Pokazywanie postów oznaczonych etykietą burza. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą burza. Pokaż wszystkie posty
sobota, 6 maja 2017
Od podwórza przyszła burza...
Od podwórza przyszła burza.
Zagrzmiała. Poszła na Różan.
Z Różana na Ostrołękę.
Wypłoszyła groźnym dźwiękiem
do obory krowy z drogi
i skręciła na Rozogi.
Stamtąd krok już do Karwicy,
a tam obok, w okolicy,
jest już leśniczówka "Pranie".
Przy niej zakończyła taniec
i wylała wody wszystkie
wprost w leżące pod nią Nidzkie.
Siadła obok Gałczyńskiego
i przysnęła obok niego
i tylko zielona gęś
nie przestawała się trzęść,
bojąc się, że ją obudzi.
Syknęła cicho do ludzi,
gdy następna czarna chmura
zjawiła się na Mazurach.
piątek, 8 sierpnia 2014
Urwał się
Spadł piorun jakby się urwał.
Za blisko. Prawie pod próg.
Nie trafił i szansę Bóg dał.
Dziękuję, bo trafić mógł.
Niesamowita to siła
i jeszcze w piersi jest drżenie.
Błysnęło i uderzyła
i bliskie było trafienie.
Może to elektronika -
komputer, kabel, komórka.
Niczego się nie zamyka,
więc jest możliwa powtórka.
Spadł jeden. Nie było burzy.
Padało. Słońce świeciło.
Zawsze się może powtórzyć.
Już nie jest tak, jak tu było.
Przypadek - mówi nauka
i szansa na milion jedna.
Uderzył. Miejsca nie szukał.
Przesunął się trochę jednak.
Jest o czym teraz rozprawiać.
O życiu i ślepym losie.
Człowiek się nie zastanawia,
lecz już niepewność ma w głosie.
niedziela, 15 czerwca 2014
Pachnie burzą
Ten go taśmą!
Ten nagraniem!
Ten podsłuchem!
Zamieszanie.
Jakie buty?
Czyje buty?
Tekst na cztery nogi kuty.
Odwal się od mojej żony!
Ten czerwony.
Ten czerwony.
Chcecie kasy?
Zdjąć ministra!
Pani zdaje się za bystra.
Kto wiedział o AmberGoldzie?
Za to można wziąć po mordzie!
Mamy przecież wolność prasy!
Takie czasy.
Takie czasy.
Ten się kłóci.
Ta się spiera.
Zdjąć premiera!
Zdjąć premiera!
To jest atak na weekendzie!
Gorzej będzie.
Gorzej będzie.
Nie zrobicie z władzy kina!
Tam artystka się wypina.
Co pan tu o mafii plecie?
A wszystkich nas nie zamkniecie!
Wiemy więcej!
Mamy dużo!
Pachnie burzą.
Pachnie burzą.
Pokłócili się gangsterzy.
Sprawiedliwość zęby szczerzy.
Awantura.
Kłótnia.
Scysja.
Jak Komisja - to Komisja!
Czego szuka tu ta pani?
Mam to sprzątnąć pod dywanik.
Taką tutaj mam umowę:
Ukryć wszystko, co śmieciowe.
Pan premier zabierze głos.
Idzie burza. Powiem wprost!
piątek, 6 czerwca 2014
Z nieba
Nagły błyski. Natychmiast trzask.
Strzelił obok. Łaska łask
tym razem go oddaliła.
Chwila zamyślenia była
nad tą siłą i bliskością.
Uderzył z ogromną złością
jakby chciał mi coś powiedzieć.
Myślę - Co? Bóg raczy wiedzieć.
Nie znasz dnia, ani minuty.
Wkoło pycha. Ogrom buty
i rządzących tryumfalizm,
a tu nagle piorun wali.
Jeden rozbłysk zmienia wszystko.
Wieszcz duchy w jedno kolisko
radził zbierać dla tej siły,
a nagle ją objawiły
ciemne chmury nad Warszawą.
Kropiło jakoś niemrawo.
Raz huknęło, ale głośno.
Przekaz nutę ma donośną,
nawet taki ślepy los!
Kto dzisiaj śmieje się w głos,
bo mu jutro sukces wróży,
zawsze może w jednej burzy
zmienić pychę na pokorność
stojąc pod plakatem "Wolność"
z wyciągniętą w górę ręką.
Błysk. Wszystko się dzieje prędko.
sobota, 22 czerwca 2013
Ażurowa
Piękna burza jest czerwcowa.
Świeżutka, urocza, zdrowa.
Przybiegła jak panieneczka.
Przyklejona sukieneczka
ażurowa.
Każdy przy niej roześmiany.
Nogi bose. Skok do bramy
i spojrzenie w stronę nieba.
Panieneczce pomóc trzeba.
Siła wyższa. Cud natury.
Co tam błyski... co tam chmury...
co tam dzionek trochę mokry.
Gorzej, że nie ma czym okryć.
niedziela, 9 czerwca 2013
Dwa iksy
Wczesnym rankiem
na warszawskim, czystym niebie
namalował ktoś dwa iksy.
O co chodzi? - Zapytałem siebie,
a dokoła spali wszyscy.
Czułem się niekomfortowo,
myśląc: - Kto tak moje miasto znaczy?
I akurat wprost nad moją głową!
Na dodatek - tak punktowo, nie inaczej.
Przed południem
były już tu wielkie chmury -
Cumulusy wypiętrzone, pokłębione.
Polecenie chyba przyszło z samej góry.
Idzie burza. Wiatr się zmienia. To nie koniec.
poniedziałek, 9 lipca 2012
Grzmiało
Grzmiało, wiało, rozbłyskało,
ale szybko pospływało.
Żadne letnie groźne burze
nie zostaną tu na dłużej.
Poskrzypiał nam konar stary,
że jest jeszcze pełen wiary
w nadpróchniałe możliwości,
lecz nad drogą ludzi złości
i chyba go jednak zetną
jakąś decyzją konkretną.
Słońce wszystkich przydusiło.
Upałem się tu zwaliło.
Nakazało wszystko zdjąć,
a ten, kto nie ma skąd wziąć,
nie ukryje tatuaży.
Na ogólnej wielkiej plaży
odsłaniamy to, co mamy
i już nic nie zaciemniamy.
Każdy widzi kto jest jaki
i kto się tu wspiera na kimś.
Najtrudniej jest w środku lata
o przeszłych wspominać datach,
przyszłe tworząc kalendarze.
Wszyscy wiedzą - mamy plażę!
Spoglądamy w jedną stronę.
Na młodych oczy skupione!
Stare musi zejść ze sceny,
choć zasługi rozumiemy.
Nikt po ulewach i burzach
nie chce nurzać się w kałużach.
Lud do czystych ciągnie wód.
Starsi winni odejść w chłód.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)





