Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pastisz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pastisz. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 10 listopada 2024

Dobry wieczór - Radość przebudzenia


Jak dobrze wstać

wieczorem

i leki brać

z humorem.

Nie martwiąc się

jak w kraju minął dzień

i nie jest źle,

gdy szybko odszedł w cień.

Przestać się bać

szpitala,

gdy głowa stać

pozwala,

a nogi już nie bolą

i nie przejmujesz się rolą.

.

Otrząsnąć lęk

drożyzny,

gdy minął wiek

łatwizny.

Obiecała

mi długa, ciemna noc.

że będzie śnić

o pomoc.

Nie musisz sam

z myślami wciąż się bić.

Rządowy kram

podpowie ci: Jak żyć?I

A swoje wiesz

dokładnie,

że wkrótce zmierzch

zapadnie.

Ominął cię

czas zmagań z horrorem,

gdy budzisz się 

wieczorem!


Ominęło cię także wszystko,

co chciałeś mieć.

Wsparcie na swa drogę śliską,

sens i chęć.

Nie jesteś już

z wiekiem naiwny tak,

że Anioł Stróż

w dobrobyt zmieni brak.

Szepcze bezmyślność: Nie jest źle!

Przed tobą przyszłość -

Bóg wie gdzie...

dlatego ci 

nie szkoda tego dnia

w którym ci nikt

nic nie dał i nie da!


Nadziei cień 

jeśliś przez chwilę miał 

z radością zmień,

że minął dzień,

a tyś wieczorem wstał

i zamiast w chmury ponure

spojrzyj na za prąd fakturę

oraz na licznik pod kranem

wody na kawę czerpanej.

Porównaj z emeryturą

i się zachowaj z kulturą,

a kolejna bezsenna noc

zapewni nowych wrażeń moc

o czym radosna pieśń powstanie

w bólach trudnosci z zasypianiem,

po których inni widzą lenia

co śmiejąc się, dzień w noc zamienia

i parodiując soft-y Kofty

myśli, że blaski sztuki są w tym.

 

środa, 23 października 2024

Tam gdzie Ty (pastisz)

 

Odrobinę za krótko

mówiłaś o nas - My.

Płynąłem białą łódką

w czarnej rozpaczy dni 

na cmentarze nadziei

utopionych we łzach

przez tych, którzy umieli

sypać nam w tryby piach.

.

Dziś wiem, że dni są tylko po to,

by Jesień życia nazwać Polską... Złotą,

nie taką, jaka przyszła do nas niespodzianie.

Chcąc władać tym, co po niej pozostanie,

a ty się masz pogodzić z tym

i przezwciężać dobro złym.

.

Wiecznej smutkom pogoni

pozostawiłaś sny. 

wiedząc, że będą oni

tam, gdzie byliśmy My

i laur na ich skroni 

lśni blasku bogactwami.

Są Czerwono-Zieloni

i szczęściem rozpasani.

Nam zostało milczenie

i gospodarczy krach.

Marzenia poszły w ziemię 

wraz z nadziejami - w piach!

.

Dziś wiem, że dni są tylko po to,

by Jesień życia nazwać Polską... Złotą,

nie taką, jaka przyszła do nas niespodzianie.

Chcąc władać tym, co po niej pozostanie,

a ty się masz pogodzić z tym

i przezwciężać dobro złym.

.

Być może kiedy 

już nie będzie Lady Pank

 i wyjście z biedy

nie narazi nas na szwank -

pieśń inną Jesień nam zanuci,

nad mogiłą.

Nie będzie smucić

ale będzie sercu miłą,

a zło przestanie szczerzyć kły 

Będziemy razem  - ja i Ty...


Zawsze tam, gdzie Ty


Zawsze tam, gdzie Ty


yee

niedziela, 17 października 2021

Byliśmy...


Obaw moc

przecieka każdym wersem.

Zły owoc odrzuci Universe.

Los nie jest nawet grosza wart -

słów dobrych ani złych.

Pomyśleć lepiej: Bierz to czart!

Czternastka otrze łzy. 

.

Tacy byliśmy jeszcze wczoraj,

nim wirus nam do gardła wpadł

i w mediach zbrzmiał szczepień chorał,

gdy Naród hurtem ojców kładł.

Tacy byliśmy jeszcze wczoraj

do dzisiaj nie skończył się sen,

lecz już się chyba budzić pora

i propagandy zrzucić tren.

.

Dobrze wiem -

podatek będzie mniejszy.

Sposób ten -

nie ostatni, nie pierwszy -

w talii przegranych kart.

Resztki nadziei w nas powstrzyma,

gdy zbliża się surowa zima

i reset to nie żart.

.

Tacy byliśmy jeszcze wczoraj.

Byliśmy... jesteśmy, będziemy

i w niezawisłości pozorach

unijnych dyrektyw utkniemy.

Bezskutecznie powtarzaliśmy

znany Kozakiewicza gest.

Do dobrobytu zmierzaliśmy

i gdzie to wszystko jest?


 

czwartek, 20 maja 2021

Alabama (pastisz)


 Kto w czas pandemii do lekarza trafi,

Wpadł w zaślepienia noc.

Choć błyszczy wciąż w aptecznej szafie

Szczepionek różnych moc.

A wszyscy nimi obdarzeni

Chwalą wybór i sort.

Diabeł raduje się z pandemii.

Bogaci się jak lord.

.

O - mówi diabeł - to nie dramat.

Sposobność się nasuwa sama! 

Szczepionka musi być sprzedana!

Przysłuży mi się Dobra Zmiana.

.

Do ognia diabeł zrzuca leków prochy,

Pandemio! Otwórz piekłu drzwi! 

Nie trzeba bać się ani trochę, 

W uśmiechu mruży brwi. 

Korzyść i straty miesza diabeł pyskiem, 

Obietnice składa u nóg.

Terminy długie jak most San Francisco,

Krótsze niż składał Bóg.

.

Mydła na rynku nie są drogie.

Ogonem kręci diabeł, he! 

Maseczki białe noszą aniołowie, 

A masek czarnych nie. 

Prawda być musi maskowana!, 

Reklama wiecznie powtarzana!

Lubiana i akceptowana -

Na brzuchu piekieł zbudowana. 

.

Co czynić jeżeli źle trafię? 

Stróż anioł włosy z głowy rwie, 

Ty z diabłem w sercu siedzisz na kanapie - 

Po co te dawki dwie?

Czas genetyczny cocktail miesza, 

Karaluch tłucze głową w szkło, 

Rząd nakazuje i zwiesza, 

Decyzji różnych sto. 

Jeżeli płaczesz, otrzyj łzy wacikiem, 

Jeżeli kochasz, maskę kup. 

Nie przejmuj się testu wynikiem!

Świat leży u twych stóp. 

.

O - mówi diabeł - to nie dramat.

Sposobność się nasuwa sama! 

Szczepionka musi być sprzedana!

Przysłuży ci się Dobra Zmiana.

 O - dzisiaj przyjmij znak na ramię, 

Albo na czoło szóstki trzy.

Pod dywan swe nadzieje zamieć! 

Był dobry czas? Jest zły!

.

Na czarnowidztwo w Alabamie

Miejsce stosowne jest.

Dziś - obojętnie co się stanie.

Przeszliśmy Nowy Chrzest!

Rozkosz i gorycz zna Noemi -

Starego bluesa treść.

Diabeł rozgościł się na Ziemi.

Niełatwo kłamstwo znieść.

poniedziałek, 17 maja 2021

Dymarki

 

Okno na świat ci otworzę

W jakim można mieć i być.

W którym piękny biały orzeł

Zechce swoje gniazdo wić

Nad głowami, gdzieś wysoko.

Na konarach starych dębów,

Gdzie kłaniają się obłokom

Mury pozbawione zębów.

.

Jeno wyjmij mi z tych oczu

Krzywych luster ostry pył,

Jaki świat boleśnie poczuł,

Gdy go zmroził zakrzep żył.

Jeno odmień plan kaleki,

Który szambem zatruł rzeki

I nakłada do tej pory

Maski i respiratory,

Gdy na oddech braknie sił.


Nie żal mego zapatrzenia

Na składane obietnice,

Jakie miały szybko zmieniać

Ludzi, pomniki, ulice.

Lecz błądziły stale klucząc

W pokolenia coraz młodsze.

Wciąż niczego się nie ucząc

I nie widząc ludzkich potrzeb.


Tak na falach się wznosząc na przemian

Zapadając się w zapomnienie,

Zabierała poetów ziemia

Zostawiając mgliste wspomnienie,

A nas jeszcze zostawiła,

Byśmy snuli wielkie plany,

Gdyby nędza ustąpiła,

A przyszłość przyniosła zmiany.


Okno na świat ci otworzę

Nadzieją na Nowy Ład.

Będzie lepiej. Było gorzej.

Zysk wciąż większy jest od strat!


Jeno wyjmij mi z tych oczu

Krzywych luster ostry pył,

Jaki świat boleśnie poczuł,

Gdy go zmroził zakrzep żył.

Jeno odmień plan kaleki,

Który szambem zatruł rzeki

I nakłada do tej pory

Maski i respiratory,

Gdy na oddech braknie sił.



 

środa, 24 marca 2021

Jakież ten wirus wyprawia harce... .

 

Ktokolwiek będziesz w mazowieckiej stronie

W poboczu drogi parkować.

Zechciej dokładnie umyć swe dłonie,

Bo mógłbyś tam zachorować.

.

Jakież tam wirus wyczynia harce?

Jak się medycy szamocą?

Iluż nieszczęsnych w bezdechu charcze

Dniem całym, a potem nocą.

.

Jeżeli nocną znajdziesz się dobą

Gdzieś - w tymczasowej klinice

To się pochyli zaraz nad tobą

Zamaskowane oblicze.

.

Niepewny, czy to swe szklane stropy

Niebo do nóg twych ugina,

Czy to twe tętno? Czy stukot kopyt

Ostatni taniec zaczyna?

.

Gdy drżąca ręka po igłę sięga

z przeźroczystego kokpitu,

Zdajesz się wisieć już w niebokręgach.

W jakiejś otchłani błękitu.

.

A to dach tylko nad Narodowym

Rozsuwa się - niebem łudzi.

By strach powstrzymać trzeba być zdrowym.

Najodważniejszym być z ludzi.

.

Nieraz wśród łóżek gwałt się podnosi

I rąk wzniesionych jest gęsto.

Zbłąkany pacjent o księdza prosi,

Lecz ten nie zdąży dojść często.

Jakież ten wirus wyprawia harce...

piątek, 6 listopada 2020

Si petite


 "W twych ramionach czuję się jak Kemala".

To jej gra. To jej trik. To jej lep.

Proszę Pana, niech się Pan nie rozpala.

Ona wie - z Pana stary jest kiep.

Ona tylko okazji czekala.

Dawno wątpi - czy radę Pan da

i czy wiek Panu na to pozwala?

Ameryka te sztuczki zna!


Każdą kratkę zmieniła w pepitę.

Czy liczenie ponowne coś da?

Biały Dom czeka już na kobitę,

a protest feministek trwa.

niedziela, 25 października 2020

Chodź, Malują Twój Świat


 Nie myśleliście, że kiedy pada -

Instrukcje na deszczu mokną.

W domu przy stole posiedzieć wolę.

Słysząc rozróby - zamykam okno.

.

Dni bez sensacji są takie szare,

Gdy wypatrujesz choć skrawka nieba.

Siedzisz za karę? Stanął zegarek.

Sen się w malignie z głową zagrzebał.

...


Wtem rząd maluje twój świat

Na żółto i na czerwono.

Nie licząc zysków i strat,

Gdy tylko mu pozwolono!??


Mówiąc, że chodzi o życie -

Nawet się nie zaczerwieni!

Musicie! Musicie! Musicie!

W tym świecie być naznaczeni!

...

Nie ufaj ściekom. Niosą daleko

dezinformację: "Zasłońcie twarze!"

Gdy ubarwiono za mgieł zasłoną

zaczerwienione błękity marzeń.

...

To rząd maluje twój świat

Na żółto i na czerwono

i zaręcza - Stanie tęcza

Z ręką prawa uniesioną!

wtorek, 7 kwietnia 2020

Windą do nieba




















Mój piękny Panie raz położony u nas na SORze
z cerą pożółkłą, jak zwiędły liść.
Już immunitet ani komitet ci nie pomoże.
Ochrona dobrze pilnuje wyjść.
.
Mój piękny Panie żył Pan na prochach - taka jest prawda,
w nierzeczywistym, medialnym śnie,
lecz sytuacja dzisiaj, od rana nie jest ta sama.
Życie jest życiem Pan przecież wie...
.
Już ci niosą tackę z wenflonem,
co jest tutaj przyjętą praktyką.
Specjalistów już czeka ogonek.
Każdy cię o kontakty wypyta.
.
Nie słuchałeś na własne nieszczęście.
Bez potrzeby wychodzić nie trzeba!
Obok przecież po schodach jest zejście.
a powiozła cię winda do nieba?
.
Mój piękny Panie, z tego wszystkiego aż trudno zasnąć,
że nierozważnie, akurat dziś,
chciał Pan tak zjechać i drzwi zatrzasnąć?
Bez rękawiczek do sklepu wyjść?
.
Już ci niosą tackę z wenflonem,
co jest tutaj przyjętą praktyką.
Specjalistów już czeka ogonek.
Każdy cię o kontakty wypyta.
.
Nie słuchałeś na własne nieszczęście.
Bez potrzeby wychodzić nie trzeba!
Obok przecież po schodach jest zejście.
a powiozła cię winda do nieba?

 

niedziela, 22 marca 2020

Ballada: Ż...al pucharu?
















Znikną dochody, padną posady
I nadbudowa i baza,
Jak padły kiedyś twierdze Grenady.
W Grenadzie znowu zaraza.
.
Bronią się giełdy i system stary
Z garstką, co w kryzys nie wierzy.
Komuch, co w porę wyniósł sztandary.
Jutro krach w rynki uderzy.
.
Na wschodzie ceny podskoczą wyżej.
Turek umowy rozwali.
Tłumy uchodźców podejdą bliżej,
Choć z Unii wsparcie dostali.
.
Jeden szaleniec, widząc kłopoty
I luki w szczelnej ochronie,
Przemknął pomiędzy stróże i płoty,
Uciekł i zmylił pogonie.
.
Władza przy bliskiej państwa ruinie
Między bankrutów i trupy,
Bez rozliczenia, słowa o winie -
Rozdziela miliardów łupy.
.
Wtem sam Komendant wodzom donosi
Raport okolicznej gminy.
O posłuchanie co rychlej prosi
Ważne przynosząc nowiny.
.
Że uciekinier poszukiwany
Rzucił bezpieczne ukrycie,
Sam się oddaje, zmienił swe plany.
Chce swoje ocalić życie.
.
Dalszą historię dobrze już znacie
Z ballady - strof Alpuhary,
Gdy ministrowie przestali bać się,
On wrogie skrywał zamiary!
.
Rządy poddaństwo cenić umieją.
Zaraz mu rację przyznali.
Wódz go uścisnął, inni koleją
Jak towarzysza witali.
.
Pokorny wszystkich wzajemnie witał,
Wodza najczulej uścisnął,
Objął za szyję, za ręce chwytał
Na ustach jego zawisnął.
.
A potem osłabł, ugiął kolana,
Ale rękami drżącemi,
Objął darczyńcę jak swego pana.
Czołem się chyląc ku ziemi.
.
Spojrzał dokoła. Ochronę zdziwił,
Zbladłe zsiniałe miał lice.
Okropnym śmiechem usta wykrzywił,
Krwią mu nabiegły źrenice.
.
Patrzcie bankierzy! Jam siny, blady,
A wasze miny doniosłe.
Jam was oszukał, jak ten z Grenady,
Ja wam zarazę przyniosłem!...
.
Warto pamiętać szkolne lektury
I czytać Wieszcza ballady.
Kto na nie chłodno spogląda z góry
Pomija groźne przykłady.
.
Własnej niewiedzy będzie ofiarą
Ponosząc skutki żałosne,
Gdy propagandy metodą starą
W pandemię zmienia tę wiosnę. 

czwartek, 20 lutego 2020

Na pozór


















Na pozór - rok bez siarczystego mrozu
szyk partyjnego obozu
załamał i w marazm wpadł.
W bezsensownych wpadek serii
widać zmęczenie materii.
Na roztopach przysnął dozór
w znanej konwencji - na pozór.

Na pozór - nic nie było w niej,
Na pozór - nie zauważono jej,
Na pozór - z poparciem miało być lżej.
W kadrach - zbiór przeciętnych cech,
Na pozór - nic ,co mogło wstrzymać dech.
Była większość! - Będzie??? ...ech!

Najpierw miasta... potem Senat,
bo z doborem był dylemat:
Lepsi mierni, ale wierni!
Wizerunkowo - mizerni.
Nieznany nikomu team.
Nie wiadomo: Kto był kim?
Wsparciem euro-kołchozu
głoszono sukcesu pozór.

Wszystko, od niechcenia tak,
Powtórki -
Zapału brak.
Bruki niezliczonych tras.
Czy my ich? Czy oni nas?
Przyszło wiosenne zmęczenie,
niedowłady i starzenie.
Opór hardy w czas pogardy.
Rączki na stół... i miliardy!

Wcześniej wszystko było już.
Nie pomoże puder, róż
i doświadczeń przedawnienie
sceny ceny za leczenie.
Pozostała gra pozorów
ekspertów i spin doktorów
z ich manierą dekadencką...

Czas na Partię Prezydencką!!! 

niedziela, 2 lutego 2020

Mały elf


















Zjawi się, by w czerwień zmieniać biel,
mówił, że na kilka chwil...
Nie zapomni zabrać żel.
W masce skryć wirusów gil.
.
Ruszył va banque w burzy wydarzeń,
by nas na szwank wystawić z marzeń.
Miał to być gest w prawniczą stronę.
Myślał, że jest Napoleonem!
.
Zawsze gdy chciał, pod ręką miał
uliczny szał brutalnych pał.
Sceny del arte - nic były warte.
Przyleci zagrać ostatnią kartę!
.
Nie będzie tu - elf kurdupel
zniewolenie brać za cel.
Straszyć lud pomysłem swym.
Sprzeciw wszelki rozwiać w dym.
.
A w Polsce deszcz. W Warszawie mgła
i jest jak jest. Comme çi, comme ça...
Kiedy śpi rząd - ktoś zbudzi się!
Kopniak za drzwi, nie "s'il vous plaît!"
.
Znacie go! To mały elf.
Odwiedza swego pochlebcę.
Gdy nadepnie nam na nerw -
jeszcze szybciej wrócić zechce!

środa, 24 lipca 2019

Nie wierzcie biedocie... (wokół wrzawa)

























Nie wierzcie biedocie,
że tak nierozumna, że braknie jej tchu.
Wczesne bezrobocie,
a Wiosna radosna hołd oddaje złu.
Jak długo tak można?
Bezbożna parada, policja i strach,
modlitwa przydrożna
i gaz ludziom w oczy piekący we łzach.

Nie bierzcie w pochodzie
palmowych gałęzi i oliwnych drzew.
Są siły w odwodzie,
co załamią waszą odwagę i gniew.
Nie wierzcie, nie wierzcie,
że ludzie swój sprzeciw zakrzyczą co sił -
wy jeszcze nie wiecie,
co komu pisane i jak będzie żył.

Uczyłaś Ojczyzno,
że żyć trzeba umieć i słyszeć twój głos...
Kolego mężczyzno,
widziano cię w tłumie, Na ciebie padł los.
Ty zawsze w pochodzie
i łomot policji cię zrywa ze snu;
Dlaczego w pochodzie?
Bo Wiosna radosna oddaje hołd złu!
Dlaczego w odwrocie?
Ktoś myśli o złocie... i zło wspiera tu!

niedziela, 14 kwietnia 2019

O strajku tralalińskim



















W całej Polsce, w każdym mieście,
Kiedy ucichł problem świński,
Strajk rozpoczął jednocześnie
Pan profesor Tralaliński.
Jego żona - zatrudniona,
Jego córka - po laurkach,
Jego synek - zbiór jedynek,
Jego wnuczek od nauczek.
No a kotek?Jest i kotek -
Roznosiciel brzydkich plotek,
Jakie wciąż szkolne papużki
Biorą za zwykłe pogróżki.

Co dzień rano, po śniadaniu                                                                                            Zbiera się to liczne grono,
By wytrwać przy mistrza zdaniu,
Że ich z pensji ograbiono!
Gdy odrzuci pan Sławomir
Dłoń do niego wyciągniętą,
Grono protest uruchomi
I dzień pracy zmieni w święto!

Tralalala, trala, trala!
Prawo na to im pozwala.
Wypełniona czeka sala.
Ogłaszają strajk!
Wyśpiewują, tralalują.
Jak to mistrz właściwie ujął
I kraj w śpiewie się rozpala:
"Trala trla tralalala"
I już z kuchni i z garażu
Słychać o złym gospodarzu.
O niemądrej gospodyni,
Która z nich biedaków czyni.
Pieśń roznoszą domownicy
I przechodnie na ulicy:

Jego szofer - od złych ofert,
I kucharka - pusto w garnkach,
Pokojówka - po klasówkach,
I gazeciarz - pism tandeciarz,
I policjant - koalicjant
I adwokat - od złych lokat
Z całą resztą adwokatów -
Od karuzel, faktur VAT-u.
Nawet mała myszka -
Od religii mniszka
Wpadła w kątku w dyszkant
Piszcząc: Gdzie podwyżka?!!!

wtorek, 29 stycznia 2019

Hej, Dzień cię zbudził...
























Hej! Dzień się zbudził.
Już o poranku.
Obudził ludzi
ze służb i banków.
W otwartych oczach,w pobladłych licach,
rozniósł się echem po okolicach.

Stanowczych tonów
niosą się głosy.
Jęk domofonów
podnosi włosy.
Zbudzonym myślom i drżącym dłoniom
liczyć się każą z losu ironią.

W trzepocie myśli,
w niemym okrzyku,
nikt nie uściśli,
czy dobrze wykuł
znaną formułę, że się nie boi...
gdy słyszał śpiewkę, że "... najpierw swoich!"

Nic nie ostudzi
fali goracej.
Kto by się łudził?
Jasne, jak słońce,
że swój pomiędzy swemi, nagłym zbudzeniem,
sprowadzi ich do ziemi...
a srebrem jest milczenie.

poniedziałek, 28 stycznia 2019

Do Świętego Antoniego Smoleńskiego

















Święty Antoni!
Święty Antoni!
Zgubiłem pociąg do wiedzy!
Z samego rana
Była zabrana.
Uprowadzili ją szpiedzy.
Już w domu pana
Była niechciana.
Pragnął ją sąsiad, za miedzą.
Oj, co to będzie?
Święty Antoni!
Kiedy się ludzie dowiedzą...

Moce wciąż są niemoralne
I zasad żadnych nie mają!
A przez firaneczki tajne
Strachy w oczy zaglądają!
Zatrzasnęły się podwoje.
Znikną pewnie dokumenty.
Ktoś wie swoje, a ja swoje...
Lecz to sprawy nie dla Świętych!
Ale wciąż, Święty Antoni,
Jesteś - Tym Świętym... od zguby!
Prawda leży, jak na dłoni...
A teraz będą podróby!

niedziela, 20 stycznia 2019

Historia się nie powtarza


















Nic dwa razy się nie zdarza,
bo zdarzyć się nie powinno.
Były modły przy ołtarzach,
teraz mamy modłę inną.

Elitarne szkoły świata
przekonują absolwentów,
że jest dobrodziejem szatan.
Świat nie ma poczucia wstrętu.

Nie ma sensu dobrze wróżyć
i nie ma nikt takiej mocy,
żeby sprawcy rozrachunków
spojrzeć mógł otwarcie w oczy.

Wczoraj kiedy pewne imię
ktoś wymówił szeptem cichym,
poczuliśmy się jak w kinie.
Zadźwięczały win kielichy.

Dziś powinniśmy być razem.
Odwracamy wzrok ku ścianie.
Potrzeba Anioła Stróża,
a kto pierwszy rzucił kamień?

Czemu ty się zła godzino
nieustannie mieszasz z lękiem.
Rozsądek nie musiał zginąć,
a miał pożegnanie piękne.

Uśmiechnięci wbrew niechęci
próbujemy szukać zgody.
Świat się na konflikcie kręci!
Jeden naród? - Dwa narody!

piątek, 18 stycznia 2019

Tanie dranie
























Zadajemy wciąż pytanie -
Czy są u nas tanie dranie?
Nie potrzeba mnożyć zdań -
Jaki wpływ mogli mieć nań
z tanim draniem, tani drań?

Przeprowadził  ktoś dedukcję,
że pojechał po instrukcje
i nie skakał przez barierki,
jak zeznały reporterki
i jest także oczywiste,
że oszukał nas minister,
bo psychicznie nie był chory,
choć badali do doktory.
Według mamusi zeznań
to był zwykły tani drań.

Nie potrzeba mnożyć zdań!

W każdym znanym kabaracie
tanie dranie są na świecie.
Na umowie, lub prowizji,
a najcześciej - w telewizji.
Filmują ich przez pończoszkę,
dokładając prawdy troszkę
do pokrętnych sprawozdań.
Nigdy nie ma zaniedbań
z tanim draniem, tani drań.

Eska... eska.... eska... woo!

sobota, 5 stycznia 2019

Eurydyki Tańczące

















Malarstwo - Jerzy Cichecki. Tańczące Eurydyki.


Rzucił płomień blask rogów
Na emocje gorące.
Zatrzymajcie się w progu
Eurydyki tańczące,
Lub porzućcie nadzieję,
Jeśli próg przekroczycie.
Lepkoręcy złodzieje
Grają z wami o życie!

O północy Fest Stulecia
Zgasił blask informatyki.
Czarny front kotary zleciał
I odsłonił statystyki.
Brzęcące automaty
Rozrzuciły po kraju.
Czas rachunku - zapłaty
Serią nowych zwyczajów.
Kto ma teraz dziwne oczy?
Polityka! Polityka!
Kto z przeźroczy łzy toczy?
Eurydyka! Eurydyka!
Los nikogo nie oszczędza.
Chłód zgasił sukcesów żar.
Mgły rozwiały się jak przędza.
Bledną światła. Pryśnie czar.

Wiatr szaleje w snu zaułkach
Przez piorunem zakopane
Znaki w fałszywych naukach.
Spadł z ekranu lśniący baner.
Kogut ognia nie zapieje.
Płomyk znicza zdobi płot.
W czeluść, która pustką zieje,
Cicho przemknął czarny kot.

Cofka szumi pod mostami
W świetle magicznych latarni.
Nie wróci, jak do kawiarni,
Politycznych sporów gwar.
Zamieć tańczy ulicami.
Śnieg kołuje jak pijany,
A z zagadek przemilczanych
Żeton sypie - BAR, BAR, BAR.
Loże kryją tajemnice
Odpuszczonych wszystkim win.
Pasterz poszedł na stolicę
I orszak par razem z nim.

Kto ma takie dziwne oczy,
Widząc dookoła ściany?
Kraj w wyborczy taniec wkroczył.
W szał z Morfeuszem... pijanym!
Psychologów ku Bogu,
Gdy nie liczą się z końcem,
Nie zawrócą na progu
Eurydyki tańczące,
Ale nas może wstrzymać
Każda spojrzeń odmiana,
Kiedy wzbierać zaczyna
Nieznanej fali piana.

czwartek, 6 grudnia 2018

Ale dama...
























Kto z nas na setkę się zagapił
I przeżył z niej trzy czwarte plus.
Nie schował nic w Lesiaka szafie -
Miód będzie spijał z ust.
Na sofie rozciągnięta dama,
Zamglone przetrze szkła
I chociaż to nie Alabama -
Obietnic wiele ma.

Rozpala diabeł piec do rana.
Powoli znika chłód
I chociaż to nie Alabama,
Blues wolno wsiąka w lud.

Do puli diabeł wrzuca grosze.
Kopytem trzyma drzwi.
Nie wejdzie nikt tu bez zaproszeń.
Damulka marszczy brwi.
Rozdała już uśmiechy wszystkie.
Zna możliwości swoich próg.
Szoruje diabeł uśmiechniętym pyskiem
podwiązki długich nóg.
Długich, jak mosty San Francisco.
Ściśniętych liną warg.
Co miały, już rozdały wszystko.
Nie będzie żadnych skarg.

O - mówi diabeł - ale dama...
Rozkoszą oczaruje dramat,
Przy takiej, bez względu na gust
Słodycze kłamstwa spijasz z ust.

Chęciami piekło brukowane
Lubieżny diabeł dobrze zna.
Rozpiera się jak lord nad ranem.
Z oczu mu spływa mgła.
Kudłate myśli powiązane
W czarne pończochy dwie.
Walory skrzętnie fryzowane
Stróż Anioł z głowy rwie.
Trzy czwarte z setki to za wiele.
Rachunek grzechów rób.
Kto chciał się wspinać na Kościelec
ma milczeć aż po grób!

A kto się wspinać nie potrafił -
Rozpacz jak czarna noc,
Nędzą za gardło go ucapi.
Zaciśnie bluesa moc.

O - mówi diabeł - ale dama...
Bluesa wysłucha, sucha sama
I tylko ślad po mokrej plamie
Zostanie z czci złożonej damie.