Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rocznica. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rocznica. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 1 sierpnia 2022

"Za każdy kamień Twój..."

 

Powstrzymała się Rosja,

gdy palono Warszawę.

Dziś Niemcy wobec Rosjan

są przyjaźnie łaskawe.

Powstrzymują dostawę

naszym postawom wbrew.

Z tego może niebawem

w piersiach zrodzić się gniew!

.

Jeszcze żyją te dzieci,

matki oraz ojcowie,

a warszawscy poeci

piszą nową opowieść

o miastach rujnowanych,

o obronie i walce,

kiedy krzyczą ekrany,

a świat patrzy przez palce.

.

Kiedy wyją syreny

i ulica przystaje

powracają te sceny -

Warszawa rozpoznaje

swoje własne odbicie

w wodzie dziurawych mostów,

do serc wolnośc i życie

przygarniając po prostu.


wtorek, 1 sierpnia 2017

Warszawo!














Gdy nie chcesz się ugiąć przed Niemcem
i swoje chcesz w mieście mieć prawo.
Daj wiarę powstańczej piosence
i pokaż swój sprzeciw Warszawo!

Jest kanał na Placu Krasińskich
i Goliat już czeka przed gmachem.
Chce bronić Guberni praw świńskich
i nową budować Nordwache.

Niech sankcje szykują Rosjanie
czekając na Niemców rozprawę.
Pokazał już Mały Powstaniec,
jak trudno jest złamać Warszawę!

Przez lata okupant urastał
i nadal chce bronić przeprawy.
Możemy przegonić go z miasta
i wszystkich dla niego łaskawych.

Odsłonił już groby Mokotów
i kraty wyrwano Gęsiówce.
Rachunek wystawić bądź gotów
za rany zadane Starówce.

Niech wyją syreny nad miastem!
Niech w niebo uderzą znów race!
Łańcuchy są dla nas za ciasne
i zdrady skrywają pałace.

Zbyt długo czekali ojcowie,
aż kości ich odnajdą matki.
Bezkarność za wszystko odpowie!
Sędziowie pakujcie manatki!

Nie będzie tu balu na budach
i śmiechu wnoszonych poprawek.
Tym razem się numer nie uda!
AK-owcy obronią Warszawę!

Gdy nie chcesz się ugiąć przed Niemcem
i swoje chcesz w mieście mieć prawo.
Daj wiarę powstańczej piosence
i pokaż swój sprzeciw Warszawo!




niedziela, 10 kwietnia 2016

Zrozumieli

















Uciec od tego nie sposób
właśnie dzisiaj grono osób
już dokładnie zrozumiało,
że nie będzie, jak być miało
i że czeka kilku panów,
co najmniej Trybunał Stanu.

Może za niedopełnienia,
za oszustwa, mataczenia,
za decyzje wielkiej wagi
i za skutki nieuwagi.
Odsuwali to od siebie,
a sprawiedliwości w niebie
chcieli dopiero doczekać.
Nie mają dokąd uciekać.

Ludzie patrzą, pewność mają,
a wyjaśnień już czekają
ci, co byli pewni siebie,
opuszczeni tu w potrzebie,
gdy nadeszły dobre zmiany.
Pokazują już ekrany,
jak dotkliwe były szkody.
Upłynęło wiele wody.
Państwo powraca do ludzi,
a do dzisiaj ktoś się łudził.

Wieńce dzisiaj ciężar mają,
bo pohańbieni czekają
na sprawiedliwe spojrzenia.
Kończy się okres milczenia
i smoleńskiego podziału.
Ludzie wracają pomału
ze zniczami na Krakowskie.
Głośniej brzmi: " Boże, coś Polskę..."

niedziela, 2 sierpnia 2015

Rocznica



















Ten sierpień też był gorący.
Okupant wszędzie się cofał,
a drugi do nas idący,
już wiedział, że Europa
wyglądać będzie inaczej
i nowe będą podziały.
Rocznica. Blaski odznaczeń.
Wspomnienia pieśnią zagrały.

Bo nasze tu były zgliszcza
i nasze tu były groby.
Ojczyzna - sercu najbliższa.
Układy. Pakty. Sposoby.
Los Polski nie miał znaczenia.
To była cena zwycięstwa,
a świat się podobnie zmieniał
w rozbłyskach zbrodni i męstwa.

Zapłacą za wszystko młodzi.
Za wczoraj, jutro i dziś.
To dla nich pamięć i podziw.
Musieli i chcieli iść,
bo każda chwila wolności
bezcenna jest tu - nad Wisłą.
Rocznica. Rząd i tłum gości.
Łzy w oczach. Spojrzenie w przyszłość.

sobota, 11 kwietnia 2015

Aż tyle głów...

















Aż tyle głów i rąk i nóg
i cały las sztandarów,
że trudno wątpić by nie mógł
poruszyć sumień paru,
ludzi, którzy na wszystko patrzą
partyjnym, chłodnym okiem,
którymi może i strach zatrząsł,
obawa przed wyrokiem.

Aż tyle gniewnych spojrzeń w oczy,
w obiektyw i kamerę,
że widać spór, który się toczy
i dzieli władzy sferę
na tych od pały, twardej ręki
i wyroków sądowych
i tych, którym własne udręki
wybiły wierność z głowy.

Trzeba się za kimś opowiedzieć.
Za narodem, czy przeciw,
bo coraz trudniej sondaż śledzić,
a już i małe dzieci
otwarcie mówią o ściemnianiu
i kłamstwie powtarzanym
i nie kończą na jednym zdaniu
powszechnie w kraju znanym,

że to był zamach na Ojczyznę
i "Chwała bohaterom"!
i od małego noszą bliznę,
a przeciw władzy sterom,
wystąpią sami gdy dorosną,
gdy my nie potrafimy.
Oni już żyją swoją wiosną.
My się tylko modlimy.

piątek, 10 kwietnia 2015

Przebija się zawiązka



















Przebija się jak młode listki
poprzez medialny uśmiech śliski,
poprzez obrzędy wydumane,
przez arogancją wypełniane
twarze nalane butą, pychą,
jak nieproszone nigdzie licho,
rosnącej nadziei zawiązka.

Przeszła przez wieńce na Powązkach
oraz przez szarfy pod pałacem.
Na eksperckie się wspięła prace.
Przeszła przez beton opatrzności
i przez prawnicze niemożności
i rośnie szybko uwolniona,
wiosenna, nowa i zielona,
prawdziwa, mocna, pewna swego -
myśl, że już wreszcie koniec złego
się nieuchronnie z wiosną zbliża.

I propaganda nie ubliża,
bo moc straciła i już śmieszy,
a chociaż kłamiąc nadal grzeszy -
nie może zamknąć młodych pędów.
Jeszcze z tupetu i rozpędu
próbuje zagłuszyć, przeszkodzić,
ale już temu, co się rodzi,
zagrozić kłamstwem nie jest w stanie.
Zacznie się więc prowokowanie
i ruszy na nas cała sfora
Wilków Putina na motorach. 

Poparcie wstrzyma się na skraju,
bo to już wszystko będzie w maju
i może się obudzić złość.
Powiedzą wtedy ludzie: - Dość!
Temu, co było do tej pory.
A spod skorupy starej kory
wyrośnie młode, nowe kwiecie.
Jest dzisiaj Msza i Marsz! Idziecie?

środa, 8 kwietnia 2015

Góra z górą


















Decydująca to jest gra
i wielkie polityczne siły
uznały, że jest pora ta,
by wszystkie razem się skupiły
na ujawnieniu społeczeństwu
w sposób jak najmniej bezbolesny,
że opierały się szaleństwu,
bo czas wydawał się przedwczesny.

A teraz nadszedł ten właściwy,
choć destabilizacją grozi,
lecz plątaninie dróg fałszywych
ścieżyna prawdy nie zaszkodzi.
Zostaną zawsze wątpliwości.
To w końcu literacka fikcja,
a zrozumieją ludzie prości,
czym jest konieczna abolicja
i przedawnienie, ujawnienie
z braku konkretów i dowodów,
a jeśli będzie poruszenie,
to znajdzie się wiele powodów,
żeby uciszyć kogo trzeba
skutecznie, albo raz na zawsze,
bo taka była wola nieba.
I święty też się czasem zaprze.

Wszystkie gazety, wielkie media
i całe tłumy dziennikarzy
wiedzą, że dramat i komedia
w jednym spektaklu też się zdarzy,
bo tragifarsa ma swój urok
i może się podobać widzom,
gdy góra się spotyka z górą,
a doły ludzki strach wyszydzą.

środa, 1 kwietnia 2015

Już pieką przaśniki


















Do dzisiaj nie wiemy, kto zlecił ten zamach.
Skąd tylu Judaszy się wzięło?
Do dziś dominuje postawa ta sama:
Nieważne! Przeszło! Przeminęło!

Świąteczna sceneria. Chwieją się imperia
i sądzą współcześni Piłaci.
Wciąż groźna trwa seria. Przy władzy koteria.
Za wiarę wciąż głową się płaci.

Do władzy pokusa wypycha Jezusa
z tak zwanej publicznej przestrzeni.
Królewski płaszcz zdarli i krzyże wyparli
i prawo potrafili zmienić.

Już pieką przaśniki. Medialne uniki
wciąż prawdę skrywają przed ludem.
Zwycięża obłuda, ale się nie udał
ten zamach... i było to cudem!

sobota, 13 grudnia 2014

Cierpliwość
















WYRÓŻNIENIE W KONKURSIE LITERACKIM SOLIDARNYCH 2010
Cierpliwość

Ten, kto nie był spałowany i skopany,
ten, kto nie wie czym nienawiść jest, czym strach -
tylko taki czas świętuje zapomniany.
Generałom pod więzieniem bije w dach.

Kto nie nosił, nie przewoził i nie chował,
nie przemycał przez rogatki i kordony
i nie widział roztrzęsionych luf przy głowach -
może dzisiaj generałom bić pokłony.

Ten, kto drogi nie zastawiał transporterom,
kogo nigdy nie ściśnięto w drzwiach kościoła,
kto nie widział jak rozjeżdża tłum eszelon -
może myśleć, że wybaczyć łotrom zdoła.

Kto nie grzebał, kto nie żegnał, nie rozpaczał,
kto nie pytał, ale głowę w piasek chował,
kto zapomniał o więzionych i tułaczach,
może dzisiaj opowiadać i świętować.

A kto widział i kto poczuł i wycierpiał,
kogo jak psa tu ścigano po ulicach,
kto korzyści nie otrzymał i nie czerpał,
ten nie będzie głowy wznosił przy tablicach.

Wiersz przeczyta. Łzę uroni na wygnaniu.
Powie dzieciom, co to znaczy sprawiedliwość.
Głowę spuści zamyślony na kazaniu
i pomyśli, że świętością jest cierpliwość.

czwartek, 10 kwietnia 2014

Katastrofa














Tego dnia na warszawskim Okęciu
wyłączyły się wszystkie kamery.
Dobierano w nerwowym napięciu -
Kto poleci?  Kto siądzie za stery?

Ktoś odleciał stąd wcześniej Jakiem.
Ale kto? - Nie wiemy do dzisiaj.
Nie ma wspomnień. Posiano makiem.
Nad odlotem panuje cisza.

Po hangarze nie ma już śladu.
Rozwiązano też pułk specjalny.
Całe śledztwo jest w rękach sąsiadów,
a decyzja ma skutek fatalny.

Tajemnica na tajemnicy.
Uroczystość kolejna - państwowa.
Pierwsze kłamstwa padały z mównicy.
Ktoś  zbiór tajny w pałacu przejmował.

A pan premier żółwikiem się witał,
potem mocno się ściskał z Putinem.
Ktoś już piłą spalinową zgrzytał.
Ustalano ostatnią godzinę.

To na pewno jest katastrofa!
Jest też poszlak łańcuszek gruby.
Każdy z nas się o sprawę otarł
i nacisku odczuwał próby.

Nie ma mowy o żadnej kulturze.
Cały naród piętnują podziały.
Wciąż modlitwy wędrują ku górze,
a nadzieje w czeluść pospadały.

Trąbią "Ciszę" i niosą krzyże.
Marsze. Wieńce. Modlitwy. Przemowy.
Do finału jest dalej niż bliżej.
Ludzie szepczą - Był zamach kwietniowy.

Do nas teraz należą wybory.
Jedni w lewo, a drudzy na prawo.
Narodowe, kwietniowe nieszpory.
Msza w Katedrze. Czy pójdziesz Warszawo? 

środa, 9 kwietnia 2014

...i znicz zapalę zabitym!













Brakuje powszechnej wiedzy,
że był już zamach majowy,
bo różni, ówcześni szpiedzy,
tę wiedzę wybili z głowy.

Układ sąsiadów w Rapallo
spisany nad naszą głową
i wojnę celną, Locarno
i śmierć, dość liczną - majową.

To wszystko, gdzieś się rozmyło
i uleciało z pamięci,
lecz przecież nam się zdarzyło,
a sprawcy nie byli święci.

Historia ma swoje wzorce,
przykłady, zamachy, plany.
Trzymamy wiele pod korcem,
lecz czasem do nich sięgamy.

Wróciła nam niepodległość
odwieczne, stare podziały.
Skróciła czasu odległość.
Pomysły w głowach zostały.

Ten kwiecień spadł na nas nagle
i w kraju wszystko odmienił.
Dla jednych może był żaglem,
dla drugich krainą cieni.

Sąsiedzki układ z nad głowy
schował się na dnie Bałtyku.
Pojawił się zakaz handlowy.
Aneksja przeszła bez krzyku.

To tylko są podobieństwa,
potęgi i interesy.
Myślenie - objaw szaleństwa!
Fantazji chorej bezkresy.

Był zamach, czy go nie było?
Tym razem byłby kwietniowy.
Czy koło się zatoczyło?
Czy jest dziś spór naukowy?

Nie mamy armat na moście,
lecz są dziś armaty w mediach.
O sprawie jest wciąż donośnie.
Tu krzyczą: - Prawda! Tam - Brednia!

Nikt tego dziś nie rozsądzi,
a pamięć zostanie przy tym.
Pójdę! Choć mogę błądzić
i znicz zapalę zabitym.




czwartek, 3 kwietnia 2014

Moją modlitwę tym wierszem kładę...















"Pozwólcie odejść...", lecz jak pozwolić?
Ciężkiej poddałeś nas próbie.
Do dzisiaj jeszcze mnie serce boli.
Nie mogę kliknąć "To lubię".

To było więcej niż pożegnanie
na Placu Świętego Piotra.
Tamta litania i wiatru taniec,
purpura i przestrzeń modra.

Łzy na chodniku. Dramat okrzyków.
Spadała karta za kartą,
aż smutny moment wzrok świata przykuł -
Bóg zamknął księgę otwartą.

Może dla innych był to przypadek.
Ja oglądałem tam cud!
Moją modlitwę tym wierszem kładę.
Proszę, też za mnie się módl.

poniedziałek, 10 marca 2014

Prelekcja



 









W rocznicę NATO ma być prelekcja
dla przypomnienia - "Czym jest ANEKSJA?"
"Co to jest UKŁAD?" i " Czym DOKTRYNA?"
O wszystkim trzeba im przypominać.
Sprawa jest ważna właśnie dlatego,
że dziś akurat jest dziesiątego.
A dziesiątego bywają zgrzyty,
bo wtedy ślepną nam SATELITY
i hurtem giną GENERAŁOWIE.
Ważna prelekcja wszystkim podpowie
jak doskonałe daje wyniki
wojna na słowa i na filmiki,
a przede wszystkim - na oświadczenia.
Przedziwna wojna CHCENIA - NIECHCENIA.
Do ludzi gada znów pani Hun.
Będą Komisje "Kto strzelał w tłum?"
Służby punktują już Narodowców,
że zamiast mężów  wypchnęli chłopców.
Ci nic nie wiedzą o DYPLOMACJI.
Idą wybory! Nie brak atrakcji
Kto teraz pójdzie na nich głosować,
gdy wszyscy widzą, że to jest ZMOWA?!
Telewizyjna kampania śmieszna
ma patriotów publicznie zbesztać!
Lecz pamiętamy: - Kto z kim się ŚCISKAŁ!
Przez to frekwencja może być niska.

wtorek, 17 września 2013

17 września



 







Grabież, sprzedaż, zubożenie,
karczowanie, odrzucenie,
zadłużenie, brak pieniędzy,
teraz utrwalanie nędzy.

Reformy mamy za sobą.
Z nędzą już niewiele mogą,
bo dla wszystkich jest kłopotem.
Brak pomysłu na "co potem?".

Władza chce trwać na zasiłku.
Sztuka przeciąga czas schyłku.
Dla młodych "nie ma znaczenia"
skąd i dokąd - byle zmieniać!

Modlą jeszcze się o pokój
zostawieni gdzieś na boku
wielkich projektów i zdarzeń
dawnej wiary misjonarze.

Pragną chleba powszedniego
nie rozumiejąc nic z tego,
co się wokół w świecie dzieje.
W Bogu składają nadzieję.

Świat nie uczy się niczego!
Ani złego ni dobrego
i września siedemnastego
nie chce mieć wśród smutnych dat.

Takie życie. Taki świat.

czwartek, 4 kwietnia 2013

Skąd się wzięło opornych aż tylu?



 









Rozświetlone okna pałacu.
Poniatowski. Grube łańcuchy.
Lwy kamienne. Pustka na placu.
Wyprężone na warcie zuchy.
W głowach miazga. Myśl wypalona
i pragnienie by pójść na Krakowskie.
Żartobliwa uwaga spełniona.
Los dotkliwie uderzył Polskę.
Solidarność i dezinformacja.
Tajne służby wywożą archiwa.
Trwa milcząca manifestacja.
Jak się teraz mamy nazywać?

Pospieszalski ma przestać rozmawiać!
Ryk silnika i wina pilotów.
Nowa władza się usadawia.
Odwiedziny. Miedwiediew jest gotów.
Głowy na dół i uścisk współczucia.
Wajda Rosji Katyń pokaże.
Nie na Wawel! Znów pokaz zepsucia.
Nie chcą krzyża tu nowi włodarze.
Los dotkliwie uderza znów Polskę.
Solidarność i dezinformacja.
I pragnienie by pójść na Krakowskie.
Po mszy wielka manifestacja.

Rozświetlone okna pałacu.
Poniatowski. Grube łańcuchy.
Lwy kamienne. Pustka na placu.
Biały namiot dźwigają duchy.
Arcykapłan krzyż schował w świątyni,
bo Golgota publicznym jest miejscem.
Speckomisje ścieżkami krętymi
lawirują faktami i chciejstwem.
Już nie los, a policja uderza.
Spycha ludzi i stawia bariery.
Ginie każdy, kto badać zamierzał,
a w pałacu awanse, ordery.

Wielkie zmiany i kryzys światowy.
Nowe wojny. Bankructwa i troski.
Wieczny premier i rząd platformowy
i Prezydent pan Komorowski.
Rozświetlone okna pałacu.
Poniatowski. Grube łańcuchy.
Lwy kamienne. Pustka na placu.
Wyprężone na warcie zuchy.
Inna warta pilnuje w Smoleńsku
polskich resztek bez śladu trotylu.
Były jakieś rozmowy po męsku.
Skąd się wzięło opornych aż tylu?

poniedziałek, 2 kwietnia 2012

21.37




 







Mówili o Nim - Wielki,
a On się równał z małymi
i podział odrzucał wszelki
i małych czynił wielkimi.

Kochali Go za to ludzie,
jak Ojca - kogoś swojego
i każdy mówił o cudzie
zamachu nieudanego. 

Santo subito! - gruchnęło.
Księga się sama zamknęła.
Okno gdzieś w Niebie skrzypnęło,
Na Polskę Świętość spłynęła.