środa, 29 lutego 2012

Romantyczność



 












Upadła filozofia "mieć". Nie wierzy nikt już w "być".
Trzyma się jeszcze trochę "chcieć". Umacnia się "Jak żyć?"
Lecz "żyć" jest także zagrożone. Żre je eutanazja.
i wkrótce będzie tylko klonem. Została nam fantazja.

Byt wirtualny żyje dłużej. Ten nasz jest nic nie warty.
Z zaświatów w wyobraźni chmurze idzie Czterdziesty Czwarty.
Gdy człowiek już tu nic nie ceni, a ludźmi rządzi zwierzę -
to filozofię może zmienić zwyczajne , proste - wierzę!

Nadzieja jest najbardziej trwała, choć postać jej duchowa -
niematerialna, lecz wspaniała i umie motywować.
I rodzi nowe wciąż uczucia. Powie co jest miłością.
Gdy człowieczeństwo świat wyklucza - to ona jest ludzkością.

Kiedy zrozumiesz nieskończoność tworzących się fraktali.
Za jedność zdarzeń - "być i płonąć" - wciąż stwórcę będziesz chwalił.
Za to, że stworzył cię człowiekiem i obdarzył nadzieją.
I żadne życia przeliczniki twą wiarą nie zachwieją.

poniedziałek, 27 lutego 2012

Jeżeli milczysz...



 








Winni? Niewinni?
Nie ma co gdybać!
To nie ten czas!
Jeżeli milczysz,
gdy biją innych -
Jutro być może
będą bić nas.
Nie pytaj: - Za co?
Nie ma znaczenia!
To też jest człowiek!
Jeżeli ktoś się
w zwierzę zamienia -
Dość tego! - Powiedz.
Przecież niedawno
policjant chłopca
kopał w Warszawie!
Jakim wyrokiem
sąd sprawę zamknął?
Czy jest po sprawie?
Lecą po świecie
filmiki z Syrii,
z Kairu zdjęcia.
Ludzie rwą szaty.
Mówisz - Dwa światy!
I kto się znęca?
Winni? Niewinni?
Nie ma co gdybać!
To nie ten czas!
Jeżeli milczysz,
gdy biją innych -
Jutro być może
będą bić nas!

Czastuska ruska



 








Baba ruska chciała tuska
nauczyć czastuszek.
Namawiała tusku tu skacz
daj chociaż paluszek.

Gdy dał palec to złapała
go za całą grabę.
Zakręciła tak jak chciała.
Tuski są za słabe.

Jak wyłuskać teraz tuska,
gdy poszedł w uściski?
Językiem chciał babę muskać,
a język ma śliski.

Ale baba jak to baba -
dawno wyślizgana.
Spodobała się zabawa -
tańczyli do rana.

Dopiero im o świtaniu
spadły z oczu łuski.
Baba to był chłop w przebraniu -
stary agent ruski.

Sprawdzaj babie muskuł tusku
zanim ruszysz w tany.
Baby dziś zmieniają w chłopów,
a tuski w barany.

niedziela, 26 lutego 2012

Przyśnij mi się



 









Kolorowe sny chcę jeszcze mieć
w zamian za wciąż szare dni.
Wyobraźnio ma w ogrody leć
i fiolety przynieś mi.

Zapomnienie też jakąś barwę ma,
a nie tylko szarość, czerń.
Zaciemnienie to zbyt długo trwa.
Przyśnij mi się i strój zmień.

Kolorowych snów mi bardzo brak.
Różu i czerwieni ust.
Nie przychodzisz do mnie długo tak.
Dość mam nocy ciemnych chust.

Weź ze sobą żółte światło świec,
gdy zieleni nie chcesz brać.
Przegonimy cienie ze snu precz.
Ugrami będziemy grać.

W ochrach potem rozmarzymy się.
Z pomarańczy spijemy sok,
Świtem niech już wszystko miesza się.
Przyśnij mi się. Minął rok.

Proletariusze wszystkich krajów...



 









 Artysta pragnie być politykiem.
Dziennikarz chce być artystą.
Czytelnik chciałby zostać krytykiem.
Świat pędzi. Zmienia się wszystko.

Arystokracja drży przed szafotem.
Żyd został arystokratą,
a ten co wczoraj mieszkał pod płotem
nosi się bardzo bogato.

Pole awansu jest dziś szerokie.
Wymusza je konkurencja.
Drabiny można ustawiać bokiem -
liczy się tylko intencja.

Lokaj jest dzisiaj arystokratą.
Arystokrata - lokajem.
Niewinność często siedzi za kratą,
a kłamstwo prawdę udaje.

Niepewność wzięła się za doradztwo,
a wiedza zbiera opinie.
Dokładność to już zwykłe partactwo.
Ślepota wyznacza linie.

Awans społeczny - rewolucyjny!
Dzieci koniecznie do miasta!
Znowu jest silny członek partyjny!
Rząd absolutu dorasta.

Idź buntowniku! Parking podpalaj!
Niech ojciec kaucję zapłaci!
Rewolucyjna nadchodzi fala.
By zyskać - ktoś musi stracić!

Dziś zbuntowani już nie są sami.
Sklonować trzeba Lenina!
Wystarczy "Iskra" - pomyślcie sami.
On także kiedyś zaczynał.

sobota, 25 lutego 2012

Przeczucia



 








Tej nocy jak ustalono
zapalić miał się Babilon.
Lojalnie - nie uprzedzono,
lecz oczu patrzyło milion.

I jeźdźca Apokalipsy
zobaczyć każde by chciało.
Czas znaczył swoje elipsy.
Wielu go czuło - wiedziało.

Nie spali wcale prorocy,
wrażliwcy i stygmatycy,
a psy wciąż wyły tej nocy
na wyludnionej ulicy.

Za czarną kopułą nieba -
tą co świadomość oddziela,
proszono wciąż - Boże przebacz!
Lecz śmiech się także przedzierał.

Na ziemi stali poeci,
a tam na niebie wysoko
gwiazdy płynęły naprzeciw
porozrywanym obłokom.

I wszyscy stali milczący
niemocą swą przygłuszeni
i bali się by niechcący
misterium nocy nie zmienić.

Tak mały jest ciągle człowiek,
a wielkie słowa znaczenie.
Masz tylko zasłony powiek
i twoje jest też cierpienie.

Niniwę Jonasz ocalił.
Czy ktoś dziś ocali Persów?
Świat jeden człowiek zapalił,
a drugi rzekł - nie ma sensu.

piątek, 24 lutego 2012

Wprowadźcie Judasza!




 












Czy trzydzieści srebrników wystarczy,
żebyś złożył swój pocałunek?
Żebyś wskazał i winą obarczył?
To nagroda. To nie jest werbunek.

Władza przecież ci pragnie zapłacić,
prawie za nic - za niewielki gest,
choć za bardzo się nie wzbogacisz,
lecz sam także przyjąłeś chrzest?!

Jesteś więc naznaczony - współwinny!
Weź srebrniki - unikniesz kary,
a odpowie za to kto inny -
kto wciąż wmawia ludziom koszmary!

Staniesz wreszcie po właściwej stronie
i obronisz mury świątyni.
Jemu włożą cierniową koronę,
ale za to ocaleją inni.

Czy trzydzieści srebrników wystarczy?
Inni wzięli i milczy dziś świat!
Prawdę dawno przynieśli na tarczy.
Sprawiedliwość to przelotny wiatr.

Czemu milczysz? Czy wahasz się jeszcze?
Nie wiesz komu powinieneś służyć?
Na co ci takie życie bezgrzeszne?
Oni dawny porządek chcą zburzyć!

Bierz srebrniki! Udawaj, że nie wiesz
i że stronisz od polityki.
Przecież sam jesteś w wielkiej potrzebie.
Ruszaj przodem! Skończone uniki.

Przyszły panie. Czekają pod drzwiami.
One same pomagać chcą szczerze.
Zadecyduj - póki jesteśmy sami...
No, wiedziałem... Bierz srebrniki! - Bierzesz???