Pokazywanie postów oznaczonych etykietą miłość. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą miłość. Pokaż wszystkie posty

środa, 23 października 2024

Aleją Szczęśliwych Serc

 

To, co nieprawdopodobne,

a nie było mezaliansem -

w pewnym wieku niepodobne,

uzyskało spełnień szansę.

.

Wkrótce będą Zapowiedzi

i zaskoczą zadziwionych.

kto się samotnością biedził -

na portalach szukał żony, 

wiele ofert - stron odwiedził,

dzisiaj jest uszczęśliwiony

.

Krótka chwila wystarczyła

na  jedno pierwsze spojrzenie

i samotność się skończyła.

Moi Drodzy - ja się żenię!!!

.

Poetom się czasem zdarza

nadwrażliwość na uroki

Miłość lubi się powtarzać.

Są też w tym Boskie wyroki.

.

To co było wciąż nadzieją

w rzeczywistość zmienić da się

i Szczęśliwych Serc Aleją

przejdę w myslach także ja się.

.

Wkrótce będą Zapowiedzi

i zaskoczą zadziwionych,.

chyba, że ktoś  fałsz wyśledził,

gdzie nie trzeba szukał żony.

Wiele ofert - stron odwiedził,

w końcu został oszwabiony.

sobota, 23 kwietnia 2016

Polska miłość w e-kulturze


















Wyjechał do Niemiec.
Zgłosił się u Stasi
i żył jak odmieniec,
gdy obok bogaci
opłacali Turka
za wyprawkę skórką.
Po berlińskich murkach
włóczył się pod chmurką.

Wybrała się sama
busem do Paryża, 
by w wymiany ramach
społeczeństwa zbliżać
i pokibicować
naszym na Euro.
W świecie wypromować
turystyczne biuro.

Czy z bożą pomocą,
czy los nie wybierał,
spotkali się nocą.
Jadła hamburgera
na małym parkingu
w pobliżu Strasburga.
On był na dopingu,
a jej cierpła skórka.

Czasem coś dopadnie
za krajem wędrowca.
Gwiazda z nieba spadnie
i swojska, nie obca,
zbliży się istota,
jakby świat z pokrowca
o ramię się otarł.
Zrodzi pięćset plusik
miłość w e-kulturze.
Trąbił na nią busik.
Nie została dłużej.

środa, 30 marca 2016

Venus z Larnaki
















Przetrwała jeszcze w Aleksandrii
miłość gotowa zrobić wszystko.
Był jak Romeo, lub jak Gandhi.
Krok w desperację był już blisko.

Ona - być może Kleopatra,
lub Venus wychodząca z piany.
Na pewno poświęcenia warta.
Kto dziś zrozumie zakochanych?

Napisał dla niej wiersz błagalny,
lecz tekst wysłano do Kairu.
On, albo świat jest nienormalny,
podobnie internetu cirrus.

Zniknęły gdzieś wysokie loty
obciążone pasem terroru.
Mylą lotniska samoloty.
Miłość podobna do horroru.

O tej się nagle świat dowiedział.
Przebiła wszystkie wiadomości.
Spokojnie w samolocie siedział.
Nagle na wszystko się zezłościł.

Mam pas na sobie! Lećcie do niej!
Zobaczy mnie... i się nie wyprze,
a pot wystąpił mu na skronie,
bo lądowali już na Cyprze. 

sobota, 6 czerwca 2015

Zaplątana w czułe słowa


















Niespodzianie przyszła miłość.
Żadnych oznak jej nie było
i nagle wybuchła żarem,
a uczucia dawne, stare
pojawiły się nam w oczach.
Zapomniana. Wciąż urocza.
Nagła. Nieoczekiwana.
Rozbudziła się zaspana,
gdy słońce mocniej przygrzało.
Wypełniła sobą ciało
i szarpnęła nasze serca.
Teraz chce, by ją utwierdzać
o słuszności odrodzenia.
Na światło wyciąga z cienia
i uściskiem wiąże dłonie.

Niech nie myśli, nic tu po niej
i niech latem z nami mieszka.
Niech buszuje w drobnych grzeszkach
i w pieszczocie i w czułości.
Niech śpi z nami, niech się gości.
Niech z rozkoszy oczy mruży.
Jeszcze dobrze się przysłuży
zdrowiu i radości ducha.
Już nie taka zawierucha,
bo przecież ma swoje lata.
Doświadczeniem jest bogata,
przez to dobrze ułożona.
Miłość wiosną powtórzona.
Zaplątana w czułe słowa.
Nasza, własna i domowa.

wtorek, 17 lutego 2015

Nocą, gdy płonął Most Łazienkowski

















Późnym wieczorem w ponurej zimie
siadło zmartwienie przy swej dziewczynie
i mówi: Mała! Ciężko jest żyć.
Czekać na jutro i wino pić.
To wino było cierpkie. Wytrawne.
A ona miała włosy jedwabne
tak rozjaśnione, jak Barbie Doll.

Czuć było trawkę i alkohol.
Wtulił w te włosy swą łysą głowę.
Mamy za sobą życia połowę.
Przed sobą żadnej szansy, najmniejszej,
ale od ciebie nie ma piękniejszej
i to mnie właśnie przy życiu trzyma.
Jakoś to będzie, jeśli wytrzymasz.

W łóżeczku cicho pisnęło dziecko,
a w telewizji prasę niemiecką
gość pokazywał nad brzegiem Sprewy.
Ciężko im było. Mieli potrzeby.
Starczyło na to wino gruzińskie.
Myśli do głowy wchodziły świńskie,
by się zagubić w seksie. W pieszczotach.

Lekko podbródkiem jej szyję otarł,
a ona dobrze znała ten gest.
Zapytał cicho: Dobrze ci jest?
Ostry paznokieć orał pośladek.
Nie byli może dobrym przykładem
na to że miłość odsuwa troski,
a właśnie płonął Most Łazienkowski.

sobota, 26 lipca 2014

Zawsze jest dobry czas na miłość













Zawsze jest dobry czas na miłość.
Przed opaską z godziny W.
Przed tym, co by się nie zdarzyło.
Bywała tam i kwitnie tu.

I bywa może jeszcze większa,
kiedy wzrastają zagrożenia.
Ta stara wtedy jest silniejsza
i pierwsza się też w oczach zmienia.

Groźna jest dziś cywilizacja,
lecz uczuć ludzkich nie powstrzyma!
Wojna była i okupacja.
Kochali chłopak i dziewczyna.

I serca nosili w plecakach,
jak noszą dzisiaj w kamizelkach.
Miłość jest dziś może nie taka,
lecz stale silna, nadal wielka.

Są dzisiaj też mobilizacje
i ochotnicy i podziemia
i zbiórki i odjazdów stacje,
a miłość jednak się nie zmienia.

Są łzy. Niepokój. Wrócę. Czekaj.
Na niebie zęby wojna szczerzy.
Jest też niepewny los człowieka,
a jednak kocha. Jednak wierzy.

Zawsze jest dobry czas na miłość.
Nie zmienią tego wojny psy.
Co by się jutro nie zdarzyło -
Świat się nie liczy! Tylko my!

sobota, 14 czerwca 2014

To nie był sen












To nie był sen.
To była chwila smutku mała.
To nie był sen.
To się zdarzyło kiedyś nam.
Szalona młodość nam tak szybko przeleciała.
Nie jesteś sama i ja też nie jestem sam.

To nie był żal.
To było tylko zamyślenie.
To nie był żal.
To była tylko jedna łza.
Oboje wiemy - to nie było przeznaczenie.
Dlaczego więc tak długo w duszy trwa?

To nie był sen. To nie był żal. To nie był smutek.
To tylko los pokazał nam jak mogło być.
Dziś niepamięcią wszystko zdaje się osnute.
To nuta wspomnień, ale z nią musimy żyć.

To nie był sen.
Młodość nas tylko całowała.
To nie był sen.
Zapach twych włosów ciągle znam.
Szalona młodość nam tak szybko przeleciała.
Nie jesteś sama i ja też nie jestem sam.

To nie był żal.
Nie była gorycz i cierpienie.
To nie był żal.
To oszukańcza losu gra.
Oboje wiemy - to nie było przeznaczenie.
Dlaczego więc tak długo w duszy trwa?

To nie był sen. To nie był żal. To nie był smutek.
To tylko los pokazał nam jak mogło być.
Dziś niepamięcią wszystko zdaje się osnute.
To nuta wspomnień, ale z nią musimy żyć.

czwartek, 10 kwietnia 2014

Po latach













Przed oknami mojej dawnej miłości,
ktoś "Kocham cię" napisał na murze.
Przeczytałem z uśmiechem radości.
Widać miłość mieszkała tu dłużej.

Miejsce to musi być nadzwyczajne.
Naznaczone sercowym czakramem.
Pewnie prądy uczuciodajne
wylewają emocje na ścianę.

Może ślady po strzałach Amora,
lub łzy rozstań, co ziemię przesiąkły,
Może zwykła powrotów pora -
mnie w to miejsce po latach przywlokły.

piątek, 7 lutego 2014

Ich dwoje



 















Jakby na świecie było ich dwoje.
Może to była razwiedka bojem?
Może chęć zwykła wyjścia do ludzi?
Nie mieli obaw. Demon się zbudził.

Inni, ostrożni, introwertycy
nie rozrzucają dusz po ulicy,
wiedząc, że widok wielkiej miłości
potrafi bardzo demony złościć.

Zawsze się zawód zdarza poetom.
Geszeft orzeknie, że to, to nie to!
A biznes nigdy nie jest jak zdrowie,
bo w nim towarem też bywa człowiek.

Można go złamać, można go kupić,
a zakochany, wiadomo - głupi
i wokół siebie nic nie dostrzega,
a tam gdzie mikro - on widzi mega.

Handlarze uczuć nie widzą skali.
Żeby budować - trzeba rozwalić!
Każde maleńkie wyjście do świata
potrafi zniszczyć cennik, zapłata.

Miłość dla dwojga bezcenna bywa.
Tu się historia nagle urywa.
Może to była razwiedka bojem?
Poznało życie następnych dwoje.

sobota, 26 października 2013

W sobotę przy samochodzie



 








Spotkali się jak to młodzież
w sobotę przy samochodzie,
a właśnie skończył się piątek.
Rozmowa na dobry początek.

Jesienią długie są noce.
Wóz stary i resor klekocze,
lecz takie to amerykańskie.
Uczucia nie zasną bezpańskie.

Dwóch młodych. One bardzo młode.
Noc długa. Chcą przeżyć przygodę,
a właśnie skończył się piątek.
Ktoś śmielszy już wyjął wyjątek.

Dwie młode. Naprawdę urocze.
Wóz stary i resor klekocze,
lecz takie to amerykańskie.
Uczucia nie zasną bezpańskie.

Dwóch młodych. Fotele jak w kinie,
a chłopak przy każdej dziewczynie
koniecznie jak twardziel chce wypaść.
Noc długa. Nie ma o co pytać.

Wóz stary i resor klekocze.
Ulica. Chodnika pobocze.
Bez echa nic nie zostanie.
Być może to złe parkowanie.

niedziela, 6 października 2013

Gdy ją kochasz




Gdy ją kochasz, chociaż płocha
i raz śmieje się - raz szlocha
i pazurki swe pokaże -
żadnych innych w życiu zdarzeń
nie pamiętasz tak jak tych -
z nią dni dobrych i dni złych.
Świat potrafi Ci zasłonić,
gdy rzęsami na Twej skroni
zatrzepoce i wszystkie kobiece moce
w to westchnienie szczęścia włoży.
Możesz swe wspomnienia mnożyć,
lecz to jedno wróci zawsze
myślą słodką, zanim zaśniesz.
Gdy ją kochasz, chociaż płocha...
to choć raz jej powiedz, okaż.

niedziela, 29 września 2013

W Hotelu Złamanych Serc



 












W Hotelu Złamanych Serc
Gość śpiewał "Budzikom śmierć",
A ty się trzymałaś klamki.
Decyzja nie znosi mamki.

Już serce miałaś złamane.
Czekałem słowa - Zostanę!
Cokolwiek by się nie stało!
A radio o śmierci grało.

W pokoju straconych złudzeń
Wciąż szczęścia szukają ludzie
Zgubieni, jak my samotni,
Więźniowie serc - dożywotni.

Po ścieżkach jak wejście w grób
Nie zrezygnujesz już z prób
I zawsze będzie ci mało,
a radio grało i grało...

Bywają noce bez końca.
Ze stołów wszystko się strąca.
Pierwsze spadają budziki.
Nie umiesz żyć bez muzyki.

Z porankiem wrócił dylemat.
Mówiłaś - Stąd wyjścia nie ma!
Wyszliśmy razem przez ścianę.
Zostały serca złamane.

A w górze budzik terkotał
nad szklanym wyjściem z Marriotta.

Na Żoliborzu



 








Na Żoliborzu są zakątki ciche, stare.
Skulone okna z ciekawością patrzą w skwer.
Musiały widzieć przytuloną mocno parę.
Słyszały wszystko. Każdy oddech, każdy szmer.

Ja też pamiętam i wspominam. Czy dasz wiarę?
Nocne taksówki. Licznik już nie mieścił zer.
Późno kończyłaś nocny dyżur, jak za karę.
On zawsze czekał, aż siądziemy - ten nasz skwer.

Przygaszał lampę rozpaloną uczuć żarem.
Ławka w zieleni się zmieniała w marzeń łódź.
Na Żoliborzu są zakątki ciche, stare.
Wspaniałe miejsca, gdzie wspomnienia można snuć.

czwartek, 13 czerwca 2013

Gdy słowa rosną nam w wiersze...



 








To może być ciekawością,
a czasem widoczną chęcią.
Zaróżowieniem, bladością
lub wyjściem naprzeciw wejściom.

Spojrzeniem długim pociągłym.
Uśmiechem kącika ust.
Zdziwieniem śmiesznym, niemądrym.
Widocznym trafieniem w gust.

Może też być zamyśleniem.
Uciskiem, nagłym odkryciem.
Tęsknotą i wytęsknieniem
i może też stać się życiem.

Może szaleństwem i błędem.
Zabawą i zapomnieniem.
Świętością i sakramentem,
a często bywa milczeniem.

Pojawia się zwykle wiosną
niespodziewanie w nas samych
gdy słowa w wiersze nam rosną
i gdy zbyt długo czekamy.

sobota, 8 czerwca 2013

Jeżeli urodzi się miłość



 








Jeżeli urodzi się miłość -
Będę pod ręką.
Gdyby się jeszcze zdarzyło -
Zjawię się prędko.
Niczego już nie przegapię,
a czekam uwrażliwiony.
I każdy sygnał wyłapię.
Tak bardzo jestem spragniony.

Jeżeli urodzi się smutek -
Będzie udręką.
Przegonię myśli zatrute
Cichą piosenką
Zaniosę go gdzieś szybciutko
Na okno życia.
Nie będę odmawiał smutkom
Prawa do bycia.

Gdy się urodzi przygoda
Będę ją chronił.
Zabierze coś, albo doda.
Przyjdzie? Zadzwoni?
Cokolwiek ma z niej wyrosnąć
Będę się cieszyć!
Czekanie jest trudne wiosną.
Musisz się, proszę, pospieszyć!

Jeżeli urodzi się miłość...

czwartek, 30 maja 2013

Dostrzeżesz!



 






Gdy już cię życie poznaczy,            
a lata wyrzeźbią twarz,
dostrzeżesz w lustrze rozpaczy                        
że więcej miałaś niż masz                          
i nikt ci nie wytłumaczy            
podobieństw nocy i dni -
wtedy w mych oczach zobaczysz,
że miłość,
ma miła -
to my.

My - może tak mało znaczy,
lecz jest to cały świat nasz.
Inni go widzą inaczej,
lecz teraz tę prawdę znasz.
W mych oczach zawsze zobaczysz
jak cudny sen nam się śni.
A świat nas szczęściem uraczył,
bo miłość,
ma miła -
to my.

wtorek, 7 maja 2013

Uśmiechnięty



 







Brzydki chłopiec. Brzydka buzia.
Poznaczony metką łach.
Długi włos. Wygląd łobuza.
W głowie pustka. W butach piach.

Tylko w oczach gra muzyka.
Marleyowski dziwny błysk.
Myśl, co nieba już dotyka.
Uśmiechnięty stale pysk.

Może miłość tak wygląda
W karawanie letnich dni.
Posuwisty krok wielbłąda.
Trochę żyje. Trochę śni.

Brzydki chłopiec. Cud dziewczyna
I nagrzany słońcem piach.
Tu wędrówkę swą zaczyna
Powodzenie albo krach.

To jest skutek i przyczyna -
Ta muzyka i ten liść.
Nie chce robić za murzyna.
Po swojemu pragnie iść.

Póki w oczach gra muzyka.
Marleyowski dziwny błysk.
Myślami nieba dotyka.
Uśmiechnięty szczęściem pysk.

niedziela, 5 maja 2013

Tango
















Kieliszek jeden - chyba nie było za dużo?
Broszka uwiera jak nadbagaż przed podróżą,
a ręce błądzą bez zakazów jak pijane.
Co tu jest grane? To tango z dawnych lat.

Obejmij. Przytul. O nic więcej już nie pytaj.
Patrz w oczy. Śmiej się. To bardzo stara płyta.
Tak zgrana jak ta potargana miłość nasza.
Wstawaj zapraszam. Zaczniemy jeszcze raz!

sobota, 16 lutego 2013

Uśmiechasz się...



 









Uśmiechasz się, no bo skąd możesz wiedzieć,
że to właśnie jest dziś, ten ostatni nasz raz.
A ja tyle ci rzeczy nie zdążyłem powiedzieć.
Zawsze głupio myślałem - mam czas.
A ja tyle ci rzeczy nie umiałem powiedzieć.
W myślach wciąż odsuwałem ten czas.

Uśmiechasz się. Nie dostrzegasz w mych oczach
zamyślenia, jakbym nad przepaścią gdzieś stał.
I mi w duszę zaglądasz, tak dziewczęca urocza,
a ja milczę, bo cóż bym ci powiedzieć miał.
I mi w duszę zaglądasz z wielką nadzieją w oczach,
a ja milczę, bo cóż bym ci powiedzieć miał.

Uśmiechasz się. Trudno, jak pokerzysta
myśleć - miałem swój czas, ale szybko się zgrał.
Każda myśl mi najlepsza, najtroskliwsza i czysta
podpowiada - nie zdołasz już, choćbyś chciał.
Żadna myśl mi najlepsza, mądra i oczywista
nie podpowie, co rzec bym ci miał.

Uśmiechasz się, więc i ja się uśmiecham.
Niech zostanie ten śmiech tam, gdzie zostać miał żal.
Pewnie lepiej, że nie wiesz. Chwila jest niedaleka.
W dobrych wspomnień otulę cię szal.
Pewnie lepiej, że nie wiesz. Co cię tu samą czeka.
Jeszcze razem popatrzmy w dal.

czwartek, 24 stycznia 2013

W świetle



 













Przytul mnie jeszcze do siebie.
Proszę, nie jestem już młody.
Życie się jeszcze kolebie
za blaskiem twojej urody.

Przyciśnij proszę gorąco.
Niech choć na chwilkę się wtopię.
Dłonią cię obejmę drżącą
i nie myśl, że już po chłopie.

Przytul mnie, proszę, jak dawniej.
Nie patrz, że oczy zamykam.
Nie, nie bój się, nie upadnę.
W kochaniu się nie potykam.

Wzmacniam się tylko przy tobie,
jakby odeszły choroby
i nie myśl przypadkiem sobie,
że kropla przenika groby.

Jestem wciąż jeszcze prawdziwy
chociaż zmartwieniem przygięty.
Zachłanny i dalej chciwy
i nie chcę wcale być świętym.

Chcę życia i normalności .
Żadnej miłości na raty.
A ty się bez przerwy złościsz.
Odstawiasz mnie w eksponaty.

Nie jestem jeszcze widziadłem
i cackiem do oglądania.
To prawda, trochę przysiadłem,
lecz dość mam już świątkowania.

Czujesz jak serce się tłucze
na twojej zgniecionej piersi.
Nie, nie chcę żadnych pouczeń!
Naturo siły mi ześlij!

Nie musi być ciągle chłodny
rozsądek i bagaż czasu.
Jest popyt na staromodnych.
Już teraz zasłony zasuń.