środa, 4 kwietnia 2012

Na mojej dzielnicy



 







A na mojej warszawskiej dzielnicy,
znanej z wielu przeróżnych szop.
Wiersze snują się po ulicy,
zacierając za sobą trop.

Zgubi się, kto na łatwość tu liczy,
na przygodę, na jakiś hip hop.
Ta dzielnica potrafi przećwiczyć,
jeśli sobie nie powiesz - stop.

Ludzie znają tu siebie wzajemnie
dużo lepiej nich zna ich UOP.
Rozpoznają siebie po gębie
kto jest z miasta, kto prosty chłop.

Lecz tu właśnie jest europejsko.
Tu zarobisz i możesz stracić.
Tylko się nie zachowuj frajersko.
Tu rachunki swe musisz zapłacić.

A na mojej warszawskiej dzielnicy,
znanej z wielu przeróżnych szop.
Bije serce i tętno stolicy,
choć już stare - pracuje tip top!

wtorek, 3 kwietnia 2012

Niebyt



 














To nie jest ból! Jest teraz bezboleśnie.
Nie mam już czucia, więc czuję odrętwienie.
Nie ma mnie tutaj - jestem przecież we śnie.
To nie jest lęk - to tylko me sumienie.

Nie ruszam się, więc co mnie wciąż kołysze?
Nie mam już chęci i nic mnie nie złości.
Straciłem słuch. Już ciszy nie usłyszę.
Straciłem wzrok. Nie zobaczę ciemności.

Jestem tu sam a myśli miewam czyjeś.
Jestem kimś innym - jednocześnie samym sobą.
Umarłem kiedyś. Czy na prawdę już nie żyję?
To nie mój wiersz. To nie ja. Daję słowo.

Z baśni plemienia L..



 







Czarnoskóry Kenijczyk chowany w islamie.
Nie zapomni szkoły mułłów, lecz wierzyć przestanie.
Spodoba mu się socjalizm. Zachwyci się Rosją.
W Ameryce ukształtuje swą postać dorosłą.
Zamieszanie z metrykami oraz Hawajami -
da mu władzę. Kto to taki? Zgadnijcie to sami!

Indonezja. Pobyt w Rosji. Rosyjskie imiona
i świadomość marksistowska - dobrze przeszkolona,
da mu możność zjednywania zwykłych prostych ludzi.
Jeśliś myślał: - To dar boski! Toś się tylko łudził.

Jak wysoko ktoś zajść może z takim życiorysem,
kto niedawno gdzieś w Harlemie zamiatał ulicę?
Może! W bajce! Gdzieś daleko, za morzami, hen.
Gdzie wymieszał się z bezpieką yankesowski sen.

Rzecz jest tak niesamowita. Taki wielki wystrzał,
że niektórzy w nim dostrzegli rękę antychrysta,
albo czyjeś dłuższe ręce lepiące kukiełkę.
Są już dzisiaj uprawnione dociekania wszelkie.

Zmiany, wojny, rewolucje, tysięczne ofiary.
Zło króluje. Ład się burzy i porządek stary.
Ktoś tu wyrósł na wielkiego pokoju obrońcę.
Przymierza się do rozgrywki, która ma być końcem.

Wyśpiewywał zły czarownik do plemienia Luo,
że ktoś z niego rządzić będzie całą ziemską kulą.
Gdy wybierze sobie żonę - córkę różnych ras -
to się góra spotka z górą. Wypełni się czas.

Prawdą wszystko być nie może. Są na świecie baśnie.
Przeżegnaj się - Chroń nas Boże! Nim spokojnie zaśniesz.


poniedziałek, 2 kwietnia 2012

21.37




 







Mówili o Nim - Wielki,
a On się równał z małymi
i podział odrzucał wszelki
i małych czynił wielkimi.

Kochali Go za to ludzie,
jak Ojca - kogoś swojego
i każdy mówił o cudzie
zamachu nieudanego. 

Santo subito! - gruchnęło.
Księga się sama zamknęła.
Okno gdzieś w Niebie skrzypnęło,
Na Polskę Świętość spłynęła.

Postmodernizm


 








Gdzie zasadą jest: - Nie mieć zasad!
Nic nie tworzyć, a wszystko psuć! -
Kiedy strop się nad sztuką zapadł
nie narzekaj, gdy zaczną pluć.

Jesteś przecież postmodernistą.
Chciałeś tego, co w końcu masz.
Gdzie zasadą jest: - Niszczyć wszystko!
Nie płacz, że wykrzywiają ci twarz.

Rosną kwiaty, a wysypisko
w ogród sztuki się nie zamieni,
bo śmietnisko to jest śmietnisko,
ale kwiat człowiek zawsze doceni.

Choćbyś sypiał na styropianie,
potem dom sobie z niego zbudował,
to brzydota brzydotą zostanie
nawet gdyś ją świątynią mianował.

Jesteś przecież postmodernistą,
a po tobie miał być już potop,
lecz natura odradza wszystko,
tylko ty na swej gębie masz błoto.

Pasja



 








To są oni!
Żywo-masoni.
Nie jest tak łatwo ich stąd przegonić.
Na obu stronach każdej monety.
Znak wybijają.
Niestety.

To oni! - Znani
I podziwiani.
Od lat najlepsi. Zawsze ci sami.
Po obu stronach tkwią barykady.
Kto chce ich ruszyć -
Sam nie da rady!

Mają zasługi
I poważanie!
I Konstytucję
Wielkie Powstanie
Są też ojcami największych zdarzeń.
Żywo-masoni , wolnomularze.

Siedzą za każdym najwyższym stołem,
Chociaż są zmową - antykościołem,
Lecz tej pieczęci nikt nie narusza -
Świat chroni sługi anty-Jezusa!

Znowu są liczni.
Znowu na górze
Słychać ich w każdym
Medialnym chórze.
I w każdym tłumie,
Gdzie Pańska Męka
Jest wyciągnięta demona ręka.

Wielkie Misterium od wieków trwa.
I nieustannie toczy się gra
O świat, o ludzi i o Zbawienie.
Gdzie jest Cierpienie
Tam są i cienie.
Pod krzyżem będą także i oni.
Znani, wspaniali - żywo-masoni.

niedziela, 1 kwietnia 2012

Wjazd



 










"Enterprise" przejdzie przez Suez.
Poderwano wszystko w górę,
by przeczesać oba brzegi.
Wysyłani na przyszpiegi
zdadzą dokładne relacje.
Wielki wjazd. Zaczęto akcję.

Dawno temu Nauczyciel
wjeżdżał witany w zachwycie
przez jerozolimską bramę.
Mury palmami przybrane
zapraszały do świątyni.

Dwa zdarzenia. Ludzie inni.
Czas podobny. Ten sam rejon
i te same wiatry wieją
zapowiedzią wielkich zdarzeń.

Spoglądam na ludzkie twarze
uśmiechnięte pod palmami.
Świat kołysze już dzwonami.
W procesji prowadzą osła.
Chwila bardzo jest doniosła.
Misterium się rozpoczyna.

Dzień szczególny i godzina
i ten atom w lotniskowcu.
Koronę włożyli chłopcu.
Okryli czerwonym płaszczem.
Jeden klęka. Inny klaszcze.
Na ulicach wsi i miast
świętujemy Wielki Wjazd.