Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dramat. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dramat. Pokaż wszystkie posty

środa, 7 czerwca 2017

MAXBED AKT III



















AKT III


SCENA I

Trzy CZAROWNICE we mgle pod Pomnikiem Poległych i Pomordowanych na Wschodzie



1 CZAROWNICA

Ja strzelałam.

2 CZAROWNICA

A ja Katyń pokazałam.

3 CZAROWNICA

Ja nie mogłam zrażać sojusznika.

1 CZAROWNICA

Ja kłamałam.

2 CZAROWNICA

Ja Mackiewicza wysłałam.

3 CZAROWNICA

Ja prosiłam, by Katynia nie dotykać.

1 CZAROWNICA

Ja zabiłam generała i uprowadziłam córkę.

2 CZAROWNICA

Ja się bronić jeszcze chciałam.

3 CZAROWNICA

Ja Biblii powtórkę
Przez pustynię prowadziłam,
Przez Morze Czerwone.
Znacznie więcej utraciłam.
Coś jest ocalone.

1 CZAROWNICA

Ja ich dalej mordowałam twoimi rękoma.

2  CZAROWNICA

Ja przeszłam przez Norymbergę. Byłam powieszona.

3 CZAROWNICA

Ja odzyskiwałam Auschwitz. Szukałam Eichmana.

WSZYSTKIE

Żadna nic nie nabroiła?! Każda zaplątana.

1 CZAROWNICA

Ja rozmawiałam na molo.

2 CZAROWNICA

Ja się przejmowałam rolą
I wszystkich łączyłam,
Wiedziałam - Nam nie pozwolą.
Przeciwna nie byłam.

3 CZAROWNICA

Ja przyznania tylko chciałam
I zwrotu kamienic.

WSZYSTKIE

Przeminęło. Rzecz się stała.
Świat się musiał zmienić.


3 CZAROWNICA

Ja już obiecałam za to, władzę Maxbedowi.

1 CZAROWNICA

A on co powiedział na to? I co teraz robi?

2 CZAROWNICA

Ja musiałam Fuxa chronić. Jest prawie cesarzem.

3 CZAROWNICA

Maxbet spytnie rząd wyłonił. Idzie z nami w parze.

1 CZAROWNICA

Chodzi jemu już o pamięć oraz o pomniki.

2 CZAROWNICA

Nacier powoduje zamieć. Ma jakieś wyniki!

3 CZAROWNICA

Jest formalnie nam podległy. Sam niewiele zrobi.

WSZYSTKIE

Ruszył w ludziach Las Smoleński. Komunistów dobił.
Spróbujmy znów razem siostry, wzniecić większą falę.
Skoro Majdan z wojny ostygł. Niech nastąpi zalew.


Rozbiegają się



SCENA II

MAXBED i NACIER - na parkingu przed sejmem

MAXBED

A cóż znaczy tron, kolego, w takiej Europie?
Siła złego na jednego. Blaski mogą dopiec.
A cóż znaczy u nas władza - taka z trójpodziałem,
kiedy obcy nos swój wsadza, nieraz ramię całe.
Królobójców zna historia i współczesne czasy.
Jednych otaczała gloria inni szli pod nasyp.
Nie dla siebie chcę tej władzy i nie mam dziedzica.
Ktogoś, kto wydał rozkazy skrywa tajemnica.
Mogła to być większa zmowa. Los podsunął sposób.
Ciążą na sumieniu słowa, że aż tyle osób...
Drwiną drażni duszę ego. Znali myśli moje!
Każdy z nas nosi, kolego, ciężkie brzemię swoje.

NACIER

Zawsze są tacy, co rządzą. Inni są rządzeni.
Zawsze silni słabszych sądzą. Nikt tego nie zmieni.
Siły się polaryzują. Jest porządek nowy.
Na szczytach władzy wojują, a tron zaściankowy
Dla nich wielkiej wagi nie ma. Kto na nim zasiada?
To jest drugorzędny temat. Ważny - dla sąsiada!
Góra z górą dziś się ściera, piętrzą oceany.
Płyta na płytę napiera, padają gór ściany.
Wielki z wielkim się potyka, a król walczy z królem.
Z polityką - polityka. Człowiek ze swym bólem.

MAXBED

Dla tych, co zgarnęli wszystko, jedyną jest troską,
Jak zacisnąć pęt kolisko. Glob uczynić wioską.
Pokazali światu sposób. Mówią o swych planach.
Najlepszy jest wróg z kosmosu! - To słowa Regana.
I mamy takiego wroga. Spadł nam z nieposkłonu.
Fanatyzmen pognał pogan do wież Babilonu.
Tam, gdzie jeden mur upada - drugi się podnosi.
Jeden puzzle poukładał - drugi veto zgłosił.
Stare weksle powyciągał. Nie ma przedawnienia!

NACIER - do siebie

Tego, który grób rozkopał, pochłonęła ziemia.

MAXBED

Tajemne i cichociemne wpływ wciąż mają dziwy.
Jak zachować to, co cenne? Gdzie znaleźć prawdziwych
Humanistów, partiotów, światłych wizjonerów?
Jeden dla dotacji gotów, inny dla orderów -
dusze sprzedać, jarzmo włożyć, ludziom kłamać w oczy.
Czy świat urwał się z choinki i w otchłań się toczy?

NACIER

Wygraliśmy te wybory. Kupiliśmy wsparcie.
Widać wściekłość całej sfory. Miała wielkie żarcie.
Niech się jednak nikt nie łudzi, że weźmie bogatym.
Nie ma sił i takich ludzi! Ponieśliśmy straty!
Pewnie jakieś są atuty. Coś zgarniemy na nie.
Utrzymamy się dopóty potrwa to rozdanie.
Liczy się kontynuacja i nasze ulice.
Opiera się demokracja na matematyce,
Ale liczyć trzeba umieć, gdy są niewiadome.

MAXBED - do siebie

Są też funkcje oraz zera,  ciągi nieskończone.

NACIER

Coś się wyda, lub nie wyda. Czas przyspieszyć może.
Pokazała się hybryda...

MAXBED

I szaleńców noże!

NACIER

Będzie może wzrost zagrożeń i wiecej hałasu...

MAXBED

Może też być znacznie gorzej! Mało już mam czasu...


Przez scenę przemykają dwie postacie w czarnych burkach. MAXBED i NACIER - odchodzą.



SCENA III

PREMIER FUX wychodzi z prokuratury. Przy schodach spotyka
LADY IF.  Idąc rozmawiają. Zaczynamy słyszeć ich rozmowę.


PREMIER FUX

My mamy wszystko, a oni - nic.
Kto nam w czymkolwiek przeszkodzić zdoła?
Mogą jedynie owieczki strzyc,
Gdy utrzymają wsparcie wsparcie Kościoła.
Zawsze, gdy zechcę, Unią postraszę.
Nasz jest trybunał. Nasze dotacje.
W kraju właściwie wszystko jest nasze.
Kultura, prasa, dwie wielkie stacje.

LADY IF

Nasze? Czy wspólne? Wspólników FOZZ-u
i Appelbaumów i socjalistów?
Kto to pociągnie? Nie chcą zejść z wozu.
To "nasze" lepiej weźmy w cudzysłów.
To jest kapitał. To są pieniądze,
A pieniądz nie ma narodowości,
Lecz pozostawia ręce w nim tkwiące.

PREMIER FUX

Dobrze! Powiedzmy: Własność ludzkości!

(śmieje się)

Państwowe żadnym groszem nie śmierdzi.
Dochód z budżetu, albo z reklamy.
Utrzyma TV z dala od śmierci,
Bo my o śmierci mówić nie damy!
Chcą iść na wojnę z tą propagandą?
Wojnę medialną i hybrydową?
Nim coś osiągną, z biedy upadną!
Bądź więc spokojna. Masz moje słowo!

LADY IF

Słowo to słowo!  Nie jest różowo.
Wszystko się sypie od samej góry,
I Amerykę już mamy nową.
Dawne traktaty to już są bzdury.
Żadne prognozy się nie sprawdziły.
A co mówiły nasze sondaże?
Chyba nam jednak ubywa siły.
Ile zostanie to się okaże!
Twoja kadencja też szybko zleci.
Jeszcze się łudzisz, że wygrać możesz?
Twoja patronka, już za i przeciw...
Kupuje głosy na własnym dworze.
Na co jej teraz starcie z Maxbedem?
Musi się martwić o Deutche Bank,
A to już nie jest kłopot ze spreadem.
Zmartwienie ile kosztuje frank.
Bank jest za wielki, żeby mógł upaść?
Przecież już kiedyś padły Golemy!
Jeśli zostanie kamieni kupa,
To gdzie dla siebie miejsce znajdziemy?

PREMIER FUX

Nie strasz już! Nie strasz! Mocno poladłaś.
Że też ci bzdury wchodza do głowy...
Klamki się trzymaj, gdy nie zapadła.
Są na to wszystko inne sposoby!

LADY IF

Inne powiadasz? Teraz ty nie strasz
O pewnych rzeczach - nie przypominaj!
Gdy... co do czego - pierwszy się spietrasz!
I kombinować znów nie zaczynaj.
Może zamierzasz umrzeć w klinice,
Lub przy narkozie i rwaniu zęba?
Dziś tomografy mają kostnice.
Łatwo rozpoznać, czyja to gęba!
Ja już nie powiem, że doglądałam.
Że każdy skrawek został zbadany.
Na mnie już nie licz! Raz dupy dałam.
Już mi wystarczy.  Pa..! Mój kochany!


Rozchodzą się w przeciwne strony.


AKT III, Scena IV (ostatnia)

Noc. Przyciemniony pokój. MAXBED w fotelu tyłem do widowni.
Kot na scenie.
Zjawiają się trzy CZAROWNICE


CZAROWNICE - razem

Myślisz Maxbedzie - Będzie jak będzie...
I nie chcesz bić się z myślami.
One cię jednak dopadną wszędzie.
Ciężarem podziel się z nami.
Potem posłuchaj, szeptów do ucha,
Jakie ci chodzą po głowie,
Choć wytrzymałość ludzka jest krucha,
Sam sobie w myślach odpowiedz.

1 CZAROWNICA

Czy byli tacy, którzy nie chcieli
Podjąć żadnego ryzyka?
Którzy po prostu wyjścia nie mieli?
Czy znali służb komunikat?

2 CZAROWNICA

Nikt się nie cofnał. Przypuszczać mogę,
Że nie wiedzieli dokładnie.
Ktoś cię obarczy winą okropną,
Jeżeli pytanie padnie.

3 CZAROWNICA

Zawsze w decyzji ostatniej chwili,
Sprawdza się - Czyś dobrym wodzem?
Oni się jednak nie przestraszyli
I naznaczyli cię srodze.
Bałeś się Casy, a przecież Tutka,
Wróciła od nich z naprawy.
Ktoś bardzo sprytnie to wszystko utkał.
Przewidział twoje obawy.

1 CZAROWNICA

A jak wygląda to pozostanie.?
Powiesz... na wszelki wypadek.
Jakie tu mogłeś spełnić zadanie
I czemukolwiek dać radę?

2 CZAROWNICA

To nie jest tylko uraz ambicji,
Błąd w sztuce, czy zawahanie.
To jest już teraz młot opozycji.
Znienawidzeniem się stanie.

3 CZAROWNICA

Przed żadnym słowem już się nie cofną.
Przerzucą na ciebie winę.
Będziesz miał z nimi dolę okropną,
Aż po ostatnią godzinę.

1 CZAROWNICA

Mówisz, że przyjmiesz ciężar na siebie,
Bo winien to jesteś bratu?
Los cię już palcem zła na pogrzebie
Wyraźnie pokazał światu.
Lecz władać próbuj. Będąc na szczycie
To wszystko możesz odmienić!
Przekonać ludzi: - Zło zwyciężycie!
I ludzie będą cię cenić!

2 CZAROWNICA

Jeżeli jednak prawdy zaniechasz,
Przebaczysz bez osądzenia,
Żadnego wsparcia serc nie doczekasz.
Uznania i wybaczenia.

3 CZAROWNICA

Czy obiecałeś już na poczatku -
Rozliczeń żadnych nie bedzie?
Ale o jednym chyba wyjątku,
Rozmyślasz? Czy się zdobędziesz?

1 CZAROWNICA

On teraz władcą. On teraz panem
Miary Karola Wielkiego,
A światu nadal są niepoznane
Udziały i winy jego.
Bronią go wielcy. Bronią go silni.
Wpływowi. Groźni. Bogaci.
Właściwie jesteś całkiem bezsilny.
Czym mu się możesz odpłacić?

3 CZAROWNICA

Powrócić pragnie. Zbiera gromady,
By odebrały ci władzę.
Jeśli pomyślisz - Nie dam mu rady...
Przegrasz, a przegrać nie radzę!

MAXBED - zrywa się z fotela, odwraca się

Odejdź! Przepadnij, maro nieczysta,
co ludzkim chcesz władać losem.
Byłaś tu zawsze. Na wszystkich listach
Podpowiadałaś złym głosem.
Donosicielko! Zjawo filmowa.
Sprawiłaś to rozdwojenie.
Już mnie za rękę dalej nie prowadź.
Strzaskałaś Księżyc o Ziemię!
Co mi zostało? Tylko posługa.
Sarkofag prawd na Wawelu.
Tam leży moja połowa druga.
Miało je w życiu niewielu.
To nie monolog jest dla Hamleta!
Nieważne  - Być albo nie być!
Nie można duszy rzucić na przetarg!
Kiedy to skończy się? Kiedy....yy???

CZAROWNICE - razem

To już jest koniec sztuki Maxbedzie.
Zaraz opadnie kurtyna.
Życie pokaże, co się powiedzie,
A co się nagle zatrzyma.
Tajemne wpływy nadal zostaną
W Warszawie, w kraju na Wisłą,
Bo nieustannie służą swym panom.
Widzą i przeszłość i przyszłość.
Władza powstrzymać tego nie może.
Wyłącznie egzorcyzm znany...

MAXBED

Księdza wołajcie! Dopomóż Boże!

wchodzi Ksiądz

KSIĄDZ

Powstańcie... i zaczynamy:

modli się:

Sancte Michael Archangele,

defende nos in proelio;

contra nequitiam et insidias diaboli esto praesidium.

Imperet illi Deus, supplices deprecamur:

tuque, Princeps militiae Caelestis,

satanam aliosque spiritus malignos,

qui ad perditionem animarum pervagantur in mundo,

divina virtute in infernum detrude.

Amen.


                                         K o n i e c


sobota, 3 czerwca 2017

MAXBED AKT II



















AKT II


Scena I

Noc. Starówka. Maxbed i Nacier.

MAXBED

Księżyc zachodzi. Już po północy.
Wszyscy się chyba już rozjechali.
Marsz był udany. Nie jestem śpiący.
Dobrze nas chłopcy zabezpieczali.

NACIER

Trzeba uważać na każdym kroku.
Łatwo nas trafić w takim pochodzie.
Można coś ukryć, gdy ciemno wokół.
Jest przestrzelina w twym samochodzie.

MAXBED

To mogą zrobić jedynie służby.
Za wielka byłaby awantura.
Może naprawdę, chronią nas wróżby?
A jeśli służby? To czyje? Która?
Pamiętasz jeszcze, dziwne z mgły zjawy?
Jakby tu zawsze, gdzieś były blisko
I można sobie nie zdawać sprawy,
Że one o nas - wiedzą tu wszystko.
To nie przypadek, że były trzy.
Siostry - nie siostry. Być może obce.
Jakby przed nami bez przerwy szły
I prowadziły nas na manowce.

NACIER

To porównanie nie jest bez sensu,
Bo każdej wygląd sprawiał różnice.
Łączył je tylko splotem nonsensu
Miraż o władzy i polityce.
Pierwsza, jak myślę, mogła być ruska.
Inicjatorka o wielkiej sile.
Umiała kusić, nakłaniać, muskać
I uśmiechała się przy tym mile.


MAXBED

Ta gruboskórna, druga - niemiecka.
Pewnym warkotem brzmiały jej słowa.
Jakbym jej rękę poczuł na pleckach,
Że zawsze pomóc jest mi gotowa.
Ta trzecia  - zgodna, ze swym - być może,
Zawsze z maleńką alternatywą,
Usłużyć może na każdym dworze,
A jest najbardziej wśród nich fałszywą.
Mogłaby włosy ciąć Samsonowi,
Albo poprosić o głowę Jana.
Trudno przewidzieć, co może zrobić,
A wpływ największy miała z nich na nas.

NACIER

Wróżby, czy zwidy - przetrwać musimy!
Jeśli czarownic tyle dokoła,
Najlepiej będzie, gdy się zwrócimy
O pomoc boską oraz kościoła!
Metropolicie ufać nie można ,
Ale pasuje nam hasło: "Trwamy!"
Tysiące ludzi można by zwołać!
Razem pójdziemy - kiedyś wygramy!

MAXBED

Pomyślmy o tym. Na dziś wystarczy!
Spróbuj do prasy dać pewien przeciek.
Stwierdzono mały uszczerbek w tarczy -
Odnaleziono trotyl!

NACIER

W gazecie?

Wychodzą.


SCENA II

Przy śmietniku - SZEF PAŹ  z KUWEJCKIM rozmawiają.
Za rogiem NACIER - nasłuchuje.

SZEF PAŹ

Pluskwa zdrowa nigdy w śmieciach się nie schowa.
Na odpadzie nic za długo nie poleży.
Sprawa dla nas nagle stała się gardłowa.
Kto przeczyta, będzie pytał. Nie uwierzy?
Kto to puścił? Przecież był wyraźny zakaz!
Trzeba inne wydrukować ekspertyzy!
I natychmiast wywalić pismaka!

NACIER - do siebie

Smród się rozszedł i to nie jest zapach bryzy.

SZEF PAŹ - obejrzał się zaniepokojony i kontynuuje.

Ktoś wygrzebał fragment pasa od fotela.
Potem po nim przejechał licznikiem,
A ten licznik zaczął nagle iskrzyć, strzelać.
Prosto w oczy zaświecił wynikiem.
Takie gówno to się nigdy nie pomyli.
Jest, lub nie ma. Ślad najmniejszy znaleźć umie.
Napiszemy, że go błędnie oznaczyli.

NACIER - do siebie

Że chronometr miał uszczerbek na rozumie?

KUWEJCKI  ogladając się

Zdaje mi się, jakby ktoś powtarzał  po nas.
Trzeba sprawdzić - Kto dokładnie wiedział o tym?
Nie ściągnąłeś za sobą ogona?

SZEF PAŹ  - unosząc klapę śmietnika.

Może szczury w śmieciach siedzą, albo koty.

KUWEJCKI

Wyobraźmy sobie taką sytuację,
Że tam siedział ktoś na serce bardzo chory.
Wsadził w kieszeń znany lek na palpitację.
Trzy psiknięcia pomagały do tej pory.
Kto rozróżni? Nitrogliceryna,
Albo trotyl - to właściwie jest to samo!
W razie czego to wydanie się zatrzyma.
A redakcję - za łeb wezmę rano.

SZEF PAŹ

Każdy, kto choć słowo mruknie. Kto się wstawi,
Lub w pantoflu wieść przekaże -  Coś odkryto!
Już nie będzie, za tej władzy, dziennikarzem!

(odchodząć razem z Kuwejckim)

I zamkniemy...

NACIER - wychodząc z ukrycia

Rzeczypospolitą?


SCENA III

Kancelaria. Przy stole - PREMIER FUX,  SZEF PAŹ, BÓLKOWSKI, MINISTER SIDWORSKI, GENERAŁ X, LADY IF



PREMIER FUX

Zbudujemy stadiony. Zagarniemy miliony.
Dadzą biedni, dopłacą bogacze.
Strumień środków wniesionych, popłynie z każdej strony.
Kraj nasz będzie wyglądał inaczej.
Ktoś to musi podzielić. Oni szansy nie mieli.
Europa mieć chciała kontrolę.
Długo nad tym myśleli. Stało się. Odlecieli.
Wszystkie karty leżały na stole.
Zbudujemy stadiony. Zagarniemy miliony.
Pościągamy od chętnych haracze
I wysokie ambony damy zadowolonym.
Pod naciskiem zamilkną krzykacze.
Niech wyruszą parady. Moher zejdzie na dziady.
Naszą przyszłość widzimy inaczej.
Mamy dobre przykłady. Specjalistów od zadym.
Kto do nieba się zwraca - niech płacze!

SZEF PAŻ

My będziemy haratać. Grodzić, spychać i zgniatać.
Europa tu musi mieć trasę.
Niebezpiecznych - wyłapać, a resztę powymiatać!
Trzymać ekran, Niemcom sprzedać prasę.

LADY IF

Coś kupimy... sprzedamy...  a czy my na to mamy?
Do wszystkiego potrzeba kluczyka!

SZEF PAŹ

Już od dawna tym gramy, poprzez podział reklamy.
Uzgodniony przy małych stolikach.

BÓLKOWSKI

A ja co? Mam być stróżem, tej tablicy na murze
I przed oknem pilnować chodnika?

MINISTER SIDWORSKI

Skup się lepiej na piórze, by nie było powtórzeń
I cywili zwyczajnie unikaj!

PREMIER LUX

Starczy tego paniowie!  Posłuchajmy, co powie
Pan generał, bo mamy kłopoty.
Niech się ja wreszcie dowiem, komu chodzą po głowie,
Komiksowe obrazy idioty?


GENERAŁ X

No, cóż... panie premierze... w przypadkowość nie wierzę.
To łeb kuty. Mieć musi atuty!
To jest forma ostrzeżeń,  z jaką byli żołnierze,
Wyjaśnienia zamieniają w skróty.
Mówi: - Nie jest po sprawie! Trzyma asy w rękawie?
Może stamtąd pochodzą przecieki.
W niebezpiecznej zabawie,  zawsze coś może zawieść.
I rekina zje większy rekin.

PREMIER LUX

To już na was spoczywa. Niech pan sam to rozgrywa.
My wracajmy do wielkich pieniędzy.
Kto chce mieć je przez lata, ma - nie jeździć a latać,
By się wreszcie oderwać od nędzy.
A cała polityka - to dobra logistyka.
Czas to pieniądz, a droga jest śliska!
Ten, kto oczy zamyka - dopuszcza sojusznika.
Czy dla niego budował lotniska?
Gdyby tak... tanie linie, były blisko, gdzieś przy mnie.
Miałbym bliżej po prostu do pracy...
Własny przelot - rządowy... Zadzieraliby głowy,
Uśmiechnięci, zdziwieni rodacy!

BÓLKOWSKI

To jest jasne, jak słońce. Tylko skąd wziąć pieniądze?
Od nas wezmą! Nam na to nie dadzą!

SZEF PAŹ

Kiedy my haratamy, to w szatni kogoś mamy!
Niech się zbiorą! Niech myślą! Niech radzą!

PREMIER FUX

Temat: Autostrady - do nastepnej narady
Zostawimy. Pomyślmy o locie.
Kto się trzyma zasady, często schodzi na dziady.
Ten wygrywa, kto marzy o złocie!

Wstaje. Za nim pozostali. Ze śmiechem wychodzą.


SCENA IV

Noc. Neon "Noc muzeów"  MAXBED i NACIER


MAXBED

Posprzątali. Wygasili wszystkie znicze.
Poskładali także barier barykady.
Pomyślałem, że już puste są ulice...

NACIER

Noc muzeum - to nie jest pora do zadym!

MAXBED

Gdyby krzyż tu leżał drugi , granitowy,
Choćby taki, jak u Kostki, na trawniku,
To sprzątanie by nie przyszło im do głowy,
Bo za wiele podniosłoby się okrzyków.

NACIER

To jest bardzo niefortunne odniesienie,
Bo gdyby się, ktoś złośliwy od nich uparł,
To na modły długim się położy cieniem,
Abdykacja z dymisją arcybiskupa.
Straszne rzeczy wypisują na Facebooku
O grzesznikach - gejowskich małżeństwach...

MAXBED

I organy mogą także sięgnąć bruku.
Kto by czytał takie bzdury, bezeceństwa?

NACIER

Piszą wprost, że papieża otruli.
W następnego pozwolono Turkom strzelać.
Nasz kardynał chciał głosować na Trzech Króli
SMS-y sam odbierał. Forsę zbierał.
Coraz częściej widzą diabła w masonerii.
Mówią - sekta i podnoszą dawne sprawy.
Jest dyskrecja. Nie potrzeba nam brewerii.
Kościół może nie być dla nas tak łaskawy.

MAXBED

Miałem sen. Śniły mi się deymkowskie "Dziady",
A w nich sceny i mowy turowiczowskie.
Potem żydzi i układy i narady.
Jeden wstał - palcem wskazał na Polskę.
Na to wyszli szalikowcy ze stadionu
I krzyczęli - Nastapiło uzdrowienie!
Jasne światło spadło na nich z nieboskłonu,
Potem zgasło. Pozostały krzyża cienie.
Pojaśniało, kiedy sejm mi się pokazał.
Palce w górze. Pochylony Mazowiecki.
Stół okrągły przemknął też w kilku obrazach,
Potem biskup - rozdawał książeczki.
Drukowano w nich kazania i nauki
Księdza z lądu tak czarnego, jak ta noc.
Ciemny garaż. Przytłumione stuki.
Grom uderzył... i obraz utracił moc.

NACIER

Nocna mara, a Bóg - wiara. Dziś są modły na ulicy.
Nie skupiaj się na koszmarach. Z ludem trwają politycy!


(w czarnych strojach wchodzą trzy CZAROWNICE, z tyłu cienie z krzyżykami)


1 CZAROWNICA

Widzieliście? Szli tu ludzie z krzyżykami,
A przechodząc różańce wznosili w górę.
Dość rządów tych! Słyszałyśmy - Chodźcie z nami!
My Chrześcijanie! Swoją mamy tu kulturę!

2 CZAROWNICA

Rząd się śmieje, a oni modlą się teraz.
Protestować przez noc całą nie przestaną.
Spektakl gniewu z tego może się uzbierać
Przeciw czartom, bezbożnikom i profanom.

3 CZAROWNICA

Z wiatrem niosą się tu jeszcze mocne słowa.
Tupot butów. Śmiech wisielczy i krzyk Nike.
Czasem w oknie się pokaże czyjaś głowa.
Gest sprzeciwu w jasnym oknie za pomnikiem.
Łańcuch skrzypi, jakby pytał wciąż - dlaczego?
Kto wam wszystkim, nagle w Polsce zamknął usta?
Czy naprawdę tak boicie się tu złego?
Ludzie modlą się - Różaniec nie ustał.

MAXBED

Czy pójdziemy, dołączymy i wesprzemy?
Na chodniku przed Muzeum klęczą nocą.

NACIER

Powinniśmy, jeśli nadal wygrać chcemy...
Z sił tajemnych i bożą pomocą,

1 CZAROWNICA

Kto bez winy jest i chce być nowatorski,
Niechaj pierwszy się podniesie, z ludem stanie
I przemówi do narodu głosem troski,
Że modlitwa jest silniejsza niż powstanie!

2 CZAROWNICA

Wiele złego uzbierano z każdej strony!
Namnożyło się przeróżnych poprawności.
Aferami cały naród jest zmęczony.
Zlitowania będą prosić - mali, prości.

3 CZAROWNICA

W morzu kłamstwa się ukażą ośmiorniczki.
Każda macka nową prawdę wydobędzie.
Znajdzie wyjście ze ślepej uliczki,
Kto ku źródłom iść pod górę się zdobędzie!

MAXBED

A dlaczego dziś jesteście zadymione?
Potraficie modlić się? Zachować godnie?

CZAROWNICE - wszystkie

My jesteśmy zasłużone - potępione.
Dziś wysłały nas żywe pochodnie.

1 CZAROWNICA

Mnie - spalona na dożynkach, na stadionie,
A ją te, płonące obok Kancelarii.
Przypomnijcie! Wyciągały do nas dłonie.
Zapomniane. Pochodziły z tej owczarni.
Usłyszały, że wy Ducha tu wołacie,
I że prosić potraficie najgoręcej.
W nadpalonej, rozdzieranej, naszej szacie
Przynosimy poświęcone ludziom serce.
One rządom się tu stale sprzeciwiało.
Chciało władzę płomieniem powstrzymać.
Wypalone, ale jeszcze w nim zostało
Przeświadczenie, że to może jego wina.  

2 CZAROWNICA

Wciąż czekają, kto wspomnieniem je przywoła,
Choćby dzisiaj w modłach pod świątynią sztuki.
Nie pamięta o nich książka ani szkoła.
Boją się, że zapomniały wnuki.
A im bardzo jest potrzebne odpuszczenie.
Wybaczenie desperacji i szaleństwa.
Wypalone w wiecznych kłótniach pokolenie,
Czy dostrzeże chociaż cień dawnego męstwa?
W żadnym czynie i porywie i sprzeciwie,
Nie powinna w marę zmieniać się ofiara!
Jest różaniec. Ludzie modlą się prawdziwie.
Przyda się nasza pochodnia stara.

CZAROWNICE - wszystkie

Przybyłyśmy. Dołączymy. Ogrzejemy.
Może marsze się za nami zjawią jeszcze.
Choć noc chłodna, my nadzieją wciąż płoniemy.
Wciąż iskrzyły w naszych duszach wieszczów wiersze.


(Wchodzi kobieta - DUSZA  z medalem Orła Białego na piersi )

DUSZA:

Ja przepraszam. Jestem taka zagubiona,
A mój wnuczek mnie po świecie nadal szuka.
Dawno temu zostałam z kimś zamieniona.
Nie spisali się badacze i nauka,
Nie ma po mnie najmniejszego w świecie śladu.
Zamiast grobu jest atrapa pożegnania.
Wokół snuje się tajemnic zaduch.
Może teraz ktoś mnie pozna? To ja... Ania.
Jest tu prawnik - pan mecenas wśród modlących.
Zna metody i tajemnice prawicy,
Chociaż milczy. Zwykle mało jest mówiący.
Stanę obok. Może moją myśl podchwyci.
Jest uważny. Dociekliwy był w procesach
I wie dużo, o czym inni nic nie wiedzą.
Stosy aktów poprzeglądał i przeczesał.
Umie znaleźć, czego śledczy nie wyśledzą.
Pójdę z wami, potem stanę obok niego.
Był masonem, lecz od dawna jest uśpiony.
Doświadczenie przecież ma z ciałem Jerzego.
Mój grób pusty. Innych już odnaleziony.
Jeszcze wielu pamięć tu musi odszukać
I poświęcić, uszanować i ogłosić.
Wciąż mam order. Ktoś go jednak pragnął zbrukać,
A o pomoc głośniej już nie mogę prosić.

NACIER

Nie szukają. Beznadziejne przyszły lata.
Nie ma nawet do badania resztki kości.
A rząd hucznie nietykalność święci kata.
My milczymy pamiętając o miłości.
Stań Duszyczko razem z nami przy Różańcu
I do wspólnych dołóż cierpień swój koralik.
Może tutaj - na tym modlitewnym szańcu
Iskra błyśnie i nadzieją się zapali.


Wchodzi ekipa telewizyjna


REPORTERKA do Maxbeda

Reporterką jestem z Polskiej Telewizji.
Wy podobno zamierzacie spalić kota.
Nakręcimy. Pokażemy to na wizji.
By do ludzi ten was protest jakość dotarł.
Szybka sonda pokazała - wsparcia nie ma,
A reportaż może podnieść wam wyniki.
Katastrofa - to jest zakazany temat!
Ludzie nie chcą robić z modłów polityki.
Czy przypadkiem, pan tu wszystkich pozapraszał?
Jakieś zjawy. Jakieś widma. Jakieś dziwy.
To tradycja jest kresowa, a nie nasza.
W grupce widzę kilku Polaków prawdziwych.
Czy pan słyszał o reklamie, drogi panie?
Pan nie może w niej buszować tak, jak w zbożu.
Pozwolenie jest najlepszym rozwiązaniem.
A jest zakaz. Kraj jest przecież na rozdrożu.


Wchodzi patrol służb miejskich


STRAŻNIK:

Wzywam wszystkich uczestników do rozejścia.
Demonstracja nie ma w mieście zezwolenia.
Proszę odejść spod Muzeum i zejść z przejścia,
Zanim wydam poważniejsze polecenia.

Słychać syrenę. Migoczą światła radiowozów.

Wszyscy się grupują. Podnoszą palce w górę.
Zaczynają śpiewać:


Boże, coś Polskę...




środa, 31 maja 2017

MAXBED - AKT I


















Marek Gajowniczek

MAXBED

AKT PIERWSZY

SCENA I

Mgła nad brzeziną.
Grzmoty i błyskawice. - Wchodzą trzy CZAROWNICE


1 CZAROWNICA

Burza prędko nie ustanie.
Powiększajmy zamieszanie

2 CZAROWNICA

Kiedy prawda z dołu wstanie,
Strach najsłabszych w nory cofnie.

3 CZAROWNICA

I żyć będzie już okropnie.

1 CZAROWNICA

Gdzie?

2 CZAROWNICA

W Królestwie pod skrzydłami.

3 CZAROWNICA

Będą się zagryzać sami.

WSZYSTKIE

Lećmy, woła nas ropucha
Kto głosu czarta posłucha,
Będąc brzydkim - wypięknieje.
Dalej! Dalej! Już się dzieje...

Znikają


SCENA II

Kancelaria. Słychać pospieszne kroki. - Na zegarze godz.8.30. Wbiegają: PREMIER FUX,  SZEF PAŹ,  MINISTER SIDWORSKI, SEKRETARZ KUWEJCKI, Borowcy meldują przybycie GENERAŁA X

PREMIER FUX

Stało się panowie i w obecnym stanie,
Pozostaje czekać, ale to czekanie
Na różne warianty przygotować trzeba.

SZEF PAŹ

Cokolwiek nastąpi, musimy się nie bać,
Decyzji stanowczych. Twardych. Przemyślanych.
W pamięci pogrzebać ustalone plany.
Jakby ich nie było. Jakby nic nie wiemy.
To nas zaskoczyło... i tacy wyjdziemy!

GENERAŁ X

Do ostatniej chwili wszystko się wahało.
Czy się nic nie wymknie? Nie mamy pewności.
Nie ma informacji, jak to przebiegało,
lecz przygotowane poszły wiadomości.
To był błąd pilotów i szalona próba.
Presja. Wymuszenie. Brawura lotników.
Jakowi się wcześniej taki manewr udał,
Ale im nie wyszło. O co tyle krzyku?
My uprzedzaliśmy: To się może zdarzyć.
Mieli przez Słowaków podrzucony donos.
Co teraz z nim zrobią, by nie stracić twarzy?
Jednak do przesiadek ich doprowadzono.
Na pewno są w szoku. Długo jeszcze będą,
Ale my musimy bardzo szybko działać.
Ekipa specjalna pod moją komendą,
Depozytów szuka i zajęła pałac.
Inne silne grupy są już w ich mieszkaniach,
A to są fachowcy i się na tym znają.
Nawet jeśli więcej będzie zamieszania,
Prędzej zrozumieją, że już szans nie mają!

PREMIER FUX

Panie generale! To pana zasługa!

GENERAŁ X

To tylko początek. Droga będzie długa,
Ale mamy teraz wszystkie możliwości
i wszystko skupione w jednych, naszych rękach.
Najważniejsza teraz - reakcja ludności.
Rośnie na Krakowskim długa zniczy wstęga.
Krzyż już postawili i modlić się będą,
a z całego kraju ludzi spłynie rzeka,
lecz i tu jest wszystko pod moją komendą.
Mamy wśród klęczących swojego człowieka.

PREMIER FUX

Pozostał nam Maxbed. Ma jeszcze Naciera...

GENERAŁ X

Z wysokich dowódców nie pozostał nikt.
Z oficerskiej kadry siły nie nazbiera,
Ale mamy problem, żeby Maxbed znikł,
Bo dopóki żyje - wszystkim nam zagraża
I nie poszło wszystko, tak jak miało być.
Trzeba już następne warianty rozważać.
Dowody usuwać, a poszlaki skryć.

PREMIER FUX

Co każdy ma robić? Wiecie doskonale.
Pytaniem jest tylko: Jak się to rozniesie?
Już dziekuję panu, panie generale.

(Generał wychodzi. W wejściu zderza się z prokuratorem Sarmatą.)

A kogo tam niesie?

SZEF PAŹ

Jesteśmy w komplecie.

MINISTER SIDWORSKI

Przepraszamy pana za to opóźnienie.
Sprawę powierzono prawnikom wojskowym.
Proszę nam wybaczyć takie poruszenie,
Ale stał się dramat. Układ mamy nowy!

SEKRETARZ KUWEJCKI

Potrzebne natychmiast opinie prawnicze.
Każde... nasze, obce... międzynarodowe...

PREMIER FUX

Zaczekaj Kuwejcki, ja wszystko wyliczę.
Musimy zachować działy resortowe.

SEKRETARZ KUWEJCKI

Z tym, panie premierze, jest problem następny:
Czy lot był cywilny? Czy to lot wojskowy?
Bo według mi znanych wszelkich ocen wstępnych -
Inne są zasady i inne umowy.

SARMATA

My decydujemy! Nie ma w tym Maxbeda,
lecz na pewno wszędzie krzyk podniesie wielki,
ale to mu żadnych możliwości nie da,
chociaż się uchwyci kombinacji wszelkich.

(Telefon. Odbiera premier Fux)

PREMIER FUX

Moskwę mam na linii. Zakończmy spotkanie.

(Zwracając się do Sarmaty)

Kuwejcki się będzie z panem kontaktował.

(Wychodzą)

SARMATA  Wychodząc.

Tylko czort wie chyba, co się jeszcze stanie...
Na kogo wypadnie... i kto się uchowa?


SCENA III

Płyta lotniska. Mgła. Pioruny. - Wchodzą trzy CZAROWNICE

1 CZAROWNICA

Gdzie byłaś, siostro?

2 CZAROWNICA

Zabijałam świnie

3 CZAROWNICA

A ty gdzie?

1 CZAROWNICA

W ciemnej dolinie. Słuchałam rozmowy,
A brały w niej udział przedziwne osoby.
Pierwsza - najważniejsza szafowała śmiercią.
Chciała czyjejś głowy. Płaciła psią sierścią,
A druga, co miała prawdziwą fortunę,
Mówiła: Ja płacę... a potem odfrunę,
A trzecia, co innym mówiła językiem,
Pokazać coś chciała złamanym patykiem.

2 CZAROWNICA

Pomoc ci szyfranta dam.

1 CZAROWNICA

Dzięki wam!

3 CZAROWNICA

Ja dam drugą.

1 CZAROWNICA

Chce tego, co był im sługą.
Pierwszym, najwiernieszym, młodym.
Nie oczekiwał nagrody,
Ale to przez jego ręce
Informacji szło najwięcej
I znał wszystkie powiązania.
Chcę, by pasek zdjął z ubrania,
Lub z kontaktu wyjął sznur.
Zawiesił tajemnic wór
Na złoconej pańskiej klamce.
My go otoczymy tańcem
Wokół pomnika i krzyża.
Będziemy prawdzie ubliżać!

(Dźwięk startującego samolotu za sceną)

3 CZAROWNICA

Poleciał w Smoleński las.
Na nas czas.

WSZYSTKIE

Siostry przeznaczenia
I odmiany czasu,
Córki niespełnienia,
Wiedźmy tego lasu.
Zagłuszmy sumienia
W swym kredowym kole,
A czas zapomnienia
Rozrzućmy w wądole
I niech na ofiary
I na życia panów
Spadnie mrokiem mary
I pyłem wulkanu
I niechaj udręką
Będzie dla Maxbeda.
Niech nic się nikomu
Już zrozumieć nie da!


Wchodzą Maxbet i Nacier

MAXBED

Dzień Upamiętnienia szpetny jest zarazem

NACIER

Mogliście tam przecież, leżeć obaj , razem

A cóż to za dziwy? Czy to mgły tej mary?
Czy to z luster krzywych wychodzą ofiary?
Mówcie! Kim jesteście? Przychodzicie z błota?
Czy się słów nieszczęściem dramat o was otarł
i z przeklętej ziemi przywiało was zwidem?

WSZYSTKIE

My jesteśmy wasze przeczucia fałszywe.

1 CZAROWNICA

Posłuchaj Maxbecie! Słuchaj wodzu przyszły!

2 CZAROWNICA

Twoja wielka władza spłynie z nurtem Wisły,
Jeśli nie pochwycisz huku nocnej sowy.

3  CZAROWNICA

Jeżeli ustępstwo przyjdzie ci do głowy.

NACIER

Widzę, że się wzdrygasz, lecz to wrózba dobra.
Krajowi się przydasz. Niech się boi horda!
I na sprawiedliwość przywrócisz nadzieję.
Będziesz miał możliwość. Widzisz, co się dzieje.
Niech ta wasza wróżba zostanie spełniona!
Trud wezmę na siebie. Czy mnie zło pokona?

1 CZAROWNICA

Witaj!

2 CZAROWNICA

Witaj!

3 CZAROWNICA

Witaj!

1 CZAROWNICA

Ty nie będziesz pierwszym.

2. CZAROWNICA

I nie będziesz drugim.

3 CZAROWNICA

Czeka cię niewdzięczność
Za twoje posługi

WSZYSTKIE

Lecz jeśli zachowasz w sobie
Giętkość brzozy
Naród także tobie
Wielki pokłon złoży.

MAXBED

Władza, czy zwyciestwo w ostatecznej walce?
Pocóż mi dogadzać? Czas leci przez palce.
Jeśli się przekonam: Zrobiłem, co trzeba.
Satysfakcja z władzy nic mi w życiu nie da,
Ale jeśli kiedyś postawię na swoim,
Ludzie zrozumieją - Kto się kogo boi?
Kim byłem naprawdę w świecie polityki.
Niech się wróżba spełnia. Stawiajcie pomniki!

CZAROWNICE znikają

NACIER

Cóż to za zjawisko z tej koszmarnej mgły?
Czy prawdą jest wszystko? Do głowy nam szły
Przywidzenia dziwne - dramat szekspirowski,
gdy ważny jest wybór i reakcja Polski.

MAXBED

W powietrzu coś wisi. Mgła myśli splątała.
Myśmy pierwsi przyszli i już lecą ciała.
Nasunął się taki abstrakcyjny temat.
Wciąż jesteśmy sami. Zagrożenia nie ma?

NACIER

Nikt żadnej asysty nam nie zapowiadał.
Ranek bywa mglisty, kiedy Duch upada,
Ale na ulicach czekają już tłumy
I chociaż to zły czas - jest to czas zadumy!
Dajmy pokój zwidom. Wiatrom, które wieją.
Popatrz na nich... Idą! Idą... i się śmieją?


Zbliżają się KUWEJCKI i BÓLKOWSKI

KUWEJCKI zwracając się do Maxbeda

Wyrazy współczucia. Małą prośbę mamy.
Pan będzie najbardziej tu eksponowany.
Premier Fux podziwia rozsądną postawę,
Ale pan na pewno zdaje sobie sprawę,
Że pewnych szczegółów ujawniać nie można
I stąd nasza mała sugestia ostrożna,
By nie mówić o tym, co może być w trumnie.
To, co pan zachowa. Ja zachowam u mnie.

BÓLKOWSKI

To, co mieć chcieliśmy - w swoich rękach mamy
A nawiasem mówiąc także zapewniamy,
Że nie trzeba było wielkiego starania.
Żadnych argumentów, sił - do pozyskania.
Nikt już nie zamierzał bronić Częstochowy.
Radziłbym w przyszłości postawić na nowych,
Bo ci bardzo chętnie podawali hasła
I widać wyraźnie - nadzieja w nich zgasła.
Pociechy już chyba nie będzie z nich żadnej.

NACIER

A czy diabeł czasem może mówić prawdę?

MAXBED

(na stronie)

Kto dziś tryumfuje - jutro płakać może.

(Zwracając się do Kuwejckiego)

Proszę odpowiedzieć, że starań dołożę,
Ale nie zaręczam, co pomyślą inni,
A wiem doskonale, co zrobić powinni.


KUWEJCKI

Przepisy starannie będą przestrzegane,
A jeśli ciąg zdarzeń będzie nas przymuszał,
Można ruszyć ścianę, by jej opór skruszał.

MAXBED

Zaręczam za siebie oraz za Naciora.
Chcecie na pogrzebie mówić o oporach?
Słyszałem sugestię ust poważnych wielu.
Trzeba Prezydentów grzebać na Wawelu!

BÓLKOWSKI

To miejsce królewskie! Dla Polaków Święte!
I pełne historii. Właściwie zajete.
Dostępne są jeszcze Kaplicy podziemia.

KUWEJCKI - na stronie

Gdy to kraj usłyszy - zatrzęsie się ziemia!

MAXBED - na stronie

Gdy się spełnią wróżby... Jeśli będę władał...
Jest już nieistotne, kto to przepowiadał -
Tego Kuwejckiego trafię w pierwszym rzędzie,
A ból Bółkowskiego jeszcze większy będzie.

MAXBED - do Naciera na uboczu

To jest, jak sam widzisz, różne od pacierza.
Próbują z nas szydzić. Już dziś się przymierzaj,
Bo tobie powierzę zamiaru spełnienie.
Weźmiesz w swoje ręce, sposób, dowodzenie
I jeśli się spełni, co mówiły zjawy -
Zniknie banda z oczu, z kraju i z Warszawy!

MAXBED - na stronie

Co ma być - Niech będzie! Nawet przeciwności.
Niech zło sieci przędzie. Niech los rzuca kości.
Powstanie w nas kiedyś odporność zarazy.

NACIER - podchodząc

Na dziś - starczy biedy. Czekam na rozkazy.

Słychać pisk opon nadjeżdżajacych samochodów. Trzaskanie drzwiami.

MAXBED

Idziemy!

Wszyscy odwracają głowy. Wychodzą.


SCENA IV

Sala w pałacu. Przy stole - premier Fux, Bólkowski, Generał X

PREMIER FUX

No, panie Bólkowski... piękne żyrandole!
Jasno muszą świecić tej prezydenturze,
Ale takie czasy - najwięksi idole
Żeby długo błyszczeć, muszą śpiewać w chórze.
Panu też tu chórek mruczy pod oknami,
Ale repertuar ma bardzo ubogi.
Czy pan to usunie? Czy my mamy sami...?
Nie można tak przecież tarasować drogi.

BÓLKOWSKI

Całego terenu pilnują wojskowi.
Panie generale! Może by tak oni...

GENERAŁ X

Wojsko nie wystąpi przeciwko ludowi.
Zawsze bardzo trudno walczyć jest z ołtarzem.
Pan dzwonienie słyszy, lecz nie wie gdzie dzwoni.
Może by... policję? Lepiej miejskie straże!

PREMIER FUX

Może sprowokować jakiś odruch ludzki.
Przeszkodzić w tych modłach. To prosta robota.
Dawniej, tam gdzie żydzi świętowali kucki,
Ktoś im, dla kawału, naraz wpuszczał kota.
Mamy kawalarzy u nas, na lewicy.
Wystarczy im chyba, tylko dać na piwo.
Pozwolić poszaleć trochę na ulicy
I przemieszać z nimi ekipę prawdziwą.

BÓLKOWSKI

Biuro Bezpieczeństwa nie zna metod wszelkich.
Gdy mu plan przedstawię - oni się zapłaczą,
Bo też lepiej płacą kozie za obierki,
Niż mym generałom, gdy na krzywdę skaczą.

GENERAŁ X

Specjaliści nie są od takiej roboty.
To goście na piatkę - tak  zwani "piątkowi"
Gazeciarze mogą nocą palić koty.
Jeśli my będziemy... kto porządek zrobi?

PREMIER FUX

Racja generale. U was są "pilarze",
Ale ciężarówki chyba były ruskie?
Za dużo jest na raz poważnych wydarzeń.
Trzeba także dociąć tę złamaną brzózkę.

GENERAŁ X

Chyba nie jest teraz taka podłamana.
Mówią, że potrafi na nas ciskać gromy.
Każda rura kiedyś będzie odetkana.
Jest właściwy cybant... i będzie zwolniony.

PREMIER FUX

Maxbed zawsze będzie, sprawiał nam kłopoty.
Już mówią na mieście - "orwellowskie świnie".
Studio na ulicy... chodzące namioty...
Tego być nie może... i krzyż trzeba wynieść!

Wstają. Wychodzą.


SCENA V

Kancelaria. Premier Fux, Lady If

LADY IF- czyta

Ciała pomylone - piszą tu Rosjanie.

Dosyłane szczątki poszły do kremacji.
Jeśli to wypłynie, co się wówczas stanie
i co my zrobimy w takiej sytuacji?
Zrobiłam, co chciałeś, by szybko zakończyć...
Usuwali ślady. Ja dałam gwarancję.
Po co jeszcze chcieli dosyłki dołączyć?
To wykracza przecież za zwykłą pedancję.
Teraz nas podwójnie trzymają za gardło.
Reakcją Maxbeda oraz swoją wiedzą.
To, co oni mają, dla nas już przepadło,
lecz pomyślmy o tym, co ludzie powiedzą?

PREMIER FUX

Wystąpisz publicznie. Spojrzysz do kamery.
Powtórzysz raz jeszcze, jak to przesiewałaś.
Bólkowski Rosjanom przywiesi ordery.
Sama przecież Moskwie bardzo dziękowałaś.

LADY IF

Nie wiem, jak wytrzymam, ale O.K. - powiem.
Jedni nie uwierzą - inni zrozumieją,
Ale zapamietaj - zaufałam tobie.
Ja tutaj zostanę, kiedy inni zwieją!
Jakie mam gwarancję? Przecież wkoło widzę,
Jak się tu, na amen, zrywa każdą nitkę,
Nowych sytuacji sama nie przewidzę.
Widziałam bezwzględność i metody brzydkie.
Jestem z was najsłabsza i nie mam osłony,
A to tylko słowa. Głupie oświadczenie.
Szlag mnie może trafić przecież z każdej strony!
Potraficie sobie zapewnić milczenie.

PREMIER FUX

Powiem, jak czekista, czekiście - kobiecie
I najlepiej będzie, gdy cię to przekona,
Bo poza mną nie masz nikogo na świecie
I przy mnie jest twoja najlepsza ochrona.
Nawet, gdy wyjadę... a tak też być może,
A ty tu zostaniesz - zrobię cię szefową.
Pozmieniasz, co zechcesz w resortach i w borze.
Nawet w kontrwywiadzie. Masz już moje słowo.

LADY IF

Czy mam jakiś wybór? Dobrze. Niech tak będzie.
Zachciało się babie...  Bolesna nauka.
A słyszałeś... Nacier... Komisję mieć będzie
i chce w Ameryce specjalistów szukać!

PREMIER FUX

Chyba tylko cuda mogłyby coś zmienić.
Teraz jest tu wszystko tak poukładane,
że i czarownice i władcy pierścieni,
mogą, co najwyżej - rozbić łby o ścianę!

Śmieją się. Wychodzą.


SCENA VI

Warszawa. Przed cerkwią - PREMIER FUX, BÓLKOWSKI, SZEF PAŹ, MINISTER SIDWORSKI, LADY IF


SZEF PAŹ

Gość się trochę spóźnia. Zimno jak cholera.

MINISTER SIDWORSKI

On do większych mrozów jest przyzwyczajony.
Łączą z ambasadą, lecz nikt nie odbiera.

PREMIER FUX

Nie mamy nikogo przy nim, z naszej strony?

SZEF PAŹ

Są motocykliści, ale w czasie drogi
Blokują na zewnątrz wszystkie połączenia.

PREMIER FUX

Może wejść do cerkwi. Przemarzły mi nogi.
Przejazd ma swobodny. Są ograniczenia.

LADY IF

To jest ich metoda. Car się ma pospieszyć?
Car ma czas na wszystko. Poddani czekają!
Już ten ceremoniał zaczyna mnie śmieszyć.
Oni dobrze wiedzą, że nas w reku mają.
Widziałam to w Moskwie. Więcej bym nie chciała.
Te niby namysły. Te spojrzenia chłodne.
Bizantyjska wielkość, ruch i mowa ciała
Niby dostojeństwo. Kroki władców godne.
Specjalnie się spóźnia, byśmy przypomnieli,
Że oni tu byli i może powrócą.
Że już raz tę Pragę do nogi wyrżnęli.
Mamy milczeć. Czekać, aż wzrok na nas zwrócą.

PREMIER FUX

Zawsze jest coś za coś. Liczyć się należy,
Że im od nas nigdy nie starczy zapłaty.
Pogratuluj sobie. Stoisz, a nie leżysz,
a twoje problemy odeszły w zaświaty.

Lady IF

Nigdy nie odejdą. Właśnie znak mi dają,
Bym dobrze wiedziała i się z tym liczyła.
Oni nas już wszystkich za gardła trzymają.
Wolno naciskają i w tym carów siła.

BÓLKOWSKI

Obiecałem bojcom pomnik na mogile,
A na nim bagnety wbite w naszą ziemię.
Są zadowoleni. Przytaknęli mile.
Każda śmierć tu woła o godne uczczenie.

MINISTER SIDWORSKI

Nie ma o czym mówić. Radzymin nie Wawel.
Nikt się  nie sprzeciwi, kto w tę zgodę wierzy.
Oni w uszach mają galop i błysk szabel.
Nie powiedzieliśmy im, że nikt nie przeżył.

SZEF PAŹ

Panowie! Zakończcie! Zdaje się, że jadą...
Pop wyszedł na zewnątrz i tu do nas idzie.
A co z publicznością? Miała stać gromadą...
Porządny reportaż z tego mi nie wyjdzie.


Obracają głowy. Przesuwaja sie za scenę. Słychać dzwony cerkwi.


SCENA VII

Szpital. Na łóżku - CYBANT. Wchodzi GENERAŁ X.

GENERAŁ X

Służba nie zapomni. Służba czyta listy,
Choćby pochodziły nawet od wariata.
Jesteście na lekach, bo wzrok macie mglisty?
Pamiętam... pamietam! Choć to dawne lata.
To są koszty właśnie - fachowej roboty.
Kiedyś się w człowieku ta miarka przelewa
I to nie są wówczas zwyczajne kłopoty.
Wszystko ma swój finał i odpalać trzeba.

CYBANT

Panie generale. Ja mam jeszcze parę.
Nic nie zapomniałem i codziennie ćwiczę.
Pomyślałem sobie, że może za karę...
Lub ktoś mnie tu wsadził, bo już się nie liczę.
To jakaś pomyłka. Nie moje wyniki!
Ja żadnych objawów nie widzę u siebie.
Jestem od roboty - nie od polityki.
Słowa nie szepnąłem. Za co siedzę? Nie wiem.

GENERAŁ X

Glejak to paskudne. Niebezpieczne gówno,
Ale umysł zeżre i rozum wyłączy.
Siedzi na przysadce. Usunąć go trudno.
Jeśli go poruszyć, to szybko wykończy.
Człowiek, nie wie kiedy, zrobi, co nie trzeba.
Jak po narkotyku, utraci kontrolę
i nie wie, co robi. U nas nie ma przebacz.
A to szpital dobry, prawie jak przedszkole!

CYBANT

Panie generale. Ja tu nie wytrzymam.
Żyły powypruwam, lub poszukam liny!

GENERAŁ X

Dlatego przyszedłem. Przyda nam się próba
waszych możliwości i adrenaliny.

CYBANT

Wszystko! Póki myślę... póki jeszcze umiem.
Dajcie mi zabawki i zobaczcie sami.
Może coś mam w mózgu, lecz jeszcze rozumiem.
Kiedyś wygrywałem z lepszymi asami.

GENERAŁ X

Gazety czytacie? Telewizje macie?
Czy tu do was jeszcze cokolwiek dociera?
Katastrofa była. Maxbeda poznacie?

CYBANT - do siebie

Młody tylko spieprzy. Stary powyciera.

(do Generała X)

Poznam! Dojść spróbuję. Nikt mi niepotrzebny.
Wystarczą mi tylko konkretne namiary.
Może nawet mają bodygardów świetnych,
Lecz się przekonają, co potrafi stary!

GENERAŁ X

Potem was z powrotem w kaftanie odstawią.
Jeżeli gdzie indziej, to tu was ściągniemy.
Zapomnij o wszystkim. Jęzor mocno zawiąż!
My się i o starych zatroszczyć umiemy.

CYBANT

Umiem szybko skoczyć, a potem... do gleby.
Zobaczą wyniki... Powiem - O co chodzi...
Przecież jestem nikim... Gdzie to ma być?

GENERAŁ X

W Łodzi.

CYBANT - do siebie

Stary póki jary - lepszy jest niż młodzi.


Generał X wychodzi. Sanitariusze wyprowadzają Cybanta.



poniedziałek, 4 marca 2013

Źle się dzieje w państwie duńskim



 








Pustka stadionów.
Inwazja klonów
zagrypionego wirusa.
Bóle pokłonów.
Wezwanie ponów!
Nikt nie zamierza się ruszać!

Drogi urwane.
Idź na przystanek
i czekaj tam ratownika.
Po tuskobusie
wjedź na mamusię.
Żałosna to polityka.

Nadzieje prysły.
Ciasne umysły
nie mogą odejść od zysku.
Matczyna chora
szuka  doktora.
Zamierza dać mu po pysku.

Ktoś przecież musiał...
Świerzbią tatusia
wzniesione do Boga ręce.
Panie doktorze
"Nie jest najgorzej!"
Całuj tę władzę goręcej!

Śledczy przesłucha.
Tańczy kostucha.
Żałujesz grosza na dzieci?
Wyjaśnień słuchaj -
Zabrakło Ducha!
Liczy się tylko konkrecik.

Trumna malutka.
Co chce powódka?
Na próżno łzy mi tu leje!
Sąd orzekł czemu...
Wina systemu!
Źle w państwie duńskim się dzieje!


piątek, 11 stycznia 2013

Miejsce na Pradze


 









Każdy ma swoje miejsce na Pradze.
Nie zmienisz go, choć się starasz.
Parter. Mieszkanie i warsztat razem.
Dla wszystkich była kapciara.

Bardzo szybciutko z kapci wyrosła.
Porwała ją młodość złudna.
Wesołym śmiechem w miasto poniosła
i odtąd już była cudna.

Ludzie wciąż wierzą w cuda na Pradze,
że życie się może zmienić.
Ewom się szybko zrywać nie radzę.
Młodości nikt  tu nie ceni.

Chłopak odejdzie. Pociągnie trunek.
Urodę łatwo jest sprzedać.
Zostaje problem, smutek, frasunek.
Trudno jest żyć i się nie dać.

Było z nią marnie, gorzej niż kiepsko.
Spychała dola paskudna,
a ona w oczach miała niebiesko
i mimo trosk była cudna.

Choć szło jej życie ciągle na opak.
Gorszym zdawało się nowe.
Zakochał się w niej miastowy chłopak
i całkiem postradał głowę.

Szczęście tu nigdy za długo nie trwa.
Za wszystko się szybko płaci.
Chłopak już wiedział - cudna nie przetrwa
i będzie musiał ją stracić.

Szpital jej nie chciał na oddział przyjąć,
żeby po ludzku umarła,
a on w szaleństwie z rozpaczy wyjąc
rzucał się ludziom do gardła.

W końcu wysokie okno otworzył.
Zbiegły się straże, policje.
Może powstrzymał go palec boży.
Szept - nie pomożesz tym nic jej.

Słyszymy często różne dramaty
o śmierci na marginesie,
a telewizje szmal robią na tym
na Pradze, w Polsce, na świecie.

Nikt jednak ludzi w nich nie dostrzega
i krzyżyk się na nich kładzie.
Największe nawet nieszczęścia, bieda
nie liczą się tu w zasadzie.

Tylko w pamięci wspartej kielichem,
w rozmowach się czasem wspomni,
że było życie cudne, choć liche,
a Praga go nie zapomni.


wtorek, 25 września 2012

Mój Panie Boże...



 









Nie znajdę żadnych słówek gładkich
i wszystkie inne sprawy gasną.
Ktoś przecież szuka swojej matki,
a czuję jakbym szukał własną.
Co powiesz na to Orle Biały?
Gdzie są honory i zaszczyty?
Wyobrażenia odleciały.
Jest tylko złość i żal zabitych.
I czym właściwie wszystko było?
Nie jest dziś lepsze od śmietniska.
Nie mnie się wszystko przydarzyło,
a na tę marność patrzę z bliska.
Te powitania, przemówienia
i czerwień z bielą na stojakach,
uśmieszki i twarze z kamienia,
nad wszystkim górujący zakaz
zmieniła w podłość w jednaj chwili
wiadomość dokładnie sprawdzona -
inni przy swoich się modlili.
Mój Panie Boże, gdzie jest Ona?

poniedziałek, 9 lipca 2012

Długa droga



 











Powoli. po cichu,
usiadłem w kąciku
i patrzę.

Uczę się uników
od różnych komików
w teatrze.

Przesuwa się scena.
Coś było i nie ma,
a pierwszy rząd nieruchomy.

Widocznie partyjni
są mało mobilni
na listach ról ulubionych.

Kto nie jest na scenie,
pewnie nie istnieje.
Żelazna spada kurtyna.

Szum umilkł na sali.
Ktoś światło zapalił.
Dramat się właśnie zaczynał:


Pojedziemy jeszcze kiedyś,
gdy nam dobry los pozwoli
gdzieś daleko od tej biedy,
beznadziei i niedoli.

Zapomnimy na dni kilka
o tym co zostało w domu.
Zdecydować może chwilka.
Wyjedziemy po kryjomu.

Może zdarzyć się w tym roku -
nawet jeszcze tego lata,
z nieznanych boskich wyroków
jakiś zastrzyk, lub zapłata.

Powiem ci w ostatniej chwili
i natychmiast wyruszymy.
Wczoraj światło odłączyli,
a my w dobry los wierzymy.

Pukali do nas z opieki,
ale im nie otworzyłem.
Pokończyły ci się leki.
W totka znowu nie trafiłem.

Nie martw się. Miewam przeczucie,
że się wszystko jeszcze uda.
Autobus znów nam uciekł.
Chodź! Przed nami droga długa.



Brawa! Brawa! Brawa! Brawa!
Wspaniała była zabawa.
Aktor bardzo wczuł się w rolę,
ale ja komedię wolę.