Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lato. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lato. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 9 lipca 2018

Lata w cieniu



















Przez to słońca wypalenie,
przez zmienne humory,
człowiek stał się swoim cieniem.
Nie wychodzi z nory.

Ogrodzili go słupkami
na życiowych ścieżkach,
żeby na nieba aksamit
patrzyć nie omieszkał.

Tam mieć będzie Sąd Najwyższy.
Protest nie pomoże,
gdy nad innych się wywyższył,
a miał żyć w pokorze.

Zachciało się do elity
lub do średniej klasy?
Ostatnie odda profity.
Wiedza poszła w jasyr.

Przez to słońca wypalenie,
myśli torfowisko,
zrozumiał, że upodlenie
czeka go za wszystko.

Krzywe lustra wykrzywiają
twarze na markecie.
Inni nie lepiej się mają.
Poseł jest w powiecie.

Najdziwniejsze maszkarony
rozsiadły się w domu.
Jesteś nimi osaczony.
z ciężkim sercem dzwonu.

Próbują cię rozkołysać,
byś uderzać zaczął,
lecz gdy nutę chcesz zapisać,
zezwolić nie raczą.

Patryjne indywidua
zleciały się chmarą.
Wyczerpała się formuła.
Wybór stał się karą.

Rozbłysk plazmy ma orgazmy
destrukcyjnie wpływa.
Przestawić może rozjazdy
dawna komitywa.

Wódz z wysiłkiem doszedł, stanął.
Głos mu zadrżał w krtani.
Gdy zderzycie się z przegraną -
zawinicie sami!

Przez to słońca wypalenie,
przez zmienne nastroje.
Staliśmy się własnym cieniem -
ustępliwi goje.

sobota, 7 lipca 2018

Mundialowe lato















Mundialowe lato
przed telewizorem.
My nie za bogato,
ze zmiennym humorem,
oglądamy w Rosji
zlot wielkiego świata.
Cóż, byliśmy gorsi.
Los nam figla spłatał.

Losem wciąż kierują
ogromne pieniądze,
a nie to, co czują
kieszenie z tysiącem.
Można by pomyśleć -
ślepy los wybiera,
ale wciąż w umyśle
wątpliwość uwiera.

Na własnym podwórku
też mamy pewniaków.
Obok fanów chórku,
protesty tajniaków,
pragnących zakręcić
nam Kołem Fortuny.
Przekierować chęci.
Zamieszać rozumy.

Mundialowe lato.
Finał niedaleki.
Zgodzeni ze stratą
wielkiej dyskoteki,
weźmiemy dzieciaki
na bałtycką plażę.
Da nam dołek jaki...ś
powrócić do marzeń.

niedziela, 19 czerwca 2016

Najlepiej u siebie!






















Zaliczona wiosna jeszcze gdzieś pobrzmiewa.
Czas chwycić za wiosła. Płynąć i się nie bać.
Świat nas przyzwyczaił sterować na głębię.
Chce byśmy się stali orłem lub gołębiem.

Flegmatyczne lato w jądrze Europy
znudzone debatą, na cudze kłopoty
patrzeć nam pozwala z właściwym dystansem
i w tym rozluźnieniu widzieć swoją szansę.

Na szczęśliwych wyspach grają w totolotka,
choć o terrorystach krąży jakaś plotka,
wkrótce do nas zjedzie młodzież pokojowa,
a nasz, polski kibic umie się zachować.

Gołąbki pokoju i "Orły do boju!"
nie przeszkodzą twórcom oazy spokoju
projektować lato pod słonecznym niebem. 
Wiemy - wszędzie dobrze... najlepiej u siebie! 

czwartek, 30 lipca 2015

Dobra pora na wywczasy





 










Dobra pora na wywczasy
i na odpoczynek.
Oderwanie się od prasy.
Pytań o przyczynę.

Dobry czas na wygaszenie
partyjnej zadymy.
Na spokój i przemyślenie.
Może pomilczymy?

Dobry czas na oderwanie
od wszelkich sensacji.
Na czekanie. - Co się stanie
w dziwnej demokracji?

Każde lato to już ma to
utrwalone w sobie,
że choć nawet niebogato -
chce odpocząć człowiek.

Nie pozwolą nam na ciszę
wrzeszczące ekrany.
Dość już medialnych zadyszek!
My odpoczywamy.

czwartek, 23 lipca 2015

Przeloty

















Czy to piarg na gołoborzu?
Czy to dzik buszował w zbożu?
Czy to pomruk był głębiny?
Nie! To orgazm u Maryny.

Nie było żadnego dzika.
Rumowiska wiatr nie tykał.
Flauta była na jeziorze,
a Maryna poszła w zboże.

Tak tęskniła już do lata,
a miły po świecie latał.
Na Mazury patrzył z góry.
W dole czekał dar natury.

Gdyby nie ten grecki dług,
dalej by tak latać mógł.
Gdyby nie ten zamach w Susie,
wracać nie chciałoby mu się.

A przez czyjeś zwykłe "Nie!"
Żyć Marynie znów się chce
i co tam Eurozona...
Maryna zadowolona.

niedziela, 21 czerwca 2015

Lato


















Niebogato, ale lato ma być latem!
Poświęcimy oszczędności i wypłatę.
Bryka sprawna. Uzgodnione wszelkie plany.
Przyszło lato. Na Mazury wyjeżdżamy.

Każde lato to już ma to - kodowane.
Wjeżdżamy w miejsca znane i nieznane.
Zostawiamy polityków i działaczy.
Dla nas latem, taki działacz, nic nie znaczy.

Znaczą lasy. Znaczą wody i przygody.
Towarzystwo znanych - starych oraz młodych.
Dni upalne  i te noce pod gwiazdami
i ta zmiana i w przyrodzie i w nas samych.

Niech portfele nieco grubsze na etatach
się plażują na basenach w końcach świata.
Gdzieś na Cyprze, albo nawet za Bosforem,
a my w Polsce, na Mazurach, nad jeziorem.

Otoczenie wakacyjny czas wypełni.
Świeża rybka i te rydze na patelni.
Dni spędzane w leśnej głuszy, albo w wodzie.
Te toasty i te śpiewy. Grille co dzień.

poniedziałek, 25 sierpnia 2014

A lato piękne, słoneczko pali...














Mnoży się coraz więcej zagrożeń,
a lato piękne, słoneczko pali.
Wczoraj dwa czołgi stały w chutorze
i grzmoty było słychać w oddali.

Kłos już pochylił do ziemi zboże.
Zebrać nie można, bo zakazali.
Wczoraj dwa czołgi stały w chutorze
i miny wszędzie porozkładali.

Krowa bez przerwy ryczy w oborze.
Nad dachem nisko przelatywali.
Wczoraj dwa czołgi stały w chutorze.
Już wszystkich młodych pozabierali.

Mówią - wyjeżdżaj, bo będzie gorzej
i ostrzał może dom twój zawalić.
Zlituj się! Czuwaj nad nami Boże!
Znowu się przecież nie dogadali.

czwartek, 21 sierpnia 2014

Erotyką pachnie lato



















Gdyby nie szalona głowa
i kosmate nieraz myśli,
nikt by tu nic nie zachował
i niczego nie wymyślił.

Gdyby nie to serca bicie
i spojrzenie wrażeń chciwe,
nikt nie nazwałby go życiem,
bo byłoby nieprawdziwe.

Gdyby nie to zatracenie,
gdyby nie erupcja splotu,
okrzyk nie byłby milczeniem
i nie byłoby odlotu.

Może jest to popęd mglisty
i natura uporczywa.
Może jest to tylko instynkt.
Ja miłością go nazywam.

Ty nazywasz go oddaniem.
Spełnieniem i nasyceniem.
Zgódźmy się - to jest kochanie,
choć czasem mówisz - pieprzenie.

Słowa nie mają znaczenia,
ale uśmiech ma je za to.
Całusek - pieczątka chcenia.
Erotyką pachnie lato.

poniedziałek, 12 sierpnia 2013

Lato i zieleń za oknem



 












Lato i zieleń za oknem.
Niewiele do życia trzeba.
Niczym są wieści okropne
przy jasnym błękicie nieba.

Przy blaskach i rozświetleniach
w półmroku leśnych zakątków.
Przy śpiących w drzewa podcieniach
wspomnieniach o nieporządku.

Nic nie jest w stanie zakłócić
uczucia wielkiej błogości.
Jakby się człowiek odwrócił
od polityki i złości.

Od rządów i referendów,
obchodów i nawet rocznic.
Od oszustw i argumentów.
Zrób krótką przerwę. Odpocznij.

sobota, 29 czerwca 2013

Może krążenia ptaków na niebie...


 









Nie ma w Zgonie milczenia owiec,
a jest cisza głębiny w jeziorze.
To jezioro pamięta lodowiec.
Wiele zdarzeń opowiedzieć może.

Nie ma w Zgonie biznesów i kasy.
Jest brzeg wody, a na nim zacisza.
Wąską szosą przeciska się nasyp.
Zapadliska otwiera się nisza.

Las otulił ten mały przesmyczek
zaplątany wśród jezior, mokradeł.
I wzniesienie i mały strumyczek
pełne gawęd są, porzekadeł.

Może one zwabiły poetów.
Może ptaków krążenia na niebie.
Może fala i wiatr z oczeretów.
Może myśl, żeby zabrać tam ciebie.

czwartek, 20 czerwca 2013

Więźniowie lata



 







Więźniowie lata zakuci w datach.
W zapadłe nisze wrzuceni.
System ich pragnie odciąć od świata
i w lód ich serca zamienić.

Pancerne szyby chłodnych ekranów,
ograniczone przestrzenie,
skrywają groźnych myśli tytanów
mogących przewrócić Ziemię.

Stała kontrola, siłowe pola,
nasłuchy i monitoring -
jednak nie słabnie wolności wola.
Wielka jest aktywność kory.

Ślą podprogowo nieznaną drogą
ogromne przekazy mocy.
Ludzie je czasem odebrać mogą
i wchłonąć ich wizje w nocy.

Sztaby, zespoły, uczelnie, szkoły
tworzą medialne zasłony.
System jest jednak bezradny, goły
wobec pomysłów szalonych.

Nie zna nauka, szkiełko i oko
metod naprawdę skutecznych.
Zdecydowano bardzo wysoko:
Zamrozić tych niebezpiecznych!

Czas gwiezdnych wojen, medialne boje,
cuda najnowszej techniki,
a twarz z ekranu pośród sloganów
szyfrem przesyła wierszyki.

Nie ma ostrzeżeń. Ktoś myśli - wierzę.
To nie jest zupełnie głupie.
Gdy się uczucia w słowa ubierze -
z najgłębszych cel mogą uciec.

piątek, 17 maja 2013

Niebogato



 








Rower lub siedzenie w domu.
Nadwiślańska plaża?
Trzeba lato jakoś wspomóc.
Nieba nie obrażać.

Kocyk w parku na trawniku.
Ławeczka przy klombie.
Lepszych nie będzie wyników.
Komp cię nie wykąpie.

Nie daleko. Nie za drogo,
lecz nie na golasa.
Tam, gdzie ci skoczyć nie mogą
w nieciekawych czasach.

Idzie lato - niebogato.
Dziewczyny rozbiera.
Czas pomyśleć: - Co ty na to
i gdzie się wybierasz?

Jeśli rower - to nie piwko!
Plaża też odpada.
Mam sąsiada naprzeciwko.
Lato się przegada.

A gadania przy gorączce
rząd się bardzo boi.
Nie pomoże rączka rączce.
Trzeba doić swoich.

czwartek, 23 sierpnia 2012

Udawać trefnisia?



 










Trudno udawać trefnisia.
Zwłaszcza w Polsce, zwłaszcza dzisiaj.
Trudno też być nieszczęśnikiem.
Szlag by trafił politykę!
I tę naszą i tę obcą.
Zachciało się dużym chłopcom
piłkę kopać na urzędzie.
Ciemno wszędzie, głucho wszędzie.
Jednak jest tu jeszcze lato.
W prezesurze i za kratą.
W ludzkich głowach i w kieszeniach.
Nikt więc nie chce nic tu zmieniać.
Póki ciepło, póki grzeje
odłożono gdzieś nadzieje
na odzyski i na zwroty.
Usiadły w kąt samoloty.
Usiadła prokuratura.
Film też stanął  i kultura.
Ludzie stanęli z pozwami.
Nawet niebo ponad nami
przysiadło nad cyrografem.
Smutno mi, lecz nie potrafię
udawać, że nie ma lata.
Oszukana, niebogata,
lecz wciąż ładna nasza Polska.
Golutka jak plaża morska,
a na niej piasek jak złoto.
Trudno martwić się więc o to,
że się słońce chowa dzisiaj.
Jeszcze trudniej grać trefnisia.
Komuś chyba o to szło,
by tu było Qui Pro Quo!

sobota, 4 sierpnia 2012

( A lato było piękne tego roku )



 









Lato przyszło do nas piękne tego roku,
lecz pieniądze nam zmieniano w wirtualne.
Nikt już nie chciał nic wspominać z łezką w oku.
Wszystkie straty uznaliśmy za normalne.

Jugosławię  i Bułgarię nam odcięto
i nie dla nas eskapady w Złote Piaski.
Nie machamy czarnomorskim już okrętom.
Od Rumunów też nie chcemy żadnej łaski.

Wyjeżdżamy dzisiaj tłumnie do Egiptu,
kiedy inni właśnie stamtąd uciekają.
Wypoczynku nie zakłóca przecież nikt tu.
Między sobą się tubylcy rozliczają.

Wczasy w Turcji  teraz każdy spędzić pragnie,
kiedy obok już na prawdę jest gorąco.
Wyjeżdżamy w te rejony wprost gromadnie,
nawet jeśli się przedwcześnie wczasy skończą.

Każdy inne ma dla siebie Westerplatte
i wytrzyma na swej plaży do ostatka.
Ma w naturze te numery leming latem.
Czarnowidztwem lepiej bankom dziurę zatkać.

O centymetr choćby dłużej i poprawka.
Górą nasi! Nikt mnie nigdy nie przekona.
Wszędzie tam, gdzie jest najwyższa stawka -
ruszy Polak i zwycięży i pokona!

Lato przyszło do nas piękne tego roku.
Po nim wszystko może sobie bankrutować.
Wczasy w sejmie. W telewizji święty spokój.
Trzeba umieć przyzwoicie się zachować.

Ameryka strzela w kinach do Batmana.
W Skandynawii z domu dzieci nikt nie wyśle.
U nas władza była tylko wygwizdana.
Ludzie chyba nauczyli się już myśleć.

Ildefonsie ! Piękne miałeś lata w "Praniu",
ale nasze, te bez prania - są piękniejsze.
Na słoneczku, na rodaków oglądaniu
płyną lekko wakacyjne, letnie wiersze.

wtorek, 31 lipca 2012

Z trasy



 












Mamy koła i kółka.
Matka z córką są w spółkach.
Wczasy zawsze spędzają w Egipcie.
Wszystko ma swoją cenę.
Walczą: mormon z buszmenem,
uwikłani w partyjnym konflikcie.
Powolutku czas płynie
porażkami w Londynie.
Słońce grzeje nas wszystkich równiutko.
Co uczynić z tą blachą,
gdy świdruje po czachą
zaprzeczenie przyczynom i skutkom.
Szybki uścisk od Toli
Bolka łeb strasznie boli.
Za gorąco jest dzisiaj na ryby.
Ciężko nawet psu w budzie.
Mało kupują ludzie.
Wszystko dzieje się jakby na niby.
Oligarcha z Gazety
znów ujawnia sekrety,
że Gazetę cytuje internet.
Wakacyjny brak kasy
lato zawrócił z trasy.
Zwroty będą nad wyraz mizerne.

sobota, 21 lipca 2012

Wyłuskane lato



 








Pech mi tym razem zagrał na nosie.
nie będzie wczasów na Barbadosie.
Nie będzie nawet statku do Młocin.
Jest piwko Carlsberg - już nie Okocim.
Lato się leni. Leży lub zwisa.
Popłynął Wisłą ostatni flisak.
Pojadę metrem aż na Bielany.
Pozwiedzam sobie kraj ukochany.
Wiatr mi nadzieją piórka nastroszył.
Pożyczę może gdzieś parę groszy.
Siądziemy sobie z Mańką na główce
i pomarzymy o Pipidówce.
Obiecywali nam ten Barbados,
Komory, Fidżi lub Galapagos,
gdy ich wesprzemy filarem trzecim,
a my spokojnie, jak grzeczne dzieci,
słuchamy chętnie, gdy dobrze radzą.
Zasiłku teraz pewnie nie dadzą.
Ostatni z domu obraz sprzedany,
więc już musimy... na te Bielany.
Wiaterek ciepły może powieje.
Człowiek się wreszcie z siebie pośmieje
i w Wiśle gołą nogą popluska
skoro dał sobie lato wyłuskać.

wtorek, 17 lipca 2012

Gorące lato



 








Loże i ławry
Planują szabry.
Uściski. Kissy. Podpisy.
Rząd się przychyla.
Biskup Cyryla
Dopuści do wspólnej misy.

Za górkę świńską
I za Lewińską,
Za niepoprawne poglądy -
Ponad głowami
Handlują nami
I wszyscy widzimy trąby!

Wielkie zadęcia.
Wrogie przejęcia.
Wszystko tu jedzie na gazie.
Główka pracuje.
Chłop czarteruje
Miejsce przy świętym obrazie.

Gorące lato.
Problem z zapłatą.
Wehikuł w naszej kieszeni.
Unii kredyty
Zmienią na kwity.
Wszystko się u nas przeceni.

poniedziałek, 16 lipca 2012

Pożar róż



 







Lato już.
Rozpalone chodniki.
ciągną się
aż pod nocy cień.
Pożar róż.
Nie zatęsknię za nikim.
Wspomnień kurz
wymieciono przed sień.

Dzień za dniem
snuje się Marszałkowską.
Swoje wiem -
Nie pojadę do wód.
Pożar róż,
a tak miało być bosko.
Z wielkich burz
odparował  gdzieś chłód.

Lato już.
Dosyć mam polityki.
Dzień za dniem
wlecze się starym snem.
Pożar róż.
Rozgonione praktyki.
Swoje wiem -
Balansuję nad dnem.

Dzień za dniem
snuje się Marszałkowską.
I ty też
nie pojedziesz do wód.
Pożar róż,
a tak miało być bosko!
W zębach kurz,
który wzniecał tu lud.

Lato już
i w Warszawie gorąco.
Marszałkowska
zmienia się w myśli trakt.
Może kiedyś
tę gorączkę utrącą
i zapomnę,
co znaczy brak.

poniedziałek, 9 lipca 2012

Grzmiało



 








Grzmiało, wiało, rozbłyskało,
ale szybko pospływało.
Żadne letnie groźne burze
nie zostaną tu na dłużej.
Poskrzypiał nam konar stary,
że jest jeszcze pełen wiary
w nadpróchniałe możliwości,
lecz nad drogą ludzi złości
i chyba go jednak zetną
jakąś decyzją konkretną.

Słońce wszystkich przydusiło.
Upałem się tu zwaliło.
Nakazało wszystko zdjąć,
a ten, kto nie ma skąd wziąć,
nie ukryje tatuaży.
Na ogólnej wielkiej plaży
odsłaniamy to, co mamy
i już nic nie zaciemniamy.
Każdy widzi kto jest jaki
i kto się tu wspiera na kimś.

Najtrudniej jest w środku lata
o przeszłych wspominać datach,
przyszłe tworząc kalendarze.
Wszyscy wiedzą - mamy plażę!
Spoglądamy w jedną stronę.
Na młodych oczy skupione!
Stare musi zejść ze sceny,
choć zasługi rozumiemy.
Nikt po ulewach i burzach
nie chce nurzać się w kałużach.
Lud do czystych ciągnie wód.
Starsi winni odejść w chłód.