Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kryzys. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kryzys. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 5 marca 2024

Ćma

 

Drzemie wojna w gabinetach,

Strach wśród ludzi rośnie.

Na rynkach droga tandeta.

Wieś myśli o wiośnie.

.

Przebiera ziarna nerwowo.

Gnój do miasta wozi.

Aurę mamy niezdrową.

Wiosna już nadchodzi.

.

Źle się jednak zapowiada

w polu i na stepie.

W Unii trwa degrengolada

i nie będzie lepiej!

.

W parlamentach przepychanka -

kto z kim jest po słowie?

Pomysłów mieszanka w bankach

ma zielono w głowie.

.

Kryzys ma zapach mdły.

Świat, który nie był zły

popsuły Timmermanse

i tylko nocne ćmy

w oparach mrocznej mgły

ostatnią widzą szansę.

.

Jeszcze się wszystko kręci,

lecz zmierza do płomienia.

Nikt na nic nie ma chęci,

gdy trwa obłęd niszczenia.

i nikt się nie pochyli

nad zaćmą w polityce.

Można czasem pomylić

blask żarówki z księżycem.


poniedziałek, 19 listopada 2018

Windykacja
























Kto czym wojuje - od tego ginie!
A propaganda ludziom nagminnie
stosy pieniędzy przed oczy pchała,
jakby sukcesów innych nie miała.

Kpina z biedoty, bogactwa blaskiem
była reklamą, a jest potrzaskiem,
a polityka żabiego skoku
nie jest paprochem, lecz belką w oku!

Pazerność bywa impulsem silnym.
Zamiast bić słabych - uderz w stabilnych!
O wiele większą potrząśniesz sakwą,
a co upadnie - pozbierasz łatwo!

Próżno historia bankierów uczy,
że ukradzione nigdy nie tuczy,
a gdy się zdarzy - nadmierna tusza,
szuka lekarzy - cięcia wymusza!

Można je przeżyć, gdy jest spokojnie,
ale na każdej światowej wojnie,
małe przyczółki na różnych frontach
mierzą w systemy, fortuny, konta.

Drobny kamyczek na samej górze
rozległe zmiany czyni naturze,
a mała rysa w szklanym suficie
może odmienić świetliste życie.

Od dawna świat się przyglądał bacznie.
Nadejdzie kryzys, a gdzie się zacznie?
Tam, gdzie się ranking w blasku wygrzewał!
Gdzie byś się krachu najmniej spodziewał!

Gdzie Goldman-Sachsa oraz Morgana,
ekspozytura instalowana,
dostrzegła nowy rynek wschodzacy
i ktoś kamyczek strącił niechcący,
a Konges zgodnie obciążył biedę
Długiem Czterysta Czterdzieści Siedem!

sobota, 3 lutego 2018

Nuta












Gdzie pojawia się hybryda?
Tam, gdzie żyd okrada żyda
i przedstawia dobrodzieja
za domowego złodzieja.

Gdzie ktoś z piekła ocalony
bywa niezadowolony,
że go stamtąd wydobycie,
kosztowało czyjeś życie.

Hybryda jest jak jemioła
i pokryje, jeśli zdoła
kłamstwem najwyższe korony
niszcząc winą obarczonych.

Nie wszystko, co jest współżyciem,
oceniamy należycie,
gdy to, co miało być darem,
staje się nagle ciężarem.

Gdy rozsądek gubi wątek
i zaplącze się się w trzy piąte.
Wtedy zjawia się hybryda,
by nam polecenia wydać.

Jest już cyber kierowaniem.
Burzą mózgów. Wiatru graniem
i rozsiewaniem wirusów
konieczności i przymusu.

Innym trudno w to uwierzyć,
lecz jest kraj, co wiele przeżył.
Wie, jak odpór dać zagładzie
na ostatniej barykadzie.

I choć łba nie urwał hydrze,
nikt tej nuty mu nie wydrze,
która z piersi się wyrywa
i na świecie grzmi - Prawdziwa!

środa, 18 października 2017

To mnie nie dotyczy...























To mnie nie dotyczy. To wojna na górze.
Kto będzie miał wiecej? Kto dalej? Kto dłużej?
Kto jeszcze nie oddał, ale już ktoś zyskał.
I już odetchnęli, choć trochę ludziska.

To mnie nie dotyczy i nic nie mam z tego,
lecz widzę poprawę. Idzie do dobrego
i więcej dokoła już mi się podoba,
choć wielu nie zwraca uwagi na słowa.

Niełatwe to czasy, gdy medialne asy
twierdzą, że daleko do krytycznej masy
i nie ma w narodzie złego przekonania,
że trzeba czas skrócić wiecznego czekania.

Może jeszcze nie ma. Sam tego nie czuję.
Widzę, kto przeszkadza i kto szyki psuje,
a kto im ulega - szuka kompromisów
i chce przesilenia doczekać kryzysu.

To mnie nie dotyczy. To bój pod dywanem,
a tam się buldogi kotłują nieznane.
Dla nas - wirtualne, a dla nich konkretne.
Bogate, wpływowe kariery prześwietne.

To wojna na górze i niby "totalna".
Pełna wynaturzeń igraszka fatalna,
za wielkie pieniądze. Z nami się nie liczy.
Czy właściwie sądzę, że mnie nie dotyczy?

wtorek, 28 czerwca 2016

Czy Polska jest cenna w Unii?















Czy Polska jest cenna w Unii?
Na pewno! To Unii chleb!
Dziś chce, byśmy byli potulni.
Gotowa jest nawet dać w łeb!

Czy rynek nasz w Unii coś znaczy?
Czy dostęp do niego to atut?
Nie trzeba nikomu tłumaczyć.
Żądajmy nowego traktatu!

Jesteśmy na wszystko otwarci,
lecz nikt się tam z nami nie liczy,
a ile jesteśmy warci?
Dziś łatwo możemy obliczyć.

O żadnym większym poddaństwie
niech myśl nie przychodzi do głowy!
O Rzeszy i Superpaństwie
nie będzie z nami rozmowy!

Nie damy wiecznie nas łupić
i ludzi eksploatować.
Polskości nie można kupić!
Żądamy by Ją szanować!!!

Szacunek nic nie kosztuje.
Jest zwykłym grzeczności gestem.
Niech Belg banany prostuje.
Ja synem Ojczyzny jestem.

Osądzać mnie może Matka,
a nie Komisja Wenecka!
Polska -  nie dla obcych gratka!
Wpajano mi słowa od dziecka!

O Niemcy niech troszczą się Niemcy!
O Unię dbają unici!  
To dla mnie żadni rozjemcy -
handlarze Ojczyzn ukryci!

Kto się w Brukseli wypluskał
i chce z Ojczyzną rozwodu -
niech bierze za przykład Tuska
i sam ucieka do przodu!

A ten, kto chce znaleźć partnera.
Wartości zna i różnice.
Niech zważa jakiego lidera,
wybiera w swej polityce.

Czy Polska jest cenna w Unii?
Na pewno! Rynek to zysk!
Powinna odsunąć durni!
Wyciszyć im nieco pysk!

sobota, 27 września 2014

Waciak














W Przeglądzie Kadr Podkarpacia
w gminie Przełożone Wielkie
na konkurs uszyty waciak
za duży był na modelkę.

Ktoś miary nie wziął dokładnej
i zapachniało skandalem,
bo innej modelki ładnej
nie było w tej gminie wcale.

Dotarło do województwa,
że waciak jest za obszerny.
Powszechnie robią dziś bóstwa
z panienek dosyć mizernych.

Zabrakło wnikliwej troski.
Nikt sprawy nie miał na oku.
Nakazał zmysł marszałkowski
dołożyć więcej wojłoku.

Wydano z Unii dotację.
Modelka szczupła jak palik.
Podjęto natychmiast akcję,
by waciak okręcał szalik.

Szal taki miała Wójcina.
Czerwony. Z napisem: Polska.
W nim nawet taka chudzina,
słowiańska się wyda, swojska.

Stanęła sprawa na rządzie.
Na pierwszym już posiedzeniu.
By wkładki z wełny wielbłądziej
na każdym dodać ramieniu.

O wszystkim czerwone paski
doniosły niemal każdemu.
Rząd zebrał wielkie oklaski
za rozwiązanie problemu.

Słyszeli je też górnicy
i wyjechali spod ziemi.
Wspaniali są politycy!
Decyzje szybkie się ceni!

Na strychu w starej pracowni
krawiec swe czoło rozchmurzył.
Przecież im nie udowodni,
kto kazał uszyć za duży!

środa, 30 lipca 2014

Światowy kryzys gra na wojnie














Destrukcja jednej gospodarki,
potem kolejnej, drugiej.
Odczują kraje, firmy, marki.
Wzrosną kłopoty z długiem.

Niektórym im gorzej, tym lepiej.
Potrafią grać na spadkach.
Bałagan jest w światowym sklepie.
Bankrutuje na zdrapkach.

Jest wielka mapa niewiadomych -
tabliczka bingo, lotto.
Już wiele pól jest obstawionych.
Do innych wkrótce dotrą.

O przerwie się nie dyskutuje.
Rozgrywka jest gorąca.
Kogo zaboli? Kto odczuje?
Silniejszy pionki strąca.

Lecz słabszy może stół przewrócić.
Daleko Ameryka.
To Europa ma się kłócić,
a pod stołem coś tyka.

Światowy kryzys gra na wojnie.
Rakiety? - Nie nowina.
Nie może wszędzie być spokojnie,
bo ludzie wyjdą z kina.

Był Afganistan, Syria, Egipt -
jest Gaza, Ukraina.
Będą następne jeszcze biedy.
Ktoś straci. Ktoś przetrzyma.

Potrzeba zrodzi się z popiołu,
może za lat dwadzieścia.
Nie będzie komu siąść do stołu.
Ostatni zagrzmi wystrzał.

niedziela, 2 marca 2014

Poważnie



 














Tym razem Ameryka nie zna zamiarów Rosji.
Żadne jej tajne służby o niczym nie doniosły.
Nie mają Kuklińskiego. Nikt planów nie pokazał.
Gubi się więc w domysłach, obrazach i przekazach.

A przecież takie plany na pewno są zapięte
i  są zapewne skrytym, realnym dokumentem
i posiadają różne warianty oraz wersje
z użyciem wszelkich środków. Agresję i dywersję.

A NATO rozbrojono, bo interesów nie ma
i siły zostawiono gdzieś w pustynnych terenach
i nie ma już pieniędzy na wojsko i paliwo.
Ludzie się boją nędzy. Na wszystko patrzą krzywo.

Rosja była partnerem, dostawcą, sojusznikiem.
Każde jej oskarżenie odbijało się krzykiem
i wszyscy w pewnych sprawach oślepli i ogłuchli
i Putin może sobie pomyśleć teraz: - Dupnij!

A na dodatek jeszcze wyciągnąć pewne sprawy
o tamtych z Ameryki i o tych tu z Warszawy,
o których nam nie mówią i mówić nie chcą wcale
i boją się, by o nich nie palnął coś w zapale.

Jest bardzo niestabilnie. Jest kryzys i wybory.
I system jest niesprawny, bezładny, stary, chory,
a bronić nas dziś mają damulki i rympały
i masonerie dziwne, co się do władzy pchały.

Tym razem jest na prawdę poważnie, niebezpiecznie
i trudno na to liczyć, że to się skończy grzecznie,
bo destabilizacja grozi całej Eurozonie.
Słyszysz? Ten dzwon już bije! Jaki jej grozi koniec?
 

wtorek, 11 lutego 2014

Wyjście z puszki



 








Jak się nam kryzys objawi?
Czy górką znów wieprzowiny?
W butelkę zechcą nas nabić?
Zabrać coś, na co liczymy?

Pokaże się chyba brakiem
rzeczowej na temat wiedzy.
Co będzie widocznym znakiem?
Nagle się wysypią szpiedzy!

I cała Puszka Pandory
tajemnic, zdrad i przekrętów,
ukryta gdzieś do tej pory
wyłoni się z wód odmętu.

A media nagle zmilkną.
Sąd tylko będzie. Więzienie.
Mój Boże! - ludzie wykrzykną.
Co teraz będzie z płaceniem?

Kredytom zjeżą się włosy.
Wielcy zagryzą paluszki.
Polityk zagrozi: - Dosyć!
Gdzieś musi być wyjście z puszki!

sobota, 19 października 2013

Gdy umierało miasto aniołów



 







Gdy umierało miasto aniołów
nie zjawił się żaden bóg.
Przerwano nagle talentów połów.
Pielgrzymów wywiało z dróg.

Okrzyki "Holy!" wygasły same.
Powiało nudą z ekranów.
Anioły dziwne, nierozpoznane
stały jak stado baranów.

Przed złotym cielcem boga Oskara
nikt już nie składał pokłonów.
Tylko babunia, zgrzybiała, stara
przyszła tu z miasta aniołów.

Kiedyś na wszystkich była okładkach.
Dla niej był dywan czerwony.
Mówiono o niej - to matek matka.
Pierwowzór filmu ikony.

Napis na wzgórzu biel swą utracił.
Wiatr wykoślawił litery.
Nikt nie podziwiał i nikt nie płacił.
W południe odjechał szeryf.

Tuż po ruinie wież Babilonu
wygasło światło świątyni.
Gwiazdy spadały tu z nieboskłonu.
Dziś błyszczą aktorzy inni.

Czarne diamenty, cyber wodzowie,
rzecznicy i politycy.
Był raj w tym lesie? Nikt tak nie powie.
Anioły śpią na ulicy.

środa, 29 maja 2013

Przekornie



 








 Kryzysowa wiosna z chłodnym ociepleniem.
Nigdzie nic nie można. Marazm siadł na Ziemię.
Dyktatorzy myślą jak przejść przez wybory.
Klimat się zeszmacił. Rok poplątał pory.
Dewiacja powszechna. Zagrożone dzieci.
Ludzie protestują. Wszystko na łeb leci.
Regiony zapalne rządy chcą dozbroić
Szary człowiek zamilkł. O jutro się boi.
Pieniądze zniknęły. Dług urósł do nieba.
Pana Boga nie chcą. Już Go nie potrzeba
wielkim politykom w przestrzeni społecznej.
Robi się na świecie coraz niebezpieczniej.
Wojna się rozpełzła. Można stracić głowę.
Idą wielkie zmiany i Porządki Nowe.
A przecież, choć chłodno - wszystko szybko rośnie.
Kwitnie i dojrzewa i pnie się bezgłośnie.
Na medialne krzyki nie zwraca uwagi.
Śmieje się z prognozy wiosna bez powagi.
Niech się martwią za nią wielkie gabinety,
nauki społeczne, sztaby, epolety.
Ona czyni swoje i wie co ma robić
i każdej dziewczynie i jej chłopakowi
podpowiada myślą, że już przyszła chwila
kiedy mogą sobie wieczory umilać.
Kryzys mają starzy i ich głowa boli.
Młodzi mogą sobie na wszystko pozwolić.

sobota, 9 lutego 2013

Odchudzany wiersz



 









Na łóżkach polowych szpalerem w Alejach
leżały brukowce, komiksy i dzieła,
a tłum aż się kłębił, bo każdy chciał czytać,
przeglądać, dotykać, o nowość zapytać.
Popatrzeć na cenę i na ilustracje,
a sprzedawca wiedział, że klient ma rację
i zawsze najlepszą pozycję wybierze.

Sam miał ulubieńców, lecz doradzał szczerze.
Szczególnie maluchom. Dzieciaki aż piały
o tym co już znają, co już przeczytały
i jakie im bajki czytała mamusia.
Handel był ogromny. Niespodzianie usiadł.
Urwał się, jak gdyby ktoś różdżkę przyłożył.
Odleciał gdzieś w nicość i nigdy nie ożył.


Na półki w Empikach złożono donosy
i szum tu był wielki. Podniosły się głosy
zachwytu, że ludzie je szybko rozłapią,
lecz ręce opadły i znawcom i gapiom
i leżą tam jeszcze cegłami do dzisiaj
ja ta nieczytana sierotka Marysia.

Wielcy historycy, znawcy, specjaliści
orzekli, że wcześniej sami komuniści
pisali tak ładnie, że chciało się czytać.
Teraz nie wypada ich książek dotykać,
a warto promować nowego artystę,
który o pisaniu pojęcie ma mgliste.


Treść teraz jest dużo ważniejsza od formy.
Poezja, wiersz biały nie ma żadnej normy
i wielu już wątpi, czy jeszcze jest wierszem
splątanie skojarzeń, chociażby najszczersze
z właściwą rytmiką i nawet średniówką.

Przy wielkiej poezji wiersz biały jest mrówką
z maleńkich literek na białym papierze.
Nie będzie marzeniem. Nie będzie pacierzem,
bo trudno go nawet uczniowi spamiętać.
Artysta go pewnie ułożył po skrętach.


Żal ściska za gardło i za serce chwyta.
Poczytaj mi mamo. Poczytaj. Poczytaj!
A mama przełącza na kanał z bajkami
i mówi: - Dobranoc. Obejrzyjcie sami.

Nie otworzy Brzechwy, a nawet Tuwima.
Po co komunistów ma słuchać dziecina,
a Miłosz im jakoś wybitnie nie leży
nie tylko maluchom, lecz nawet młodzieży.


Wszystko teraz pada, bo przecież jest kryzys.
A ceny wysokie jak zdzierstwo i wyzysk.

I zwrotki są w wierszu teraz coraz chudsze.
I dokąd to zdąża? Strach myśleć o jutrze.

czwartek, 24 stycznia 2013

Wózek



 










Oszalał świat. Przegięła Europa.
Pod styropianem się zapocił stary dom.
Człowiek od życia nieraz dostał kopa
i nadal wózek musi pchać pod prąd.

Ja ciągle wierzę, że świat jest dla ludzi
i że szlachetniej dawać innym , a nie brać!
Lecz ktoś mój świat wypaczył i ubrudził
i jeszcze wózek mi pod górkę każe pchać!

La strada dla mnie, a dla nich estrada.
Dla urzędasów - wizjonerów wielkich zmian.
Mój wózek trzeszczy. Koło mu odpada.
Z gotówką przemknął uzbrojony wan.

Wierzbowa drogo dokąd mnie prowadzisz?
Zakrętów tyle już widziałem, tyle dziur.
Jeżeli wózek sobie nie poradzi.
Na plecy wezmę mych doświadczeń wór.

Pewnie są inni w świecie, w Europie,
gdzieś tam jest Woodstock, w czyichś włosach wpięty kwiat.
Czy znikną tak jak wyginęły dropie?
Czy w starym domu czeka na mnie człowiek - brat?

Oszalał świat. Przegięła Europa...

wtorek, 8 stycznia 2013

Jeszcze nie przywykli



 








Zwykli ludzie są już na dnie.
Tłuką się niezwykli.
Teraz im płacić wypadnie.
Jeszcze nie przywykli.

Złodziej idzie za mamoną -
to rzecz oczywista.
Tych, co żyli pod osłoną
skróciła się lista.

Oburzenie naznaczonych
i ryk świętych krów.
Idzie bieda do chronionych.
Wrzeszczy ten i ów.

Rachunki wkrótce rozchwieją
wszystkie korporacje.
Gdy zapłacą - zrozumieją,
kto psuł demokrację.

Pełznie bieda po kolei -
od dołów do góry
spychając także złodziei
na dno czarnej dziury.

Biedak może się przewróci.
Bogacz się roztrzaska.
Jaszcze próbuje się kłócić
słysząc: - Bądź pan łaskaw!

Trudno jednak od złodziei
łaski oczekiwać.
Dotychczas sumień nie mieli.
Dali słabych kiwać.

Uciekają do komuny.
Wszyscy się nie zmieszczą.
Dawno już zjedli rozumy.
Teraz tylko wrzeszczą.

 

wtorek, 11 grudnia 2012

Nadchodzi czas zimowy - trudny...



 









To jest zupełnie oczywiste,
choć się nie wszyscy spodziewają,
że cała para pójdzie w gwizdek,
a tracić będą ci, co mają!

Poborca idzie za pieniądzem,
jak uwiązany pies na smyczy.
Wielu myślało: - Pod tym słońcem
mnie żaden pobór nie dotyczy.

Przychodzi kryska na Matyska.
Musi się zgodzić na obniżki
i odjąć sobie coś od pyska.
Rodzinie rozdać mniejsze łyżki.

Zapasy poszły z Amber Goldem.
Budżet się w domu nie zapina.
Ręce aż świerzbią, by dać w mordę.
Była gwarancja, a jest kpina.

Lepiej z tym rządem być nie może,
a ktoś za wszystko musi płacić,
lecz już nie ci, co mieli gorzej.
Dziś muszą płacić demokraci!

Za politykę odwrotową,
gdzie tyłek musi karmić głowę -
płacą rytmicznie i  miarowo
branże i związki resortowe.

Gdzieś rozciągliwa jest granica
w płacach siłowych i pałkarzy.
Nikt już się Tuskiem nie zachwyca.
Polsce jest już z nim nie do twarzy.

Przełomy zawsze rodzą widma.
Szał samobójców, gaz Rotundy.
Urosła w ludziach gniewu pryzma.
Nadchodzi czas zimowy  - trudny.

sobota, 6 października 2012

Chodząc po wodzie



 










Coś nam uczynił? Kupcy w świątyni
z budowniczymi katedr.
Faryzeusze strojni w kontusze.
Liczy się tylko datek.

Modlą się wierni w loży Kopernik
z trąbkami, nad brzegiem blisko.
Świeczki do tykwy. Cieki jak z mykwy.
Zrobiło się zapadlisko.

Nie słychać dzwonów. Władza masonów
ciszę na wszystko posiała.
Bronią i żywią. Drogę wykrzywią.
Koszula im bliższa ciała.

Mnożą się grupy. Nie ma już zupy.
Są pomieszane języki.
Zdrada lokajem szybko zostaje.
W obrządku nowe praktyki.

Gdzie jest Królowa? Klasztor Ją schował.
Widzenia trzeba opłacić.
Wydają zgodę na marsz z narodem
regenci i renegaci.

Krótkie podróże. Słowa na górze.
Benedyktyńska cierpliwość.
Myśl osaczona. Słabną ramiona.
W nas jeszcze jest sprawiedliwość.

W solidarności. W modlitw mnogości.
W wielotysięcznym pochodzie.
Swoim czekaniem, nadzieją, trwaniem
chodzisz Narodzie po wodzie!

Przejdziesz potopy i z Europy
Barką jak Arką wypłyniesz.
Choć w sercu rana. Słuchasz wciąż Pana.
Modlisz się. Cierpisz. Nie zginiesz!

sobota, 21 lipca 2012

Chłopcy radarowcy



 







Powtarzają przebój w wielu dyskotekach,
że dziś nie przystoi udawanie Greka.
W radiowych rozgłośniach rozbrzmiewa od rana,
że nie tylko Greka, a również Hiszpana.

Usłyszano także wersję z "Mamma Mia".
Ktoś się do przeboju z włoszczyzną dobijał.
Udawać chcą wszyscy. Taka polityka.
W kolejce widziano już Portugalczyka.

Tylko jeden człowiek dziś w Eurolandzie
nie udaje Greka i jedzie po bandzie.
Wszyscy biją brawo. Klaszcze Unia stara.
Można się z zapaści podnieść na radarach!

Nie straszna jest dziura, ani kasa pusta.
Wystarczy po prostu zamknąć wszystkim usta
i radar postawić za każdym zakrętem.
Będzie każda gmina mieć "Dolce far niente"!

czwartek, 12 lipca 2012

Kiedy już zapachną tuje...













Świat nie jest taki zły!
Żeby nie wypaść z gry
trzeba zawsze uciekać do przodu!

Kiedy już zapachną tuje.
Nikt niczego nie poczuje
i nie będzie dochodził powodów.

Ludziom trzeba zamknąć gębę,
ciąć wydatki, wzmocnić Schengen.
Emigrantów odsunąć od granic.

Nadrukować, sfinansować!
Żywność bardziej naszpikować!
Opozycji nie pozwalać na nic!

Świat nie jest taki zły!
Żeby nie wypaść z gry
trzeba zawsze uciekać do przodu!

Kiedy już zapachną tuje.
Nikt niczego nie poczuje
i nie będzie dochodził powodów.

Banki, ranki, audyty
sfinansować przez kredyty
i utrzymać stabilną walutę.

Wszelkie inne propozycje
trzeba zgłaszać na policję.
Ludzie muszą zamilknąć pod butem.

Świat nie jest taki zły!
Żeby nie wypaść z gry
trzeba zawsze uciekać do przodu!

Kiedy już zapachną tuje.
Nikt niczego nie poczuje
i nie będzie dochodził powodów.

poniedziałek, 11 czerwca 2012

Iluzjonista



 








Coś pan uczynił, panie Platini,
że znikła gdzieś Ameryka?
O złych zamiarach wobec dolara
rozmów się teraz unika.

Jak pan to zrobił, że się dorobi
tyle milionów euro,
a żadne banki nie staną w szranki,
nawet gdy straszą je dziurą.

Cóż pan uczynił, panie Platini,
że zniknął gdzieś kawał świata?
Ludzie choć poszczą już się nie złoszczą -
Jaka to będzie zapłata?

Nikt na pustyni, panie Platini
nie szuka dzisiaj pieniędzy.
Z każdego kąta forsa wygląda,
jakby nie było już nędzy.

Skąd pan przytoczył ludziom przed oczy,
aż tyle beczułek piwa?
Każdy uwierzył, że się należy
i nikt go już nie wykiwa.

Magia stadionów, sporów, ukłonów
przywraca spokój ulicy.
Coś pan uczynił, panie Platini,
że znikli gdzieś politycy?

sobota, 19 maja 2012

Kontrast



 








Uwodzi wiosna w tym roku.
Czaruje zielenią maj,
jednak jej wdzięków, uroków
nerwowy nie widzi kraj.

Aktywność wyraźnie spadła,
chociaż ponagla natura.
Możliwość jest jednak żadna.
Kryzys i dekoniunktura.

Cóż po wiosennych spacerach,
jaśminach, kasztanach, bzach?
Pustka w portfelach doskwiera.
Jest kryzys, bessa i krach.

Nerwowość w okna się wlewa.
Skrzynki pocztowe wypełnia.
Choć wszystko wokół dojrzewa -
nastrój wyraźnie zmizerniał.

Ten kontrast jest już za duży
między przychodem, a wiosną.
Spodziewać można się burzy.
Rachunki rosną i rosną.

Piękna jest wiosna w tym roku.
Skąpana w ciepłych zieleniach.
Pejzaż wspaniałych widoków
przesłania ogrom niechcenia.

A władza z helikopterów
spogląda w dół, na harendę,
na zieleń i na frajerów
z biednym wiosennym popędem.