Pokazywanie postów oznaczonych etykietą salon. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą salon. Pokaż wszystkie posty
sobota, 30 maja 2020
Salon "Money"
"Małym - mało! Dużym - dużo!",
A szeptuchy już źle wróżą:
"Dużym - dużo? Małym - mało,
By tak było, jak być miało?"
.
Duży się o więcej kłóci,
A ten mały się przewróci,
Ale to strata niewielka,
Jak w morzu potrzeb kropelka.
.
Jak westchnienie przy złej cenie,
Gdy dziurawe masz kieszenie,
A z nosem w respiratorze,
Już targować się nie możesz.
.
Sprawiedliwość demokracji
Dużym - więcej da atrakcji
Wszystkim z nadzwyczajnych kast
Oraz wielkim z wielkich miast.
.
Na urnach deską zabitych
Przez elity prosperity,
Starczy podpis z pe-es-el-em,
A i tego jest zbyt wiele!
sobota, 27 października 2018
Salon
Obyło dziś się bez hałasu.
Dziwnie, bo od dłuższego czasu
nie było spokojnie w salonie,
a dziś w rozsądnym bardzo tonie
dyskutowano o wyborach,
bo i właściwa była pora,
przypomnieć nam o Wszystkich Świętych,
byśmy tę radość Wniebowziętych
powiązać mogli z Zaduszkami,
a nawet więcej... i z Dziadami -
niekoniecznie z tymi - Leśnymi,
ale wyłącznie z Wileńskimi.
Dziś panowało zamyślenie.
Widząc "rozłożone na scenie"
zamiary politycznych sił,
powagi ton potrzebny był
i salon znowu był salonem.
W jaką pójdziemy dalej stronę?
Może już tylko wie sam Bóg?
Kto nam to wszystko zrobić mógł?
Nie tylko nam... bo w całym świecie
spadały listowia zamiecie.
Na szczęście ustalono sprawcę.
Podobno siadywał na ławce.
sobota, 11 sierpnia 2018
Salon zagrał w salonowca
Salon zagrał w salonowca,
bo mu prawda znów jest obca.
Unikają wciąż kar obcych
uwikłani w sieci chłopcy.
Jedynie stary artysta
na zabawę tę nie przystał
i nie odchodząc na stronę,
nie odwracał nic ogonem!
Dobrze, że nie było księdza,
gdy ta - salonowa nędza
już nie ukrywała strachu
przewidując krach po krachu.
Nie słyszano tego tonu
w żadnym z uprzednich salonów.
Zawsze w obecności matron
wstrzymywano upust wiatrom!
I próbowano po pańsku...
jaśli już... to może w Gdańsku,
lecz nigdy w przededniu Święta!
Nikt już tego nie pamięta.
sobota, 21 lipca 2018
Brudny Harry
Nie ma kary!
Są fujary!
Przydałby się
Brudny Harry!
Nim okrzykną mnie
zła hersztem -
Sprawdzę Cybę...
Pisał wiersze?
By się takich
sztuczek chwytać -
mecenas
musiał je czytać
w protokołach
przesłuchania.
Stąd, odważne
porównania
i z ust pana mecenasa,
Nadzwyczajna
wyszła Klasa,
rzucona cicho
przez zęby.
Nie musiał wycierać gęby!
Salon uznał za ripostę,
powiew, który machał chwostem.
Dotarł tylko tam, gdzie trzeba!
Czy za aprobatą Nieba?
sobota, 5 listopada 2016
Salonowa poprawność sieci
Już przegląd posad
mówi: To Mosad!
Od dawna już Amerykanie
o firmie takie mają zdanie,
a w telewizyjnym salonie,
ktoś w znanym geście złożył dłonie,
twierdząc, że pod wpływem Angeli
nam konta zamykać musieli.
Że to światowe korporacje
nam narzucają swoje racje.
Żeby nie padło słowo - Oni.
Antifa - wiadomo: czerwoni.
Niemieckie kina też są w sieci.
Trudno rozpoznać: Kto to zlecił?
Kto cenzuruje? Kontroluje?
U nas, jak w domu swym się czuje.
Władza wiedziała - nie działała,
jak gdyby swój interes miała,
bo przecież sama nie jest święta.
Były przestrogi prezydenta,
powtórzone przez premier Szydło,
że fobia jest sprawą obrzydłą
i dla niej w kraju miejsca nie ma!
Przekierowują więc nam temat
na prasowy koncern sąsiada.
Niech nam nie mówi, co wypada!
Jeden z braciszków gazetowych
natychmiast ucinał rozmowy,
gdy Gargas na końcu języka,
już miała... że to polityka
omija problemy najstarsze,
związane przede wszystkim z Marszem!
W tym poprawności słychać zgrzyt,
żeby nie padło słowo... wstyd.
Gdy go podchwycą Narodowcy,
od rządu zażąda ktoś obcy,
by stanowczo zareagował
i jak poprzednicy spałował,
a jeszcze szykuje się KOD,
by nam ze Święta zrobić szrot.
Taki się zawsze problem ma,
kiedy się na dwie ręce gra,
a w partyturze są roszady,
prądy i rządy i wywiady.
niedziela, 14 października 2012
Nie martw się panie Wokulski...
Nie martw się panie Wokulski.
W salonie dzisiaj prowincja.
Mody zostały po ruskim.
Gdzież dawna jego kondycja?
Kuchnia, nie powiem, że marna,
bo nawet smaczna - żydowska,
ale rozwiała się karma,
gdy krzesła obsiadła wioska.
Geszeft już wlazł do salonu,
a kiedyś tkwił w przedpokoju.
Nie powiesz dzisiaj nikomu,
że nawet taki z rozboju.
Pogadać? - Już nie pogadasz!
Agresja w każdej rozmowie.
Już nie ma nawet co siadać.
Nikt nic mądrego nie powie.
Hrabiostwo jakieś fałszywe.
Tytuły z giełdy partyjnej.
To wszystko jest nieprawdziwe
i jakby z powieści innej.
Nie martw się panie Wokulski.
Zaprasza pani Zasławska.
Poda z patelni miętuski,
z uśmiechem - Pan będzie łaskaw.
A na nich proszę nie zważać -
lichwiarzy, służbę, dworaków.
Dziś się za salon uważa
grono usłużnych prostaków.
Co słychać u pana Rzeckiego?
Jakże się staruszek trzyma?
Ukłony i najlepszego.
Dość trudna może być zima.
Subskrybuj:
Posty (Atom)





