych humorków.
Była tam rybka, a nie kot w worku.
Teraz już obcym spełnia życzenia.
Nam płacą biednie, wolno się zmienia.
Najgorzej znawcom i erudytom.

Zostało dla nich puste koryto.
Nie ma już nawet i baby z dziadem.
Poszli na zmywak, innych przykładem,
żeby cokolwiek wrzucić do garnka.
Straszy po kraju widmo Bismarcka
i jego rada na trudne czasy:
"Nie mówcie, jak się robi kiełbasy!"
Ta wiedza może naród zniechęcić,
że trzeba mielić, zgniatać i kręcić.

W pewne szczegóły lepiej nie wnikać,
bo propaganda to polityka
i żadna władza bez swojej tuby
nie przetrwa pierwszej ogniowej próby.
Szybko się w ogniu walki wypali,
gdy media plują, a nikt nie chwali.
Na wykupienie potrzeba kasy,
gdzieś się zapodział dawny głód prasy.
Na łeb, na szyję lecą nakłady.

Odpłynie rybka. Pójdą na dziady.
Zarobek tylko jest na reklamie,
ale wiadomo - reklama kłamie,
a ludziom teraz prawdy potrzeba,
że obcy koncern nie da nam chleba.
Być może trzeba śmiały krok zrobić
i upaństwowić, unarodowić,
i choćby sprawdzać, czy "chrząszcz brzmi w trzcinie..."
Obcy odejdzie. Rybka przypłynie. 

sobota, 3 października 2015

Na wyspie Szpicgendenie






















Na wyspie Szpicgendenie
żył gość nie bity w ciemię.
W ogóle w nic nie bity,
bo mieszkał bez kobity.

Żył tam z maleńkim ptaszkiem.
Nazywał go Piętaszkiem.
Obydwaj chcieli chcieć
ustalić ptaszka płeć.

Myśleli, gdy dorośnie
i ogon mu urośnie,
wtedy wyjaśnią sprawę.
Życie bywa ciekawe.

Gość na tym Szpicgendenie
sprawował też rządzenie
rozsądne i łaskawe,
Napisał więc Ustawę.

Niech ptaszek zdecyduje,
a ja ją zawetuję!
Są jeszcze Trybunały,
a ptaszek wciąż był mały.

Rozsądna polityka
polega na unikach.
Na ptaszkach na posyłki.
Na przerzucaniu piłki.

Czy to zastępczy temat,
gdy Szpicgendenu nie ma?
Nie! To wyborczy test!
Gdzieś taka wyspa jest!

poniedziałek, 31 sierpnia 2015

Bajka o Złotej Rybce, Wędkarzach i Wałbrzychu























Ustawili się w szeregu
wędkarze na poniżej Brzegu
od dawna już wiedząc o tym,
że tam pełno rybek złotych.

Trawka była bardzo śliska.
Rosjanin odszedł z łowiska,
gdy dostał od rybki słowo,
że żyć będzie Bursztynowo.

Pożegnano go bez krzyku.
Niemiec trzymał na haczyku
grubą, złotą rybę z ikrą,
a żydowi było przykro.

Wiedział, że tu gdzieś do stawu
złote rybki wpuścił rabuś,
a staw był chłopa z Wałbrzycha.
Trudno było się rozpychać.

W Wałbrzychu się żyło biednie.
Upływały dni powszednie
w bezrobociu na ruinie,
a w bajki wierzono w gminie.

Była ta o Złotej Rybce,
lecz ktoś grał tu pierwsze skrzypce.
Bajki opowiadał dzieciom,
a chciał rybki wyjąć siecią.

Na to nikt się nie chciał zgodzić.
Trzeba zaraz staw ogrodzić
i zwołać Sztab Kryzysowy.
Koniecznie wstrzymać połowy.

Mogły spełnić się życzenia,
ale rząd się właśnie zmieniał.
Władza w kraju była głucha.
Rybkom groziła przyducha.

Decyzje kryzys wymuszał.
Wiele odsłaniała susza.
Złoto się rzucało w oczy,
a nikt nie chciał nóg zamoczyć.

Decydenci nie wiedzieli,
co z tym zrobić? Wziąć? Czy dzielić?
Ostrzegano głośno w świecie:
Było już życzenie trzecie!

Panowie! Już dostrzec pora,
że ta bajka ma też morał!
Gdy granice przekroczycie
zostaniecie przy korycie!

Nie słuchajcie lepiej baby.
Miał być car, lecz jest wciąż słaby.
Z żydem trudne są układy,
a dziad może pójść na dziady!

poniedziałek, 4 maja 2015

Kozioł. Skórka za wyprawkę (bajka).



















Poszło bydło opłakiwać zdjętą z kozła skórę.
Już nie będzie cap skakać. Piąć się na samą górę.
Rogi swe pokazywać. Spijać mleko, jeść paszę,
twierdząc, że wszystko wspólne. Winy wasze i nasze.

Był ten cap przez stulecie ulubieńcem rzeźnika.
Pasowała mu zawsze ugodowa praktyka
i dla siebie potrafił z każdej strony uskubać.
Pragnął lotów wysokich, ale nie umiał fruwać.

Za to podejść potrafił i pokazać swe rogi
gdy się czegoś ucapił, a zawsze rzeczy drogich,
nie odpuszczał i umiał bydełko podprowadzić.
Przyszła kolej na niego. Chcą już skórę wyprawić.

Chcieliby jeszcze zrobić z niej kagańce i paski
wspominając zasługi, osiągnięcia i łaski.
Sprowadzili już nawet niemieckiego rymarza,
ale bata nie skręcą. Cap ten stadu zagrażał.

I choć całej hodowli głośno płakać kazano
i choć to, co zostało w złote ramy wkładano
i kropiono kropidłem i wsiąkała w to chemia -
jak nie mieli pożytku, tak i nadal go nie ma.

Musi być w bajce morał i go znaleźć wypada.
Tam, gdzie dają ci mleko, po co kozła dokładać?
Żeby skakał po grzbietach i był firmy reklamą
i by meczał okropnie przed udojem co rano?

Ktoś tu bajek nie lubi, albo bajkom nie wierzy?
A od rana je słychać, tak że aż trudno przeżyć!
Kto tu bardziej przesadził i kto żarty z nas stroi?
Czemu więc tak publika krótkiej bajki się boi?

poniedziałek, 1 grudnia 2014

O skrybie,królu i społeczności Słupska (bajka)




















W kraju o wielkich porywach
uznawano za pierdoły
to, co pisał stary skryba:
Spójrzcie ludzie! Król jest goły!

Ludzie senni byli chyba.
Wycofali tekst ze szkoły,
bo była alternatywa:
Może goły, lub nie goły.

Może tylko część strój widzi,
ta co poszła na wybory.
Nie można tak z króla szydzić,
jak to było do tej pory!

To skryba jest gołodupiec
i nie patrzy tam, gdzie trzeba.
Chciałby własną pieczeń upiec!
Już z tą bajką skończyć trzeba!

Najbardziej społeczność Słupska
była tym zbulwersowana.
Dosyć rui i porubstwa!
Władza ma być doceniana!

Jak orzekli - tak się stało.
Prywatna to rzecz golizna.
Wielu gołych tron dostało.
Do wstydu się nikt nie przyzna.

piątek, 7 marca 2014

Umiejętność




 








Wojownik znad rzeki Tana
nie wiedział jak pić szampana.
Radził mu wuj znad Rufidżi -
Pij wtedy, gdy nikt nie widzi!
Szampan uderza do głowy.
Trudno być po nim światowym.
Nie będziesz wiedział, co czynić.
Łatwo się przy tym ześwinić.
To mógłby być bajki koniec,
a jednak w pewnym salonie
tańczono znad Tany taniec
i tam-tam grał przy szampanie.
Telefon gorącej linii
wciąż pytał: - Co trzeba czynić?
A w głowie same bąbelki.
Drobnostki są zmorą wielkich.