środa, 3 września 2014
Wozy jadą na zachód
Jadą wozy na zachód.
Ktoś z rozsądku, ze strachu,
a kto inny pod silnym naporem,
swe walizki spakował
i wyjechał ze Lwowa.
Do Warszawy przyjedzie wieczorem.
Jadą do stron bogatych
na brukselskie etaty
uśmiechnięci panowie i panie.
Tu nie czuli się swojsko,
bez żalu - żegnaj Polsko!
Wielu z nich tam na stałe zostanie.
Wyjeżdżali za pracą,
pracować byle za co.
Przyszła kolej na lepsze umowy.
Zasłużyli u Niemca.
Nie ma już co przekręcać,
więc na zachód unoszą stąd głowy.
A za nimi tym szlakiem
zmierza silnym orszakiem
odrodzone imperium i Azja.
Silni stąd odlecieli.
Interesów nie mieli.
Nadarzyła się dobra okazja.
Jadą całe rodziny.
My na ruch ten patrzymy
z niepokojem, lecz zostać tu chcemy.
Mając ciągle w umyśle
baśń o koniu i Wiśle
i śpiewając, że nie zginiemy!
wtorek, 2 września 2014
Potop bezsensu
Bezsens głupotą świat przywalił.
Poraził zmysły. Starł logikę.
Na wszystkich falach sam się chwali
i idiotyczną politykę.
Objął totalną wszechkontrolą
także i błahe publikacje.
Te które były ziemi solą -
o ośmiorniczkach na kolację.
O partnerach prezesów banków,
o seks skłonnościach miliarderów
i o radości o poranku
wśród tajnych posmoleńskich szmerów.
Wszystko jest już kontrolowane
i egzekucją zagrożone
i wiersze nierecytowane
także już wzięto na postronek.
Fala głupoty przeogromna
przetacza się przez Europę,
a łódeczka nadziei skromna
unosi się nad tym potopem.
I szuka swego Araratu
jak gołębica w internecie.
Już obiecano jej sto batów
gdziekolwiek się pojawi w świecie.
I chociaż dla niej miejsca nie ma,
spokojnie płynie Bóg wie gdzie
nie myśląc o żadnych problemach,
a w głębi duszy wyć się chce.
Jak przetrwać taką propagandę
zderzając co dzień się z machiną?
Rozum namiary ma dokładne -
za rok już te kampanie miną.
Powrócą wtedy ocaleni
i pokłon Opatrzności złożą.
Władcy są piekłem naznaczeni.
Nadzieja jest iskierką Bożą!
Syzyfowa praca
Gdy się człowiek przeciwstawia instytucji.
Wielu mózgom znakomicie opłacanym.
Kiedy tamę chce postawić rewolucji -
musi wiedzieć, że już z góry jest przegranym.
Podtrzymuje go na duchu przekonanie,
że to misja, która służy wyższej sprawie.
Motywują go religia i wyznanie,
Ot, chociażby taki zestaw błogosławieństw.
Bez nich dawno by zaniechał i poprzestał,
rozumując - głową muru nie przebije,
ale taki błogosławieństw zestaw
pokazuje jednoznacznie po co żyje.
Wielka ufność wciąż nadzieję mu przywraca
i marności wciąż nazywa marnościami.
Syzyfowa zdałaby się taka praca,
ale ona zmienia słowa na dynamit.
Powielane, powtarzane - są już pasją
i zamysły zamieniają na owoce.
Będą kwitnąć, kiedy jego myśli zgasną.
Kiedy sam już nie odpowie na ad vocem.
Może śmiesznym się wydaje prąc naprzeciw
modnym nurtom i chwytliwym, nowym prądom,
gdy niezmiennym pozostaje, choć czas leci,
i wciąż starym, swoim, wierny jest poglądom.
Może jednak na życzliwość zasługuje,
nawet jeśli tych przekonań świat nie ceni.
Może nie wie, że on też ścieżki prostuje,
te, po których wcześniej szli błogosławieni.
Zasługa
Była liczna blogosfera,
aktywiści, bojownicy.
Był ktoś, kto podpisy zbierał.
Ktoś je sprawdzał i ktoś liczył.
Byli śledczy - dziennikarze,
historycy - literaci
i komentatorzy zdarzeń
i był ktoś, kto wszystkim płacił.
Były redakcje ogromne,
kolorowe gazet strony,
wydawnictwa wiekopomne
i był szereg odznaczonych.
Była też wielka dyskusja
o prawach i zastrzeżeniach.
Nagle strumień kasy ustał
i ktoś to wszystko pozmieniał.
Jest rządowa propaganda
i platforma jest cyfrowa.
Niewidzialny jakiś żandarm
aresztował chyba słowa.
A może je sąd wystraszył,
lub przycisnął ciężar grzywny?
Może strach je w kąty zaszył?
Może nie ma już naiwnych?
Coś się stało niewątpliwie.
Media w dawne weszły ramy.
Pokazują świat prawdziwie...
najczęściej w formie reklamy.
Zawładnęły wszystkim partie.
Wiodą ludzi na postronku.
Naród nawet się nie szarpie.
Idzie zgodnie, bez wyjątków.
Cichuteńko
Poroszenko
cichuteńko
powiadomił opinię światową:
Putin grozi nam bronią jądrową!
Teraz myślą stratedzy
i eksperci i szpiedzy
i się nadal doliczyć nie mogą.
Jest możliwe kolego -
nie oddano wszystkiego.
Mogło zostać coś w arsenale
i jeśli ktoś użyje -
nie poznamy, co czyje?
I wesoło nie będzie tu wcale.
Wojna nerwów i strachu.
Wszyscy boją się krachu,
a napięcie nam rośnie jak balon.
Znowu się kilku panów
przestraszyło wulkanu.
Nie wiadomo, czy Unię ocalą.
poniedziałek, 1 września 2014
Wrześniowe gwarancje
Wszyscy widzą, czym są gwarancje.
Jaki to oszukańczy jest świat.
Myśmy wówczas liczyli na Francję,
ale Francuz, szybciej niż my, padł.
My mieliśmy dwóch agresorów.
Potem jeden został aliantem.
Wojna zmusza do trudnych wyborów.
Świat ich nigdy nie nazywa kantem.
Dziś gwarancje zna Ukraina
i zna też nieformalne sojusze.
Wówczas wrzesień nam wojnę zaczynał.
Dzisiaj też jest powodem do wzruszeń.
Sytuacja jest bardzo przedziwna.
Niby różna, lecz jakże podobna.
Westerplatte to już nie pierwszyzna,
a różnica niezwykle jest drobna.
Mówią: - Nic się nie zdarza dwa razy,
tysiąckrotnie powtarzając kłamstwo.
Mówią: - Wy macie stare urazy,
a mi ciśnie się słowo - draństwo!
Przecież widzę - to nie są wodzowie!
Plotą to, co przyniesie im ślina.
Wazelinę chyba mają w głowie.
Ustępliwość to wojen przyczyna!
Są gdzieś lwy, które wolą być lisem.
Wallenrodzi pod miotłą schowani.
O gwarancjach rozmowy słyszę,
a będziemy znów bronić się sami.
Wycinają już w sadach jabłonie!
Świat nie jest taki dobry.
Słoneczny, jasny, modry.
W sadach już wycinają jabłonie,
a rakiety niebem lecą.
Mógłbyś dziś szukać ze świecą,
kto stanąłby w twojej obronie.
Naukowcy i poeci
nie podnoszą głosów przeciw,
przygnieceni sprzedajnym systemem.
Zwykły człowiek nic nie może,
uprzedzony: - Będzie gorzej!
Życie bywa dla wielu problemem.
Świat nie jest sprawiedliwy,
a bywa groźny, chciwy.
Umie zabić już jednym paluszkiem.
Musisz martwic się o dzieci.
Spoglądać, co niebem leci.
Często głowę swą chować w poduszkę.
Korporacje snują plany,
jak wprowadzić takie zmiany,
żebyś nie mógł pomnażać i kochać.
Nie mógł o jabłoniach śpiewać,
ani zerwać, ani sprzedać,
nim usłyszysz stanowcze: - Wynocha!
Jest partyjny totolotek
z notowań, przypuszczeń, plotek,
a kampanie cię trzepią po pysku.
Świat dziś nie jest taki dobry.
Jasny, słoneczny i modry.
Osmalił się w wojennym ognisku.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






