Pokazywanie postów oznaczonych etykietą teatr. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą teatr. Pokaż wszystkie posty

piątek, 18 stycznia 2019

Teatr Sza... pirowski














Odkąd Teatr Szekspirowski
powrócił na scenę,
Przynależność sztuk do Polski
stała się problemem.
Krwawy dramat hamletowski
oglądasz na żywo.
Źle się dzieje w państwie polskim.
Broczy krwią prawdziwą.

Marchie pruskie grubą łuskę
mają na kolczugach,
lecz sztylet łatwo tnie bluzkę.
Zbroja nie jest długa.
Szydzą żydzi, gdy nie widzisz
ręki reżysera.
Być, czy nie być - myślą Szwedzi,
kiedy kraj umiera.

Pańskie dwory, Elektory
nadal widzą ducha.
Patrz! Szekspirowskie horrory!
Słuchaj! Nikt nie słucha.
Siedział w Gdańsku widz - po pańsku.
Złocone miał loże.
Nie ma scena ni guldena
i poszło na noże.

O co poszło? O bezczelność?
Wiedzą Szpitalnicy.
U komtura w grubych murach,
a nie na ulicy
Nowy Teatr Szekspirowski
miał podnieść publikę.
Pochłonęło piekło wnioski.
Winią politykę.

A czy naszą - poszarpaną
dramatycznym sporem?
Perspektywy ludzi straszą
krzyżackim zaborem
i secesją... i procesją
żółtych kamizelek.
Panem, chamem i plebanem.
Rozłamem w Kościele.

Sztuk obłuda sukces uda.
Służba umie grać.
Spłyną sprawy do Wełtawy.
Teatr musi trwać!
Nie zobaczył nikt człowieka
w długiej, trudnej roli.
Trwała nadal dyskoteka.
Co Cię Polsko... boli? 

sobota, 1 grudnia 2018

Teatr Ziemi Obiecanej

















Wielki koncern zaprasza na koncert.
Już imienne wysłał zaproszenia.
Kto dotychczas z wyróżnień był kontent,
zauważa - Coś się w kraju zmienia!

Zaproszeniom odmówić nie można
Dość kosztowne są miejsca w lożach
i persona wysoka, wielmożna
też odczuje, że bilet zdrożał.

Doczekała literackich spełnień
reymontowska "Ziemia Obiecana".
Widać że jest panika w bawełnie,
za to wełna otwiera szampana.

Jeszcze dymią płacowe kominy.
Jeszcze łudzą nadzieje gwarancji,
Spowodował wystraszone miny
pożar ulic w Belgii i we Francji.

Nie brakuje dzisiaj Borowieckich
i dyskusji: Czyja znów jest Łódź?
Mezaliansów - przetargów kupieckich,
gdy niepokój kieszeni już czuć.

Bosym można być w Ameryce,
gdy się w Polsce lakiery zakłada,
ale także i w twórczej praktyce,
drogo może kosztować przesada.

To się zwykle zaczyna od góry,
kiedy góra mysz rodzi malutką,
a nie czerpie z literatury
wzorców, aby zapobiec złym skutkom.

sobota, 16 czerwca 2018

"Źle się dzieje w państwie duńskim"























Wszystkie kręte polityki
przechodzą okres paniki.
Plączą się i wycofują.
Złe decyzje podejmują.
Nic nikomu nie powiedzą,
bo nie wiedzą na czym siedzą.

Ważne, przodujące frakcje,
podejmują dziwne akcje,
z zaskoczenia - w tajemnicy.
Ważne jest wsparcie ulicy
i resortu siłowego.
Najwygodniej, gdy swojego.

By posłużyć się paniką,
trzeba dać znać przeciwnikom,
co spokój może przywrócić.
Już nie ma się o co kłócić!
Ktoś był najgorliwszym uczniem
i na znak otrzymał włócznię!

Wówczas ludzie wszystkich stanów
pokłony nowemu panu
składają czołobitnością
i staje się normalnością,
co wczoraj paniką było.
Powraca do władzy miłość.

Podobnie jest w sprzysiężeniach,
lecz w nich bardziej się docenia
ceremoniał i symbole.
Postawienie na cokole
i znaczenie namaszczenia.
Styl w jakim się wszystko zmienia.

piątek, 15 listopada 2013

Oba lewe kamaszki



 








Oba lewe kamaszki lekko wchodzą do czaszki
i spływają z niej do rozporka.
Teatralne igraszki. Łatwo zdjąć fatałaszki.
Wyobraźnię wyciągnąć z worka.
Gdy to robisz w świątyni, toś z przybytku uczynił
zwykły burdel. Ze sztuki potworka.
Jesteś wielkim artystą, który rozmachem błysnął.
Starych widzów zaprosił na portal.
Scena jest stara. Znana, ale nie ma już Pana.
Odtrąbiono śmierć Tadeusza.
W krypcie seks to nie banał. August wpuszcza w kanał.
Tolerancję widowni wymusza.
To świństewko maleńkie niepotrzebnym się lękiem
odbijało w nobliwym Krakowie.
Będzie drzewnianym sękiem, a reklama wydźwiękiem.
Modrzejewska przewraca się w grobie.
Kopiec wielki jak góra. Kryzysowa kultura.
Kozia bródka. Spojrzenie szatańskie.
Obłęd i trzecie żony. Wraca Strinberg zmieniony.
W Ministerstwie nastroje szampańskie.
Smutna mina Gowina. Źle się sezon zaczyna!
Forsa płynie tu za pacjentem.
Musi być premierowo, ale nie narodowo.
Przedstawienie dla władzy. Zamknięte!
Dziwny gust Augusta. Ludzka bywa rozpusta.
Sztandarowe jest: "Róbta co chceta!"
Sztuka nie chce dziś listka. Jest zadanie. Artystka.
I do tego jest zdolna kobieta.




 

środa, 15 maja 2013

Teatr



 




Sztuka trwa zbyt długo.
Publika zmęczona.
Smród się ciągnie smugą.
Sala niewietrzona.

Klepią wciąż to samo.
Oparć dobrych nie ma.
Banery z reklamą
większe są niż scena.

Teatr pustoszeje.
Chce ruszyć w objazdy.
Nikt się już nie śmieje.
Podstarzałe gwiazdy.

Wielka klapa blisko.
W kasie nie ma kasy.
Mówią, ze wszystko
winni ludzie z prasy.

Afisz za wysoko
został powieszony,
gdy zmęczone oko
i kark opuszczony.

Obsada się chwieje.
Chybiona konwencja.
Widz stracił nadzieję.
Rośnie konkurencja.

Sponsor zagraniczny
martwi się o swoje.
Kabaret uliczny
otworzył podwoje.

Jeszcze babcia z szatni
starego teatru
chce numer ostatni
wystawić do wiatru.

czwartek, 25 października 2012

Krzesła



 











Chyba to nie jest rewolucyjnie,
ani za bardzo po męsku,
żeby się władzy kłaniać przymilnie
i nie dać szansy zwycięstwu.

Chyba to nie jest zbyt politycznie
bez przerwy dostawać baty.
Nie jest rozsądnie, ani praktycznie
wciąż tylko rozdzierać szaty.

Po co, do licha, grać wciąż komedię,
gdy jest się krzesłem na scenie
i odpowiadać na jakieś brednie
wyłącznie głowy kręceniem?

Takie sprzeciwy z ręką do góry,
z nosem spuszczonym na kwintę.
Są wypaczeniem ludzkiej natury.
Przebraniem za Kunta Kinte.

Tamten bez przerwy chociaż uciekał.
Nie dawał się michą skusić.
Nie ma co nowych wyborów czekać.
Trzeba ten teatr porzucić!

poniedziałek, 9 lipca 2012

Długa droga



 











Powoli. po cichu,
usiadłem w kąciku
i patrzę.

Uczę się uników
od różnych komików
w teatrze.

Przesuwa się scena.
Coś było i nie ma,
a pierwszy rząd nieruchomy.

Widocznie partyjni
są mało mobilni
na listach ról ulubionych.

Kto nie jest na scenie,
pewnie nie istnieje.
Żelazna spada kurtyna.

Szum umilkł na sali.
Ktoś światło zapalił.
Dramat się właśnie zaczynał:


Pojedziemy jeszcze kiedyś,
gdy nam dobry los pozwoli
gdzieś daleko od tej biedy,
beznadziei i niedoli.

Zapomnimy na dni kilka
o tym co zostało w domu.
Zdecydować może chwilka.
Wyjedziemy po kryjomu.

Może zdarzyć się w tym roku -
nawet jeszcze tego lata,
z nieznanych boskich wyroków
jakiś zastrzyk, lub zapłata.

Powiem ci w ostatniej chwili
i natychmiast wyruszymy.
Wczoraj światło odłączyli,
a my w dobry los wierzymy.

Pukali do nas z opieki,
ale im nie otworzyłem.
Pokończyły ci się leki.
W totka znowu nie trafiłem.

Nie martw się. Miewam przeczucie,
że się wszystko jeszcze uda.
Autobus znów nam uciekł.
Chodź! Przed nami droga długa.



Brawa! Brawa! Brawa! Brawa!
Wspaniała była zabawa.
Aktor bardzo wczuł się w rolę,
ale ja komedię wolę.