Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zachód. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zachód. Pokaż wszystkie posty

środa, 3 lipca 2013

A może byśmy...



 








A może byśmy pomilczeli
wsłuchani w szemrania wieczoru
jakbyśmy pytań już nie mieli.
Nie widzieli nigdy horroru.
Krwisto czerwieni się horyzont,
lecz jeszcze wiele jest błękitu
i głaszcze twarze letnią bryzą
nadzieja innych, lepszych bytów.
A może byśmy popatrzyli
w srebrno-błękitne lustro wody
jakbyśmy nadzieje spełnili
w nas pokładane, jeszcze młodych.
Jak gdyby wszystko, co minęło
snu tylko było pióropuszem,
a na brzeg nas tu przyciągnęło
pragnienie, które zmusza duszę
do spojrzeń przed siebie dalekich,
gdzie niewyraźny wzrok się zlewa.
Skąd wypływają senne rzeki
w dal unoszące ścięte drzewa,
powiązane już nie do pary
w szeregi tratw niknących w dali.
Na których życie - flisak stary
ognisko zachodu zapalił.
A może byśmy się objęli
i usiedli na skraju piasku
i razem poczuć jeszcze chcieli
ciepło wieczornych słońca blasków.

czwartek, 8 listopada 2012

Droga na zachód



 









Moja drogo dokąd mnie prowadzisz
w horyzontu nadchodzący zmierzch?
Posłuchałem, jak mi ojciec radził:
Idź na zachód. Co uniesiesz, bierz!

Na ten zachód droga nie jest taka łatwa.
Nie zapraszał i nie czeka na mnie nikt.
Drogowskazy poprzekręcał i zagmatwał
ktoś niechętny, zazdrosny o wikt.

Porzucona ciągnie serce ojcowizna.
Wiele razy spoglądałem wstecz
i bolała każda strata, każda blizna.
W górze wisiał Damoklesa miecz.

Poginęli ci, co zaufali.
Straszne sceny rozegrały się we mgle.
Słyszę płacz. Modlą się pozostali.
Ruszam dalej, choć tak bardzo zostać chcę.

Prosta drogo! Czemuś taka trudna?
W domu łatwiej, w domu lepiej miało być.
Przewróciła się reklama stara, złudna.
Chciałbym wrócić, lecz rozsadek mówi - idź!

Wszystko woła: - Tu na pewno będzie gorzej
i zapłonąć mogą kiedyś styropiany.
Czemu tak mnie ukarałeś Panie Boże?
Idę wolny, a czuję się jak wygnany.

środa, 11 lipca 2012

Przez lat wiele...



 









Przez lat wiele podziwiałem
jak wspaniały jest gdzieś zachód.
Szczęśliwi tam żyli ludzie,
bez kłopotów i bez strachu.

Wciąż myślałem o zachodzie,
(Od kiedy? - Już nie pamiętam),
że w nim radość mieszka co dzień.
Nie jak u nas. Nie od święta.

Że wystarcza tam na wszystko.
Nikt się niczym nie przejmuje,
że ten zachód jest tak blisko
i że kiedyś go poczuję.

Choć nie chciałem - mnie przygarnął
i pokazał swoje dziwy.
Starość mam w nim raczej marną.
Jeszcze nie jest tu prawdziwy.

Teraz muszę mu pomagać
tak jak inni marzyciele.
Zaczął bardzo niedomagać
i sam potrzebuje wiele.

Ale ciągle tam jest lepiej!
Nie jak u nas - wieczny brak!
Marzę nadal. Biedę klepię,
a to wszystko było tak: 

Przez lat wiele podziwiałem
jak wspaniały jest gdzieś...