Pokazywanie postów oznaczonych etykietą piosenka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą piosenka. Pokaż wszystkie posty
środa, 24 lipca 2019
Nie wierzcie biedocie... (wokół wrzawa)
Nie wierzcie biedocie,
że tak nierozumna, że braknie jej tchu.
Wczesne bezrobocie,
a Wiosna radosna hołd oddaje złu.
Jak długo tak można?
Bezbożna parada, policja i strach,
modlitwa przydrożna
i gaz ludziom w oczy piekący we łzach.
Nie bierzcie w pochodzie
palmowych gałęzi i oliwnych drzew.
Są siły w odwodzie,
co załamią waszą odwagę i gniew.
Nie wierzcie, nie wierzcie,
że ludzie swój sprzeciw zakrzyczą co sił -
wy jeszcze nie wiecie,
co komu pisane i jak będzie żył.
Uczyłaś Ojczyzno,
że żyć trzeba umieć i słyszeć twój głos...
Kolego mężczyzno,
widziano cię w tłumie, Na ciebie padł los.
Ty zawsze w pochodzie
i łomot policji cię zrywa ze snu;
Dlaczego w pochodzie?
Bo Wiosna radosna oddaje hołd złu!
Dlaczego w odwrocie?
Ktoś myśli o złocie... i zło wspiera tu!
środa, 6 lutego 2019
Grunt i rodzinka
Grunt to rodzinka!
Grunt to rodzinka!
Bo kto rodzinkę i grunt ma -
Kiedy jest bieda,
Gdy potrzeba,
To mu rodzinka nigdy nie da!
Kuzyn raz teścia wziął na stronę,
Że niby wszystko załatwione,
Lecz ten się nie dał wziąć na lep.
Do interesów trza mieć łeb!
Grunt to rodzinka!
Grunt to rodzinka!
Bo kto rodzinkę i grunt ma,
Czy to w Warszawie,
Czy na Cyprze
Przecież rodzinki się nie wyprze!
Zrobiła raz się wielka draka
z płatnością dla Austriaka,
gdy na krewniaka chciał mieć kwity,
ale ten nie był w ciemię bity!
Grunt to rodzinka!
Grunt to rodzinka!
Bo kto rodzinkę i grunt ma,
Nie wie co bieda,
Bo gdy potrzeba,
Najpierw coś nagra... potem sprzeda!
wtorek, 29 stycznia 2019
Hej, Dzień cię zbudził...
Hej! Dzień się zbudził.
Już o poranku.
Obudził ludzi
ze służb i banków.
W otwartych oczach,w pobladłych licach,
rozniósł się echem po okolicach.
Stanowczych tonów
niosą się głosy.
Jęk domofonów
podnosi włosy.
Zbudzonym myślom i drżącym dłoniom
liczyć się każą z losu ironią.
W trzepocie myśli,
w niemym okrzyku,
nikt nie uściśli,
czy dobrze wykuł
znaną formułę, że się nie boi...
gdy słyszał śpiewkę, że "... najpierw swoich!"
Nic nie ostudzi
fali goracej.
Kto by się łudził?
Jasne, jak słońce,
że swój pomiędzy swemi, nagłym zbudzeniem,
sprowadzi ich do ziemi...
a srebrem jest milczenie.
poniedziałek, 28 stycznia 2019
Do Świętego Antoniego Smoleńskiego
Święty Antoni!
Święty Antoni!
Zgubiłem pociąg do wiedzy!
Z samego rana
Była zabrana.
Uprowadzili ją szpiedzy.
Już w domu pana
Była niechciana.
Pragnął ją sąsiad, za miedzą.
Oj, co to będzie?
Święty Antoni!
Kiedy się ludzie dowiedzą...
Moce wciąż są niemoralne
I zasad żadnych nie mają!
A przez firaneczki tajne
Strachy w oczy zaglądają!
Zatrzasnęły się podwoje.
Znikną pewnie dokumenty.
Ktoś wie swoje, a ja swoje...
Lecz to sprawy nie dla Świętych!
Ale wciąż, Święty Antoni,
Jesteś - Tym Świętym... od zguby!
Prawda leży, jak na dłoni...
A teraz będą podróby!
czwartek, 6 grudnia 2018
Ale dama...
Kto z nas na setkę się zagapił
I przeżył z niej trzy czwarte plus.
Nie schował nic w Lesiaka szafie -
Miód będzie spijał z ust.
Na sofie rozciągnięta dama,
Zamglone przetrze szkła
I chociaż to nie Alabama -
Obietnic wiele ma.
Rozpala diabeł piec do rana.
Powoli znika chłód
I chociaż to nie Alabama,
Blues wolno wsiąka w lud.
Do puli diabeł wrzuca grosze.
Kopytem trzyma drzwi.
Nie wejdzie nikt tu bez zaproszeń.
Damulka marszczy brwi.
Rozdała już uśmiechy wszystkie.
Zna możliwości swoich próg.
Szoruje diabeł uśmiechniętym pyskiem
podwiązki długich nóg.
Długich, jak mosty San Francisco.
Ściśniętych liną warg.
Co miały, już rozdały wszystko.
Nie będzie żadnych skarg.
O - mówi diabeł - ale dama...
Rozkoszą oczaruje dramat,
Przy takiej, bez względu na gust
Słodycze kłamstwa spijasz z ust.
Chęciami piekło brukowane
Lubieżny diabeł dobrze zna.
Rozpiera się jak lord nad ranem.
Z oczu mu spływa mgła.
Kudłate myśli powiązane
W czarne pończochy dwie.
Walory skrzętnie fryzowane
Stróż Anioł z głowy rwie.
Trzy czwarte z setki to za wiele.
Rachunek grzechów rób.
Kto chciał się wspinać na Kościelec
ma milczeć aż po grób!
A kto się wspinać nie potrafił -
Rozpacz jak czarna noc,
Nędzą za gardło go ucapi.
Zaciśnie bluesa moc.
O - mówi diabeł - ale dama...
Bluesa wysłucha, sucha sama
I tylko ślad po mokrej plamie
Zostanie z czci złożonej damie.
piątek, 21 września 2018
Jesień idzie pod sąd
Jesień...Skąd ten zmęczenia ślad?
Wrzesień... mógłby nie liczyć lat.
W lesie... błądzi pamięć do dat.
Wczoraj w gabinecie był on.
Pora... chyba przenieść się stąd.
Fora... niespokojny rwie prąd.
Dziś... znów słoneczny jest dzień.
Iść... i usunąć się w cień?
Gdy... już się biorą za łby...
Świat mówi mi, że właśnie... o mnie?
Jesień... promyk nadziei padł.
Chce się... ale entuzjazm siadł.
Wrzesień... kogoś mianował PAD?
Drze się... konstytucyjny wpis.
Pnie się... w złotej jesieni PiS.
W KRS-ie stos list.
Znów wrócą deszczowe dni,
Znów będą powtarzać mi,
Że nie pomoże mi nic.
Natrętny wpis będzie znów o mnie?
Wrzesień... czeka ławka i park.
Jesień... wielki ciężar na kark,
Niesie... prowincjonalny targ.
Jesień... jeszcze wyżyć się da...
Wrzesień... Klenczon nutkę swą gra,
Chcecie... Ale klęczeć!? - Nie ja!!!
Znów wrócą uparte dni.
Czas za mnie walczy i kpi,
Że to największy wasz błąd!
Najwyższy Sąd będzie trwać we mnie...
wiecznie... lub nadaremnie.
poniedziałek, 17 września 2018
Stara śpiewka o stukaniu
Jechał prezes drogą, śle dworzanina...
Jechał prezes drogą, śle dworzanina...
Trudno ludziom wytłumaczyć,
że postawił na partaczy...
Czy to jest ta dobra, czy zła nowina?
Aha!?
Czy to jest ta dobra, czy zła nowina?
Jechał prezes drogą. Dziewczę płakało...
Jechał prezes drogą. Dziewczę płakało...
Nie płacz, nie płacz, panieneczko!
Śmiech do przodu jest ucieczką!
Ważne, jak się kończy - nie, jak zaczyna!
Aha!?
Ważne, jak się kończy - nie, jak zaczyna!
Dzięcioł w drzewo stukał. Drzewo milczało...
Dzięcioł w drzewo stukał. Drzewo milczało...
Lubimy stare przeboje.
Prezes swoje - ja mam swoje.
Obaj się martwimy, by nam zagrało...
Aha!?
Obaj się martwimy, by nam zagrało...
Nauczka z tego jest krótka...
Nikt nie chciałby wyjść na dudka,
chociaż to nie czubek, ale ptaszyna.
Aha!?
Chociaż...?
piątek, 18 maja 2018
Sąsiad - Jurek, szwagier i ja...
W zrujnowanym lokalu na Pradze,
Który kiedyś salonem był.
Nie ma okien i nic nie poradzę.
Na prawników nie było sił.
Wychowano tu wiele pokoleń.
Czasem dobrze, a czasem źle,
Ale nikt tu nie tańczył po stole.
Szanowano, co było w szkle!
Każdy swoją dorzucał dolę.
Przesiedziało się nieraz do dnia.
Miał tu swoje życiowe przedszkole -
Sąsiad - Jurek, szwagier i ja.
Gdy ferajna wydoroślała -
(Śpiewać o tym - już nawet grzech),
Gazem w okna hołota strzelała,
Że z niej niby, za głośny, był śmiech.
Kilka latek mineło bez mała.
Podzieliło się pół na pół!
Lecz tradycja na Pradze została,
Choć nie taki liczył się stół.
Pozostało w nas od pokoleń,
Powiedzonko - każdy je zna.
Nie odmawiam! Ja czystą wolę!
Sąsiad - Jurek, szwagier i ja.
Z kamienicy ruina została.
Przedwojenny właściciel był.
Kancelaria go wycyckała.
Miasto resztki wypruło z żył.
Choć niełatwo nas było postraszyć,
Żeby przetrwać to wszystko do dziś -
Każdy musiał gdzie indziej się zaszyć,
Gdy kazali na bruki iść.
Każdy z nas w życiu wiele swym przeszedł.
Każdy swoją historię ma!
To nie Leszek, lecz twardy orzeszek!
Sąsiad - Jurek, szwagier i ja.
Obalimy, gdy słania się Hania,
A orkiestra nam w duszach gra.
Innych uczą na Pradze przetrwania -
Sąsiad - Jurek, szwagier i ja!
poniedziałek, 8 stycznia 2018
Noce takie są nerwowe... zgubiono serca za miedzą
Święty Antoni, Święty Antoni
Zgubiono serca za miedzą.
Jakie przestrogi miały je chronić?
Ludzie do dzisiaj nie wiedzą.
Środki były wprost fatalne,
Nienormalne, odmienione.
Wyjaśnienia wciąż banalne
Podrzucają w naszą stronę.
Domysły się zaplątały.
Zagmatwano wiele w sprawie,
A gdzie serca upadały,
Tam już beton jest na trawie.
Kiedy się nieszczęście stało -
Tego ranka w mgle kwietniowej,
Niejedno serce zadrżało
W sytuacji całkiem nowej.
Noce takie są nerwowe.
Przypuszczenia spać nie dają,
Że prócz serc, tracimy głowę
Nad tym kogo odwołają?
Święty Antoni! Święty Antoni!
Próbują zamiar zagadać!
Palą nas skronie. W uszach nam dzwoni.
Czy tak postąpić wypada?
Przecież to nie Twoja wina,
Gdy nas zło okłamywało.
Ktoś je za kołnierzem trzymał
I do dzisiaj pozostało.
Narracja jest nieprawdziwa.
Pod naciskiem ustąpiono.
Kolejna alternatywa
Ma być wkrótce ogłoszoną.
Straciliśmy zapał wszyscy
Przez meandry i zakręty,
Lecz Ty tego nie zrozumiesz,
Bo to sprawy nie dla świętych.
Noce takie są nerwowe.
Przypuszczenia spać nie dają,
Że prócz serc, tracimy głowę
Nad tym kogo odwołają?
niedziela, 7 maja 2017
Mały żigolo
Nic nie wiedziała o jego naturze,
bo dziwne skłonności krył milczenia mrok
i tylko te oczy zmęczone i duże
świadczyły, że zrobi ryzykowny krok.
Że będzie uległy i przejmie się rolą,
jaką już Madame powierzyła mu,
a gdy się nie sprawdzi to go wychromolą...
a teraz gigolo - kołysz mnie do snu.
ref:
Mały gigolo, blady gigolo
pierwszy dzisiaj jest w rankingu.
Mały gigolo, blady gigolo
w garniturku, nie w smokingu.
Ślęczał całą noc. Jęczał całą noc.
Tak niewiele jeszcze umie.
Tango albo blues - trudne. Mus to mus!
Specjaliści stoją w tłumie.
Niech pan uważa. Pan mnie przeraża.
Przecież wszyscy widzą nas.
Pan niepotrzebnie ludziom wygrażał
i źle pan wybierał czas.
Przepraszam panią, lecz chciałem za nią...
uraziłem niechcąco.
Psuje zabawę, gdy ma się babę
aż tak dominującą.
ref:
Mały gigolo, blady gigolo
pierwszy dzisiaj jest w rankingu.
Mały gigolo, blady gigolo
w garniturku, nie w smokingu.
Ślęczał całą noc. Jęczał całą noc.
Tak niewiele jeszcze umie.
Tango albo blues - trudne. Mus to mus!
Specjaliści stoją w tłumie.
Zimna Zocha Country
Wiatr plakaty zwiał z ulicy.
Część pozabierali sami,
bo nadchodzą Ogrodnicy -
dni z chłodami.
A za nimi Zimna Zocha.
Trzeba przygrzać.
Trudno kochać
i niełatwo się pogodzić z pretensjami.
Nie ma sceny i mównicy,
stojaków z mikrofonami,
bo nadchodzą Ogrodnicy -
dni z chłodami.
A za nimi Zimna Zocha.
Trzeba przygrzać.
Trudno kochać
i niełatwo się pogodzić z pretensjami.
Odjechali politycy.
Nakopcili gimbusami,
bo nadchodzą Ogrodnicy -
dni z chłodami.
A za nimi Zimna Zocha.
Trzeba przygrzać.
Trudno kochać
i niełatwo się pogodzić z pretensjami.
Narozrabiać chcieli trochę,
ale czując Zimną Zochę
zrozumieli, że nie ma co... i nic z tego,
bo przy Ogrodników chłodzie
trudno zmienić coś w narodzie.
Ważą piwo u Bonifacego.
Razem z nimi Zimna Zocha.
Trzeba przygrzać.
Trudno kochać
w czasie wycia
gradobicia
majowego.
czwartek, 4 maja 2017
Niech no tylko zakwitną kasztany...
Świat nie jest tak okropny!
Myśli masz stos podobnych,
kiedy kwitną za oknem kasztany.
Wczoraj miałeś dzień markotny.
Odruch męczył cię wymiotny,
a dzisiaj jesteś zadumany.
Co by nie rzec o tym świecie,
kiedy już przeminął kwiecień
i właściwy kurs został obrany.
Powracasz znowu do życia,
nawet z wekslem bez pokrycia,
kiedy kwitną za oknem kasztany.
Nie liczyłeś, że tak zleci.
Teraz nie masz nic naprzeciw
i zły nastrój już został rozwiany.
Rosną dzieci i poeci.
Słoneczko wkrótce zaświeci.
Wiosna czeka na zakochanych.
Polonistki, maturzystki
znów uśmiechną się do wszystkich,
nucąc Kofty Jonasza piosenkę,
a wesołe w oczach błyski
świadczą, że już czas jest bliski,
gdy je nowe pociągnie za rękę.
Ani partia, ani władza,
ani przepis, co przeszkadzał,
nie odbiorą im chwil roześmianych.
Każdy człowiek stary - młody
do radości ma powody,
kiedy kwitną za oknem kasztany.
wtorek, 25 kwietnia 2017
Viens,viens...
Wiem, wiem - będę bohaterem.
Wiem, wiem - zaświecę orderem.
Wiem, wiem - wtedy spojrzysz milej.
Wiem, wiem - sława to przywilej.
Dzisiaj na mnie nie postawisz
i jak kot się z myszką bawisz.
Wiersz przechodzi ci przez ręce.
Żądasz więcej... wiecej... wiecej!
Żebym śpiewał po francusku.
Swój ideał widzisz w Tusku.
Wiem, wiem - masz swoje powody.
Wiem, wiem - nie dla mnie nagrody.
Wiem, wiem - puste mam kieszenie.
Wiem, wiem i Tuska nie cenię.
Wiem - kiedyś się zmienisz i będą awanse.
Znikną te uśmieszki. Odłożysz niuanse
i pomyślisz może - to także jest sztuka,
gdy ktoś nieustannie szuka... szuka... szuka,
a choć nie zna francuskiego,
może będzie też coś z niego.
Wiem, wiem - wołożę garnitury.
Wiem, wiem - nabiorę kultury.
Wiem, wiem i ciągle w to wierzę.
Wiem, wiem... nim mnie Bóg zabierze...
... ale dzisiaj - jeszcze nie.
Wiem, że kiedyś... dzisiaj nie!
Viens, viens - powrót dzisiaj miałby sens...
sobota, 22 kwietnia 2017
Marina - tekst ( wydanie drugie - poprawione)
Słuchajcie wiadomości o Marinie.
Marina chce niektórych wynieść.
Na każdym o niej wspominają szczycie.
Wierzycie, że pokona szefów lóż?
Kto jest tak niepoprawny jak Marina?
Kto fale imigrantów chce powstrzymać?
Gdy coś napsocą - zawszej jest jej wina!
Unia jej nigdy nie przynosi róż.
Ref:
Marina, Marina, Marina,
Prowadzi i dziś szansę ma.
Marina, Marina, Marina,
coś zmieni i też radę da.
Chłopcy w moim mieście
siedzą już w areszcie.
Nasi - Narodowcy!
Obcy "Klątwę" gra!!!
Przedziwne rzeczy mówią o Marinie,
że bez niej, do nas migracja napłynie.
Że snopem iskier z Paryża wystrzeli.
Wybór się zbliża, właśnie tej niedzieli.
Nic nie przychodzi chyba im do głowy.
Marina ma Front Narodowy.
Gdybyśmy u nas taką damę mieli,
przenigdy Ruch nie trafiłby do celi!!!
Ref:
Marina, Marina, Marina,
Prowadzi i dziś szansę ma.
Marina, Marina, Marina,
coś zmieni i też radę da.
Chłopcy w moim mieście
siedzą już w areszcie.
Nasi - Narodowcy.
Obcy "Klątwę" gra!!!
czwartek, 20 kwietnia 2017
Szklana zagroda
W długich rękach mikrofony drżą.
Cichną z wolna podrzucane słówka.
Hol na Wiejskiej - beton zwany wsią.
Podniecenie. Zbliża się prasówka.
Nikt z kolejek nie wycofał się.
W pierwsze rzędy wciskają Madonny.
Gdzie jest rzecznik? Tylko Bóg wie gdzie.
Oświadczenie! Wywiad wiekopomny!
Szklana zagroda.
Drogi niebieskie dla komentatorów.
Szklana zagroda.
Poraził łezkę - blask humoru.
Szklana zagroda!
Tęgie chłopy strzegą wąskich drzwi.
Gardło bramki torby kontroluje.
Ciżba straszna. Krzyczą trzy po trzy.
Listę pytań cenzor naszykuje.
Już prowadzą śmietankę bez tchu.
Tekst w komórkach piszą na kolanach.
Wrócił obraz ze strasznego snu.
Szklany sufit i zagroda szklana.
Szklana zagroda.
Drogi niebieskie dla komentatorów.
Szklana zagroda.
Poraził łezkę - blask humoru.
Szklana zagroda!
poniedziałek, 17 kwietnia 2017
Nie przenoście nam Zwierzyńca do Warszawy!
Nie przenoście nam Zwierzyńca do Warszawy!
U nas swego kolorytu mamy dosyć.
Niech zostaną raczej u was pewne sprawy.
My nie chcemy, tak jak Bona, gości sprosić.
Nikt nie chodzi u nas z duszą na ramieniu.
O bajońskich sumach także nikt nie marzy
i nikt nie ma tu srebrników na sumieniu
i na gości niewdzięczności się nie sparzył.
A muzeum stąd zabierzcie do Krakowa!
Na Emaus zwiedzających będą tłumy.
U was łatwiej tolerancja i umowa
wsiąka ludziom w przekonania i rozumy.
U nas nigdy magnaterii nie kochano.
Ma Warszawa w swoich genach wieczny sprzeciw
i nikomu tutaj kopców nie sypano.
Cześć i chwała bohaterom! - krzyczą dzieci.
Nie przenoście nam Zwierzyńca do Warszawy.
Na odpuście niech zostanie: Kup pan żyda!
Dla nas los nie bywał nigdy tak łaskawy.
Nie przenoście! Nam ten handel się nie przyda!
A kto żarty sobie czyni ze Stolicy,
ten i państwo swoją nutą w śmieszność zmienia.
U nas znicze się układa na ulicy.
U was kładą się na jezdni bez sumienia.
Nie przenoście! Różne mamy obyczaje.
Mamy swoje powiedzonka o centusiach.
U was łatwiej zostać panem i lokajem.
U nas Judasz by się z nami zmierzyć musiał!
czwartek, 6 kwietnia 2017
Raz. Dwa. Trzy! Żołnierze śpiewają...
Odczytano komunikat:
Przyjechała Ameryka!
Przypłynęła, przyleciała
i przywiozła to, co miała!
Ref:
Raz. Dwa. Trzy!
Żołnierze śpiewają.
Amerykę mają.
Europa drży. (bis)
Na to stare generały.
Do cywila tyły dały.
Tak, jak było - już nie będzie.
Ratuj! Ratuj! Prezydencie!
Ref:
Raz. Dwa. Trzy!
Żołnierze śpiewają... itd
Nowe siły MON sformował.
Będzie Gwardia Narodowa.
Wszystko w nowoczesnym stylu
z mundurami dla cywilów.
Ref:
Raz. Dwa. Trzy!
Żołnierze śpiewają... itd
Jeszcze nam nie mówią o tym.
Nieba strzegą Patrioty,
a przez nowoczesne drony
nieprzyjaciel jest śledzony.
Ref:
Raz. Dwa. Trzy!
Żołnierze śpiewają... itd
W wojsku są Terytorialni.
Protestują nienormalni,
bo na złe zakusy obcych
najlepsi są Narodowcy!
Ref:
Raz. Dwa. Trzy!
Żołnierze śpiewają... itd
Nasi Chłopcy - Ich technika!
Vivat! Vivat Ameryka!
Zmienił wojsko pan Antoni!
Śpiewamy, aż w uszach dzwoni!!!
Ref:
Raz. Dwa. Trzy!
Żołnierze śpiewają.
Amerykę mają.
Europa drży. (bis)
niedziela, 5 marca 2017
Lepiej stary, nie trać wiary...
Radził się emeryt
swojego lekarza.
Czy sobie pozwolić?
Czy lepiej uważać?
A na to mu doktor
spokojnie wymieniał
jakie są efekty
samego niechcenia.
Ref:
Było źle -
może być gorzej!
Smuć się człowieku i siedź!
Lecz gdy babcia
ci pomoże,
to z życia coś możesz mieć!
Lepiej stary
nie kręć gitary!
Co się przytrzyma to trwa!
Nie trać wiary.
Trochę pary
ma jeszcze, kto parę ma!
czwartek, 8 września 2016
Kapela z Chmielną
Hanko!
O tobie myślę tej wrześniowej nocy.
Hanko! Powiedz, czy tak musiało być?
W końcu zostawią także ciebie bez pomocy.
Przecież pytali dawno ludzie: Jak tu żyć?
Hanko!
Nie ma już sensu prężyć się przeginać.
Los się zaśmiewa swym okrutnym: Ha... ha.. ha!
Ja przecież wiem - nie tylko twoja wina,
ale rodzina pożydowskie mienie ma.
Hanko!
Czy będzie kiedyś druga taka bufetowa?
Miasto jest nasze i to widać i to czuć!
Hanko! Piosenkę Warszawa zachowa!
Ktoś przewalcował weksle! Odejdź! Wszystko rzuć!
środa, 31 sierpnia 2016
Developer song
Budujemy nowe domy.
Rosną w oczach nam miliony.
Jeszcze jeden placyk daj
Warszawo!
Każdy z nas jest umoczony,
a niesłusznie oskarżony.
Ratusz przecież dobrze wie:
Ma prawo!
Ręce pełne są roboty.
Nowe oczekują zwroty.
Kancelarie to załatwią -
żwawo.
Masz Warszawo
kram z ustawą,
ale rączki sprawne som??!
Zbudujemy... układowy, nowy dom!
Subskrybuj:
Posty (Atom)


















