niedziela, 11 stycznia 2015
Charlie?
Zamierzając nie pozwalać
urządzili Dzień Szakala
i wielki marsz socjalistów.
Zaprosili specjalistów
od zamachów oraz sekcji
i chcą nam udzielić lekcji,
jak dziś Francuz postępuje,
kiedy zagrożenie czuje.
Oni wiedzą, co powiedzieć.
Nam kazali cicho siedzieć.
Teraz jednak pani premier
wygłosiła oświadczenie,
że poleci do Wersalu,
by utulić Francję w żalu.
Nie wystąpi już z tą samą
wersją w kraju dobrze znaną,
ale przejdzie w wodzów tłumie.
Po dywanach chodzić umie.
Jest O.K. i gra orkiestra.
Marsz najlepszy jest na przestrach!
Rząd już nie jest bity w ciemię,
a opornych w dół! Pod ziemię!
I najlepiej - pozamykać!
Europa, polityka
potrzebują karnawału,
demonstracji, orkiestr, szału!
Masoni szeregi zwarli.
Je suis? Masz na imię Charlie?
Zapomniany żłóbek
Dziś chrześcijanie są bezbronni.
Wybierają pokój,
a całe zastępy zbrojnych
mają ich na oku.
Matki która urodziła
szuka wojny zwierzę.
Na pustynię się schroniła.
Ja w proroctwa wierzę.
Ocaleją i wytrwają.
Pójdą drogą skrytą,
chociaż źli technikę mają
prawie znakomitą.
Chociaż śledzą satelity
Ziemię w podczerwieni,
nie odnajdą, gdzie ukryty,
Ten, co świat odmieni.
Naśladują dziś wodzowie
Biblii scenariusze.
Spełni się proroctwo w Słowie.
Jest boski paluszek.
Żłóbek jest dziś zapomniany,
a trwa pościg zbrojny
i chce wciągać w swoje plany
ludzi bogobojnych.
Dziś chrześcijanie są bezbronni.
Wybierają pokój,
a całe zastępy zbrojnych
mają ich na oku.
Za ten znak... przepowiadano,
i was ścigać będą.
Śpiewają już nie to samo.
Pieśń nie jest kolędą.
sobota, 10 stycznia 2015
Tajna redakcja tygodnika
Pierwszy raz w życiu swym spotykam
tajną redakcję tygodnika.
Ktoś postanowił prasę schować,
aby zachować wolność słowa
i wszystkie dane jej wyczyścił.
Znali je tylko terroryści.
Ci zadzwonili do dziennika,
bo taka u nich jest praktyka,
żeby się przyznać przed wybuchem.
Pokazać motywy i skruchę.
Zaskoczenie było zupełne,
a samochody wojska pełne
od razu kraj zablokowały.
Na chwilę zamarł Paryż cały,
a najważniejsze władze miejskie
wyszły na Pola Elizejskie
żeby zwoływać zgromadzenie,
kiedy narasta zagrożenie.
Znana jest w świecie taka rzecz:
Czym się zatrułeś - tym się lecz
i można wtedy napiąć muskuł.
Niektórzy wolą po francusku
z partnerem takiej samej płci.
Zostali zastrzeleni źli,
a pozostali zastraszeni.
Świat cały akcję tę docenił.
Paryż kwiatami jest zasłany,
jak po wypadku księżnej Diany.
A wszystko to pachnie przekrętem.
Miało być drugie World Trade Center.
Świat potrzebuje znowu kina
i chętnie w rolę wszedł Chaplina.
Nieszczęśnik, ale dobra dusza.
Najpierw postraszy, potem wzrusza.
Jest groza, śmiech i szybka akcja
i także tajna jest redakcja.
czwartek, 8 stycznia 2015
Pora na Robocopa
Możemy na puszczy wołać,
a czy chcemy, czy nie chcemy,
rosną wszędzie dookoła
Robocopy i Golemy.
Myśli Gladio w Europie
jak obudzić znów Brygady.
Potem złapie i dokopie.
Z Putina bierze przykłady.
Prowokacja - cud lewicy.
Wykorzystać łatwo młodych.
Myślą o tym politycy.
Muszą przecież być powody!
Ameryka celnie strzela.
Musi strzelać Europa.
Naciska się! Nie wybiera!
Nadchodzi czas Robocopa.
Ludzie muszą poczuć władzę.
Na Porządek już czas Nowy!
Wszystkich metod wam nie zdradzę.
Myślą nad tym mądre głowy.
Powolutku ostre prawo
wprowadzają wszystkie kraje
i ustawa za ustawą
Robocopom carte blanche daje!
Po horrorze spać nie może
straszydełko Charlie Boy.
Idzie Golem. Będzie gorzej!
Poczuć siłę musi goj!
Powszechna inwigilacja.
Bezkarne użycie broni.
Wirtualna demokracja
zagrożona w piętkę goni!
Łatwo znaleźć fanatyka.
Potem jest kontrofensywa.
Rewolucyjna praktyka
dzisiaj prawem się nazywa.
środa, 7 stycznia 2015
Do Egiptu
W owczej zagrodzie
Szukaj narodzie
Nadziei i Odkupienia.
Za swoje co dzień,
Życie w wygodzie.
Za to jak zmienia się Ziemia.
Mała Dziecina.
Orszak jak z kina.
Malec ma Jezus na Imię.
Władzy nie budźmy!
Będzie przed ludźmi
Uchodził na pustynię.
Wiedziałeś Panie,
Twe Królowanie
Nie wszystkim tu się podoba.
Błyszczą korony.
Milczą ambony.
Władza na wszystko gotowa.
Człowiek Maleńki,
A pościg prędki
I nie uchroni Cię nikt tu.
Chłody styczniowe.
Straże gotowe.
Uciekaj do Egiptu.
Ziemskie Herody
Znajdą powody
I terroryzmem postraszą.
Nie ma już zgody
Owczej zagrody.
Ocalisz nadzieję naszą.
wtorek, 6 stycznia 2015
Królowie życia
Trzej Królowie - to trzy kontynenty.
Ktoś symbolikę obmyślił tak.
Pomysł jest chyba marnie ujęty,
bo najwyraźniej tu kogoś brak.
Barwnie, świątecznie i biznesowo,
lecz powstał problem maleńki:
Ile właściwie kosztuje słowo?
I ile z tego do ręki?
Błogosławieni są miłosierni.
Ci, którzy przynoszą dary.
Minister właśnie ustala cennik.
Przy nim największe są swary.
Scena niebieska. Dzieciątko tycie,
a każda głowa z koroną.
Ile właściwie kosztuje życie?
Dokładnie już obliczono.
Kadzidło dzisiaj przynoszą wszyscy.
Złoto iść musi do złota.
Gdy nie wystarcza - dołożą bliscy.
Pomogą ludzie w kłopotach.
Może to Mędrcy, a nie Królowie?
Orszaku im nie potrzeba.
Małej nadziei chłodno jest w żłobie,
a to największy Dar Nieba.
Projekt: Orszak
Kacper jedzie na wielbłądzie, a Melchior na ośle,
Baltazara niesie konik. On siedzi najprościej.
Złote szaty i korony. Strojnie. Odpustowo.
Projekt został zakupiony. Będzie dochodowo.
Niech się modli za imprezę Nasz Franciszek bosy.
Telewizja spektakl bierze! Są zachwytu głosy.
Ma być Święto - to jest Święto. Przemarsz do pałacu.
Szopka musi być pod dachem. Nie na gołym placu.
Ksiądz Kardynał orszak złożył. Chwali Episkopat,
a Urząd grosik dołożył, by zapał nie opadł.
Teatralny marsz być musi! Był Wieczór Trzech Króli.
Czort gdzieś pierzchnął, gdy podkusił i ogon podkulił.
Świat się zmienia. Idzie nowe. Muszą być Królowie.
Niech pasterka wyjdzie z cienia! Myśl się rodzi w głowie.
Nowa Ewangelizacja przemawia do ludzi.
Maszerują przebierańcy i Duch się obudził.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






